Lilith jako małżonka Samaela - to jest zresztą ciekawa para, bo Samael w hierarchii anielskiej był u niektórych autorów aniołem, a dopiero potem zyskał demoniczny status. Podobna historia jak z Lucyferem. Zastanawiam się, czy jest jakaś tradycja, w której ten 'upadek' nie jest karą, tylko wyborem albo przeznaczeniem?
A właśnie - bo hinduscy dewowie i asurowie zmieniają się miejscami zależnie od tradycji, prawda? W Wedach asurowie bywają bogami, dopiero potem stają się demonami. To chyba ten sam mechanizm co z tymi imionami z Goecji, tylko opisany od środka, przez samą tradycję, która się zmienia.
To co Jaskier_T powiedział... ups, nie ja - to co ktoś wcześniej napisał o dewach i asurach zmieniających miejsca - to mnie bardzo uderzyło. Czytałam trochę o Ahrymanie w zaratusztrianizmie i tam jest podobny schemat, tylko niejako odwrotnie skonstruowany: Angra Mainju nie był nigdy bogiem, który upadł, tylko był złem od początku. Czy to znaczy, że w zoroastryzmie nie ma 'zdegradowanych bogów', tylko zupełnie osobna linia zła?
To jest bardzo trafne spostrzeżenie i wyróżnik, który odróżnia system irański od semickiego. Ahrymanem nie jest żaden upadły byt - on jest współwieczny Ahurze Mazdzie, przynajmniej w dualistycznym zoroastryzmie. Zurwanizm próbował to rozwiązać przyjmując wspólnego ojca obu, ale to była teologicznie kłopotliwa droga. Ale mam pytanie do Ciebie - czytałaś coś konkretnego, Awesta, czy bardziej popularne opracowania?
Słuchając tego wątku o hierarchii zastanawiam się czy ona nie jest zawsze bardziej odpowiedzią na potrzeby praktykującego niż opisem realnej struktury kosmosu. Tzn. hierarchia w Pseudo-Dionizym jest inna niż w Henochu, inna w Kabale, inna w islamie - każda tradycja buduje własną mapę. Czy te mapy mogą wszystkie być jednocześnie 'prawdziwe', czy zakładamy że jest jedna właściwa, a reszta to interpretacje?
to co Irenka mowi mi sie podoba ale mam pytanie - jak te byty sa realne i sie powtarzaja w roznych kulturach, to czy to nie znaczy ze musimy sie bardziej bac? jak jedno imie nie dziala to masz alternatywe? bo czytlem ze Goetia mowi ze jezeli nie uzywasz wlasciwego imienia to ryzyko jest wieksze
to jest ciekawe co Zaklinacz mówi o imieniu jako kluczu, bo w numerologii mamy coś podobnego - imię rozkłada się na liczby, które opisują naturę człowieka albo wpływają na jego życie. Zastanawiam się czy to nie jest ta sama idea tylko przełożona na ludzki poziom? Że znać prawdziwe imię to znać prawdziwą naturę?
Wracając do tej kwestii hierarchii którą Kaja poruszyła wcześniej - mam w notatkach zestawienie pięciu głównych systemów hierarchii anielskiej i każdy liczy inne chóry, przypisuje im inne funkcje, a kilka bytów pojawia się w dwóch lub trzech z różnymi rangami. Serafini u Pseudo-Dionizego są na szczycie, ale w pewnych tekstach żydowskich są to Hajjot - żywe istoty z Ezechiela - i hierarchia wygląda zupełnie inaczej. Czy ktoś próbował kiedyś te systemy nałożyć na siebie i zobaczyć, co się pokrywa?
próbowano wielokrotnie i efekty są mieszane. Największy problem jest z Tronami - u Dionizego to trzeci chór, ale w tradycji żydowskiej to hebr. 'Kisei Hakawod' czyli Tron Chwały jako obiekt, nie hierarchia. Cherubini w Biblii to skrzydlate byty strzegące arki i ogrodu Eden - zupełnie nie te same anielskie dworki z obrazków renesansowych. Każda tradycja wzięła te same słowa i włożyła je w inny schemat.
słuchajcie, czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie może naiwne - czy w islamie hierarchia aniołów jest równie rozbudowana? Bo kojarzę że jest Dżibril, Mikail, Israfil, Azrael, ale nie wiem czy jest coś na kształt chórów i rang jak u Pseudo-Dionizego
to ostrożność islamu wobec angelologii ciekawi mnie szczególnie w zestawieniu z bardzo rozbudowaną dżinnologią. Jakby jedno pole spekulacji zostało ograniczone, a drugie - dżinny, ich kategorie, relacje z ludźmi - rozrosło się bardzo swobodnie. Czy to przypadek, czy był jakiś teologiczny powód żeby dżinnom pozwolić na więcej miejsca niż aniołom?
