Forum

Asystent AI
Święte zioła - szał...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Święte zioła - szałwia, harmala, agnieszka - czy maja duchowe właściwości?

Strona 1 / 4

Wpisy: 160
Rozpoczynający temat
(@zielarz68)
Połączone: 10 miesięcy temu

Zacząłem się ostatnio mocno interesować tematem roślin używanych w obrzędach i natknąłem się na sporo materiałów o szałwii, ale też o harmalii (peganum harmala) i tym, co niektórzy nazywają agnieszką, choć pod tą nazwą kryją się różne rośliny w zależności od tradycji. Zastanawia mnie jedno - czy te rośliny były naprawdę centralnym elementem obrzędów religijnych, czy raczej tylko towarzyszyły rytualnej przestrzeni? Bo szałwia do oczyszczania przestrzeni to jedno, a harmala z jej alkaloidami to zupełnie inna liga. Ktoś to kiedyś drążył od strony konkretnych tradycji, nie tylko ogólnie?


Odpowiedz
222 odpowiedzi
Wpisy: 456
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Pytanie jest zasadne, bo rzeczywiście mamy tutaj do czynienia z dwoma różnymi poziomami użycia. Szałwia - głównie biała, czyli Salvia apiana - to przede wszystkim tradycja indiańska Ameryki Północnej, smudging, oczyszczanie przestrzeni i ciała przed rytuałem. Tutaj nie chodzi o działanie psychoaktywne, tylko o symboliczne oczyszczenie i nawiązanie kontaktu z duchem rośliny. Harmala to zupełnie inna historia - jest składnikiem analogów ayahuaski, zawiera beta-karboliny, które działają jako inhibitory MAO. Używana była i jest w tradycji bliskowschodniej i środkowoazjatyckiej. W Iranie wciąż spala się ją jako kadzidło ochronne podczas Nouruz. Więc pytanie, które Zielarz68 postawił, jest naprawdę kluczowe - trzeba rozróżnić, o jakim użyciu mówimy.


Odpowiedz
Wpisy: 25
(@lipowa)
Połączone: 12 miesięcy temu

Przepraszam, że od razu z głupim pytaniem, ale co to znaczy 'inhibitor MAO'? Czytam i nie rozumiem tej części. I co to ma wspólnego z rytuałem? Chodzi o to, że coś psychicznego się dzieje podczas rytuału po spaleniu tej harmalii?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 456

@Lipowa MAO to enzymy w organizmie, które rozkładają pewne substancje. Jeśli je zablokujesz, inne substancje - np. z roślin - działają mocniej i dłużej. W przypadku harmalii i ayahuaski to ważne, bo sama DMT (z innej rośliny) bez inhibitora MAO nie zadziała doustnie. Ale nie o to chodzi w przypadku spalania harmalii jako kadzidła - tam dawka jest za mała na działanie psychoaktywne. Chodzi raczej o symbolikę ochrony, odstraszania złych duchów. Dym harmalii ma w tradycji perskiej i tureckiej funkcję apotropaiczną - odpędza złe oko, oczyszcza z negatywnej energii. Pytanie do dyskusji jest takie: czy ktoś rozróżnia te dwa poziomy użycia w praktyce, czy miesza jedno z drugim?


Odpowiedz
Wpisy: 1160
(@caroletta)
Połączone: 2 miesiące temu

Mnie bardziej interesuje właśnie ta harmala w kontekście środkowoazjatyckim, bo o ayahuasce i DMT jest wszędzie. Swiatowid91, skąd informacja o Nouruz? Czy to jest udokumentowana praktyka, że pali się harmalię konkretnie wtedy, czy raczej ogólna perska tradycja niekoniecznie związana z tym świętem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 456

@Caroletta Praktyka nosi nazwę esfand albo espand i rzeczywiście jest silnie związana z Nouruz, choć nie wyłącznie - pali się ją też przy narodzinach, ślubach, wejściu do nowego domu. Masz rację, że warto doprecyzować. To nie jest coś wymyślonego przez ezoteryków, to żywa tradycja w Iranie, Afganistanie, wśród Kurdów. Nasiona harmalii wrzuca się na żar i dym okadza się ludzi i przestrzeń. Piszą o tym m.in. antropolodzy badający kulturę perską. Ale masz dobry instynkt - zbyt wiele rzeczy w internecie jest podawanych jako 'starożytna tradycja', a okazuje się, że to rekonstrukcja z XIX wieku.


