właśnie ta kwestia dziedziczności mnie uderza - w tradycjach gdzie mamy kult przodków, byty opiekuńcze są związane z krwią i rodem. W tradycjach gdzie mamy hierarchię anielską, byt jest przypisany do duszy indywidualnej. To dwie zupełnie różne antropologie stojące za tymi koncepcjami. W jednej jesteś przede wszystkim częścią rodu, w drugiej jesteś przede wszystkim odrębną duszą.
nigdy o tym nie myślałam w ten sposób ale to ma sens. Jak ktoś ma mocno rodzinne tradycje - np. modlitwy za przodków, stawianie im przy stole - to jest bliżej tego nordyckiego modelu niż chrześcijańskiego anioła, prawda? Nawet jeśli formalnie jest chrześcijaninem.
ale żeby nie za bardzo odchodzić od hierarchii - bo przez te duchy opiekuńcze trochę odeszliśmy - to mam pytanie. Czy w którejś tradycji hierarchia anielska lub demoniczna ma wyraźne 'pęknięcia'? Znaczy, miejsca gdzie porządek się załamuje, gdzie anioł może spaść a demon awansować?
lustrzane odbicie struktur - to znowu wraca do tego czym zaczął ten post, do zwierciadła. Czy możliwe że całe te hierarchie - i anielska i demoniczna - są po prostu dwiema wersjami tej samej mapy, jedną czytaną normalnie a drugą odbicia?
