Weszłam do tej rozmowy trochę z boku, bo czytam od początku i mam jedno pytanie, które mnie nurtuje. Czarna okładka, nikt jej nie rzuca, spada pionowo, nie daje się otworzyć. Czy ktoś z was miał kiedyś sen, w którym przedmiot celowo się opierał? Nie niemożność, tylko opór, jakby przedmiot nie chciał się poddać? Bo Chaber opisuje szarpanie okładki, ale nie mówi, czy miała wrażenie, że okładka ją odpycha.
To rozróżnienie, które właśnie zrobiłaś, jest moim zdaniem kluczowe dla całej interpretacji tego snu. Niemożność to blokada zewnętrzna. Opór to relacja. Jeśli księga stawiała opór, to jest jakiś dialog, nie mur. I w runach mamy dokładnie taki wzorzec, Hagalaz jako siła, która nie jest wrogiem, tylko progiem. Pytanie do ciebie: czy czułaś złość wobec tej księgi, czy raczej coś w rodzaju szacunku?
To 'zasłużyć' wróciło tu bardzo naturalnie i myślę, że to jest serce całej tej historii. Nie jesteś zablokowana, nie jesteś karana, nie ominęłaś niczego na stałe. Czarna księga z nieba, która stawia opór i budzi onieśmielenie, nie strach, to jest obraz progu, nie ściany. Wiesz, kiedy próg staje się przejściem? Kiedy przestajesz szarpać okładkę.
To słowo 'zasłużyć' faktycznie wraca i myślę, że Szeptucha ma rację, że to jest centrum. Ale chcę zapytać Chaber o jedną rzecz, bo mnie to nurtuje od kilku postów. Kiedy trzymałaś tę księgę i czułaś opór, czy miałaś poczucie, że ona ocenia ciebie w tej chwili? Że jest jakiś osąd, który decyduje o tym, czy się otworzy?
To rozróżnienie, które zrobiłaś, między 'gotowa' a 'zasługuje' wydaje mi się ważne. Bo jedno to kwestia czasu i dojrzałości, a drugie to kwestia wartości. Który z tych odczytów bardziej pasuje do uczucia, które pamiętasz?
To 'za wcześnie' zmienia dużo. Hagalaz, o którym mówiłam wcześniej, to runa przeformułowania, ale jest jeszcze Tiwaz, który mówi o czasie właściwym dla działania, nie o zakazie. Jeśli ta księga to Tiwaz w obrazie sennym, to ona nie mówi 'nie', ona mówi 'jeszcze nie'. Całkowicie inna dynamika. Chaber, czy ta różnica do ciebie przemawia?
Imbalans mnie tutaj, bo mam wrażenie, że dyskusja płynie w stronę, gdzie każdy szczegół snu staje się kodem do odszyfrowania. Chaber, nie kwestionuję tego, co czułaś, ale czy nie jest tak, że to my teraz nadajemy tej księdze znaczenia, których w samym śnie nie było? Ona może po prostu była czarna, bo tak wyglądała.
Mam małe pytanie do wszystkich, bo zaczęłam się nad tym zastanawiać. Czy czarna okładka księgi była matowa, czy lśniąca? Chaber, pamiętasz to? Bo to mnie zaczęło nurtować po tym, co Gerwazy64 mówił o posłaniu.
Matowa czarna skóra, brak połysku, to jest przedmiot, który pochłania, nie odbija. Taka faktura w snach granicznych, które znam z własnych doświadczeń i z relacji innych, pojawia się przy obiektach, które nie chcą być oglądane z zewnątrz. One mają być otwarte od środka, nie obserwowane. Może dlatego właśnie stawiała opór, bo próbowałaś ją zobaczyć, zanim jeszcze zdecydowałaś się wejść.
Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i jedno mnie uderza z perspektywy wierzeń. W wielu tradycjach, nie tylko europejskich, księga z nieba to nie metafora mądrości, to zapis przeznaczenia albo wyrok losu. Ale ta, która spada pionowo i jest pełna, i nie daje się otworzyć, to nie jest wyrok. To jest przekaz w drodze. Chaber, czy w tym śnie miałaś poczucie, że ta księga będzie wracać?
To drugie pojawienie się jest dla mnie ważniejsze niż pierwsze. Pierwsze to kontakt. Drugie to powtórzenie z różnicą. I ta różnica, to że trzymałaś pewniej, mówi coś istotnego. Nie o księdze, o tobie. Ona wraca, żeby sprawdzić, czy jesteś gdzieś indziej niż ostatnio. Czy był jeszcze trzeci raz?
Jeśli wróciła i zmieniło się twoje zachowanie wobec niej, a nie ona, to jesteśmy w klasycznym wzorcu snu inicjacyjnego. Tarot ma na to bardzo konkretny obraz, to jest energia między Kapłanką a Pustelnią, coś, co jest dostępne, ale czeka na właściwy czas. I zawsze wraca, bo nie zostało ukończone. Chaber, to nie jest ostrzeżenie, to jest otwarta rozmowa, którą gdzieś przerwałaś.
Nie 'prawa', to nie jest kategoria, której ta symbolika używa. Raczej gotowości, o której tu już mówiono. Kapłanka trzyma zwój, ale nie otwiera go na oczach innych. Czyta go sama, w ciszy. Pytanie jest inne, nie czy możesz wziąć tę księgę, ale czy jesteś gotowa być z nią sam na sam.
