Słucham was i myślę że może moja mama przez całe życie robiła ten właśnie rejestr, tyle że w głowie, a nie w zeszycie. Zawsze wiedziała który sen 'był ważny', mówiła to jednym zdaniem i nigdy się nie tłumaczyła. Teraz rozumiem że ona po prostu wyćwiczyła to rozróżnienie o którym Mamunaa pisze.
A czy to rozróżnienie, o którym wszyscy mówicie, można wyćwiczyć od zera? Bo ja w ogóle rzadko pamiętam sny i mam wrażenie że nawet gdybym miała ostrzegawczy, to by po prostu minął niezauważony.
Wracając do tego co mówiła Mocarna o zagrożeniach emocjonalnych - mnie też w głowie siedzi że moje ostrzegawcze sny nigdy nie były o katastrofach fizycznych. Ten z piwnicą i wodą to wyjątek. Przeważnie dostawałam obrazy z relacji - kogoś kto się odwraca, kogoś komu gaśnie twarz. I wtedy rzeczywiście coś się kończyło albo psuło. Czy to znaczy że dusza lepiej czyta zagrożenia relacyjne niż fizyczne?
To jest bardzo ciekawe rozróżnienie Wandzisiu. W tradycji buddyjskiej sny dzielone są między innymi na te które odzwierciedlają stan wewnętrznych relacji - i te uznawane są za bardziej wiarygodne duchowo niż sny katastroficzne, właśnie dlatego że katastrofa zewnętrzna to obraz drastyczny i łatwy, a relacyjny sygnał wymaga subtelności. Ale nie twierdzę że fizyczne są mniej ważne - tylko że emocjonalne mogą być trudniejsze do zignorowania przez podświadomość.
Właśnie - to kryterium 'nie odpuszcza' pojawia się w tej rozmowie kilkakrotnie i mam wrażenie że to jest jeden ze wspólnych mianowników który wszyscy intuicyjnie stosujecie. Wandzisia, Mamunaa, Mirta - wszystkie mówiłyście o tym że sen zostaje z tobą. Czy to uczucie jest inne niż normalne rozmyślanie o czymś przykrym co się przyśniło?
Wróćmy na chwilę do pytania Wandzisi o zagrożenia relacyjne. Ja mam podobne spostrzeżenie - moje ciało we śnie reaguje na relacje silniej niż na fizyczne zagrożenie. Ale jak rozmawiamy o ostrzegawczych snach, to większość przykładów dotyczy katastrof, wypadków, chorób. A przecież utrata relacji może być równie niszcząca. Czy my jako społeczeństwo po prostu nie traktujemy tego poważnie?
Ten obraz stania tyłem i nieodwracania - to mnie dosłownie zmroziło. Moja mama miała podobny sen przed śmiercią taty, tyle że on szedł od niej przez długi korytarz i nie oglądał się. Ona wiedziała co to znaczy od razu, ale nikomu nie powiedziała bo się bała że powiedzenie na głos sprawi że to się stanie. I tak jakby cisza była ochroną.
To co opisuje Ksiezycnaa o nordyckiej tradycji milczenia wokół takich snów - to mnie uderzyło. Bo ja też nigdy nikomu nie mówiłam o snach ostrzegawczych zanim się coś wydarzyło. Myślałam że to przez wstyd albo strach przed byciem wyśmianą. A może to jest coś starszego, jakiś instynkt żeby nie uruchamiać tego co się zobaczyło przez mówienie na głos.
To milczenie wokół pewnych snów pojawia się w wielu tradycjach i zastanawiam się czy nie ma w nim czegoś bardziej pragmatycznego niż mistycznego - jeśli śnisz coś niepokojącego o relacji z kimś i natychmiast to mówisz, to twoje zachowanie się zmienia i trudno potem odróżnić czy sen był przepowiednią czy sam sen wywołał łańcuch zdarzeń. Wandzisiu, czy jak milczałaś, to potem zdarzenia i tak przychodziły?
Ten wątek z mamą Aldonki zostaje ze mną. Wróćmy jednak na chwilę do samego mechanizmu ostrzeżenia - bo Wandzisia pisała na początku że sny przychodziły zanim ona sama świadomie rozpoznała zagrożenie. Mam pytanie do wszystkich: czy sny ostrzegawcze poprzedzały momenty w których już na jawie coś drążyło, tylko wypierałyście to z głowy? Bo u mnie zawsze jak mam taki sen, to po fakcie widzę że wiedziałam. Tylko nie chciałam wiedzieć.
Ten obraz z kluczem który nie pasuje - to jest dokładnie ten typ symbolu o którym myślę gdy mówię o snach ostrzegawczych. Nie ma w nim nic dosłownego, nie śni mi się że ktoś mnie zdradza albo odchodzi. Śni mi się coś co ciałem wiem od razu co oznacza, ale głową przez chwilę próbuję interpretować inaczej.
To co opisują i Wandzisia i Gruszanka to charakterystyczne dla ostrzeżeń płynących przez ciało energetyczne - symbol trafia zanim umysł jest gotowy na informację wprost. Dlatego sen operuje metaforą, bo metafora omija cenzurę umysłową. Chciałam zapytać: czy ktoś z was próbował pracować z takimi snami przez ciało, nie przez analizę? Tzn. nie rozszyfrowywać co klucz znaczy, tylko wejść w uczucie ze snu i zostać z nim przez chwilę na jawie?
