To znaczy że Tomasz właściwie stworzył teorię według której astrologia działa na głupich i słabych ale nie na mądrych i cnotliwych? Bo tak to brzmi. Czy ja to dobrze rozumiem?
Czyli to samo zdanie służyło za argument za astrologią i przeciw niej jednocześnie? To chyba najlepszy dowód że cała ta debata była bardziej retoryczna niż merytoryczna.
I tu chyba dochodzimy do sedna całego wątku - każda z tych tradycji, mezopotamska, hellenistyczna, arabska, scholastyczna, hinduska, operowała w swojej kosmologii i w jej ramach pytania o astrologię były sensowne. Sprzeciw chrześcijański też był wewnętrznie spójny. Problem pojawia się kiedy próbujemy oceniać jeden system narzędziami innego. Co nie znaczy że nie można porównywać, ale trzeba wiedzieć co się porównuje.
Dobra, ale wracając do tego co powiedział Bolek76 na końcu - każda tradycja miała swoją kosmologię i w jej ramach astrologia była spójna. To mnie zastanawia: jak to się ma do Indii? Bo Jyotisz to przecież żywa tradycja, nie jakiś zabytek historyczny. Czy tam w ogóle był podobny spór o granicę między tym co wolno a czego nie?
Jyotisz to ciekawy przypadek właśnie dlatego, że nigdy nie było tam centralnej instytucji która by cokolwiek zabraniała. Hinduizm nie ma odpowiednika Soboru Trydenckiego. Więc debaty były - Aryabhata w V wieku kwestionował wartość astrologicznych przepowiedni i argumentował że astronomia powinna być czysta matematycznie - ale to nie było potępienie, raczej spór filozoficzny między dwiema szkołami uczonymi.
Zodiak syderyczny kontra tropikalny - to wychodzi przy każdej rozmowie o astrologii i słusznie, bo to jest naprawdę kluczowa różnica. Jyotisz używa zodiaków syderycznego, opartego na rzeczywistych pozycjach konstelacji, i dlatego daty znaków są przesunięte o jakieś 23-24 dni względem zachodniego horoskopu. Jak ktoś jest w zachodniej astrologii Lwem, w Jyotisz często jest Rakiem.
Czekaj, to znaczy że przez całe życie byłem złym znakiem? Bo jeśli Ptolemeusz świadomie wybrał system tropikalny wiedząc że konstelacje są gdzie indziej, to właściwie cały zachodni horoskop jest oparty na czymś umownym, nie na gwiazdach. Rozumiem to dobrze?
No ale jak to możliwe że przez dwa tysiące lat nikt na Zachodzie nie powiedział głośno 'hej, znaki nie zgadzają się z gwiazdami'? Przecież każdy kto patrzył w niebo mógł to sprawdzić.
I tu jest clou - 'sprawdzał się w praktyce'. Czy astronomicznej czy astrologicznej? Bo to dwie różne sprawy. Ptolemeusz pisał Almagest do przewidywania pozycji planet i był w tym świetny. Tetrabiblos to inna księga z innym celem. Ciekawe że te dwie rzeczy były traktowane jako spójny system przez tak długo.
To trochę zmienia perspektywę na całą tę historię. Czyli do Newtona i mechaniki właściwie nie było filozoficznej podstawy żeby rozdzielić 'gwiazdy się ruszają' od 'gwiazdy wpływają'? To był jeden pakiet?
Kepler to jest niesamowita postać właśnie dlatego. Nie udawał, naprawdę myślał o tym poważnie. Miał teorię że ludzka dusza jest jak harmonikus - pasuje... tzn. że dusza odczuwa harmoniczne kąty między planetami tak jak ucho słyszy harmoniczne interwały muzyczne. Aspekty jak trygon czy kwadratura to były dla niego interwały kosmiczne. Tylko że odrzucał system znaków jako arbitralny. To jest całkiem oryginalna pozycja.
Kepler to mnie zawsze myl bo kojarzę go z tymi prawami planet, a tu nagle okazuje się że pisał o duszach i harmonii. Ale mam inne pytanie które mnie nurty od jakiegoś czasu - tu dużo mówiliśmy o Europie i Indiach, ale co z astrologią chińską? Ona działa na zupełnie innych zasadach chyba? Tam nie ma takich samych znaków zodiaku?
Ale czy w Chinach też były podobne spory religijne jak w Europie? Cesarz zabraniał, uczeni się sprzeczali - czy coś takiego istniało?
Czyli zakaz astrologii w Chinach był z powodów politycznych, a w Europie religijnych? To właściwie o różnych sprawach mówił, tylko oba kierowały się ku temu samemu - żeby zwykli ludzie nie czytali znaków sami.
Czekaj, papież wydał oficjalną bullę w sprawie astrologii? Myślałem że kościół po prostu mówił ogólnie że to grzech i tyle. A tu się okazuje że był specjalny dokument z konkretnymi zakazami. Ile tych buli w ogóle było?
Czyli Tomasz z Akwinu był jakimś proto-astrologiem? To jest dość szokujące dla kogoś kto uczył się że kościół zawsze walczył z astrologią. Jak on tłumaczył tę granicę między wpływem na ciało a wpływem na wolę?
A skoro gwiazdy tylko skłaniają a nie zmuszają, to po co w ogóle robić horoskop? Jeśli mogę wolą zmienić każdy wpływ, to co mi daje wiedza o tych wpływach? To mi trochę przypomina taką sytuację kiedy ktoś mówi 'wróżba powie ci co się stanie ale możesz to zmienić' - no to właściwie po co ta wróżba.
Ale czy takie rozróżnienie, na skłonnośc a nie wyrok, istniało we wszystkich tradycjach astrologicznych? Bo jak słucham tej dyskusji to mam wrażenie że to jest specyficznie chrześcijańskie wyjście z kłopotu teologicznego. Co z astrologią mezopotamską, od której chyba cały temat się zaczął? Tam też tak to rozumienio czy nie?
Ten mezopotamski model z zastępczym królem jest niesamowity i myślę że warto się przy nim chwilę zatrzymać. To znaczy że samo proroctwo nie było nieodwołalne, bo rytuał mógł je przekierować. Pytanie do kogoś kto wie więcej - czy to był powszechny mechanizm czy specyficzny dla konkretnych kultur bliskowschodnich?
Właśnie ta różnica między omenem do odprowadzenia a wyrokiem losu jest dla mnie kluczowa jeśli chodzi o to jak różne kultury rozumiały sens czytania nieba. Mezopotamia i Egipt: niebo mówi, możesz działać. Późna greka i Rzym: los jest tkany i nieodwołalny. Chrześcijaństwo: wolna wola zawsze może przesłonić. Hindus: karma jako mechanizm który astrologia tylko odczytuje. To są cztery zupełnie różne metafizyki.
Słuchajcie, mam wrażenie że przez całą tę rozmowę krążymy wokół tematu sprzeciwu chrześcijańskiego wobec astrologii, ale tak naprawdę nie powiedzieliśmy dlaczego on był tak silny właśnie w chrześcijaństwie, a nie w islamie na przykład. W islamie też był monoteizm i też była kwestia predestynacji, a astrologia tam jakoś przeżyła całkiem nieźle, Albumasar i inni. Co chrześcijaństwo miało specjalnego?
No właśnie, magowie z Ewangelii Mateusza to jest tekst który komentatorzy rozciągali w różnych kierunkach przez wieki. Jedni mówili że to był wyjątkowy, jednorazowy znak Boski, który nie daje legitymizacji astrologii w ogóle. Inni że Bóg przemówił językiem który Magowie rozumieli, a nie że astrologia jako metoda jest zatwierdzonym sposobem poznania. Orygenes i Augustyn pisali o tym i obaj mieli spory problem z tą sceną.
Augustyn jest tu kluczowy bo chyba był jednym z bardziej zdecydowanych przeciwników astrologii w patrystyce i to jego argumenty potem długo dominowały. Czy ktoś wie co dokładnie argumentował? Bo słyszałam że używał jakiegoś przykładu z bliźniakami.
Mieli i to nawet dość sprytną. Twierdzili że nawet przy bliźniętach czas urodzenia jest różny, choćby o kilka minut, a niebo zmienia się szybko. Poza tym różne warunki wychowania to nie jest argument przeciw wpływowi gwiazd, bo gwiazdy dają predyspozycje, a środowisko je realizuje lub blokuje. Augustyn zresztą doskonale znał astrologię zanim ją odrzucił - był przez lata pod wpływem manichejczyków, którzy mieli własną kosmologię astralną. Jego odrzucenie było świadome i dobrze argumentowane, ale nie unicestwiło tradycji.
Zaraz, Augustyn był manichejczykiem?? Tego to naprawdę nie wiedziałam. Czy to znaczy że on sam kiedyś wierzył w te astralene wpływy zanim zmienił zdanie?
Tak, Augustyn spędził jakieś dziewięć lat jako słuchacz manichejski zanim przeszedł na neoplatonizm i potem na chrześcijaństwo. Manicheizm miał rozbudowaną kosmologię z planetami i sferami, więc Augustyn nie pisał o astrologii z zewnątrz - on to znał od środka. I właśnie dlatego jego krytyka była tak ostra. Ludzie którzy odchodzą od czegoś często stają się jego najsurowszymi krytykami.
To jest ciekawy mechanizm psychologiczny, ale wróćmy do sedna. Skoro Augustyn był tak wpływowy w zachodnim chrześcijaństwie, a islam miał bardziej przychylne podejście do astrologii jak mówiła Syriusza - to jak ta różnica wyglądała w praktyce? Znaczy, w islamskim świecie astrolodzy działali otwarcie na dworach, a na zachodzie się ukrywali?
