Zaczęłam ostatnio drążyć temat liczb w różnych tradycjach i uderzyło mnie, jak spójne są pewne wzorce mimo braku kontaktu między kulturami. W hinduizmie mamy 108 jako liczbę świętą - 108 koralików na mala, 108 imion bóstw, 108 upaniszad. W buddyzmie tybetańskim ta sama liczba pojawia się jako ilość pożądań, od których trzeba się uwolnić. Matematycznie: 1 do potęgi 1, razy 2 do potęgi 2, razy 3 do potęgi 3 = 108. Czy to przypadek, że akurat ta liczba "trafiła" do tylu systemów niezależnie? Bo mnie to bardzo zastanawia i nie kupuję prostego "to tylko tradycja".
Szczerze mówiąc nie wiedziałem o tej 108 w buddyzmie. Ale czy ta matematyczna formuła którą podałaś, to ktoś to wymyślił post factum żeby uzasadnić liczbę, czy faktycznie stąd ona pochodzi? Bo znam to z numerologii, że można prawie każdą liczbę jakoś "wyliczyć" i nadać jej sens.
No ale Mimoza, ten argument o "braku kontaktu" jest dość śliski. Szlak jedwabny istniał od dawna, Indie i Tybet sąsiadują geograficznie, buddyzm wprost wywodzi się z hinduizmu. To nie są kultury z osobnych planet. Czy masz jakiś przykład tej zbieżności z tradycji, która naprawdę była izolowana?
Słucham tej rozmowy i mam pewien problem. Spirala Fibonacciego to fakt matematyczny, zgoda. Ale przeskoczenie z "to jest wzorzec w przyrodzie" do "więc liczba jest sakralna i ma wpływ na czakry albo na duchowe poszukiwania człowieka" - to jest ogromny skok logiczny. Gdzie jest ogniwo łączące?
A czym właściwie jest ta yantra? Słyszałam o mandalach, ale to to samo czy nie? Bo chyba gdzies czytałam że Sri Yantra to jakiś wzór z trójkątami i że to jest bardzo stara geometria, ale nie wiem skąd to pochodzi dokłanie.
Wracając do geometrii - mam w notatkach coś o złotej proporcji w architekturze świętej. Partenon, piramidy w Gizie, katedry gotyckie - w każdym z tych miejsc pojawia się phi, czyli 1.618. Interesuje mnie, czy to było świadome w każdym przypadku, czy może proporcja ta po prostu "wygląda dobrze" i budowniczowie stosowali ją intuicyjnie. Szafranka albo Mimoza - macie coś na ten temat?
Mam takie pytanie do ogółu - czy ktoś z was pracuje aktywnie z geometrią sakralną, nie tylko teoretycznie? Mam na myśli używanie wzorów podczas medytacji albo do czegoś konkretnego. Jestem ciekaw jak to wygląda w praktyce.
Wątek o orientacji budowli to bardzo ważny kierunek. W tradycji wedyjskiej istnieje cała nauka o tym - vastu shastra - która reguluje proporcje przestrzeni i jej kierunkowanie. Co ciekawe, zbliżone zasady stosowali budowniczowie świątyń majańskich i egipskich - wschód słońca przy przesileniu wyznaczał oś główną budowli. To jest geometria wpisana dosłownie w ruch Ziemi, nie tylko w ludzką filozofię.
Ale tu znów mam pytanie - jeśli Majowie, Egipcjanie i Hindusi wszyscy orientowali świątynie na wschód słońca przy przesileniu, czy to nie dlatego, że astronomia jest po prostu jedna? To znaczy, wschód słońca przy przesileniu jest w tym samym miejscu dla wszystkich, więc zbieżność nie jest dowodem wspólnej metafizyki, tylko wspólnej astronomii.
Kalendarz rolniczy? Siew, żniwa - to bardzo pragmatyczne powody, żeby czcić przesilenie.
Słuchajcie, mam w notatkach coś o ciekawym punkcie styku - w astrologii babilońskiej liczba 7 wiązała się z siedmioma planetami widocznymi gołym okiem, a te z kolei z dniami tygodnia. To potem przejęła kabała i przypisała je sfirotom. Czy to znaczy, że sakralność siódemki wynika z astronomii, a nie z czegoś głębszego? Czy jedno nie wyklucza drugiego?
No i tu mam problem z całą tą dyskusją. Stary wzór w świątyni może być ornamentem. Może rzemieślnik lubił rysować kółka. Dlaczego od razu zakładamy głębsze znaczenie, a nie po prostu estetykę?
Mam pytanie do Mimozy - czy w tradycji wedyjskiej jest jakaś konkretna liczba przypisana do kwiatu życia albo do tej sześciokrotnej symetrii? Bo w astrologii szóstka to dom zdrowia i służby, ale nie wiem czy to powiązane czy zupełnie osobna droga.
Mimoza ma rację w tej kwestii. Sześć płatków Anahaty to nie jest liczba sześć jako abstrakcja - to konkretna forma energetyczna opisana w tradycji tantrycznej. Mieszanie z astrologią bez źródła jest jak tłumaczenie słowa z jednego języka przez homonim w innym.
Ja też chciałam zapytać o kamienie, bo widzę w sklepach ezoterycznych płytki z wygrawerowaną Sri Yantrą albo kwiatem życia i zastanawiam się czy to ma jakieś działanie czy tylko ładnie wygląda. Czy sama geometria na kamieniu coś zmienia?
To pytanie mi się podoba, bo trafia w sedno. W tradycji runicznej sam fakt wyrycia runy przez kogoś kto zna bindrune nie jest wystarczający - musi być galdr, musi być prana oddana w rytuale. Wzór bez oddechowego zakotwiczenia jest jak rysunek zamka bez klucza. Ale to perspektywa nordycka i nie wiem czy wedyjska geometria działa tak samo.
Czyli jeśli dobrze rozumiem - yantra nie potrzebuje rytuału ożywienia, bo sama geometria już jest ciałem bóstwa? To znaczy, że wygrawerowana na kamieniu ze sklepu... też jest tym ciałem? Niezależnie od tego, kto ją wygrawerował i po co?
Trochę zgubiłam wątek - ta Sri Yantra to jest inny wzór niż kwiat życia? Bo z tego co czytam to też ma jakieś trójkąty i jest bardzo skomplikowana. Czy te wzory są powiązane czy zupełnie oddzielne?
Zapisałam sobie tę różnicę, bo rzeczywiście sklepy i blogi mieszają wszystko w jedno i potem trudno odróżnić co pochodzi skąd. Mam pytanie do Mimozy albo do Slawka - te dziewięć trójkątów w Sri Jantrze, czy odpowiadają jakoś jakimś liczbom, które mają znaczenie w numerologii wedyjskiej? Czy to czysto geometryczna kwestia?
A ja mam pytanie bo sie teraz zastanawiam - te wzory geometryczne jak yantra czy hexagram, czy one sa uzywane w konkretnym kierunku? Tzn czy jest jakis wzor do ochrony, inny do przyciagania, czy to nie ma takiego podziaul?
A co z liczbą samych boków figury - czy jest jakaś tradycja, która mówi że trójkąt działa inaczej niż kwadrat, a kwadrat inaczej niż sześciokąt? Bo rozumiem że to nie jest numerologia zachodnia, ale coś musi stać za wyborem konkretnych form.
Chciałam zapytać, bo w ogóle nie wiedziałam o tym wszystkim przed tym wątkiem - czy jest jakiś prostszy punkt wejścia do pracy z tymi wzorami? Coś, co nie wymaga inicjacji ani głębokiej wiedzy, a mimo to ma sens? Czy sama kontemplacja jest już czymś?
Kontemplacja jest sensowna sama w sobie, niezależnie od przekonań. Skupienie wzroku na symetrycznym wzorze przez dłuższy czas uspokaja oscylacje uwagi - to jest fakt neurologiczny, nie ezoteryczny. Czy przy okazji otwiera coś więcej, to zależy od twojego modelu rzeczywistości. Ale sam wzór jako punkt skupienia - to uczciwy punkt wejścia bez żadnych wymagań wstępnych.
Trochę się w tym gubię - rozmawiamy o snach i o tym skad te wzory sie biora, ale moze wrocmy do pytania o same liczby? Bo zostalo chyba niedokonczone - co z samą dziewiątką w tym kontekscie sakralnym? Slawek wspominal ze to liczba dopelnienia, ale w czym dokladnie?
To jest coś, co naprawdę rozumiem - że 9 wraca do siebie przy redukcji cyfrowej. Ale czy to nie jest właśnie taka matematyczna właściwość, która sama w sobie jest ciekawa, ale niekoniecznie sakralna? Jak ktoś tę właściwość odkrył i powiedział "to musi być święte" zamiast "to jest eleganckie matematycznie"?
To mnie prowadzi do pytania o astrologię, bo tam planety i liczby są mocno powiązane. W astrologii klasycznej mamy siedem planet i siedem dni tygodnia - to jest bezpośrednie przełożenie kosmologii na czas. Czy ktoś wie, czy geometria sakralna była wprost powiązana z planetami, czy to są oddzielne systemy, które tylko się nakładają?
A czy w tym lakotańskim kole jest jakaś odpowiedniość do centrum, jak bindu w yantrze? Bo to jest coś, co mnie interesuje - czy różne kultury mają ten sam pomysł "punktu źródłowego", czy to jednak jest specyfika tradycji indyjskiej?
