To przejście od spadania do spoczywania jest znaczące. W symbolice rytualnej obiekt, który się porusza, jeszcze szuka swojego miejsca. Obiekt, który spoczywa, już wie, gdzie jest. Pytanie brzmi: czy to miejsce było przy tobie od początku, czy dopiero je znalazł?
Mnie uderza co innego. Mówiłaś wcześniej, że ona cię zna, a nie ty ją. A teraz opisujesz, że leżała i czekała. To brzmi już inaczej, bardziej jak spotkanie między równymi, nie jak wezwanie z góry. Czy ty też miałaś takie poczucie?
Zastanawiam się, czy ta zmiana tonu, od upadku do spoczywania, mogła być związana z czymś, co zmieniło się w tobie, nie w księdze. Czy coś się wydarzyło między tymi snami? Jakaś decyzja, rozmowa, zmiana?
To bardzo konkretne. Mam pytanie, czy ta rozmowa była dla ciebie trudna? Czy wymagała odwagi?
No to masz swoją odpowiedź. Księga czekała na ten moment. Zamknięta dopóki siebie zamykałaś.
Poza tym sprawdzanie nie zawsze jest właściwym sposóbm do takich historii. Pytanie nie brzmi 'czy to prawda', tylko 'co z tym zrobić'. I mam wrażenie, że Chaber to właśnie intuicyjnie robi. Nosi ten sen, nie analizuje go na śmierć.
Właśnie o tym myślałam. W pracy z runami jest coś, co nazywam 'potwierdzeniem gotowości', nie otwierasz jeszcze, ale dajesz znać, że jesteś. Może coś podobnego mogłoby być pierwszym krokiem?
To może być prostsze niż myślimy. Kiedy pracuję z runami, nie zaczynam od skomplikowanego przygotowania. Siadam, trzymam kamień w dłoni, mówię głośno albo w myślach coś w stylu: widzę cię, jestem tu, chcę rozumieć. I tyle. Nie obietnica, nie zaproszenie, tylko obecność. Może spróbować czegoś podobnego przed snem, Chaber? Bez rytuału, bez słów mocy, po prostu powiedzieć sobie: wiem że ta księga tu jest.
Czytam to i myślę, że przez cały czas robiłam to drugie. Nawet nie słowami, ale nastawieniem. Budziłam się i pierwsza myśl była: boję się do niej wracać. Jakbym szykowała się do bitwy, której nie chcę stoczyć. A nie po prostu... byłam.
To co napisałaś, Chaber, brzmi jak kluczowe. Szykowanie się do bitwy zmienia pole energetyczne przed snem. W pracy z afirmacjami uczą tego samego, że intencja napięcia przyciąga napięcie. Mam pytanie, czy jest jakiś konkretny moment przed zasypianiem, w którym ten lęk jest najmocniejszy? Zaraz jak kładziesz się, w połowie usypiania, czy dopiero kiedy zaczniesz już dryfować?
To ważne rozróżnienie. W tradycjach, którymi się zajmuję, obiekt w snach, który zmienia wygląd zależnie od stanu śniącego, nie jest stały. Reaguje na ciebie. Nie masz pewności, czy wcześniej nie miał wzoru, bo mogło go nie być, albo dlatego, że nie byłaś gotowa go zobaczyć. Oba warianty mówią coś innego o relacji między tobą a tą księgą.
Właśnie to mnie zastanawia od początku tej dyskusji. Rozmawiamy o tym czym jest ta księga, co symbolizuje, co chce. A nikt nie zapytał wprost, czy Chaber w ogóle chce ją otworzyć. Nie jako test odwagi, nie żeby udowodnić coś sobie. Naprawdę chcesz?
Taka prosta odpowiedź i taka duża. Przez tę całą rozmowę szukałyśmy powodów zewnętrznych. Może ona jest zamknięta nie dlatego, że ty jesteś niedoskonała, tylko dlatego, że pytanie jeszcze nie ma odpowiedzi. Sny też czekają.
Jest w tym coś prawdziwego. W wielu tradycjach onirycznych sen z obiektem niedostępnym nie jest wezwaniem do działania, tylko obrazem stanu wewnętrznego. Ksiega zamknięta to nie zadanie domowe do odrobienia. To portret momentu, w którym się jesteś. Może nie potrzeba jej otwierać, może potrzeba zrozumieć, że teraz jest zamknięta i to jest w porządku.
To jest jeden z ważniejszych momentów tej rozmowy. Żal przed stratą, nie lęk przed zagrożeniem. To zmienia wszystko w interpretacji. Chaber, czy masz poczucie, że ta wiedza w księdze jest czymś, co kiedyś miałaś, ale straciłaś? Albo raczej czymś, czego jeszcze nie dotknęłaś?
Bardziej to pierwsze. Jakbym wiedziała, że to moje, i że byłam gdzieś bliżej, ale... się oddaliłam. Nie wiem skąd to przekonanie. Po prostu jest.
W runach jest coś takiego, że pewne symbole nie ujawniają się, dopóki nie jesteś gotowa na ich ciężar, nie na ich treść, ale właśnie na ciężar. Może ta księga nie jest zamknięta przed tobą. Może ona czeka, aż będziesz w stanie udźwignąć to co jest w środku.
Zostańmy przez chwilę przy tym uczuciu żalu. W pracy z afirmacjami i intencjami jest taka pułapka, że jeśli zbyt mocno skupiasz się na tym czego nie masz, to utrwalasz właśnie brak. Chaber, czy kiedy budzisz się po tym śnie, to żal zostaje z tobą na cały dzień, czy raczej odpływa?
Mam pytanie trochę z innej strony. Czy ta księga zawsze spada z tego samego kierunku? Mam na myśli, czy z góry prosto, z boku, z jakiegoś konkretnego miejsca na niebie? Pytam, bo w symbolice, którą znam, kierunek, z którego przychodzi obiekt, może dużo powiedzieć.
Niebo przed burzą i obiekt bez źródła. To jest obraz napięcia bez przyczyny, jakbyś wchodziła w środek zdarzenia, które już się dzieje, bez początku który mogłaś zobaczyć. Zastanawiam się, czy to nie opisuje czegoś w twoim życiu na jawie, tego samego uczucia, że jesteś w środku czegoś, nie wiesz jak zaczęło, i nie możesz zatrzymać.
Nie musisz nic pisać. Sam fakt, że poczułaś to echo, to ważna informacja. Sny nie zawsze potrzebują rozkładania na czynniki pierwsze, żeby coś zdziałać. Czasem samo rozpoznanie, że 'to jest o tym', wystarczy żeby coś się przestawiło. Obserwuj kolejne noce.