Słuchajcie, mam wrażenie że ta rozmowa krąży wokół czegoś ważnego - większość ostrzegawczych snów które tu opisujecie nie dotyczyła zagrożeń zewnętrznych w sensie fizycznym, tylko momentów przełomowych w relacjach albo wewnętrznych. Wandzisia zaczęła ten wątek od pytania czy mózg ostrzega przed niebezpieczeństwem - a wychodzi na to że te sny ostrzegają raczej przed zmianą której nie chcemy widzieć. Czy to jest inne niż 'niebezpieczeństwo' czy to jest właśnie jego głębsza definicja?
To jest ciekawe rozróżnienie które poruszyłaś, bo w pracy z kartami też spotykam coś podobnego - karta może oznaczać dosłowne niebezpieczeństwo albo kryzys wewnętrzny, i często to jest to samo zdarzenie widziane z dwóch stron. Ale właśnie chciałam zapytać o ten wypadek - czy sen był na tyle konkretny że mogłaś go powiązać potem wprost, czy raczej czułaś że 'coś się stanie' bez wskazania co?
To co opisujesz to jest klasyczny przykład snu który działa przez zmianę zachowania, nie przez przepowiednię. Tylko mam pytanie - czy gdybyś nie miała tego snu i jechała normalnie, stłuczka w ogóle by się zdarzyła? Może byłaś po prostu bardziej uważna i dlatego była mała, a nie duża?
Ta 'pustka zamiast przepaści' to jest coś co mnie uderza, bo we śnie często to co niewidoczne jest bardziej przerażające niz to co konkretne. Mam wrazenie że kiedy podświadomość ostrzega, to nie pokazuje zdarzenia tylko jego skutek - właśnie tę pustkę, tę dziurę po tym co zniknie. Jakby sen wiedział że twój umysł nie wytrzymałby obrazu dosłownego.
W runach mamy coś podobnego - Hagalaz, runa zakłócenia, nie pokazuje ciosu, pokazuje pole po gradzie. Może sny ostrzegawcze mają tę samą logikę - komunikują zniszczenie które jest już zdecydowane, nie sam moment uderzenia. Chociaż nie wiem czy to jest pomocne jeśli chcesz zareagować zanim coś się stanie.
To co Syriusza pisze - 'zmień jak wejdziesz' - to jest dla mnie nowe ujęcie i trochę zmienia jak myślę o tych snach. Bo ja zawsze byłam sfrustrowana że nie mogę na podstawie snu zrobić czegoś konkretnego. A może chodzi o nastawienie, nie o akcję?
Mam podobnie z tym ciężarem i właśnie zawsze zastanawiam się - to jest efekt złego snu który mnie po prostu wyczerpał, czy to jest coś co chce żebym niosła tę informację przez dzień? Jak to rozróżnić? Bo jak to jest tylko zmęczenie, to mogę się z tym nie identyfikować. A jak to jest sygnał, to powinnam słuchać.
To 'nieświadome pytanie' które Ksawera opisuje - ja je znam dokładnie. To jest jakby sen zostawił w tobie otwarte zdanie bez końca. I przez cały dzień szukasz jego dokończenia, zazwyczaj nie w słowach, tylko w tym co widzisz wokół. I czasem dopiero wieczorem, albo po kilku dniach, coś w realnym życiu odpowiada na to pytanie i wtedy wiesz że sen wiedział wcześniej.
To 'otwarte zdanie bez końca' które Wandzisia opisuje - czy ono zawsze jest niejasne, czy zdarza się że konkretnie wiesz czego szukasz? Bo mnie ciekawi granica między tym 'szukam dopełnienia' a zwykłym roztrząsaniem złego snu przez cały dzień.
To co opisujesz Wandzisiu - to 'cierpliwe czekanie' - w pracy z czakrami powiedzielibyśmy że ciało astralne jest w gotowości, nie w lęku. To jest różnica między pobudzeniem a przestraszeniem. I właśnie to pobudzenie sprawia że idziesz wolniej, słuchasz uważniej. Pytanie do wszystkich - czy te wasze sny ostrzegawcze pojawiają się bardziej w konkretnej fazie nocy, czy raczej nie macie pojęcia kiedy?
Mirta trafi w coś ważnego. Ja tez mam takie dni ze wstaję i jestem jakaś inaczej, ostrożniejsza, ale nie mam zadnego snu do pokazania. I zawsze myślałam ze po prostu kiepsko spałam. A co jeśli sen był i po prostu nie przebił się do pamięci, ale zrobił swoje?
Ale jak wtedy w ogóle z tym pracować? Jeśli sen działa nawet bez pamięci o nim, to czy jest sens prowadzić dziennik snów? Może ważniejsze jest śledzenie samego nastroju rana niż treści?
Ja zaczęłam zapisywać nastrój rano odkąd czytam ten wątek i już po kilku dniach widzę że są poranki 'normalnie zmęczona' i poranki 'jakoś inaczej'. Nie wiem jeszcze co z tym zrobić, ale przynajmniej widzę że jest różnica.
To rozróżnienie między pamięcią snu a jego działaniem jest ważne i pojawia się w wielu tradycjach - w niektórych kulturach uważano że sen wypełnia swoje zadanie zanim się go opowie na głos, i dlatego nie należało go od razu opisywać. Nie mówię że tak jest, ale to ciekawe że intuicja 'sen robi swoje bez pamiętania' ma długą historię.
Ja się zastanawiam nad czymś innym - czy te sny ostrzegawcze które pamiętamy i te których nie pamiętamy różnią się tym czy zagrożenie jest bliskie czy dalekie? Jakby te bliższe przebijały się do świadomości, a te odleglejsze zostawały głębiej?
