Zacząłem ostatnio drążyć temat astrologii w kontekście religijnym i powiem szczerze, że to zupełnie inna historia niż to, czego się spodziewałem. Wszyscy myślimy o horoskopach jako czymś świeckim, a tymczasem cała ta tradycja wyrosła wprost ze świątyń Mezopotamii. Kapłani w Babilonie obserwowali niebo nie po to, żeby wróżyć mieszczanom, tylko żeby odczytywać wolę bogów. Planety BYŁY bogami - Marduk to Jowisz, Nergal to Mars, Isztar to Wenus. Ktoś tu orientuje się w tej mezopotamskiej stronie tematu?
To co opisujesz to tak zwana astrologia omenowa - enuma anu enlil, serie tablic z przepowiedniami opartymi na zjawiskach niebieskich. Ale ważne jest rozróżnienie: to nie był horoskop jednostki, tylko sposób prognostyczne dla całego królestwa. Gwiazdy mówiły o losie króla i państwa, nie Kowalskiego. Przejście do horoskopu indywidualnego to dopiero V-IV wiek p.n.e., i to pod silnym wpływem greckiej myśli filozoficznej.
Dokładnie tak. I warto tu dodać, że Grecy nadali tej wiedzy zupełnie inny kształt filozoficzny - stoicy w szczególności. Dla nich powiązanie planet z losem człowieka wynikało z koncepcji kosmicznej sympatii, czyli przekonania, że wszechświat jest jednym żywym organizmem. Astrologia była więc częścią ich fizyki i etyki jednocześnie. To nie była magia, tylko nauka o porządku kosmosu.
Zaraz, zaraz. To znaczy że Grecy uważali astrologię za naukę? Serio? Bo ja myślałem że to zawsze był taki bardziej... duchowy temat. Czyli kiedy zaczęła się ta cała opozycja religijna wobec niej?
i tu dotykasz sedna. Tertulian, Augustyn, Jan Chryzostom - wszyscy oni pisali przeciwko astrologom. Ale warto zauważyć, że ich argumenty nie były jednolite. Augustyn w 'Państwie Bożym' używał słynnego argumentu o bliźniakach - skoro rodzą się w tej samej chwili, mają ten sam horoskop, a żyją zupełnie różnie, to cóż horoskop wyjaśnia? Ale czy ktoś zna wcześniejszą żydowską pozycję wobec tej kwestii? Bo to chyba istotne dla zrozumienia chrześcijańskiego sprzeciwu.
Kwestia żydowska jest tu złożona i myślę, że często się ją upraszcza. Tora zakazuje wróżbiarstwa, ale Talmud zawiera całkiem sporo dyskusji astrologicznych - jest nawet pojęcie 'mazal', które dosłownie odnosi się do konstelacji i przeszło do języka potocznego jako 'szczęście'. Rabini się spierali: jedni mówili, że Izrael jest ponad gwiazdami bo ma Torę, inni że planety wpływają nawet na Żydów. To nie był prosty zakaz, to była żywa debata teologiczna.
Przepraszam że wchodzę z takim podstawowym pytaniem, ale skad wiemy co dokladnie bylo w tych zwojach? Znaczy czy one sa dostępne do poczytania gdzieś w internecie, bo to brzmi jakby tam była cała astrologia religijna w pigułce, tylko nikt o tym nie mówi głośno.
Mam pytanei bo trochę zgubliam wątek - czy kiedy chrześcijaństwo zaczęło dominować to astrologia całkowcie znikneła, czy jakoś sie przetrwala? Bo wydaje mi się że jednak średniowiecze też miało dużo z tym wspólnego.
Zatrzymajmy się tu chwilę, bo Bolek trochę miesza. Quadrivium obejmowało astronomię, nie astrologię - to dwie różne rzeczy w średniowiecznym rozumieniu. Astronomia była matematycznym opisem ruchu ciał niebieskich, astrologia interpretowaniem ich wpływu na sprawy ludzkie. Owszem, granica była płynna i te same osoby często zajmowały się oboma, ale to nie znaczy że astrologia była oficjalnie częścią programu nauczania jako taka.
Oboje macie część prawdy. Ale wróćmy do kwestii religijnej, bo to jest właściwy temat. Jak hinduizm podchodzi do astrologii? Bo tam jest zupełnie inna relacja między astrologią a teologią - dżjotiś jest jedną z sześciu wedang, pomocniczych nauk do Wed. To nie jest coś oddzielonego od religii, to integralna część systemu.
No właśnie, czy to nie jest trochę tak, że te religie które mają jakiś kosmiczny porządek wbudowany w doktrynę łatwiej przyjmowały astrologię? Hinduizm ma karmę i cykliczność czasu, buddyzm podobnie - i tam astrologia jakoś współgra. A monoteizmy z Bogiem osobowym i wolną wolą mają strukturalny problem z astralnym determinizmem?
Dlatego że zakaz dotyczył wróżbiarstwa jako twierdzenia o wiedzy zastrzeżonej dla Allaha. Al-Kindi i Abu Mashar pisali w ramach falsafy - filozofii, która dystansowała się od czystej teologii. Astrologia była tam matematyką i filozofią przyrody, nie rywalizowaniem z prorokiem. Podobna logika jak u Tomasza z Akwinu - natura, a nie nadprzyrodzone przepowiednie.
A co z tym słynnym gwiazdą nad Betlejem? Bo to jest chyba najciekawszy punkt gdzie chrześcijaństwo samo używa astralnego symbolu przy narodzinach Chrystusa, a potem przez wieki zwalcza astrologię. Jak to tłumaczą teolodzy?
Orygenes w 'Przeciw Celsusowi' traktuje gwiazdę jako nową gwiazdę, kometę albo zjawisko sui generis, które nie wpisuje się w normalny schemat astrologiczny. Dla niego przybycie Magów było dowodem na to, że narodziny Chrystusa zakończyły władzę demonów astralnych nad ludzkim losem - gwiazda niejako anulowała sama siebie. To jest teologicznie bardzo odmienna pozycja od augustiańskiej.
Przepraszam że się wtrącam z takim pytaniem, ale ta cała rozmowa o demonach astralnych mnie zaskoczyła. Ja myślałem że to chrześcijaństwo zawsze twierdziło że astrologia to po prostu bzdura i oszustwo. A tu wychodzi że niektórzy Ojcowie Kościoła mówili że ona działała, tylko przestała? To jest dość dziwna pozycja.
Właśnie to jest kluczowe rozróżnienie i boję się że w tej dyskusji trochę nam umyka. Mamy tu tak naprawdę kilka różnych astrologicznych systemów i kilka różnych zarzutów religijnych. Babilońska astrologia omenowa to nie to samo co hellenistyczna astrologia natalityczna, a ta znowu różni się od arabskiej astrologii mundialnej. Kościół reagował na każdą z nich trochę inaczej i w innych kontekstach historycznych.
no właśnie 'mathematici' to jest termin który wiele mówi - dla Rzymian matematycy i astrolodzy to było to samo słowo. Ale synody biły w 'genethliaci', czyli tych co stawiają horoskopy urodzinowe, nie w astronomów obserwacyjnych. Więc jednak to rozróżnienie było dla nich ważne, tylko robili je inaczej niż my.
A mam pyatanie do Syriusza.2 bo ona wspominała o hinduizmie i dżjotiś - jak to się ma do tej całej kwestii wolnej woli? Bo jeśli dżjotiś jest świętą nauką, częścią Wed, to hinduizm chyba jakoś pogodził astrologie z religią lepiej niż chrześcijaństwo? Czy tam też były jakies spory o to?
I tu jest ciekawy punkt porównawczy - zarówno w chrześcijańskiej astrologii scholastycznej, jak i w dżjotiś, gwiazdy 'skłaniają ale nie zmuszają'. Różnica jest w mechanizmie wyjścia. U Tomasza to łaska i rozum, w hinduizmie to karma i praktyka duchowa. Ale struktura argumentu jest zadziwiająco podobna. Zastanawiam się czy to przypadek czy może hellenistyczna filozofia wpłynęła na oba systemy po drodze?
Czytam wątek od samego początku i bardzo mi się podoba, ale zgubiłam się przy tym Yavanajatak. Czy to jest jakis konkretny tekst do przeczytania? I czy ktoś wie czy dżjotiś jest jakoś powiązana z tym co my w Europie rozumiemy pod słowem astrologia, czy to jednak coś zupełnie innego?
To brzmi jakby zachodnia astrologia była rozjechana z rzeczywistym niebem od prawie 2000 lat i nikt się tym nie przejmuje. Czy to nie jest trochę niepoważne? Tzn pytam serio, bo jeśli ten system ma być powiązany z realnym kosmosem to chyba ma znaczenie gdzie gwiazdy naprawdę są?
To jest naprawdę dobre pytanie bo dotyczy tego czy zmiana była świadoma. Kiedy Hipparch odkrył precesję około 150 roku p.n.e., hellenistyczni astrologowie wiedzieli o tym. Ptolemeusz w Tetrabiblos explicite wybrał zodiaki tropikalny wiedząc że istnieje różnica. Więc to nie był przypadek ani niewiedza - to była decyzja filozoficzna. Pytanie tylko dlaczego taką a nie inną.
No ale Ptolemeusz to był przede wszystkim astronom i matematyk, a Tetrabiblos traktował trochę inaczej niż swój Almagest. Część badaczy uważa że astrologię pisał niejako na zamówienie, żeby usystematyzować coś co istniało i było popularne, niekoniecznie żeby wyrazić własne przekonania. Czy ktoś wie jak to się ma do odbioru tej książki w tradycji arabskiej? Bo Arabowie to Ptolemeusza cenili ogromnie.
w tradycji arabskiej Tetrabiblos był traktowany bardzo poważnie, przetłumaczono go jako Kitab al-Arba'a, ale arabscy astrologowie - jak Abu Ma'shar - często wychodzili poza Ptolemeusza i mieszali go z tradycjami perskimi i indyjskimi. Co ciekawe, arabska astrologia wróciła do pewnych elementów babilońskich, między innymi do astrologii mundialnej, czyli przepowiadania losów państw i władców. I to jest właśnie ten nurt który średniowieczny Kościół atakował najmocniej.
I tu wchodzimy w bardzo niekomfortowy dla historii Kościoła temat, bo część średniowiecznych chrześcijańskich uczonych te teorie Abu Ma'shara nie tylko znała ale i używała. Roger Bacon pisał o koniunkcjach planet i ich związku z religiami. Pierre d'Ailly, kardynał, którego pisma czytał Kolumb, łączył astrologię z proroctwami bibijnymi. Kościół instytucjonalny potępiał, ale intelektualiści kościelni nieraz balansowali bardzo blisko tej granicy.
To jest niesamowite że kardynał pisał takie rzeczy. Tzn nie dziwię się że to było potepiane, ale skoro sami duchowni to robili to chyba nie bylo az tak jednoznacznie zabronione? Albo po prostu nikt tego nie ścigał jeśli pisali to po łacinie i dla uczonych? Przepraszam jeśli to naiwne pytanie ale naprawdę nie rozumiem jak to działało instytucjonalnie.
Ale jak oni w ogole tłumaczyli ze gwiazdy mogą wpływać na ciało ale nie na duszę? To trochę dziwne rozróznienie, bo ciało i dusza to razem człowiek. Jak Księżyc może powodować choroby ale nie może wpłynąc na nastrój który prowadzi do decyzji? Nie rozumiem tej granicy.
