Śniło mi się coś, co nie daje mi spokoju już od kilku nocy. Siedzę na jakiejś łące, niebo jest ciemne, prawie granatowe, i nagle z góry spada czarna księga. Tak po prostu, pionowo, jak kamień. Uderza o ziemię tuż przede mną z głuchym łomotem. Podchodzę, próbuję otworzyć, ale okładki jakby przyrośnięte do siebie. Ciągnę, szarpię, nic. Co dziwne, nie boję się tej księgi, ale czuję, że bardzo mi na niej zależy, że coś w niej jest ważnego właśnie dla mnie. Budzę się z tym uczuciem ściśniętego gardła. Ktoś miał coś podobnego? Co w ogóle może znaczyć taka czarna, zamknięta księga spadająca z nieba?
Czarna księga to w wielu tradycjach symbol wiedzy ukrytej, zakazanej albo po prostu jeszcze niedostępnej. To, że spada z nieba, może sugerować, że ta wiedza pochodzi z wyższego źródła, nie z twojego otoczenia, nie od ludzi. Ale nie możesz jej otworzyć, i to jest chyba najważniejszy fragment. Jakbyś stała przed czymś, na co jeszcze nie masz klucza. Czy w tym śnie było coś jeszcze, jakaś postać, dźwięk, jakiś napis na okładce?
Zatrzymałbym się przy tym, że księga jest czarna. Kolor nie jest tu neutralny. Czerń w snach bardzo rzadko oznacza zło wprost, częściej symbolizuje to, co nieznane, ukryte, to co jeszcze nie stało się światłem. W numerologii liczba nieujawnionego potencjału to liczba zero, a zero graficznie to właśnie zamknięte koło, zamknięta forma, coś pełnego w środku, ale niedostępne z zewnątrz. Czy pamiętasz, czy ta księga była ciężka? Mam na myśli: czy w śnie czułaś jej ciężar, kiedy próbowałaś ją podnosić?
Ten łomot przy upadku to ciekawy szczegół. Dźwięki w snach, które budzą, często mają mocniejszy ładunek niż obrazy, bo przebijają się przez warstwy snu do ciała. Jakby sygnał alarmowy. Zastanawiam się, czy to nie jest sen inicjacyjny. W tradycji rytualnej jest coś takiego jak przekazanie wiedzy, które nie może się odbyć, dopóki inicjowany nie jest gotowy. Dostałaś obiekt, ale bramy są zamknięte. Czy ten sen powtarzał się dokładnie tak samo za każdym razem, czy za każdym razem coś się różni?
A czy to ważne, że spada akurat z nieba, a nie np. pojawia się na ziemi albo ktoś ci ją podaje? Pytam, bo mi się wydaje, że to skądś przychodzi, jakby ktoś to wysyłał celowo. Ale kto wysyła komuś czarną księgę? To brzmi raczej niepokojąco.
Przepraszam, że się wtrącam z boku, ale mam pytanie. Skąd właściwie wiecie, że coś spada z nieba, to znaczy pochodzi z wyższego źródła, a nie po prostu z podświadomości? Rozumiem symbolikę, ale czy to nie jest trochę tak, że interpretujemy sen tak, żeby brzmiał duchowo? Mogłoby to być zwykłe marzenie senne o czymś zakazanym, jakaś metafora. Nie mówię, że tak jest, po prostu zastanawiam się, jak to odróżniacie.
To, że się obudziłaś w trakcie próby, a nie po tym jak odpuściłaś, to według mnie ważna różnica. Gdybyś odpuściła, mogłoby to być sygnał, że coś odrzucasz. Ale ty walczyłaś i zostałaś urwana. Mnie to bardziej kojarzy z blokadą zewnętrzną niż z twoją wewnętrzną gotowością. Jakby ktoś lub coś nie chciało, żebyś otworzyła, nie dlatego, że ty nie jesteś gotowa, ale dlatego, że ten ktoś nie jest gotowy, żebyś wiedziała. Czy w ostatnim czasie dzieje się coś, co czujesz, że jest przed tobą ukrywane, niekoniecznie w snach, może w relacjach, w pracy, gdziekolwiek?