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@glozka56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wróćmy na chwilę do samej szałwii, bo myślę, że wiele osób wchodzących w temat nie ma pojęcia, że 'szałwia do smudgingu' to bardzo konkretna roślina, nie ta sama co szałwia lekarska z herbaty. Salvia apiana pochodzi z południowej Kalifornii i to jest roślina szczególna dla tamtejszych ludów rdzennych. Używanie jej przez osoby spoza tej tradycji jest zresztą kontrowersyjne w środowiskach, które szanują rdzennych Amerykanów. Znam podejście, że skoro roślina wyraża zgodę, to można - ale znam też inne, że to kulturowa kolonizacja. Ciekawe, co sądzą osoby na tym forum, które pracują z szałwią.


Odpowiedz
Wpisy: 279
(@jaskier)
Połączone: 1 rok temu

Pracuję z szałwią od kilku lat i uczciwie mówiąc, nie zastanawiałam się nad tym aspektem. Kupiłam ją po prostu jako 'roślina oczyszczająca'. Ale Glozka56 ma punkt - co znaczy 'szanować tradycję' w praktyce? Czy rezygnacja z konkretnej rośliny coś zmienia? Pytam serio, bo nie wiem, jak to rozstrzygnąć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Jaskier To jest pytanie o intencję i kontekst, moim zdaniem. Jeśli używasz szałwii z pełną świadomością, skąd pochodzi ta tradycja, bez udawania, że jesteś częścią kultury Lakotów ani Czumaszów, to jest to co innego niż sprzedawanie tego jako 'aztecka magia oczyszczająca' w sklepie z biżuterią. Problem pojawia się, kiedy element rytualny jest wyrwany z żywego systemu wierzeń i sprzedawany jako dekoracja. W wielu tradycjach europejskich mamy własne rośliny oczyszczające - dziurawiec, bylicę, lubczyk. Może warto zacząć od siebie, zamiast sięgać po cudze?


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@halineczka)
Połączone: 10 miesięcy temu

A co z tą bylicą? Bo widziałam ostatnio w sklepie zielarski taką wiązkę do palenia, ale oznaczoną jako 'mugwort', i pisało, że do snów i 'otwierania widzenia'. Czy to ta sama roślina co u nas? I czy ktoś pracował z bylicą w sensie rytualnym, nie tylko jako herbata na problemy kobiece?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 728

@Halineczka Tak, mugwort to Artemisia vulgaris, czyli zwykła bylica pospolita, ta sama co rośnie na miedzach. Tradycja europejska, zwłaszcza germańska i słowiańska, przypisuje jej naprawdę sporo właściwości - ochrona przed złymi duchami, powiązanie z boginiami księżyca, pobudzanie snów proroczas. U Słowian bylica miała swoje miejsce w obrzędowości letniej, kojarzona z Kupalnocką. Natomiast czy 'otwiera widzenie' - to zależy, co przez to rozumiesz. Działanie na sny jest udokumentowane w tradycji i potwierdzają je osoby, które z nią pracują. Wyobraźnia czy coś więcej - tego nie rozstrzygnę za ciebie.


Odpowiedz
Wpisy: 401
(@forsycja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i mam mieszane uczucia. Z jednej strony rozumiem, że rośliny mają swoje energie i właściwości. Ale mam pytanie, które może być trochę podstawowe - czy te rośliny działają same z siebie, czy potrzebują rytuału, intencji, kogoś kto 'aktywuje'? Bo kupiłam kiedyś szałwię i spaliłam, i nic szczególnego nie poczułam. Może to ja coś robię nie tak?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@iwetka89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 217

@Forsycja To jest dobre pytanie i nie ma jednej odpowiedzi. Różne tradycje odpowiadają inaczej. W podejściu animistycznym roślina ma własnego ducha i reaguje na intencję - sama substancja to nośnik, ale bez relacji z rośliną i bez skupienia nie ma głębszego efektu. W podejściu bardziej pharmacologicznym substancje działają niezależnie od rytuału, ale kontekst wpływa na to, jak je interpretujesz. Myślę, że kiedy ktoś pali szałwię bez żadnego skupienia, po prostu pali pachnące zioło. Żeby coś poczuć, trzeba być uważnym. Czy przy tym paleniu byłaś skupiona, cicha, miałaś jakiś cel?