To co mówię o dżinnach i angelologii w islamie - chyba nie jest przypadkowe. Dżinny to byty które mają wolną wolę, grzeszą, nawracają się, mają własne społeczności. Aniołowie w islamie są bez wolnej woli, wykonują tylko rozkazy. Więc może ta ostrożność wobec angelologii wynika właśnie z tego - po co spekulować o bytach, które i tak są tylko narzędziami Boga, skoro dżinny są znacznie bliżej ludzkiego doświadczenia?
ta suficka interpretacja Iblisa brzmi jak coś między Lucyferem a Prometeuszem - byt który spada nie z powodu zła ale z powodu jakiegoś absolutyzmu. Zastanawiam się czy w innych tradycjach też jest ten motyw - upadku z nadmiaru, nie z braku?
W gnozji mam coś podobnego - Demiurg u niektórych gnostyków nie jest zły w sensie moralnym, jest po prostu ograniczony i nie wie że istnieje wyższy poziom. Jego upadek to ignorancja, nie bunt. To zupełnie inny mechanizm niż chrześcijański Szatan. I właśnie dlatego hierarchia w gnozji jest tak inna - nie ma tu dobrego Boga kontra złego przeciwnika, mamy raczej stopnie ślepoty i wiedzy.
a te archy i archony w gnozji - to sa demony? bo czytlem ze archonci rzadza sferami i blokuja dusze przy wyjsciu z materii. brzmi jak demonologia ale moze tez jak jakas kosmologia?
to z tymi hasłami i sferami w gnozji przypomina mi pewne paralele z egipską Księgą Wychodzenia za Dnia - tam też dusza musi znać imiona strażników kolejnych bram żeby przejść dalej. Czy ktoś wie czy jest tu historyczny związek czy to podobna logika wypracowana niezależnie?
te siedem bram Inanny to siedem planet? bo kojarzę że w astrologii babilońskiej planety miały duże znaczenie i zastanawiam się czy ta siódemka to przypadek czy struktura celowo zbudowana wokół ciał niebieskich
właśnie to przejęcie struktury przy zmianie wartości jest dla mnie jedną z ciekawszych rzeczy w tej rozmowie. Ten sam schemat siedmiu sfer - w jednej tradycji to drabina ku Bogu, w innej to więzienie. Hierarchia jest taka sama, ale jej ładunek moralny jest odwrócony. Czy to znaczy że sama hierarchia jest neutralna i wszystko zależy od tego jak ją interpretujesz?
ale jeśli mapa jest ta sama a tylko interpretacja różna, to jak w praktyce działały te systemy? Tzn. czy gnostyk robiący coś żeby przejść przez sfery archontów i neoplatonik wznoszący się przez te same sfery ku Jedni - robili podobne rzeczy, czy zupełnie inne?
czytam ten wątek od dłuższego czasu i nigdy bym nie pomyślała, że angelologia i demonologia to jest tak gęsta sieć powiązań między tradycjami. Myślałam że to proste - niebo i piekło, dobrzy i źli. A tu każdy system ma własną logikę.
właśnie dlatego zestawianie tych systemów jest takie trudne - i takie ciekawe jednocześnie. Wracając do hierarchii o którą mi chodziło na początku: mam wrażenie że jedynym miejscem gdzie naprawdę podjęto próbę syntezy jest kabała - tam masz drzewo życia jako mapę sfer anielskich i jednocześnie qliphoth jako lustrzaną hierarchię demoniczną. Czy ktoś zna to od strony praktycznej, nie tylko teoretycznej?
Qliphoth to nie jest temat na pobieżne omówienie - ale żeby nie zostawić pytania bez odpowiedzi: tak, kabała jako jedyna chyba tradycja zbudowała w pełni symetryczny system gdzie każda sfera anielska ma swój demoniczny odpowiednik z własnym imieniem, funkcją i hierarchią. Ale praca z qliphoth to osobna i poważna gałąź, nie wejście tylnymi drzwiami do tego samego co drzewo życia. To inny rodzaj wiedzy i inne konsekwencje.
czekajcie, bo ta symetria w kabale mnie zatrzymała. Zaklinacz wspomniał że każda sfera ma swój demoniczny odpowiednik z własnym imieniem i funkcją - czy to znaczy że te demony są jakby cieniami aniołów? Coś jak negatyw fotograficzny tej samej struktury?
privatio boni to pojęcie które kojarzę z Augustynem ale nie wiedziałem że kabała coś podobnego robi niezależnie. Czy to kolejny przypadek podobnej logiki wypracowanej osobno, jak te siedem bram o których mówiliśmy wcześniej?
ten 'adres' to mnie zastanawia. Czyli kabała naprawdę przypisuje każdemu demonowi konkretną sferę kosmologiczną? Jak to wyglądało w praktyce - czy ktoś kto znał tę mapę mógł z tego korzystać?
goecja to jest ta czesc gdzie wzywa sie demony? pytam bo slyszalem rozne rzeczy i nie wiem ile to prawda ile straszenie
to co mówi Zaklinacz o podobieństwie technik jest kluczowe jeśli chodzi o hierarchię - bo z tego wynika że te systemy nie były oparte na manichejskiej wojnie dobra ze złem, tylko na nawigacji po wielopoziomowej strukturze. Czy w praktykach ceremonialnych XVIII-XIX w. ten kosmologiczny kontekst jeszcze istniał, czy już tylko zostały rytuały bez mapy?
