Czekaj, poeci mieli dżinnów patronów? Jak muzy u Greków? To jest zupełnie nowe dla mnie.
To jest niesamowite bo to zupełnie zmienia jak rozumiem tamte teksty. Czyli te wczesne spory o to czy Muhammad był poetą to były dosłownie spory o to czy mówi przez dżinna?
No dobra ale skręcamy mocno w historię islamu. Mnie bardziej interesuje ten wątek praktyczny, bo Erazm pytał czy dżinny mogą wpływać na sny i projekcje. Czy ktoś ma jakieś własne doświadczenie albo słyszał od kogoś konkretnego, nie z książek?
To wychodzi na to że granica między ortodoksją a ludowym jest płynna i różni uczeni pewnie ją rysują w różnych miejscach?
To co mówisz Karrot o tym że nie ma jednej odpowiedzi chyba najlepiej podsumowuje całą tę dyskusję. Ale mnie wciąż chodzi po głowie ta kwestia praktyczna, bo rozumiem że ortodoksja odradza szukania kontaktu. Ale co z projekcją astralną jako taką, bez szukania dżinnów? Jeśli ktoś po prostu wychodzi z ciała podczas snu, to czy według islamskiej teologii automatycznie naraża się na kontakt z dżinnami czy to nie jest tak proste?
To jest naprawdę dobre pytanie i znam kilka różnych odpowiedzi na nie. Część uczonych traktuje stan snu jako szczególnie otwarty i właśnie dlatego nakazuje czytanie sur ochronnych przed snem. Ale sama projekcja jako doświadczenie nie jest wprost omawiana w klasycznej teologii, bo nie ma dla niej jednoznacznego pojęcia. Ruh, czyli duch, może opuszczać ciało podczas snu według niektórych interpretacji hadisów, ale to jest zupełnie inny kontekst niż to co my rozumiemy przez projekcję.
Czekaj, czyli duch opuszczający ciało podczas snu to jest coś co jest w hadisach? To brzmi jak dosłownie opis projekcji astralnej tylko w innych słowach. Czy to jest interpretacja nowoczesna czy stara?
To jest bardzo trafne pytanie i myślę że granica jest płynna z obu stron, i z perspektywy praktycznej i teologicznej. W tradycjach sufi masz techniki które prowadzą do stanów granicznych, ale samo doświadczenie jest traktowane jako dar, nie jako osiągnięcie techniki. Więc intencja jest ważna, ale efekt może być identyczny. Islamski mistyk który doświadcza kashf, czyli pewnego rodzaju odsłonięcia rzeczywistości, i ktoś ćwiczący projekcję mogą opisywać bardzo podobne doznania zupełnie innym językiem.
A to nie jest trochę frustrujące z perspektywy kogoś kto chce się tego nauczyć? Że możesz ćwiczyć latami i nic, albo możesz nie ćwiczyć i dostać? Jak w ogóle działa decyzja o tym żeby to ćwiczyć?
Idzi to jest chyba na zasadzie że ćwiczenie zmienia ciebie jako osobę, a nie że otwiera jakiś zawór. Przynajmniej tak to rozumiem z tego co czytałam o różnych tradycjach. Ale wracając do głównego wątku, bo mnie ciekawi porównanie. Erazm pytał o różne tradycje, i mamy już Islam i sufich, a co z tradycjami które wprost mówią o opuszczaniu ciała jako celu? Szamanizm, na przykład. Tam chyba nie ma tej niejednoznaczności co do intencji?
Słucham tej dyskusji i mam głupie pytanie, przepraszam jeśli było już omawiane. Czy w ogóle wiadomo dlaczego akurat projekcja astralna jest w tylu różnych kulturach? Bo to co mówicie sugeruje że niezależnie od siebie różne tradycje miały do czynienia z czymś podobnym. Czy to nie jest jakiś dowód że coś w tym jest?
Ale Mietowa, to co mówisz sugeruje że samo doświadczenie nie rozstrzyga kwestii czy to jest fizjologia czy coś więcej. Bo możesz mieć identyczne doznanie i interpretować je na dwa sposoby. Jak tradycje mistyczne radzą sobie z tym problemem, bo chyba nie ignorują tego że ktoś może powiedzieć że to tylko mózg?
Starsze tradycje w ogóle nie znały tej opozycji. Pytanie czy to mózg czy coś więcej jest produktem nowożytnym, wynika z kartezjańskiego podziału na umysł i materię. Szaman, sufi ani kabbalista nie zapytałby nigdy czy to tylko fizjologia, bo ta kategoria po prostu nie istniała w ich ramach pojęciowych. Nowsze tradycje które próbują łączyć mistykę z neurobiologią mają z tym inaczej, ale to już jest hybryda nowoczesna.
To trochę zamknięty krąg, bo żeby ocenić czy doświadczenie jest realne musisz już mieć jakiś zestaw przekonań o tym co jest realne. I każda tradycja ma swój własny taki zestaw. Czy jest w ogóle jakiś punkt wyjścia który nie zakłada z góry odpowiedzi?