Wróciłabym do samego obrazu spadającej księgi, bo myślę, że zbyt szybko poszłyśmy w kierunku blokad i relacji. Czarna księga spada z nieba i ty nie możesz jej otworzyć. Ale ona już jest przy tobie na ziemi. To też jest informacja. Ona dotarła. Nie wróciła w górę, nie zniknęła. Zostaje. Sen może nie mówić o tym, że wiedza jest niedostępna, tylko że jeszcze nie nadszedł moment otwarcia. Czy ten sen pojawia się w jakimś konkretnym kontekście, przed jakimś ważnym wydarzeniem, albo w trakcie okresu, kiedy dużo się zastanawiasz nad jakąś decyzją?
Patrząc na to z perspektywy run, Hagalaz albo Nauthiz mogłyby tu pasować jako obrazy. Hagalaz to właśnie coś, co spada z zewnątrz, niespodziewanie, z siłą. Nauthiz to potrzeba, której jeszcze nie rozumiesz, albo wiedza, do której droga jest przez opór. Nie mówię, że sen to run, ale te archetypy są stare i pojawiają się w podobnych obrazach. Interesuje mnie, co czułaś do tej księgi, czy był tam strach, czy raczej coś w rodzaju rozpoznania?
To poczucie, że obiekt należy do ciebie, jest bardzo charakterystyczne dla pewnego rodzaju snów. Ja miałam kiedyś podobne z pierścionkiem, wiedziałam, że mój, a nie mogłam go założyć na palec. Trwało to kilka miesięcy, zanim w końcu w jednym ze snów go założyłam i dosłownie tydzień później zdarzyło się coś, na co długo czekałam w życiu. Nie twierdzę, że u ciebie będzie tak samo, ale to poczucie własności wobec obiektu snu to coś, co bym potraktowała poważnie. Czy masz jakieś odczucie, co mogłoby być w tej księdze? Czy cokolwiek nasuwa ci się intuicyjnie?
Mam pytanie trochę z boku, bo dopiero zaczynam pracować ze snami. Czy jest jakaś technika, żeby wrócić do tego snu świadomie i spróbować otworzyć tę księgę? Czy to w ogóle możliwe, żeby celowo kontynuować sen, w którym coś zostało urwane? Pytam, bo Chaber pisze, że to nie daje jej spokoju od kilku nocy, więc może zamiast czekać, można by jakoś wrócić i sprawdzić, co jest w środku.
Niedosyt to dobre słowo. I coś jeszcze, takie wrażenie, że zegar tykał, że miałam konkretny czas na otwarcie tej księgi i czas minął. Nie wiem skąd to, bo nikt mi tego nie mówił w śnie, po prostu wiedziałam.
To poczucie zegara jest bardzo konkretne i mnie to nie dziwi, bo niektóre sny inicjacyjne mają właśnie taki mechanizm: okno otwiera się i zamyka. Ale tu jest ważne pytanie, czy to okno zamknęło się raz na zawsze, czy może wróci? Czy ten sen powtarzał się do tej pory, czy był jednorazowy?
Zawieszenie to nie jest to samo co zamknięcie, i myślę, że warto to odróżnić. Zamknięte drzwi można otwierać albo zostawić. Zawieszone coś to jak pauza, energia wciąż aktywna. Gdybym miała doradzić, co z tym zrobić, zapytałabym najpierw: czy od czasu tego snu coś się zmieniło w twoim życiu, niekoniecznie coś dużego?
Skąd niby ma pamiętać, kiedy był nów? Ja nigdy nie wiem, chyba że akurat zagram specjalnie. Ale to pytanie o zmiany jest dobre, właśnie chciałam o to zapytać. Czy coś się u ciebie poruszyło od tamtego snu?
Sama nie wiem. Nie miałam wtedy szczególnej daty, nie pamiętam też pełni. Ale co do zmian, jest jedna rzecz. Zaczęłam lepiej pamiętać sny, jakby ta czarna księga coś odblokowała mimo że jej nie otworzyłam. Nie wiem czy to związek czy przypadek.
Lepsze zapamiętywanie snów po konkretnym, intensywnym śnie to nie jest przypadek, przynajmniej według mojego doświadczenia z runami i pracą senną. Kontakt z czymś o dużym ładunku energetycznym, nawet jeśli niedokończony, może zostawić ślad, który otwiera kanał. Jakby próg był niższy. Czy te sny, które teraz pamiętasz, mają inny charakter niż wcześniej?
To, co opisujesz, czyli sny cielesne, sensoryczne, to bardzo konkretny sygnał aktywacji. Czakra sakralna i splotu słonecznego często aktywuje się przy tego rodzaju przełomach, nie trzeciego oka, wbrew temu co się intuicyjnie kojarzy. Trzecie oko daje wizje, ale ciało w śnie reaguje niżej. Czy ten dotyk w snach jest przyjemny, neutralny, czy raczej niepokojący?
Mogę dorzucić obserwację, bo sama dużo pracuję z ciałem w śnie? Ten rodzaj aktywacji, który opisuje Chaber, czyli przejście ze strzępów do sensoryki, często idzie w parze z otwarciem się na coś, co wcześniej było blokowane. I nie musisz wiedzieć, co to jest. Czasem wystarczy, że się zaczyna.
To mnie zaskakuje, bo w normalnym śnie, nawet w zwykłym, człowiek zazwyczaj próbuje różnych rzeczy. A tu tylko jedno działanie, bez alternatyw. Czy to nie jest właśnie coś, co odróżnia sen zwykły od czegoś innego? Chcę powiedzieć, czy ta ograniczoność działania jest sama w sobie znacząca?
Słucham tej rozmowy od początku i mam jedno pytanie, które mnie trochę nurtuje. Czarna księga, niebo, niemożność otwarcia, zegar. To wszystko jest bardzo konkretne i poważnie brzmi. Ale czy ktoś zapytał Chaber o to, jak się czuła po obudzeniu? Nie w środku snu, ale właśnie tuż po, kiedy już leżała w łóżku. Bo mnie interesuje, czy zostało coś poza niedosytem.
Po obudzeniu? Miałam takie poczucie, że coś ważnego właśnie minęło, jakbym spóźniła się na pociąg. Nie był to strach, nie był to smutek, raczej coś między żalem a spokojnym pogodzeniem się. I dziwna ciężkość w rękach, jakby naprawdę szarpałam tę okładkę.
Właśnie o to mi chodziło. Bo ta ciężkość w rękach, to jest coś, o czym rzadko się mówi przy snach o przedmiotach. Sen zostawia ślad w ciele, nie tylko w głowie. Czy ta ciężkość minęła szybko, czy trwała jakiś czas po przebudzeniu?
Ten kwadrans ciężkości mnie zatrzymuje. To nie jest reszta snu, to jest coś, co przekroczyło granicę i weszło w stan czuwania. Znam kilka relacji osób, które miały podobne wrażenia przy kontakcie z przedmiotami o dużym ładunku, właśnie w snach granicznych. Chaber, czy w tym kwadransie miałaś ochotę zrobić coś konkretnego, coś zapisać, zadzwonić, wyjść? Czy to była tylko fizyczna ciężkość, bez impulsu?
To siedzenie i czekanie to nie jest bierność, to jest rodzaj przytrzymania. Niektóre tradycje tybetańskie mówią o tym wprost, że po przebudzeniu z ważnego snu nie wolno od razu wstawać, bo zrywa się nić. Może twoje ciało to wiedziało instynktownie? Mam pytanie do Szeptuchy, bo tu chyba jest głębiej: czy to ograniczenie ruchów po przebudzeniu ma jakiś odpowiednik w tradycji słowiańskiej albo magicznej?
No to Laurencja ma punkt 🙂 Ale mam inne pytanie, które mnie od jakiegoś czasu siedzi w głowie. Ta czarna księga spada z nieba, nie leży na ziemi, nie stoi na półce. Skąd ona przyszła? Czy ktoś ją rzucił, czy po prostu leciała?
Pionowy ruch z góry na dół w symbolice numerologicznej i alchemicznej to ruch woli. To, co spada z góry, jest posłane, ma adresata. To nie jest przypadek, to jest przekaz skierowany konkretnie do ciebie. I to jest ważniejsze niż to, czy ją otworzyłaś, bo sama dostawa jest informacją. Ktoś lub coś wie, że istniejesz i uzna cię za właściwego odbiorcę. Tylko że ona spadła pionowo i ty jej nie otworzyłaś, co w tej symbolice może oznaczać jedno z dwóch: albo jeszcze nie ten moment, albo potrzebne jest jeszcze jakieś przygotowanie.