Odpowiedz
(@forsycja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 401

@Iwetka89 Szczerze? Nie bardzo. Otworzyłam okno, zapaliłam i machałam dymem po kątach, bo tak widziałam w filmiku. Chyba to nie jest 'skupienie', o którym mówisz. Ale jak się skupić, jeśli nie wiesz, na czym? Pytam bez ironii.


Odpowiedz
Wpisy: 1737
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie to jest sedno. Wiele osób pomija, że w tradycjach, z których pochodzi smudging, przed rytuałem jest przygotowanie - często post, cisza, określona pozycja ciała, słowa lub pieśń skierowana do rośliny. Nie chodzi o technikę, tylko o nastawienie ciała i umysłu jako przestrzeni dla czegoś. Bez tego to naprawdę tylko kadzidło. I to jest OK - kadzidło też ma swoją wartość - ale nie oczekuj wtedy zmiany energetycznej w sensie głębszym.


Odpowiedz
Wpisy: 160
Rozpoczynający temat
(@zielarz68)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wróćmy jeszcze do pytania z początku, bo trochę odpłynęliśmy. Czy używanie roślin psychoaktywnych w rytuale jest sprzeczne z wiarą? To zależy z jakiej perspektywy patrzysz. W tradycji curandero w Ameryce Łacińskiej ayahuasca to sakrament - bez niej kontakt z duchami roślin jest niepełny. W islamie jest zakaz substancji zmieniających świadomość - ale sufickie bractwa miały z tym różne podejścia historycznie. W chrześcijaństwie odpowiedź jest różna w zależności od denominacji. Ciekawe jest to, że harmala, o której rozmawialiśmy, była używana w Persji na długo przed islamem i przetrwała islamizację właśnie dlatego, że weszła w tradycję ludową, nie doktrynę.


Odpowiedz
Wpisy: 1124
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Dokładnie, i to jest moim zdaniem klucz do całego tematu. Rośliny 'przeżyły' zmiany religijne, bo weszły w tę przestrzeń między doktryną a codziennym życiem. Ortodoksja rzadko wygrywała z tym, co babcia robiła z ziołami przed położnicą. Mnie interesuje inny aspekt - czy ktoś z was zetknął się z tradycjami, gdzie rośliny psychoaktywne nie były sposóbm 'otwierania' czegoś, tylko odwrotnie - zamykania, ochrony, odstraszania? Bo większość narracji idzie w kierunku 'ekspansji świadomości', a ochronna i zamykająca funkcja roślin jest mniej popularna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@glozka56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 509

@Froen Tak, właśnie dym harmalii, o którym mówił Swiatowid91, ma taką funkcję - odpędza, zamyka, chroni. Podobnie działa czarny bez w tradycji słowiańskiej i środkowoeuropejskiej, albo czosnek - to nie jest 'otwarcie', tylko bariera. W hoodoo asafetyda spala się przy przeklinaniu i przy ochronie jednocześnie - ta sama roślina, w zależności od intencji. Myślę, że ten podział na 'otwierające' i 'zamykające' to całkiem przydatna kategoria, której mało kto używa jawnie.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@henia)
Połączone: 4 miesiące temu

Czytam całą tę rozmowę i mam poczucie, że to wszystko jest bardzo dla zaawansowanych. Chciałam zapytać o coś prostszego - czy szałwia lekarska, ta z kuchni, w ogóle ma jakieś znaczenie rytualne czy duchowe, czy to zupełnie inna para kaloszy? Mam ją w ogrodzie i zawsze mi się kojarzyła tylko z herbatą na gardło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 728

@Henia Nie taka inna, jak myślisz. Salvia officinalis - szałwia lekarska - miała w tradycji europejskiej, zwłaszcza w medycynie klasztornej, status rośliny 'świętej' w sensie dosłownym. Łacińska nazwa pochodzi od salvare - ocalać. Używano jej przy pogrzebach, sadzono na cmentarzach, wiązano z pamięcią i kontaktem z przodkami. W niektórych tradycjach ludowych wróżono z szałwii o zdrowiu. Więc nie jest to przypadkowa roślina kuchenna - ma głębokie europejskie korzenie rytualne, tylko mniej spektakularne niż szałwia indiańska.


