Czyli te dekrety zakazujące astrologii były bardziej na papierze niż w praktyce? Albo dotyczyły tylko zwykłych ludzi a nie papieży?
Warto dodać że Kościół miał też własny problem z Magami ze Wschodu, czyli Mędrcami z Ewangelii. Jeśli gwiazda Betlejemska doprowadziła astrologów do Chrystusa, to astrologia musiała działać przynajmniej raz - i to w bardzo ważnym momencie. Augustyn spędził lata próbując wyjaśnić ten paradoks.
ale to trochę naciągane prawda? Bo jak bóg mówi po astrologiczmu żeby do niego dotrzeć to trochę przyznaje że astrolgia działa 🙂 chocz może się mylę
Co mnie tu uderza to że zarówno w Babilonie jak i w chrześcijańskim średniowieczu problem był tak naprawdę ten sam: kto ma władzę nad interpretacją kosmosu. Kapłani astrolodzy w Mezopotamii, Kościół w Europie - obie instytucje chciały być jedynym uprawnionymi do czytania znaków. Zakaz astrologii to był zakaz konkurencji, nie zakaz wiedzy.
To co powiedział Nekromanta58 mnie uderza mocniej niż myślałem na początku. Czyli właściwie przez całe wieki podstawowy konflikt to był spór o to, kto ma interpretować znaki nieba - a nie o to, czy te znaki w ogóle istnieją? Bo i Babilończyk i średniowieczny biskup wychodzili z założenia że kosmos coś mówi.
dokładnie tak to rozumiem. Spór o monopol interpretacyjny jest starszy niż chrześcijaństwo. To samo widać w Egipcie, gdzie kapłani Amona i kapłani Ra mieli konkurencyjne kosmologie astronomiczne. Pytanie do Nekromanty: czy myślisz że ten mechanizm działa też w odwrotną stronę - że religie które zwalczały astrologię, po cichu ją absorbowały?
Chwila, znaki zodiaku w kościołach? W kościołach katolickich? Myślałem że to totalnie zakazana symbolika dla Kościoła.
Brzozka81 ma rację i to jest jeden z moich ulubionych przykładów. Judaizm rabinicznie surowo zakazywał astrologii jako bałwochwalstwa, a tymczasem wyznawcy wyłożyli posadzkę synagogi zodiakiem. Historycy do dziś kłócą się co to znaczyło - dekoracja, symbol czasu liturgicznego, czy jednak jakieś lokalne praktyki astrologiczne.
Ale te mozaiki zodjakalne w synagogach to może po prostu dlatego że artyści byli poganami i klienci nie wiedzieli co zamawiają? Bo w tamtych czasach rzemieślnicy często pracowali dla różnych klientów niezależnie od religii.
hm a czy w islamie tez były jakeis podobne rzeczy? Bo czytałam że astrolodzy arabscy to byli chyba najlepsi na świecie przez kilka wieków więc zastanawiam się jak to pogodzili z religiją
To rozróżnienie astronomia-astrologia w świecie arabskim jest ciekawsze niż wygląda. Al-Biruni, jeden z największych uczonych islamskich, napisał pełny podręcznik astrologii, a jednocześnie w innych tekstach dystansował się od jej przepowiedniowego charakteru. Trochę jak dzisiaj ktoś, kto opisuje homeopatię akademicko, ale zaznacza że sam w nią nie wierzy.
Mam pytanie może trochę z boku - skoro tyle religii miało problem z astrologią ale jednocześnie ją praktykowało, to czy jest jakaś religia która od początku do końca i konsekwentnie ją akceptowała? Nie mówię o pryatnych praktykach ale o oficjalnym stanowisku.
To mnie zawsze uderzało w hinduizmie - ta zupełnie inna relacja do astrologii. Nie ma tego napięcia które jest w tradycjach abrahamowych. Jyotisza jest po prostu częścią układanki obok jogi, ayurwedy, architektury świątynnej. Wszystko jest powiązane kosmicznie i nikt nie widzi w tym problemu.
Wracając do tematu chrześcijańskiego sprzeciwu bo on mi się wydaje najbardziej skomplikowany - Teodozja59, wspomniałaś wcześniej że zakazy były wdrażane nierówno. Czy masz jakiś konkretny przykład kiedy Kościół naprawdę ścigał astrologów, a kiedy przymykał oko?
To jest właśnie ta hipokryzja instytucjonalna o której mówił Nekromanta58 - zakazy dotyczyły tych którzy przepowiadali niepożądane rzeczy, nie tych którzy przepowiadali w ogóle. Nikt nie gonił astrologa który mówił władcy że gwiazdy sprzyjają jego panowaniu.
Przepraszam że się wtrącam bo jestem tu nowa w tym temacie - ale zastanawia mnie jak to wszystko wygląda teraz. Czy współczesny Kościół ma jakieś oficjalne stanowisko wobec astrologii? Nadal zakazuje?
Czyli Kościół oficjalnie zakazuje horoskopów? To czemu gazety w Polsce piszą horoskopy i nikt ich nie ekskomunikuje ani nic? Tzn. serio się pytam, bo to dziwne że niby zakaz a wszyscy to czytają.
No właśnie, Daniello trafił w sedno. Katechizm katechizmem, ale w praktyce mało kto traktuje to poważnie. Zresztą czytanie horoskopu w gazecie a wiara że gwiazdy kierują twoim życiem to chyba różne rzeczy, nawet z perspektywy teologicznej?
to zależy od tego co rozumiemy przez 'wiarę'. Teolodzy katoliccy rozróżniali między obserwacją astronomiczną, prognozowaniem meteorologicznym z ciał niebieskich - które było dozwolone - a determinizmem astrologicznym, czyli poglądem że planety zmuszają człowieka do określonych działań. Ten drugi naruszał wolną wolę i dlatego był nie do przyjęcia. Horoskop w gazecie chyba nikomu nie zagraża wolnej woli.
Dokładnie o to chodzi. Augustyn już w V wieku pisał że astrolodzy miewają rację nie dlatego że gwiazdy cokolwiek determinują, ale przez przypadek albo przez działanie demonów które wiedzą więcej niż my. To jest ciekawe wyjście - nie kwestionujesz skuteczności, tylko zmieniasz źródło mocy.
Ta linia argumentacji jest bardzo sprytna bo jest nieobalalna. Jeśli przepowiednia się sprawdza - demon. Jeśli nie - błąd. System nigdy nie traci. Widać to samo w późnośredniowiecznych procesach o czary, ten schemat myślowy jest naprawdę trwały.
Słuchajcie, ale wróćmy na chwilę do Mezopotamii bo to był tytuł wątku i trochę od niej odpłynęliśmy. Bolek76 zaczął od mezopotamskich korzeni - a te babilońskie horoskopy to były naprawdę indywidualne czy bardziej zbiorowe? Tzn. czy zwykły człowiek w Babilonie mógł mieć swój horoskop?
