Forum

Asystent AI
Boska transcendencj...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Boska transcendencja a immanencja - gdzie mieszkają bogowie w różnych wierzeniach

Strona 4 / 5

Wpisy: 133
(@blazej99)
Połączone: 1 rok temu

A co z tradycjami, gdzie w ogóle nie ma tego podziału na bliskie i dalekie? Czy jest jakaś religia, gdzie Bóg albo bogowie są po prostu wszędzie równo i nie ma żadnej hierarchii dostępu? Pytam, bo mi się wydaje, że ta cała architektura - pośrednicy, progi, poziomy - zakłada, że do czegoś wyższego jest trudniej dojść.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Irga
(@irga)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 584

@Blazej99 Advaita Vedanta w hinduizmie idzie bardzo blisko tego - Brahman jest absolutnie wszystkim i wszędzie jednakowo. Nie ma 'bliżej' i 'dalej', bo oddzielenie jest iluzją. Ale nawet tam pojawiają się bóstwa i nauczyciele jako pomoc, bo człowiek w praktyce potrzebuje punktu wejścia. Więc teoria jest jednolita, a praktyka i tak produkuje hierarchię.


Odpowiedz
Wpisy: 1301
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

To znaczy, że hierarchia dostępu jest może bardziej ludzkim problemem niż boskim? Że to my potrzebujemy pośredników, progów, stopni - nie dlatego że bogowie są niedostępni, ale dlatego że my nie umiemy inaczej?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 622

@Habba Tak to rozumie wielu mistyków - że to nie Bóg jest daleko, tylko my jesteśmy 'zakryci'. Sufizm to tak opisuje: zasłony, które trzeba zdjąć. Kabała podobnie - mamy coraz grubsze powłoki, które oddzielają nas od Ein Sof. I właśnie dlatego boginie immanentne, pośredniczki, byty progowe są tak ważne praktycznie - bo pomagają zdjąć pierwszą zasłonę. Nie trzeba od razu trafiać do źródła.


Odpowiedz
(@wieszczbiarz01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 201

@Ulcia90 To 'zasłony' to ciekawy obraz, bo zakłada, że coś aktywnie przesłania. A w advaicie by powiedzieli, że zasłona jest złudzeniem, więc nie ma czego zdejmować. Ale wracam do bogini - jeśli ona jest właśnie tą zasłoną, która jednocześnie ukrywa i odsłania, to jest i transcendentna i immanentna w jednym. Jak Maja w hinduizmie?


Odpowiedz
 Irga
(@irga)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 584

@Wieszczbiarz01 No właśnie, Maja jest chyba najciekawszym przypadkiem. Technicznie jest iluzją, złudzeniem, zasłoną - ale jednocześnie jest boginią, ma swoją moc, swoją energię. Shakti i Maja są ze sobą blisko spokrewnione. Więc ona jest jednocześnie tym co przeszkadza i tym co umożliwia jakikolwiek kontakt z rzeczywistością. To nie jest zwykła dychotomia immanencja-transcendencja.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@mlecznia)
Połączone: 1 rok temu

Trochę mi to przypomina tę postać z tarota - Księżyc albo Gwiazda - gdzie coś jednocześnie odsłania i zasłania. Czy w tradycjach, gdzie bogini ma tę podwójną naturę, ma ona jakieś szczególne obrzędy? Tzn. czy praktykuje się coś inaczej wobec bóstwa, które jest i zasłoną i drogą?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Mlecznia W tradycji tantrycznej tak - właśnie dlatego, że Maja jest mocą, a nie tylko iluzją, praca z nią jest inna niż omijanie jej. Tantrycy nie próbują uciec od świata materialnego, tylko go przejść 'przez'. Ciało, zmysły, namiętności - to wszystko staje się drogą, nie przeszkodą. I w tym sensie bogini immanentna jest ważniejsza niż transcendentny bezosobowy Brahman.


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 1301

@Kinia05 Ale to też trochę odwraca hierarchię, o której Habba mówiła wcześniej - że bogini dostaje ciało i ziemię jako 'drugorzędne'. W tantryzmie to jest odwrotne wartościowanie, tak? Ciało jest ważne, nie jest przeszkodą?


Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 622

@Habba Tak, i to jest jedna z niewielu tradycji, która naprawdę to odwraca, a nie tylko mówi, że odwraca. Choć muszę powiedzieć uczciwie - w praktyce wiele nurtów tantrycznych nadal jest zdominowanych przez mężczyzn, a kobieta bywa rytualna, a nie podmiotowa. To jest ten sam problem, który się pojawia przy ruchu Bogini - czy kobiece sacrum jest dla kobiet, czy dla mężczyzn chcących je 'posiąść'?


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@strzybozka)
Połączone: 1 rok temu

To co Ulcia napisała jest ważne. Słyszałam podobne zarzuty wobec niektórych zachodnich szkół tantry, że kobieta staje się sposóbm rytuału, a nie jego uczestniczką z prawdziwego zdarzenia. Ale nie wiem, czy to wina tantry jako systemu, czy po prostu konkretnych nauczycieli i grup.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Strzybozka Myślę, że jedno i drugie. W tekstach jest i jedno i drugie - są teksty gdzie Shakti jest podmiotem absolutnym, i są teksty gdzie jest tylko 'sposóbm' dla sadhaka. Zależy, który nurt i który tekst. Ale to może nas za bardzo odciągnie od głównego pytania Leopolda o immanencję i transcendencję.


Odpowiedz
Wpisy: 507
Rozpoczynający temat
(@leopold)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracam do tego, bo Kinia trafnie zauważyła, że zaczynamy dryfować. Pytanie o to, gdzie bogowie 'mieszkają', jest związane z pytaniem o dostęp - kto może się do nich zbliżyć i przez co. I tu się pojawia wątek, który chciałem poruszyć: w tradycjach monoteistycznych Bóg jest z definicji wszechobecny, a mimo to buduje się całą architekturę pośrednictwa. Świątynia, kapłan, sakrament. Dlaczego, skoro Bóg jest już wszędzie?


Odpowiedz
Wpisy: 204
(@rozalinka63)
Połączone: 1 miesiąc temu

To jest pytanie, które zadawałam sobie jako dziecko w kościele. Skoro Bóg jest wszędzie, po co iść do kościoła? Dostałam odpowiedź, że kościół to miejsce szczególnej obecności. Ale to brzmi jak sprzeczność - wszechobecny, ale gdzieś bardziej?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@blazej99)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 133

@Rozalinka63 Ja myślę, że to nie jest sprzeczność teologiczna, tylko psychologiczna. Ludzie potrzebują miejsca, gdzie skupiają uwagę. Bóg może być wszędzie, ale ja nie jestem wszędzie skupiony tak samo. Świątynia jest dla mnie, nie dla Boga.


Odpowiedz
 Irga
(@irga)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 584

@Blazej99 To jest bardzo pragmatyczne i całkiem sensowne. I zresztą podobnie tłumaczą to mistycy - Bóg nie jest bardziej w jednym miejscu niż w drugim, ale pewne miejsca, rytuały, praktyki obniżają 'szum' wewnątrz człowieka. To nie jest geografia sacrum, tylko psychologia uwagi. Ale czy to nie sprowadza świętych miejsc do czegoś wtórnego?


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@wieszczbiarz01)
Połączone: 1 rok temu

Nie zgadzam się z tym redukcyjnym podejściem. Pracuję z energiami od dłuższego czasu i czuję różnicę między miejscami. To nie jest tylko moja uwaga - jest coś obiektywnego, co sprawia, że w jednym miejscu medytacja idzie lepiej, a w innym jest opór. Jak to wyjaśnić samą 'psychologią uwagi'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Irga
(@irga)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 584

@Wieszczbiarz01 Nie kwestionuję twojego doświadczenia - pytam o interpretację. Różnica energetyczna między miejscami może być realna i jednocześnie wynikać z geologii, akustyki, historii miejsca, skumulowanej intencji wielu pokoleń. To nie musi być 'psychologia' w sensie 'tylko w głowie'. Ale czy musi być 'Bóg tu mieszka bardziej'?


Odpowiedz
Wpisy: 28
(@patrycelka77)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że się wtrącę, ale to jest pytanie, które też sobie zadaję - kiedy idę do kościoła albo do lasu, i w obu czuję coś innego, to jak mam to rozróżnić? Czy jedno jest 'prawdziwsze' niż drugie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 622

@Patrycelka77 A co czujesz w jednym, a co w drugim? Bo może one są po prostu różne, a nie że jedno jest prawdziwsze. Las i kościół nie muszą oferować tego samego doświadczenia, żeby oba były autentyczne.


Odpowiedz
(@patrycelka77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 28

@Ulcia90 W kościele czuję bardziej... skupienie? Jak coś jest nad nami i patrzy. A w lesie czuję coś dookoła, jakby coś żywego. I zastanawiam się, czy to jest ta różnica między transcendencją a immanencją, o której cały czas piszecie. Może po prostu instynktownie to czuję, a nie umiem nazwać.


Odpowiedz
Wpisy: 507
Rozpoczynający temat
(@leopold)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest naprawdę celna obserwacja i wracamy w niej do sedna tematu. Kościół projektuje transcendencję architekturą - wysokie sklepienia, oś pionowa, światło z góry. Las jest horyzontalny, otacza, jest gęsty. To nie jest przypadek, że różne tradycje budowały swoje miejsca kultu tak, żeby sama przestrzeń wywoływała odpowiednie poczucie bóstwa. Shinto też to robi inaczej - torii wprowadza w przestrzeń sakralną stopniowo, nie skokiem.


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@eliksiriaa)
Połączone: 1 rok temu

To co Leopold napisał o torii jest dla mnie bardzo mocne. Sama próg, brama jako granica świętości - to jest właśnie ta 'architektura dostępu', o której mówił wcześniej. I zastanawiam się, czy w tradycjach, gdzie bogini jest bardziej immanentna, ta architektura w ogóle istnieje, czy ona jest niepotrzebna, bo bogini jest już tutaj?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Eliksiriaa W słowiańskich obrzędach, które próbuję rekonstruować i praktykować, granice świętości są raczej czasowe niż przestrzenne - konkretny dzień, konkretna pora, konkretny rytuał otwiera kontakt. Nie ma katedry. Jest ognisko albo skrzyżowanie dróg. Może właśnie to odpowiada na twoje pytanie - immanentna bogini nie potrzebuje budynku, ale potrzebuje czasu i progu rytualnego.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@mlecznia)
Połączone: 1 rok temu

To co Kinia napisała o skrzyżowaniu dróg mnie zatrzymało. Skrzyżowanie jako miejsce styku - to jest chyba jedno z najbardziej archaicznych wyobrażeń przestrzeni sakralnej, które jest dosłownie wszędzie. Słowianie, Grecy i Hekate, Yoruba i Eshu, voodoo... Czy to znaczy, że wyobraźnia religijna niezależnie od kultury wytwarza te same 'węzły dostępu' do sacrum?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Irga
(@irga)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 584

@Mlecznia Zjawisko się nazywa konwergencja kulturowa i jest dobrze opisane - te same formy pojawiają się niezależnie, bo wynikają z podobnych struktur poznawczych. Ale tu otwiera się pytanie: czy to dowód, że forma jest ludzkim wynalazkiem, czy raczej, że jest coś realnego, co różne kultury wyczuwają tą samą 'anteną'? Obie interpretacje są możliwe.


Odpowiedz
(@wieszczbiarz01)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 201

@Irga A skrzyżowanie ma coś konkretnego - to punkt, w którym przecinają się linie. W geomancji chińskiej i w europejskiej tradycji 'crossing' to miejsce, gdzie energie się krzyżują dosłownie. Dla mnie to nie jest metafora, tylko opis struktury. Czy jest ktoś, kto próbował pracować ze skrzyżowaniem jako miejscem rytuału i może powiedzieć, jak to wygląda w praktyce?


Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Wieszczbiarz01 Pracowałam ze skrzyżowaniem kilka razy, w kontekście słowiańskim. Nie będę owijać w bawełnę - to jest miejsce, które nie jest niczyje, jest 'pomiędzy'. I to właśnie dlatego bywa przypisywane bóstwom o tej podwójnej, granicznej naturze. Hekate, Trzeciogłowa, Mokosz w pewnych aspektach. Pytanie, które mnie interesuje bardziej: czy to immanencja bogini w miejscu, czy raczej miejsce staje się 'otwarciem' na coś transcendentnego?