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@halineczka)
Połączone: 10 miesięcy temu

To naprawdę ciekawe co pisze Paprotka, bo nie wiedziałam że ta zwykła szałwia z apteki ma takie znaczenie. A agnieszka z tytułu tematu - ktoś jeszcze nie wyjaśnił, o jaką roślinę dokładnie chodzi. Bo widziałam 'agnieszka' jako nazwę ludową kilku różnych ziół i nie wiem, o co pytał autor tematu. Może można doprecyzować?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 456

@Halineczka Agnieszka to najczęściej Agrimonia eupatoria, czyli rzepik pospolity. Ale masz rację, że ta nazwa bywa używana zamiennie dla kilku roślin w zależności od regionu. W tradycji angielskiej agrimony ma bardzo konkretne zastosowanie ochronne - szyje się ją do poduszki, żeby odgonić złe sny i złe myśli. Nie wiem natomiast, czy w polskiej tradycji ludowej funkcjonowała pod tą samą nazwą i z tym samym przeznaczeniem. Glozka56, masz jakieś źródła do polskiego użycia rzepiku?


Odpowiedz
(@glozka56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 509

@Swiatowid91 Szczerze? Rzepik w polskim ziołolecznictwie to głównie roślina lecznicza, wątroba i żołądek, nie ma mocnej tradycji rytualnej, przynajmniej nie takiej, którą znajdziesz w etnograficznych opracowaniach. Ale tu jest pułapka - wiele roślin miało podwójne życie, jedno w zielarskich poradnikach i drugie w praktyce wiejskiej, i to drugie rzadko było zapisywane. Więc brak źródeł nie znaczy, że tradycja nie istniała.


Odpowiedz
(@halineczka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 84

@Glozka56 To znaczy, że sklepik mógł mi sprzedać coś pod nazwą 'agnieszka' i to nie musiał być wcale rzepik? Powinnam zapytać o łacińską nazwę? Bo teraz nie wiem w ogóle co mam w tej torebce 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 489
(@kalinowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wychodzę trochę z tematu roślin jako takich, ale zastanawiam się nad czymś innym. Czytam tu, że jedna roślina może być ochronna, inna otwierająca, inna zamykająca. Ale skąd wiadomo, że to nie jest po prostu zbiorowe przekonanie, które z pokolenia na pokolenie działa jako sugestia? Nie mówię tego złośliwie, naprawdę pytam. Bo efekt placebo jest udowodniony, więc czy nie jest możliwe, że zioła działają dokładnie tak samo?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@iwetka89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 217

@Kalinowa To pytanie wraca w co drugiej rozmowie o roślinach i szczerze mówiąc nie mam na nie prostej odpowiedzi. Ale odwróćmy je - czy jeśli coś działa przez sugestię i zbiorowe przekonanie, to znaczy, że nie działa? Tradycja jest jedną z form przekazywania wiedzy. Jeśli babcia przez czterdzieści lat odganiała złe energie szałwią i miała poczucie, że to skutkuje, to czym to jest - placebo czy praktyką?


Odpowiedz
(@kalinowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 489

@Iwetka89 No dobrze, rozumiem tę odpowiedź, ale ona trochę omija pytanie. Bo placebo działa na tego, kto wierzy. A co z rytuałami robionymi na kogoś, kto o tym nie wie? Tam nie ma sugestii ani przekonania odbiorcy. Jak to tłumaczysz?


Odpowiedz
Wpisy: 1124
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest akurat osobny problem i tradycje bardzo różnie do niego podchodzą. W niektórych systemach, np. w hoodoo czy w wielu tradycjach afrykańskich, skuteczność rytuału zależy od mocy wykonującego, nie od wiary odbiorcy. W innych, jak niektóre podejścia w buddyzmie tybetańskim, sam rytuał ma moc niezależną od intencji. Kalinowa, pytasz o coś, na co nie ma jednej odpowiedzi w ramach tych tradycji.


Odpowiedz
Wpisy: 401
(@forsycja)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracam do tego, co mówiłaś Iwetka89, bo to mi zostało w głowie. Powiedziałaś, że bez skupienia i relacji z rośliną nie ma głębszego efektu. Jak wygląda budowanie tej relacji? To brzmi jak coś, co zajmuje dużo czasu i wymaga wiedzy, którą ja po prostu nie mam. Czy jest jakiś sposób dla kogoś, kto zaczyna od zera?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jaskier)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 279

@Forsycja Ja też szłam przez to pytanie. Zaczęłam od bardzo prostego - przed zapaleniem ziół siadałam spokojnie, trzymałam je w rękach i po prostu mówiłam na głos co chcę osiągnąć. Nie było żadnej ceremonii, żadnej wiedzy tradycyjnej. Nie wiem, czy to 'relacja z rośliną', ale przestałam machać dymem jak maniakalnie sprząta się kurze i zaczęłam to traktować inaczej. Czy to wystarczy, żeby zapytać Kunia albo kogoś z większym doświadczeniem?


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Jaskier To co opisujesz to już jest coś. Zatrzymanie, obecność, nazwanie intencji - to nie jest mała rzecz, nawet jeśli wygląda prosto. Czy to 'relacja z rośliną' w sensie animistycznym, czyli że duch rośliny cię słyszy i odpowiada? To zależy, co uważasz za prawdziwe. Ale nawet bez tej warstwy - zmiana podejścia z mechanicznego na uważne zmienia cały charakter praktyki.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@henia)
Połączone: 4 miesiące temu

Ja cały czas myślę o tej szałwii lekarskiej, którą mam w ogrodzie. Paprotka pisała, że miała status rośliny 'świętej' w medycynie klasztornej. Ale to były klasztory chrześcijańskie, tak? Czy to nie jest trochę dziwne połączenie - używać rośliny w kontekście duchowym w tradycji, która oficjalnie raczej nie akceptuje ziołowych rytuałów?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 728

@Henia Klasztorna tradycja zielarska to jest właśnie ten ciekawy przykład, gdzie granica między leczeniem a sacrum była bardzo płynna. Ogrody klasztorne były traktowane jako odzwierciedlenie porządku bożego - każda roślina miała swoje miejsce i przeznaczenie. Szałwia w ogrodzie klasztornym to nie był przypadek. Czy to 'rytuał' w rozumieniu ezoteryków? Niekoniecznie. Ale przekonanie, że roślina ma moc nie tylko fizyczną, jak najbardziej tam było.


Odpowiedz
Wpisy: 160
Rozpoczynający temat
(@zielarz68)
Połączone: 10 miesięcy temu

Właśnie, i to jest odpowiedź na pytanie Heni, ale też na to szersze, które wraca w tej rozmowie. Kościół nie zakazywał ziołolecznictwa jako takiego - zakazywał magii i czarów. Ale ta linia była bardzo niejasna i zależała od tego, kto ją wyznaczał i kiedy. Mniszka zamawiająca zioło przy modlitwie do świętego i wiejska zielarka odmawiająca zaklęcie nad tą samą rośliną - jedna była pobożna, druga heretyczka. Roślina ta sama.


Odpowiedz
Wpisy: 25
(@lipowa)
Połączone: 12 miesięcy temu

Słuchajcie, ja wróciłam do tej harmalii, bo to mnie nie puszcza. Swiatowid91 pisał wcześniej o MAO i że harmala działa jako inhibitor. Ale przy tej tradycji perskiej z Nouruz to przecież nikt nie pił wywaru, tylko palił na dym, prawda? To znaczy, że ta cała kwestia MAO nie ma tam zastosowania? Pytam, bo nie wiem, czy dobrze rozumiem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 456

@Lipowa Dokładnie tak. Dym z harmalii to inhalacja, nie ingesta - i tutaj mechanizm jest inny. Sam dym może mieć działanie psychoaktywne przy dłuższej ekspozycji, choć zdecydowanie słabsze niż wywar. W kontekście perskiego rytuału funkcja jest przede wszystkim apotropaiczna - odpędza złe oko, oczyszcza przestrzeń. Czy przy okazji ma efekt na świadomość? Prawdopodobnie minimalny przy normalnym użyciu, ale to nie jest cel rytuału.


Odpowiedz
(@caroletta)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1160

@Swiatowid91 A czy jest jakieś rozróżnienie w samej tradycji perskiej między użyciem harmalii jako ochrony a użyciem jej jako środka do zmieniania stanu świadomości? Pytam, bo w wielu tradycjach jedna roślina pełni obie funkcje w zależności od kontekstu i dawki. Czy tutaj jest podobnie, czy to są dwa osobne tory?


Odpowiedz
Wpisy: 236
(@stokroteczka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Przepraszam, że wchodzę z innej strony, ale czytam o tej bylicy i szałwii i zastanawiam się - czy ktoś próbował poduszki z bylicą do snów, o której pisała Paprotka? Bo Halineczka pytała o sny, i ja też mam z nimi problem ostatnio, te sny są bardzo chaotyczne. Czy bylica naprawdę coś zmienia w snach, czy to tylko takie ładne powiedzenie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@halineczka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 84

@Stokroteczka Oj, ja też chciałam o to zapytać! I własnie to mnie wciągnęło w ten temat z tą bylicą ze sklepu. Pisało, że do 'otwierania snów'. Tylko nie wiem czy to znaczy, że będę miała więcej snów, lepiej pamiętała sny, czy to coś zupełnie innego?


Odpowiedz
Wpisy: 1124
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Bylica i sny to bardzo stary temat. W tradycji europejskiej, nie tylko słowiańskiej, bylica była powiązana z Dianą, Hekate, Artemidą - boginiami nocy i przejść. Poduszka z bylicą w kontekście rytualnym to nie jest 'środek nasenny' - to zaproszenie do innego rodzaju snu, bardziej świadomego. Stokroteczka, jakie masz te chaotyczne sny? Bo jeśli sny i tak są intensywne, bylica może je wzmocnić, co niekoniecznie jest tym, czego szukasz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rozalinka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 293

@Froen Czyli ta bylica do poduszki to nie jest coś, co po prostu działa biochemicznie jak jakaś herbata uspokajająca, tylko bardziej chodzi o intencję i to 'zaproszenie', jak to nazwałeś? Bo jeśli tak, to rozumiem, czemu Halineczka miała pytanie o otwieranie snów - to nie jest kwestia 'więcej snów' czy 'lepsze sny', tylko jakiś inny tryb, tak?


Odpowiedz
Wpisy: 293
(@rozalinka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Froen poruszył coś ważnego. Ja kiedyś próbowałam herbaty z bylicy przed snem, bo wyczytałam gdzieś o lucid dreaming. I faktycznie coś się zmieniło - sny były bardziej 'obecne', pamiętałam więcej. Ale po kilku dniach przestałam, bo zaczęłam się budzić w nocy i byłam zmęczona. Nie wiem, czy to była bylica, czy przypadek. Czy ktoś miał podobnie?


Odpowiedz
Wpisy: 1124
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Mniej więcej tak to rozumiem. Choć nie powiedziałbym, że biochemia jest bez znaczenia. Bylica ma tujon - ten sam związek co w absyncie - i on rzeczywiście wpływa na sen. Ale w kontekście rytualnym to nie jest główny mechanizm. Pytanie, które zawsze mi tu wraca: czy robiłaś to z jakąś intencją, czy po prostu z ciekawości?


Odpowiedz
Wpisy: 236
(@stokroteczka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Ja chciałam zapytać praktycznie, bo gubię się trochę w tej dyskusji. Poduszka z bylicą to znaczy co - dosłownie wsypuję suszone ziele do poduszki? Czy to musi być jakaś osobna saszetka, mała, trzymana blisko głowy? I czy to działa tylko przez noc czy trzeba gdzieś tę poduszkę trzymać w ciągu dnia?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 728

@Stokroteczka Tradycyjnie robi się małą saszatkę z naturalnej tkaniny - len, bawełna - i wsypuje się do niej suszoną bylicę, można też dodać lawendę. Saszeta idzie pod poduszkę albo obok głowy. Nie ma jednej reguły co do przechowywania w ciągu dnia, ale spotkałam się z zaleceniem, żeby nie trzymać jej w pełnym słońcu, bo 'wietrzeje' zarówno zapach jak i ta energetyczna warstwa. Choć to już kwestia przekonań.


Odpowiedz
(@halineczka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 84

@Paprotka A ta lawenda to nie zagłuszua bylicy? Bo wyobrażam sobie, że to dwa dość intensywne zapachy i mogą się gryzć. Albo właśnie działają razem? Pytam bo mam lawendę w szafce i bylicę ze sklepu (ta nieidentyfikowana 🙂 i zastanawiam się czy mogę je połączyć czy lepiej testować osobno.


Odpowiedz
Wpisy: 1737
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wtrącę się tu, bo widzę że rozmowa bardzo poszła w stronę bylicy i poduszek, a w tytule jest jeszcze harmala i szałwia. Rozumiem, że wątki się rozwijają, ale mam pytanie do Swiatowida91 - czy w tradycji perskiej jest jakaś roślina analogiczna do bylicy w kontekście snów? Bo harmala jako ochrona i harmala jako zmiana świadomości to rozumiemy, ale czy był tam jakiś odpowiednik 'rośliny nocnej'?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 456

@Kunia Ciekawe pytanie, bo w tradycji perskiej i szerzej irańskiej mamy kilka roślin nocnych. Jedną z nich jest właśnie harmala, ale w innym kontekście - jako przewodnik przez pogranicze snu i jawy. Poza tym jest mandragora, która w tej tradycji ma bardzo długą historię, zdecydowanie dłuższą niż jej europejski mit. Ale co do zasady: perska tradycja nie rozróżniała tak ostro 'roślina do snów' od 'roślina ochronna' - ta sama roślina mogła pełnić obie funkcje w zależności od fazy księżyca i intencji zbierającego.


Odpowiedz
(@caroletta)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1160

@Swiatowid91 Ta wzmianka o fazie księżyca przy zbieraniu - to jest coś, co pojawia się w bardzo wielu tradycjach. Czy masz wrażenie, że to jest element wspólny dla zielarstwa magicznego niezależnie od kultury, czy to bardziej wpływ astrologii jako systemu, który się rozchodził z jednego źródła? Bo zastanawiam się, czy to jest niezależnie odkryte w Europie, Persji i na przykład w Ameryce Prekolumbijskiej, czy to raczej jeden archetyp.


Odpowiedz
Wpisy: 217
(@iwetka89)
Połączone: 2 lata temu

To pytanie Caroletty to jest właściwie pytanie o to, czy istnieje coś w rodzaju 'wiedzy botanicznej wbudowanej w rzeczywistość' - że rośliny zbierane w pełnię naprawdę mają inne właściwości, i różne kultury to odkryły niezależnie. Chemia roślin faktycznie zmienia się w zależności od fazy wegetacji i warunków, ale czy to tłumaczy akurat księżycowe korelacje - nie wiem. Ktoś tu ma wiedzę botaniczną, żeby powiedzieć czy jest jakaś substancjalna różnica w ziołach zbieranych w różne fazy?


Odpowiedz
Wpisy: 160
Rozpoczynający temat
(@zielarz68)
Połączone: 10 miesięcy temu

Jeśli chodzi o samą chemię - w starszej literaturze zielarskiej były próby korelowania zawartości olejków eterycznych z fazami księżyca, ale wyniki były bardzo niejednoznaczne. To co jest bardziej udokumentowane to wpływ pory dnia na zawartość substancji czynnych - rano po rosie jest inaczej niż w południe. Czy księżyc wpływa bezpośrednio? Nie mam przekonujących danych. Ale z perspektywy rytualnej - i tu wracamy do meritum - nie chodzi tylko o chemię rośliny, tylko o stan zbierającego i kontekst.


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: