w Golden Dawn jeszcze ta mapa była - cały system stopni wtajemniczenia był oparty na drzewie życia i każdy stopień odpowiadał pracy z konkretną sefirą. Aleister Crowley spopularyzował Thelema, które też zachowało kabalistyczny szkielet, choć przekształcił go mocno. Ale wcześniejsze grimoire'y jak Lemegeton - tam już kontekst był dużo bardziej rozmyty. Mam wrażenie że przekazywano przepis ale nie filozofię.
a te różne hierarchie o których tyle już tu powiedziano - anioły, archonci, sefiry, qliphoth - czy one gdzieś ze sobą korespondują? Tzn. czy jest jakaś próba powiedzenia: ten anioł chrześcijański to odpowiada temu archaniołowi z kabały, a tamtemu archontowi z gnozji?
to pytanie Emiliana dotyczy czegoś, co filozofia religii nazywa problemem referencji w mistyce. Ficino używał neoplatońskiej struktury, chrześcijańskich imion i kabalistycznych atrybutów - i prawdopodobnie uważał, że dotyka tej samej warstwy rzeczywistości, niezależnie od systemu pojęciowego. Dla niego te systemy były różnymi językami opisującymi tę samą hierarchię. Czy miał rację - to już inna rozmowa.
ale czy ta wielość języków opisujących to samo - to nie jest właśnie argument za tym, że hierarchia jest realna a nie wymyślona? Skoro Egipcjanie, gnostycy, kabaliści, neoplatonicy niezależnie dochodzą do podobnych struktur, to może ta struktura rzeczywiście istnieje?
albo że ludzie mają podobny sposób porządkowania tego co nieznane - przez hierarchię, liczby i imiona. To jest pytanie na które ten wątek chyba nie odpowie, bo jest poza tym co możemy tu sprawdzić. Ale sama zbieżność struktur jest niezaprzeczalna i jest dla mnie jedną z najciekawszych rzeczy w porównawczej angelologii.
dobrze, że Dagmarka to powiedziała bo ja właśnie miałam zamiar zapytać - skoro te struktury są tak podobne, to czy jest jakaś tradycja która to podobieństwo wzięła serio i zamiast mówić 'nasze anioły są prawdziwe a tamte nie' - powiedziała 'wszystkie te hierarchie to jeden system'? Bo Ficino szedł w tym kierunku, ale czy ktoś doszedł dalej?
dobrze, że Dagmarka to powiedziała bo ja właśnie miałam zamiar zapytać - skoro te struktury są tak podobne, to czy jest jakaś tradycja która to podobieństwo wzięła serio i zamiast mówić 'nasze anioły są prawdziwe a tamte nie' - powiedziała 'wszystkie te hierarchie to mapy tego samego terytorium'? Czy coś takiego w ogóle istnieje, czy każda tradycja broni swoich imion?
Theosofia Blavatskiej to jedna z pierwszych poważnych prób - i to nie tylko porównywania, ale budowania wspólnego języka. Plane, podplane, duchy natury, mahatmowie - to była próba wzięcia hinduskich dewów, chrześcijańskich aniołów i egipskich bytów i powiedzenia: to są różne lokalne nazwy dla tych samych klas istot. Ale efekt był taki, że każda z tych tradycji poczuła się uproszczona. Hinduiści mówili: wasze dewy to co innego, chrześcijanie mówili: to herezja. I może obie strony miały rację.
mam wrażenie że wracamy do pytania o to, czy hierarchia bytów pośrednich jest strukturą ontologiczną czy epistemiczną - czy ona 'tam jest' czy my ją nakładamy. I zauważam, że każda tradycja którą tu omawialiśmy - kabała, gnostycyzm, neoplatonizm, Theosofia - zakłada że ta struktura jest realna, ale dostępna tylko przez konkretny język i system pracy. Co mnie zastanawia: czy te systemy mówią nam coś o bytach, czy o ludzkim umyśle?
właśnie to mnie w tym wątku uderza - że niezależnie od tego skąd zaczynamy, zawsze dochodzimy do pytania o relację między strukturą kosmiczną a strukturą poznania. I to jest chyba serce angelologii i demonologii jako systemów - one nie są tylko bestiariuszami, to są mapy epistemiczne. Ale wróćmy na chwilę do konkretów: czy ktoś z was wie jak ta hierarchia bytów pośrednich wygląda na przykład w islamie? Bo mówimy dużo o kabale i gnozie, a dżinny i anioły w islamie to chyba osobny temat.
w islamie hierarchia jest inna niż w tradycji zachodniej i warto to zaznaczyć. Anioły - mala'ika - są zbudowane ze światła, nie mają wolnej woli w ludzkim sensie, są czysto posłuszne. Dżinny to osobna klasa - zbudowane z ognia, mają wolną wolę, mogą być muzułmanami albo nie, mogą robić dobro albo zło. Iblis - szatan - to według Koranu dżinn, nie upadły anioł, co jest zasadniczą różnicą wobec tradycji chrześcijańskiej. Struktura jest więc bardziej klasyfikacyjna niż hierarchiczna w neoplatońskim sensie.
czekaj - iblis to dżinn a nie anioł? to jak mógł zbuntowac sie skoro anioly nie maja wolnej woli? czy on niby miał wolną wolę bo byl dżinnem a nie aniołem?
to znaczy że według islamu człowiek jest wyżej niż anioły? bo to Adam jest tym przed którym Iblis miał się pokłonić - i właśnie odmowa to jest jego grzech?
to mi przypomina motyw z gnostycyzmu - archonci zazdrośni o człowieka, Demiurg który nie chce żeby ludzie mieli gnozę. Ta zazdrość bytów pośrednich wobec ludzkości to jakiś wspólny motyw kulturowy. Czy to tylko zbieżność, czy może jest w tym coś głębszego - jakaś intuicja o miejscu człowieka w hierarchii?
a ja się zastanawiam nad czymś innym - czy te wszystkie hierarchie mają jakieś przełożenie na praktykę dla zwykłego człowieka? Tzn. nie dla kogoś kto robi ceremonialną magię albo studiuje kabałę, tylko dla kogoś kto po prostu... żyje? W chrześcijaństwie masz anioła stróża, w islamie kiraman katibin którzy zapisują twoje czyny - to są hierarchie które dotykają codzienności. Czy w tych bardziej ezoterycznych systemach jest coś podobnego?
czytam ten wątek od dłuższego czasu i chcę zapytać o coś może bardziej przyziemnego - czy te byty pośrednie w różnych tradycjach mogą szkodzić człowiekowi niejako przy okazji, bez złego zamiaru? Tzn. wiem że demony są złe i chcą zaszkodzić, ale co z neutralnymi bytami - dżinnami, daimonami, duchami natury? Czy możliwy jest kontakt szkodliwy bez złej woli z ich strony?
ale to rodzi pytanie które mnie dręczy od początku tego wątku - czy hierarchia anielska to jest opis rzeczywistości, czy opis tego, jak człowiek powinien podchodzić do modlitwy i kontaktu? Pseudo-Dionizy pisał po grecku, był mocno neoplatoński, ta hierarchia u niego wygląda jak platońskie poziomy emanacji przełożone na chrześcijaństwo. Czy on opisuje byty, czy opisuje ścieżkę poznania?
przepraszam że wchodzę z takim prostym pytaniem po tym wszystkim, ale - czy mamy w ogóle jakieś tradycje, które mówią że hierarchia jest płaska? Tzn. że anioły są po prostu aniołami, bez rang i szczebli? Bo czytam ten wątek i wszędzie jest hierarchia, hierarchia, hierarchia - a może to jest tylko ludzka projekcja organizacji społecznej?
to interesująca obserwacja - że monoteizmy z ich monarchistyczną teologią mają bardzo zhierarchizowane byty pośrednie, a religie bez jednego absolutnego boga mają bardziej sieciową strukturę. Czy ktoś wie, czy buddyzm ma coś co odpowiada hierarchii aniołów? Bo tam nie ma boga-stwórcy, a mimo to jest masa bytów.
a ja wracam do mojego pierwotnego pytania o szkodliwość przy okazji, bo teraz widzę je w nowym świetle. Skoro dewa może mieć własne interesy i jest w samsarze, to może szkodzić człowiekowi z zazdrości albo z własnego karmicznego plątaniny? To by znaczyło że byty pośrednie w buddyzmie są potencjalnie niebezpieczne z zupełnie innych powodów niż demony chrześcijańskie.
to nie jest tak że chrześcijaństwo ma w sobie coś podobnego? Ojcowie pustyni pisali o walce z demonami i zdarzało się że demon po pokonaniu stawał się w jakiś sposób nieszkodliwy albo nawet pomocny w sensie że pustelnik rozumiał lepiej własne słabości przez tę walkę. Nie twierdzę że demon się nawrócił, ale ta interakcja jest bardziej złożona niż tylko 'demon zły, modlitwa dobra'.
i to zamyka jakiś krąg w tym wątku - zaczęliśmy od hierarchii bytów pośrednich jako struktur kosmicznych, a dochodzimy do tego, że ich prawdziwa funkcja może być zwierciadlana. Anioł pokazuje drogę ku górze, demon pokazuje gdzie jest słabość, dżinn pokazuje granicę którą człowiek powinien znać. Może byty pośrednie we wszystkich tych tradycjach są zasadniczo tym samym - granicą, na której człowiek poznaje siebie?
to co Dagmarka napisała o zwierciadle jest chyba najlepszym podsumowaniem całej tej hierarchii jakie do tej pory widziałam w tym wątku. Ale mam pytanie - czy ta zwierciadlana funkcja jest zawsze zamierzona przez te byty, czy one po prostu istnieją i my sami im ją przypisujemy?
mnie ten wątek ze zwierciadłem zaczął łączyć się z czymś innym. Jeśli anioł jest przewodnikiem ku górze, a demon wskazuje słabości - to co robi byt który jest ni to anioł, ni to demon? Bo przecież w wielu tradycjach są takie kategorie. Dajmon grecki na przykład. Ani boski, ani demoniczny w naszym sensie.
i tu wychodzi kolejna różnica między tradycjami - anioł stróż w chrześcijaństwie jest aktywnym przewodnikiem, modli się za nas, pośredniczy. Dajmon platoński jest biernym strażnikiem. Geniusz rzymski to z kolei coś jeszcze innego - część duszy przodka albo siła życiowa rodu. Trzy całkowicie różne koncepcje 'opiekuna', każda z inną mechaniką.
a w ruanch nordyckich to nie było czegoś takiego jak fylgja? bo mi sie wydaje że to jest podobne do tego dajmona, duch który idzie za człowiekiem, ale chyba tylko kobiety mogły go zobaczyć? albo coś takiego czytałem
czyli nordycka fylgja to coś między aniołem stróżem a kultem przodków? bo jeśli przechodzi na dzieci po śmierci rodzica, to jest trochę jak przodek który nadal dba o rodzinę. to bardziej logiczne niż anioł przypisany losowo do każdej duszy