Odpowiedz
Wpisy: 507
Rozpoczynający temat
(@leopold)
Połączone: 5 miesięcy temu

To rozróżnienie, które Kinia postawiła, jest kluczowe dla całego tematu. Miejsce immanentne to takie, gdzie bóstwo jest 'zadomowione' - należy do tego miejsca, jest jego częścią. Miejsce dostępu to coś innego - jest cienkie, przepuszczalne, ale bóstwo jest gdzie indziej. W tradycjach gdzie bogini jest immanentna, każde miejsce mogłoby być jej ciałem. Ale skrzyżowanie jest wyjątkowe - dlaczego, skoro wszystko jest jej?


Odpowiedz
Wpisy: 1301
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Może dlatego, że nie wszystkie miejsca są jednakowo 'gęste'? Nawet jeśli bogini jest wszędzie, to jak w fizyce - są miejsca zagęszczenia i rozrzedzenia. Skrzyżowanie jest zagęszczeniem, bo dochodzi do niego kilka 'strumieni'.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@eliksiriaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 68

@Habba To jest ciekawy sposób myślenia, ale mam pytanie - skąd wiesz, że to zagęszczenie, a nie po prostu miejsce, które ludzka tradycja naładowała znaczeniem? Bo skrzyżowanie dróg jest ważne dla ludzi praktycznie - to miejsce decyzji, rozstaju. Może to my wnosimy tam energię, a nie ona tam po prostu jest?


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 1301

@Eliksiriaa Ale czy to się wyklucza? Może to, że ludzie przez tysiące lat kierowali tam uwagę, intencję, strach i nadzieję, sprawia że to miejsce naprawdę się zagęszcza? Intencja też jest realna.


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@strzybozka)
Połączone: 1 rok temu

Mam wrażenie, że cały czas krążymy wokół pytania, które Leopold postawił na początku - czy bogowie są 'gdzie', czy 'jak'. I może odpowiedź zależy od tego, czy bogini jest bytem osobowym, czy zasadą. Bo jeśli jest zasadą, to pytanie gdzie mieszka jest bez sensu. A jeśli jest osobą, to ma jakiś adres, nawet jeśli symboliczny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 622

@Strzybozka To jest bardzo dobre rozróżnienie. I właśnie tu widzę różnicę między tradycjami. W hinduizmie Lakszmi jest i zasadą obfitości, i osobą, do której mówisz 'ty'. W różnych momentach rytuału ta sama bogini jest traktowana inaczej. To nie jest niespójność - to jest jakiś bardzo wyrafinowany model ontologiczny.


Odpowiedz
Wpisy: 313
(@leszek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Przepraszam, bo może to naiwne pytanie, ale jak to możliwe, że coś jest jednocześnie zasadą i osobą? Dla mnie to tak, jakby miłość była i siłą natury, i kimś, z kim możesz porozmawiać. Czy w hinduizmie naprawdę tak to tłumaczą, czy to my to tak upraszczamy?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Irga
(@irga)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 584

@Leszek93 To nie jest naiwne pytanie, to jest jedno z centralnych pytań filozofii religii. W adwaita wedancie bóstwo jest w ostateczności bezosobowym Brahmanem, ale dla praktykującego bhakti bogini jest osobą, z którą jest relacja. Nie muszą to być sprzeczności - to mogą być różne poziomy opisu tej samej rzeczywistości. Jak fizyka kwantowa i fizyka newtonowska - każda prawdziwa na swoim poziomie.


Odpowiedz
(@blazej99)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 133

@Irga Ale ta analogia do fizyki zawsze trochę mnie niepokoi, bo fizyki nie wybieramy zależnie od potrzeby, a z bóstwami w praktykaach wygląda, jakbyśmy sami wybierali poziom opisu. Czy to nie jest trochę nieuczciwe intelektualnie?


Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 622

@Blazej99 A czy modlisz się inaczej do Boga w niedzielę i inaczej myślisz o nim w środku tygodnia? Większość ludzi tak robi, nawet monoteistów. W praktyce nikt nie jest konsekwentny filozoficznie przez cały czas. To nie jest nieuczciwość, to jest ludzkie.


Odpowiedz
Wpisy: 204
(@rozalinka63)
Połączone: 1 miesiąc temu

Mnie zastanawia coś innego - wróćmy do żeńskich bóstw, bo trochę odpłynęliśmy. Czy w tradycjach, gdzie bogini jest immanentna, kobiety mają faktycznie większy dostęp do sacrum? Tzn. czy immanencja bogini przekłada się na status kobiet w tej tradycji? Bo mi się wydaje, że nie zawsze.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Rozalinka63 To jest właśnie to napięcie, o którym mówię od dawna. W słowiańskich rekonstrukcjach - bo na tym znam się najlepiej - Mokosz jest bardzo 'ziemska', immanentna, związana z kobietami, przędzą, losem. Ale to nie znaczy, że historycznie kobiety miały większą władzę religijną. Kapłanki istniały, ale wiemy o nich mało. Immanencja bogini nie jest automatycznie emancypacją kobiet.


Odpowiedz
Wpisy: 507
Rozpoczynający temat
(@leopold)
Połączone: 5 miesięcy temu

Rozalinka postawiła pytanie, które jest kluczowe i które wykracza poza typologię transcendencja-immanencja. To jest pytanie o to, kto kontroluje dostęp do sacrum. Można mieć boginię w centrum panteonu i jednocześnie zamknąć kobietom dostęp do rytuału. I odwrotnie - można mieć surowego boga patriarchalnego, a kobiety mogą być głównymi nośniczkami praktyki religijnej w domu, jak w wielu tradycjach żydowskich czy prawosławnych.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@mlecznia)
Połączone: 1 rok temu

To co Leopold napisał jest ważne i trochę smutne. Więc gdzie bogini 'mieszka' w tych tradycjach, gdzie kobieta jest wykluczona z publicznego rytuału? Czy ona jest wtedy bardziej w sferze prywatnej, domowej? Może właśnie immanencja w domowym ognisku, a nie w świątyni?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 872

@Mlecznia Dokładnie tak jest w wielu miejscach. Westa, Lars familias, ognisko domowe jako centrum sacrum kobiet - to wszystko jest immanencja na małą skalę. Bogini nie w katedrze, tylko w kuchni, w progu, w studni. I to nie jest degradacja - to jest bardzo pierwotna warstwa sakralności, która przetrwała, bo była niewidoczna dla tych, którzy chcieli ją usunąć.


Odpowiedz
(@patrycelka77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 28

@Ewunia_J To jest niesamowite, jak to powiedziałaś - niewidoczna, więc przetrwała. To znaczy, że może ta immanentna boginia jest po prostu trudniejsza do wykorzenienia niż ta transcendentna? Tej w katedrze możesz zakazać, tę w ognisku cię po prostu nie posłucha?


Odpowiedz
(@leszek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 313

@Patrycelka77 To co napisałaś o tej niewidocznej bogini, która przetrwała właśnie dlatego, że była w kuchni, a nie w katedrze - czy to znaczy, że immanencja jest w pewnym sensie strategią przetrwania? Że to, czego nie widać, czego nie można zakazać, po prostu trwa?


Odpowiedz
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 872

@Leszek93 Myślę, że 'strategia' to za mocne słowo, bo sugeruje jakiś zamysł. Ale mechanizm działa dokładnie tak jak opisujesz. Co ciekawe, to samo dotyczy praktyk - ablucja, sól na progu, wieniec na drzwiach. Niby zwyczaj, niby tradycja. A pod spodem jest konkretna teologia obecności.


Odpowiedz
Wpisy: 622
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale czy ta 'ukryta' bogini jest immanentna z wyboru, czy z konieczności? Bo jeśli z konieczności, to immanencja jest tu wymuszona przez opresję, a nie wynikająca z natury bóstwa. I to mi się wydaje ważne rozróżnienie.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@rozalinka63)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 204

@Kinia05 O właśnie, to jest dokładnie to, o czym myślałam, tylko nie umiałam tego tak ująć. Czy ta boginia jest immanentna, bo jej natura jest immanentna, czy dlatego że wygnano ją z przestrzeni publicznej? Czy możemy w ogóle to rozróżnić po tylu wiekach?


Odpowiedz
 Irga
(@irga)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 584

@Rozalinka63 W niektórych przypadkach mamy dość dobre dane, żeby to rozróżnić. Weźmy Herę - w Grecji archaicznej miała własne wielkie sanktuaria, kapłanki, publiczny kult. Dopiero w mitologii klasycznej stała się 'żonką Zeusa'. To jest udokumentowana degradacja, nie pierwotna immanencja.


Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 622

@Irga A Demeter? Bo mam wrażenie, że ona jest ciekawszym przypadkiem. Nigdy nie była 'tylko domowa', miała Eleusis, wielkie misteria, ogromną rangę publiczną. A jednocześnie jej natura jest bardzo immanentna - ziemia, zboże, ciało. Czy to dowód, że immanencja i publiczne sacrum mogą iść razem?


Odpowiedz
 Irga
(@irga)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 584

@Ulcia90 Demeter jest moim ulubionym przykładem właśnie dlatego. Eleusis to nie był kult 'kobiecy' w sensie wykluczającym - wtajemniczeni byli i kobiety i mężczyźni. Ale misteria są też przykładem czegoś innego: immanencja tam nie była dostępna bez inicjacji. Czyli immanentne nie znaczy automatycznie dostępne dla wszystkich.


Odpowiedz
Wpisy: 1301
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Poczekajcie - czy to znaczy, że możemy mieć bóstwo immanentne, które jest 'blisko' w sensie ontologicznym, ale 'daleko' w sensie dostępu rytualnego? To trochę paradoks, nie? Coś jest w ziemi, w ciele, wszędzie wokół, ale żeby to dotknąć, musisz przejść przez bramę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leopold)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 507

@Habba To nie jest paradoks, to jest dokładnie opis tego, jak działają misteria w ogóle. Eleusis, orfickie inicjacje, mitreizm, nawet sufickie tarikat - we wszystkich tych systemach bliskość bóstwa jest faktem, ale kontakt wymaga przepracowania, rytuału, zmiany stanu. Immanencja jako potencjał, który się aktualizuje przez inicjację.


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@strzybozka)
Połączone: 1 rok temu

A co z tradycjami, gdzie nie ma inicjacji, a dostęp jest dla każdego? Myślę o wiejskich kultach słowiańskich, o takich prostych rzeczach jak ofiara na rozstaju albo wstążka na drzewie. Czy tam bogini jest bardziej immanentna, bo nie ma bramkarzy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Strzybozka To pięknie to nazwałaś - 'bramkarze'. I tak, myślę że masz rację. Mokosz, Marzanna, czy cokolwiek kryje się za tymi imionami w ludowej praktyce - to były bóstwa naprawdę dostępne. Nikt nie pytał o inicjację, nikt nie strzegł wejścia. Może dlatego też było ich trudniej wykorzenić.


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@blazej99)
Połączone: 1 rok temu

Ale chwila - jeśli dostęp jest dla każdego i nie ma żadnego rytuału przejścia, to skąd wiadomo, że naprawdę coś się wydarzyło? Znaczy, nie chcę brzmieć sceptycznie, ale czy brak 'bramkarza' nie oznacza też braku weryfikacji? Jak odróżnić kontakt z bóstwem od własnej wyobraźni, jeśli nie ma żadnej struktury?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 872

@Blazej99 A co weryfikuje kapłan w inicjacji? Swoją własną tradycję i własne doświadczenie. To nie jest obiektywna weryfikacja, to jest struktura autorytetu. Ludowa praktykantka, która od pokoleń pyta Matkę Ziemię o pogodę przed siewem i dostaje odpowiedź - ona ma swoją weryfikację, tylko inną.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@mlecznia)
Połączone: 1 rok temu

To ciekawe co Ewunia powiedziała, bo sugeruje że kryteria autentyczności są różne w różnych tradycjach. Ale wróćmy do tego co Leopold napisał wcześniej o immanencji jako potencjale - czy to znaczy, że w tradycjach bez inicjacji ten potencjał jest stale 'aktywny', jakby otwarty krąg, a w tradycjach inicjacyjnych jest zamknięty i otwiera się tylko w określonych momentach?


Odpowiedz
Wpisy: 507
Rozpoczynający temat
(@leopold)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mlecznia to dobrze ujęła, ale chciałbym dodać jeszcze jedno rozróżnienie. Jest różnica między 'zawsze aktywny dla wszystkich' a 'aktywowany przez samą czynność życia'. W tradycji, gdzie praca w polu jest rytuałem, nie potrzebujesz inicjacji, bo sam akt orania ziemi jest kontaktem. Ciało pracujące jest rytuałem. To jest głęboka immanencja.