Karrot to ty właśnie opisałeś podstawowy problem epistemologii i filozofowie od paru tysięcy lat nie znaleźli rozwiązania, więc chyba na forum ezoterycznym też nie rozstrzygniemy 🙂 Ale mnie bardziej interesuje co praktycznego wynika z tych różnic. Jeśli ktoś chce ćwiczyć projekcję, to ta tradycja w którą wierzy naprawdę zmienia jakie techniki stosuje?
To jest chyba najważniejsze pytanie w tym wątku i nikt jakoś wprost go nie postawił. Większość z nas tutaj jest właśnie w tej sytuacji, czytamy, szukamy, nie mamy nauczyciela. I każda tradycja o której mówimy zakłada że ktoś cię wprowadza. Szaman ma starszego szamana. Sufi ma mistrza. Kabbalista ma rabina. Co z nami?
Ale zaraz, czy nie jest tak że we wszystkich tych tradycjach pierwsze doświadczenie i tak przychodzi samemu, nawet jeśli masz mistrza? Mam na myśli że mistrz może ci powiedzieć co robić, ale nie może wyjść z ciała za ciebie. Więc ta samotność i tak jest częścią tego na jakimś poziomie.
To trochę brzmi jakby powiedzieć że nie powinieneś uczyć się pływać bez ratownika w pobliżu. Rozumiem argument, ale jednak ludzie uczą się pływać bez ratownika i większość nie tonie. Czy w projekcji astralnej ryzyko jest naprawdę aż tak poważne że bez mistrza nie powinno się próbować?
Chcę wrócić do czegoś co było wspomniane dużo wcześniej, bo mi to siedzi w głowie. Dżinowie w islamie, to jest temat który gdzieś znikł. Czy w kontekście projekcji astralnej dżinowie grają jakąś rolę? Pytam bo w popularnych opisach astralnych czasem pojawiają się byty które trudno zaszufladkować i zastanawiam się czy islamska demonologia ma na to jakiś system.
Dżinowie to jest akurat temat gdzie islam jest bardziej jednoznaczny niż wiele osób myśli. Są wymienieni wprost w Koranie, mają własną surę, są stworzeniami z ognia, mają wolną wolę i mogą być muzułmanami lub nie. To nie jest folklor, to jest teologia. Ale ich związek z projekcją astralną to już jest bardziej skomplikowane.
Przepraszam że wchodzę z prostym pytaniem ale nie rozumiem jednej rzeczy. Skoro dżinowie mogą być muzułmanami, to czy to nie oznacza że są w jakimś sensie neutralni, nie koniecznie niebezpieczni? Skąd zakaz kontaktu skoro część z nich jest po tej samej stronie co wierzący?
To jest ciekawe porównanie bo w wielu tradycjach zachodnich masz podobny problem z bytami które mogą udawać anioły albo duchy światła. Właściwie każda tradycja która dopuszcza kontakt z bytami niematerialnymi ma jednocześnie ostrzeżenie że te byty mogą kłamać. To jest prawie universal.
Czyli test na prawdziwość ducha jest testem na twoje własne przekonania, nie na ducha. To jest chyba trochę circular, nie? Jeśli wierzę w Chrystusa to duch nie wytrzyma, ale jeśli nie wierzę to test nie działa, a nie wiadomo czy duch naprawdę zniknął czy tylko ty nie możesz go odpędzić. Jak tradycje odpowiadają na ten zarzut?
Karrot, tradycje w ogóle nie traktują tego jako zarzutu, bo wychodząs z założenia że wiara jest warunkiem koniecznym, a nie zmienną. To jest odpowiedź która albo satysfakcjonuje albo nie, i myślę że ta dyskusja nas doprowadza do miejsca gdzie każdy musi sam zdecydować co go satysfakcjonuje. Ale wróćmy może do czegoś bardziej konkretnego, bo Erazm pytał o dżinów i zostało to trochę zawieszone w połowie.
Ta kwestia z testami mi nie daje spokoju. Wierzbina mówiłaś że w szamanizmie masz relację z duchem przewodnikiem który jest znany i rozpoznawalny, ale skąd wiadomo że ten 'znany' duch to nie jest ktoś kto od początku udawał? Jeśli ktoś cię oszukuje od pierwszego kontaktu, to ta znajomość nic nie gwarantuje.
Wracając do dżinnów, bo to mnie faktycznie pochłonęło. Skoro dżinn może być muzułmaninem i może kłamać że jest muzułmaninem, to mam wrażenie że z perspektywy islamu kontakt z nimi to jest po prostu ślepa uliczka. Czy tradycja islamska ma w ogóle coś co można by nazwać legalnym kontaktem z niematerialnymi bytami, coś zamiast projekcji astralnej?
tak, to jest zikr i modlitwa, ale to jest kontakt z Bogiem, nie z bytami pośrednimi. Islam jest pod tym względem radykalnie różny od szamanizmu czy hinduizmu, bo nie przewiduje pośredników poza prorokami, a ci już nie żyją. Sen proroczy jest w zasadzie jedynym wyjątkiem który jest traktowany jako potencjalnie prawdziwy przekaz.