To drugie pojawienie się księgi, gdzie trzymałaś ją pewniej, każe mi myśleć o czymś prostym. W pierwszym śnie ona spada. W drugim ty ją trzymasz. To jest odwrócenie kierunku. Najpierw coś do ciebie przychodzi z zewnątrz, potem ty to obejmujesz. Czy w tym drugim śnie też nie mogłaś jej otworzyć, czy po prostu nie próbowałaś?
To jest naprawdę istotna różnica. Że chcieć i nie móc to jedno, a trzymać i nie potrzebować otwierać to zupełnie co innego. To drugie brzmi jak spokój, nie jak blokada. Czy po drugim śnie ta ciężkość po przebudzeniu, o której mówiłaś na początku, też była taka sama?
Słucham tej rozmowy i cały czas wraca do mnie jedno. Że ta czarna matowa okładka pochłania, jak pisała Cosmia, a Chaber mówi, że po drugim śnie było spokojniej. Czy nie jest tak, że ta księga zabrała coś, co ją ciążyło? Że ona pochłonęła jakiś ciężar zamiast przekazać wiedzę?
Zastanawiam się nad czymś innym. W wielu wierzeniach, gdy przedmiot pojawia się po raz drugi, nie jest już tym samym przedmiotem. Druga wizyta to potwierdzenie, nie powtórka. Ta księga nie wróciła, bo czegoś nie dokończyła za pierwszym razem. Wróciła, żeby Chaber ją zobaczyła inaczej. I zobaczyła. Czy ktoś miał podobnie, że drugi sen z tym samym przedmiotem był wyraźnie 'spokojniejszy' niż pierwszy?
To, co właśnie powiedziałaś, jest moim zdaniem kluczem do całej tej rozmowy. Nie księga się zmieniła. Ty się zmieniłaś między tymi snami. I ona to odczytała. Obiekty w snach inicjacyjnych nie otwierają się, gdy jesteś gotowa intelektualnie, tylko gdy coś w tobie naprawdę się przesunęło. Zakończenie czegoś to właśnie takie przesunięcie.
Wracam do tego, co Krysztal mówił o Kapłance i Pustelniu, bo to mnie nie opuszcza. W tarocie Kapłanka trzyma zasłonę między dwoma kolumnami. Ona nie otwiera, ona pilnuje progu. Czy ktoś z was pracował ze snem przez konkretny rytuał, żeby zbliżyć się do takiego obiektu? Pytam, bo czarna księga, która wraca, wydaje mi się czymś, z czym można próbować wejść w dialog, nie tylko czekać na kolejny sen.
To bardzo dobrze rozumiem. Ta asymetria, o której mówiłam, miała w sobie coś podobnego. Że ona wiedziała o mnie coś, czego ja sama jeszcze nie wiedziałam. I część mnie nie była pewna, czy chcę to wiedzieć.
To, co opisuje i Chaber, i Nokturnia, to klasyczna granica inicjacyjna. Obiekt nie jest barierą, obiekt jest lustrem gotowości. Gdy boisz się klucza, tak naprawdę boisz się siebie po otwarciu drzwi. Ale mam pytanie do Chaber, czy w którymkolwiek z tych snów miałaś poczucie, że ktoś tę księgę ci przyniósł? Że ona nie po prostu spadła, tylko została dostarczona?
Wróćmy na chwilę do samego zakazu otwierania, bo trochę nam to zeszło. W wielu wierzeniach ludowych czarna księga, której nie wolno otwierać, jest związana z wiedzą, na którą trzeba sobie zasłużyć, ale też z wiedzą, której nie można odwrócić. Chaber, czy w którymś ze snów był jakiś głos albo coś, co sugerowało, że nie powinnaś jej otwierać, czy to było twoje własne wewnętrzne przekonanie?
Słucham tej rozmowy i zastanawiam się nad czymś może bocznym, ale nie daję rady tego odgonić. Czy ta czarna matowość okładki, o której mówiło się na początku, że pochłania, mogła być też rodzajem ochrony? Że ona jest czarna nie żeby straszyć, tylko żeby nie przepuszczać energii, które nie powinny do niej wejść?
Chaber powiedziała, że ona zna ją, nie odwrotnie. Jeśli to prawda, to ta księga ma coś w rodzaju świadomości. A jeśli ma świadomość, to też ma intencję. I wtedy pytanie o ochronę nabiera sensu, bo coś świadomego może chronić celowo. Chaber, czy miałaś kiedyś po którymś z tych snów poczucie, że coś zewnętrznego się zmieniło, nie w tobie, ale w tym co cię otacza?
To brzmi jak rodzaj prowadzenia. Nie blokada, tylko kanalizowanie. Niektóre tradycje rytualne opisują to jako działanie opiekuńcze, gdzie jakaś siła ogranicza nasze pole działania nie dlatego że zakazuje, ale dlatego że wie, że dana droga jest dla nas nieodpowiednia w danej chwili. Czy tamte omijane rzeczy z perspektywy czasu okazały się rzeczywiście nie dla ciebie?
To, co opisujesz, Chaber, z tymi zamkniętymi drogami i innymi ścieżkami, które same się otwierały, mocno mnie uderza. Bo to nie brzmi jak blokada, tylko jak rodzaj nawigacji. Mam pytanie, czy te dni po śnie różniły się też pod względem snów? Czy coś zmieniło się w tej nocy po tym, jak zacząłeś chodzić innymi drogami?
Zaczekaj, powiedziałaś że była 'po prostu obok'. Co to znaczy dokładnie? Leżała? Stała? Ktoś ją trzymał?
