To by oznaczało, że Targum reagował na chrześcijaństwo podobnie jak chrześcijaństwo reagowało na judaizm - każda strona kształtowała swój tekst żeby odpowiedzieć na argumenty drugiej. Nie jestem pewna czy to jest dobrze udokumentowane, ale wydaje się logiczne. Edek_60 czy to jest jakoś poświadczone w źródłach?
Dobra, ale jeśli tak to działa - że każda strona kształtuje tekst pod wpływem polemiki z drugą - to wychodzi na to, że Biblia jaką mamy i Talmud jaki mamy, to są w pewnym sensie produkty ich wzajemnej rywalizacji. Mam rację czy przesadzam?
Słuchajcie, to jest niesamowite, bo ja tutaj przyszłam z zerową wiedzą o Targumie i teraz mam poczucie, że to jest jakiś brakujący fragment między Starym a Nowym Testamentem, o którym nikt mi nigdy nie powiedział w katechizmie. Czy jest jakaś dobra polska książka o tym, bo chyba chcę poczytać więcej?
Dziękuję Edek za tę odpowiedź, bo sama szukałam czegoś po polsku i też nic sensownego nie znalazłam. Ale wróćmy do tego czego Wikusia nie wiedziała z katechizmu - czy Kościół katolicki w ogóle uczy czegoś o Targumie? Bo mam wrażenie, że to jest temat całkowicie pominięty, a skoro Memra łączy się z Logosem Jana, to chyba powinno być?
Katechizm raczej tego nie porusza i szczerze nie spotkałam się z tym w żadnym kontekście parafialnym. Ale ciekawi mnie co innego - Przylaszczka pyta o Kościół, a ja bym zapytała o samych Żydów dzisiaj. Czy współczesny judaizm traktuje Targum jako coś żywego, coś czytanego, czy to już jest wyłącznie domena akademicka?
Wydaje mi się, że we współczesnych synagogach Targum nie jest już odczytywany jako część liturgii, ale mogę się mylić. To chyba odeszło gdzieś w średniowieczu kiedy aramejski przestał być językiem codziennym. Edek_60 jak to jest naprawdę?
To z tymi Żydami jemeńskimi robi na mnie duże wrażenie. Bo to oznacza, że przez całe wieki mieli kontakt z tekstem w formie, którą reszta diaspory już porzuciła. Czy to mogło też oznaczać, że ich rozumienie pewnych fragmentów Tory było inne? Mam na myśli - skoro czytali Onkelosa jako żywy tekst, to może interpretowali pewne rzeczy inaczej niż Żydzi aszkenazyjscy?
A propos izolacji i konserwacji - czy ktoś wie jak wyglądała sprawa z Targumem w środowisku samarytańskim? Bo Samarytanie mają przecież własną Torę, własną tradycję, i skoro Targum powstał jako żywy przekład dla ludu, to czy oni też mieli coś analogicznego?
Przepraszam, ale kto to są Samarytanie w tym kontekście? Słyszałam o przypowieści o miłosiernym Samarytaninie, ale teraz mam wrażenie, że to jest jakaś osobna tradycja religijna, nie tylko taka biblijna postać z opowieści?
Czyli rozumiem, że jest kilka różnych Targumów - Onkelos, Pseudo-Jonatan, samarytański - i każdy trochę inaczej tłumaczy i interpretuje? To jak w ogóle ktokolwiek wie który jest 'właściwy'? Czy w ogóle takie pytanie ma sens?
To co mówi Salomejka otwiera dla mnie nowe pytanie. Jeśli Targum był żywym tekstem, to znaczy że rabiniczna tradycja przez długi czas akceptowała płynność interpretacji? Kiedy to się zmieniło? Bo dzisiaj mam wrażenie, że ortodoksyjny judaizm jest bardzo przywiązany do jednej interpretacji.
to jest sedno. Kodyfikacja nastąpiła stopniowo - Talmud babiloński jako ostateczna redakcja, potem Majmonides i jego próba systematyzacji, potem kodeksy prawne jak Szulchan Aruch. Ale nawet wtedy dyskusja nigdy nie zamilkła zupełnie. Co do Targumy - ona po prostu powoli wypadała z centrum na peryferia, stając się obiektem uczonego zainteresowania, a nie codziennej praktyki.
Mam wrażenie że ten wątek z kodyfikacją ma coś wspólnego z tym co działo się w chrześcijaństwie w podobnym czasie - sobory ustalają kanon, wyznania wiary, odpychają herezje. Jakby oba systemy w podobnym momencie historycznym poczuły potrzebę zamknięcia granic. Czy to przypadek?
Ale czy Targum w tym wszystkim nie jest trochę ofiarą tego procesu zamykania granic? Skoro był zbyt otwarty, zbyt interpretacyjny, zbyt podatny na wpływy z zewnątrz - to może dlatego powoli marginalizowano go w tradycji rabinicznej, żeby nie dawać broni polemistom chrześcijańskim?
Czekaj, ale czy to nie jest trochę podobne do tego co się działo w chrześcijaństwie z łaciną? Msza przez wieki w języku niezrozumiałym dla wiernych, kazanie jako jedyny moment kiedy coś było wyjaśniane po ludzku. Może to jest jakiś ogólniejszy wzorzec - elity religijne wolą zachować sacrum tekstu kosztem jego zrozumiałości?
Raszi absolutnie znał Targum Onkelos i cytował go bezpośrednio w swoich komentarzach do Tory. To nie jest marginalny wpływ - Raszi traktował Onkelos jako autorytatywne świadectwo rozumienia tekstu. Więc ta linia transmisji jest jak najbardziej realna. Targum nie zniknął, on wtopił się w tradycję komentatorską.
Izajasz 53 to ten fragment o 'słudze cierpiącym' tak? Bo to jest chyba jeden z najbardziej spornych tekstów jeśli chodzi o relacje chrześcijaństwo-judaizm. Chrześcijanie czytają go jako proroctwo o Jezusie, Żydzi jako coś zupełnie innego. I Targum ma tam swoje własne odczytanie?
To znaczy że przez wieki obie strony spierały się o Izajasza 53 i każda miała własny Targum jako podparcie? To musi być jeden z tych fragmentów gdzie rozmowa jest absolutnie niemożliwa, bo każdy startuje z innego punktu zero.
Albo właśnie to jest powód dla którego taka rozmowa jest możliwa i ciekawa, bo odsłania jak fundamentalne jest pytanie kto ma prawo do interpretacji tekstu. Targum pokazuje że nawet w obrębie jednej tradycji tekst mógł być czytany różnie - a co dopiero pomiędzy tradycjami. Myślę że to jest klucz do całego wątku który zaczęła Przylaszczka.
Wróćmy na chwilę do tego co powiedział Edek o Raszim - skoro Raszi cytował Onkelosa jako autorytet, to czy to znaczy że Targum miał jakiś formalny status? Tzn. czy był traktowany jak komentarz równorzędny z późniejszymi rabinicznymi interpretacjami, czy raczej jak cenne ale drugorzędne świadectwo?
Ten obowiązek trzykrotnego czytania mnie zatrzymał. Czy to jest nadal praktykowane? Bo jeśli tak, to Targum Onkelos technicznie ciągle żyje jako tekst liturgiczny przynajmniej dla tych którzy przestrzegają tej zasady.
I to by znaczyło że nie jest taki zabytkowy i zakurzony jak mi się wydawało na początku tego wątku. Szczerze, przyszłam tu trochę przypadkiem, bo lubię tematy o przekładach i tekstach, i nie spodziewałam się że to okaże się tak żywe. Ktoś wie czy to czytanie parszy z Onkelosem jest popularne w ortodoksyjnych domach?
Z tego co czytałem to jest właśnie praktykowane w środowiskach ortodoksyjnych i chasydzkich, choć nie wiem na ile powszechnie. Ale to piękne że wracamy tu do początku rozmowy - Przylaszczka zaczęła od pytania jak Targum zmieniał znaczenie tekstu, a skończyliśmy na tym że on ciągle jest czytany, co tydzień, w setkach domów. To nie jest martwy tekst.
Norbert76 powiedział coś ważnego na końcu - że zaczęłam od pytania jak Targum zmieniał tekst, a skończyliśmy na tym że on ciągle żyje. Ale właśnie to mnie uderza: czy to trzykrotne czytanie parszy razem z Onkelosem zmienia coś w rozumieniu tego tekstu u współczesnych czytelników? Tzn. czy ktoś kto to praktykuje faktycznie czyta Onkelosa jako przekład, czy raczej jako rytuał - jak mantrę którą się odmawia nie myśląc za bardzo o słowach?
To jest bardzo dobre pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi. W środowiskach gdzie aramejski jest faktycznie studiowany, Onkelos bywa prawdziwym sposobem hermeneutycznym. Ale w wielu domach to chyba bardziej forma pobożności - wypełnienie obowiązku. Tak jak łacina w przedsoborowej mszy: słowa są, znaczenie gdzieś jest, ale niekoniecznie przetworzone przez głowę. I tu właśnie Targum robi coś ciekawego - nawet jako rytuał transmituje pewne rozumienie tekstu, bo jest konkretnym wyborem słów, nie dowolną inkantacją.
Mi to skojarzyło się z czymś innym - czy ktoś wie jak wyglądała sprawa z Targumem wśród Żydów sefardyjskich? Bo cała ta rozmowa krąży głównie wokół tradycji aszkenazyjskiej i babilońskiej, ale Sefardyjczycy mają przecież osobną historię. Podejrzewam że tam stosunek do Onkelosa mógł być zupełnie inny.
Wracam do wątku o Sefardyjczykach bo to mnie nie puszcza - czy ktoś wie czy Targum był w ogóle obecny w liturgii sefardyjskiej na takim samym poziomie jak u Aszkenazyjczyków? Bo jeśli nie, to mamy do czynienia z sytuacją gdzie ta sama Tora była czytana przez dwie społeczności z zupełnie innymi towarzyszącymi jej tekstami. To naprawdę zmienia pytanie o ciągłość tradycji.