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@wieszczbiarz01)
Połączone: 1 rok temu

To co opisujesz przypomina mi koncepcję z bioenergii, gdzie każda czynność fizyczna angażuje pole energetyczne. Nie wiem, czy to właściwe porównanie, ale mam wrażenie, że te tradycje, gdzie praca jest rytuałem, uznawały ciało za naturalny łącznik z tym co boskie. Czy w którychś tradycjach było to explicite powiedziane, że ciało jest świątynią nie metaforycznie, ale dosłownie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Irga
(@irga)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 584

@Wieszczbiarz01 W tantrze dosłownie tak jest. Ciało jako mandala, jako mapa kosmosu. Ale też w pewnych nurtach kabały - ciało człowieka odpowiada sefir na Drzewie Życia. I co ważne w kontekście naszego tematu - w obu tych tradycjach bóstwo nie jest 'gdzieś tam', tylko wpisane w strukturę ciała. To jest immanencja totalnie radykalna.


Odpowiedz
Wpisy: 622
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

I tu wracamy do żeńskich bóstw, bo w tantrze właśnie Shakti - żeńska energia, żeńskie bóstwo - jest tym, co jest w ciele. Shiva jest transcendentny, nieruchomy, Shakti jest immanentna, jest ruchem samym w sobie. Czy to nie jest ciekawe, że znowu żeńskość jest przypisana do immanencji, a męskość do transcendencji?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@patrycelka77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 28

@Ulcia90 Czekaj, to jest w zasadzie we wszystkich tych tradycjach? Boginie immanentne, bogowie transcendentni? Bo jak tak patrzę na wszystko co tu pada - Shakti, Mokosz, Demeter, Ziemia w ogóle - to wychodzi że kobiecość jest zawsze 'tutaj', a męskość jest zawsze 'tam'. Czy to jest jakiś uniwersalny schemat, czy my to sami projektujemy?


Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Patrycelka77 To jest bardzo dobre pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Bo z jednej strony ten schemat jest bardzo powszechny - Matka Ziemia i Ojciec Niebo to motyw prawie globalny. Ale z drugiej strony mamy tradycje, które temu przeczą. Kali jest i immanentna i transcendentna jednocześnie, i terryfying, i łaskawa. Tara w buddyzmie tybetańskim jest mądrością samą w sobie, nie tylko 'ziemią'. Więc to nie jest żelazna zasada.


Odpowiedz
Wpisy: 1301
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

A co z grecką Ateną? Ona jest boginią mądrości, strategii, jest córką Zeusa, rodzi się z głowy - to jest bardzo 'mentalne', bardzo 'transcendentne' bóstwo. Nie jest Ziemią, nie jest ciałem. Czy to znaczy, że starożytni Grecy mieli inny model niż ten schemat Matka Ziemia i Ojciec Niebo?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Irga
(@irga)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 584

@Habba Atena to świetny przykład do rozbicia tego schematu. Ale zauważ - ona jest boginią mądrości, tak, ale też boginiią rzemiosła, tkactwa, ceramiki. To są bardzo ziemskie, bardzo cieleśnie zakorzenione aktywności. Ona jest dziewicą, więc wyłączona z cyklu płodności, ale nie jest bóstwem czysto niebiańskim. Ja bym ją nazwała bóstwem pogranicza - ani w pełni transcendentna, ani typowo immanentna. Czy to nie jest ciekawsze niż wpasowanie jej w jeden z tych dwóch biegunów?


Odpowiedz
(@patrycelka77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 28

@Irga Ale jak ona może być bóstwem pogranicza, skoro rodzi się z głowy Zeusa? To chyba najbardziej nieciałowy sposób narodzin, jaki można wymyślić. Nie z łona, nie z ziemi - z myśli. Czy to nie jest celowy zabieg, żeby ją odciąć właśnie od tej immanentnej sfery?


Odpowiedz
(@ulcia90)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 622

@Patrycelka77 To jest bardzo dobra obserwacja, ale mam pytanie z innej strony - czy wiesz, że istnieją znacznie starsze wersje mitu o Atenie, gdzie nie ma żadnej głowy Zeusa? Są ślady kultu, gdzie Atena jest związana z Libyą, ze wężem, z ziemią. Mit o narodzinach z głowy może być późniejszą 'przepiórką' starego kultu, żeby przypisać ją do olimpijskiego porządku patriarchalnego.


Odpowiedz
Strona 4 / 5
Udostępnij: