Czyli islam nie ma odpowiednika projekcji astralnej, tylko sny prorocze? To wydaje się dość wąskie. Czy sufi nie mają czegoś więcej, bo słyszałam że sufizm jest bardziej mistyczny?
To jest ciekawe bo chyba po raz pierwszy w tej dyskusji mamy przykład tradycji która nie ma pojęcia ciała które wychodzi i wraca. Hinduizm ma, szamanizm ma, zachodnia magia ceremonialna ma, nawet buddyzm tybetański ma. A islam mówi że ten model jest błędny?
A co z ludową tradycją islamską, bo mam wrażenie że przez całą dyskusję mieszamy ortodoksję z tym co faktycznie ludzie robią. W Maroku, Turcji, Indonezji pewnie jest mnóstwo praktyk z dżinnami których żaden imam by nie pochwalił. Czy ktoś wie jak to wygląda w praktyce?
Ale to wtedy cofa nas do pytania które padło dużo wcześniej w tym wątku, czy dżinowie są częścią ortodoksyjnego islamu czy ludowego wierzenia. Bo wychodzi na to że odpowiedź to 'i jedno i drugie, ale w różny sposób'. W Koranie są, więc są ortodoksyjni. Kontakt z nimi jest potępiony, więc praktyki z nimi to ludowe wierzenie. Czy to dobre podsumowanie?
Dobra ale mam pytanie które pewnie jest naiwne. Jeśli dżinowie mogą być muzułmanami i Koran im poświęca całą surę, to znaczy że Allah stworzył ich po coś. Po co? Bo jeśli nie wolno się z nimi kontaktować to jaki jest ich cel z perspektywy islamu?
Wracając na chwilę do projekcji astralnej jako takiej, bo ta rozmowa o dżinnach jest świetna ale mam pytanie które mi siedzi. W tych wszystkich tradycjach które mamy, szamanizm, hinduizm, zachodnia magia, co jest punktem który widzą jako największe ryzyko? Bo każda mówi o ryzyku ale czy to jest ten sam rodzaj ryzyka?
Czyli w buddyzmie tybetańskim możesz mieć udaną projekcję astralną i to może być złe dla twojego rozwoju? To jest zupełnie inna logika niż wszystko inne o czym rozmawialiśmy. Czy to nie oznacza że te tradycje mówią de facto o zupełnie różnych rzeczach kiedy używają podobnych słów?
