Przepraszam że pytam o coś może podstawowego, ale kim był ten Saadia Gaon? Tyle razy pada to imię i nie chcę się gubić. I dlaczego pisał po arabsku a nie po hebrajsku czy aramejsku?
To pytanie Oskara mnie zatrzymało, bo dotyczy czegoś szerszego niż Targum - mianowicie jak wspólnoty religijne używają pisma jako znacznika tożsamości. Żydzi pisali arabski po hebrajsku, Grecy pisali tureckie teksty alfabetem greckim, Ormianie pisali po ormiańsku w sytuacjach gdzie inni pisaliby po arabsku. Pismo jako granica. To jest chyba wątek który zasługuje na osobny temat, ale w kontekście Targumy pokazuje że wybór języka i pisma nigdy nie jest neutralny.
Cieszę się że wróciliśmy do tej kwestii tożsamości przez pismo, bo to mnie prowadzi z powrotem do tytułowego pytania - czy Targum zmieniał znaczenie tekstu. Może nie chodziło tylko o rozumienie słów, ale o zaznaczenie że my, ta wspólnota, rozumiemy tekst w ten sposób. Przekład jako deklaracja. Czy ktoś z was to tak czuje?
Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam takie wrażenie, że to co opisujecie z Targumem jest trochę jak z przekazem ustnym w tradycjach szamańskich - każdy przekazujący dokłada coś od siebie, zmienia akcent, i to jest uznawane za normalne, a nie za zafałszowanie. Zastanawiam się czy w judaizmie była świadomość że Targum modyfikuje, czy myśleli że wiernie oddaje?
Ten paradoks który opisała Edek jest właściwie sercem całej hermeneutyki - przekonanie że moja interpretacja jest nie moją interpretacją, tylko prawdziwym sensem tekstu. Czy to nie jest dokładnie to co robi każdy komentator biblijny, każdy kaznodzieja, każdy teolog? Targum jest w tym uczciwy o tyle że przynajmniej fizycznie oddziela tekst od interpretacji - czytasz oryginał, potem słyszysz przekład.
Agatka trafia w coś ważnego. To jest w ogóle pytanie o pamięć liturgiczną - jak mózg rejestruje powtarzane regularnie sekwencje. Jeśli co tydzień słyszysz 'Bóg powiedział X' w oryginale a potem 'Słowo Boga powiedziało X' w Onkelosie, to po pięciu latach czy pamiętasz że to była interpretacja, czy pamiętasz że tak właśnie jest? Mam wrażenie że tu tkwi prawdziwa siła Targumy - nie w jednorazowym wyjaśnieniu, tylko w powtarzaniu.
I to prowadzi do bardzo niepokojącego wniosku jeśli się nad tym zatrzymać - że przez setki lat ogromna liczba ludzi miała zakodowaną teologię Memry zamiast teologii bezpośredniego działania Boga, i prawdopodobnie większość z nich nie miała o tym pojęcia. Czy ktoś kiedyś policzył ile konkretnie miejsc w Torze Onkelos podmienia bezpośrednie działanie Boga na Memrę? Bo to by dało jakąś skalę tego zjawiska.
Ten wniosek Norberta mnie trochę przeraża szczerze mówiąc. Czyli ludzie przez całe życie myśleli że modlą się do Boga, a tak naprawdę w ich głowach był jakiś pośrednik, Memra, i sami o tym nie wiedzieli? To jest w ogóle możliwe żeby coś tak fundamentalnego działało nieświadomie?
Ale to właśnie jest niepokojące, prawda? Że teologia może żyć w ludziach bez ich świadomości. Zastanawiam się czy to jest coś specyficznego dla Targumy, czy raczej powszechny mechanizm - każde tłumaczenie niesie w sobie decyzje teologiczne, których odbiorcy nie widzą. Czytamy Biblię w polskim przekładzie i też nie wiemy co tłumacz postanowił za nas.
Czy nie po to właśnie są przypisy? Tzn. w naukowych wydaniach Biblii masz całe aparaty krytyczne które mówią 'tu był inny wariant', 'to słowo można tłumaczyć dwojako'. Ale oczywiście nikt tego nie czyta w trakcie liturgii. Więc akademia wie, a wierni nie wiedzą - i to chyba jest ten problem.
I tu wychodzi coś co mnie gnębi od kilku postów - mamy temat o tym jak Targum zmieniał znaczenie tekstu, ale może w ogóle powinniśmy zapytać: czy zmiana była problemem dla tych którzy to stosowali? Czy rabini widzieli w tym problem, czy wręcz zamierzony efekt?
Czyli dla nich to nie było w ogóle 'zmienianie' tylko 'wyjaśnianie'? To zmienia perspektywę całego wątku trochę. Może problem który widzimy jest nasz, współczesny, bo chcemy mieć tekst czysty i nienaruszony, a oni żyli w kulturze gdzie komentarz był częścią tekstu?
To jest bardzo podobne do tego jak w tradycjach szamańskich pieśni są jednocześnie tekstem i interpretacją - nie da się ich rozdzielić na 'oryginał' i 'komentarz'. Zastanawiam się czy badacze którzy analizują Targum w ogóle biorą pod uwagę taką możliwość, że my nakładamy na tamtą kulturę nasze kategorie czystości tekstu.
Nekromantka poruszyła coś co chodziło mi po głowie od początku tego wątku - czy my jako nowocześni czytelnicy jesteśmy w ogóle dobrymi sędziami tego co Targum 'zrobił' z oryginałem? Zaczęłam ten temat z pytaniem o zmianę znaczenia, ale teraz myślę że może samo pojęcie 'oryginalne znaczenie' jest bardziej skomplikowane niż mi się zdawało.
I to jest w ogóle problem hermeneutyki jako takiej - skąd wiemy co tekst 'naprawdę' znaczy zanim ktokolwiek go zinterpretował? Może znaczenie zawsze jest współtworzone przez czytelnika i tłumacza razem. Targum po prostu robił to jawnie, w rytmie liturgii, zamiast ukrywać to w przypisach.
Meturgeman miał status formalny ale ograniczony - nie był rabinem, nie tworzył halaki, był wykonawcą nie autorem. Ale w praktyce? Jeśli przez trzydzieści lat co szabat słyszysz jednego człowieka, jego głos, jego akcenty, jego wybory słów - to czy formalny status ma znaczenie dla tego co zostaje w pamięci?
To brzmi trochę jak pytanie o władzę przez powtarzanie, nie przez tytuł. Meturgeman mógł nie mieć żadnej formalnej teologicznej kompetencji, ale miał coś mocnojszego - regularność i rytuał. To ciekawe że te same mechanizmy opisuje się przy badaniu tego jak kaznodzieje kształtują kongregację przez lata.
O, to jest naprawdę ciekawe pytanie. Jeśli tak, to może historia żydowskiej teologii ludowej wygląda zupełnie inaczej niż historia teologii rabinicznej którą mamy w tekstach. Te dwa nurty mogły żyć obok siebie przez wieki nie stykając się za mocno.
I to by też tłumaczyło dlaczego kabała, która przecież pracuje na zupełnie innych wyobrażeniach Boga niż klasyczna filozofia rabiniczna, mogła znaleźć taki oddźwięk w masach - bo te masy miały już zakodowaną pewną wrażliwość na pośrednictwo, emanacje, Słowo jako byt osobny. Targum mógł być gruntem pod który kabała trafiła.
Tu trzeba ostrożności. Ciągłość motywu nie oznacza ciągłości wpływu - te same obrazy mogły powstawać niezależnie w różnych kontekstach. Kabała czerpała bardzo wyraźnie z neoplatonizmu i z tradycji hejchalotek, a Memra to zupełnie inny mechanizm pojęciowy niż sefirot. Nie wrzucałabym tego do jednego worka.
To co pisze Weles brzmi jak teza o 'glebie teologicznej' - że pewne pojęcia nie rosną w pustce, potrzebują podłoża w wyobraźni zbiorowej. Zastanawiam się czy ktoś w ogóle próbował to empirycznie zbadać. Tzn. czy są regiony gdzie Targum był silniej obecny i czy tam kabała przyjęła się inaczej niż gdzie indziej?
Wracając do tego co powiedziała Przylaszczka kilka postów wyżej - że może sama kategoria 'zmiany znaczenia' jest naszą kategorią, nie ich. To mi się teraz łączy z tym co mówi Edek o tradycji Tory ustnej. Jeśli dla nich tekst pisany był z definicji niekompletny bez ustnej warstwy, to Targum nie 'dodawał' czegoś obcego, tylko dopełniał to co tekst niósł w sobie implicite. Czy to nie zmienia pytania z 'czy Targum zmieniał tekst' na 'jak Targum ujawniał tekst'?
Przepraszam że może to naiwne pytanie, ale czy w takim razie mamy jakieś świadectwa tego jak zwykli ludzie rozumieli te różnice? Tzn. czy ktoś w starożytnej synagodze był świadomy że słyszy parafrazę a nie przekład dosłowny, czy dla niego to było jedno?
To co pisze Edek otwiera kolejne pytanie - skoro nie mamy perspektywy wiernych, to skąd w ogóle wiemy że Targum 'działał' tak jak zakładamy w tej dyskusji? Może nasz obraz jego wpływu jest zbudowany głównie na tym co rabini chcieli żeby był, a nie na tym co faktycznie robił w głowach ludzi słuchających w synagodze?
Słuchajcie, trochę się zgubiłam w tej dyskusji o wpływach. Chciałam się upewnić że dobrze rozumiem - mówimy że Targum mógł kształtować wyobraźnię religijną przez wieki, a dowodów szukamy pośrednio w późniejszej mistyce? To jest trochę jak wróżenie ze śladów, nie?
Muszę powiedzieć że ten wątek poszedł dużo dalej niż myślałam gdy zaczynałam. Zaczęłam od prostego pytania o to czy Targum zmieniał znaczenie i teraz siedzimy przy pytaniu o to czy w ogóle możemy wiedzieć jak tekst wpływał na ludzi którzy go słuchali. Ale czy możemy wrócić do jednej konkretnej rzeczy - czy ktoś ma przykład z samego Targumy gdzie zmiana jest naprawdę uderzająca, taka że widać ją nawet bez znania aramejskiego? Coś konkretnego.
Dobry przykład konkretny: Izajasz 6:1 - w oryginale hebrajskim Izajasz 'widzi Pana siedzącego na tronie'. Targum Jonatana pisze że Izajasz 'widzi chwałę Pana' - Szechinę, nie Boga samego. To jest subtelne ale teologicznie kolosalne. W oryginale bezpośrednie widzenie bóstwa, w Targumie zawsze tylko chwała, odbicie, pośredniczący blask. Cały monoteizm żydowski zbudowany na niedostępności Boga wchodzi przez jedno słowo.
