A moze siostra miala inny jezyk niz mama? Jezeli każda osoba miala swoj jezyk to moge byc znaczenie ze kazda z nich ma swoja odrębną historię duszy, nie jedną rodzinną?
To co mówisz o rytmiczności i litanii - to mi przypomina coś z moich własnych snów. Miałem raz scenę gdzie ktoś recytował coś co brzmiało jak zaklęcie, ale po przebudzeniu zostało mi tylko poczucie rytmu, nie słowa. Zastanawiałem się potem czy to nie jest ważniejsze niż sama treść. Czy nie chodzi o sam fakt powtarzania?
Ale stop - skąd wiemy że to co Natka teraz mówi o rytmie siostry to nie jest po prostu efekt tej rozmowy? Piszemy tu o litaniach i zaklęciach, i nagle pojawia się rytm. Nie mówię że kłamie, ale czy można odróżnić prawdziwe wspomnienie ze snu od tego co się dokłada potem?
To ważne co mówisz. Że coś zostało z tyłu i czekało. Jakby dopiero teraz było miejsce żeby to powiedzieć. I może właśnie dlatego to forum ma sens - że rozmowa pomaga wydobywać, a nie wkładać.
Ale mam takie pytanie które może być głupie - czy Natka rozważała żeby po prostu zapytać siostrę? Nie o sen, nie o ezoterykę, tylko tak ogólnie - czy siostra zna jakiś rytmiczny tekst w obcym języku, czy coś recytowała jako dziecko? Może da się to zweryfikować zwykłą rozmową.
No właśnie o to mi chodziło - żeby nie zaczynać od snu. Bo jak zaczniesz od snu, to siostra skupi się na tym że to tylko sen. A jak zaczniesz od rodziny i dzieciństwa, to może coś wypłynie samo. To podejście od tyłu, ale w takich rozmowach działa lepiej.
To co piszesz o kanałach - to mnie zastanawia. Czy jeśli jakaś pamięć w rodzinie jest aktywnie zamknięta, blokowana, to czy sen jest jedynym miejscem gdzie może się przebić? Bo tłumimy wiele rzeczy świadomie, ale ciało i podświadomość tego nie robią.
Ale chwila - czy nie jest to trochę zbyt poetyckie ujęcie? Bo to samo można powiedzieć o każdym rodzinnym sekrecie. Babcia nie mówiła o wojnie, więc wnuczka śni okopy. Tata przemilczał wypadek, więc dziecko śni wypadki. Czy w tym co opisuje Natka jest coś, co wychodzi POZA taki psychologiczny mechanizm?
Mnie bardziej uderzyło to co Natka powiedziała o rytmie przy siostrze. Że to nie wyszło z tej rozmowy, że czekało gdzieś z tyłu. To brzmi jak coś, co jest naprawdę w pamięci snu, nie skonstruowanego. Jak inaczej niby wytłumaczyć że nie powiedziała tego od razu?
A może po prostu zapomniała i dopiero pytania ją nakierowały? Nie złośliwie pytam, naprawdę chcę zrozumieć jak to działa z pamięcią snu. Czy jest tak, że szczegóły wracają stopniowo w miarę skupiania się na śnie, czy to jednak ryzykowne bo można coś dopisać?
Zapisywać jak najszybciej po przebudzeniu, najlepiej nim w ogóle wstaniesz z łóżka. I zapisywać wszystko co masz, nie to co rozumiesz. Najgorzej jest jak najpierw analizujesz, a potem zapisujesz - wtedy w notatkach masz już interpretację, nie sen. Ale i tak zawsze zostanie jakaś rekonstrukcja.
Słucham was i myślę że ten rytm przy siostrze - to był pierwszy impuls, ale go przeskakiwałam bo wydawał mi się mniej istotny niż języki rodziców. A teraz kiedy piszę, to widzę że może warto było od niego zacząć. Nie wiem co to mówi o tym co pamiętam, ale coś mówi.
A czy ktoś pomyślał o tym, że języki przy rodzicach były konkretnymi językami - arabskim, japońskim - a przy siostrze Natka nie rozpoznaje języka, tylko rytm? Może rytm to jest właśnie symbol, nie konkretna tradycja, ale wzorzec, który poprzedza wszystkie tradycje w tej rodzinie.
Ale Natka, zatrzymuję się na chwilę przy tym wszystkim - jak Ty się teraz czujesz z tą całą rozmową? Bo zaczęłaś od opisu snu, a teraz jesteśmy przy rytmach sprzed języka i najstarszych warstwach duszy. Czy to dla Ciebie otwierające, czy przytłaczające?
Szczerze - trochę obu jednocześnie. Przytłaczające bo ta rozmowa rozrosła się dalej niż się spodziewałam. Ale otwierające w tym sensie że mam poczucie że coś tu pracuje, nawet jeśli nie rozumiem co. Chyba właśnie po to tu napisałam, żeby to coś ruszyło z miejsca.
To chyba jest jeden z tych wątków, które nie mają jednej odpowiedzi. Ale nie dlatego że pytanie jest złe - tylko dlatego że dotyka czegoś żywego. I to jest chyba najlepszy możliwy wynik dla takiej rozmowy.
To co napisałaś, Natka, że coś tu pracuje nawet jeśli nie rozumiesz co - to mi coś mówi. Ale chcę zapytać praktycznie: czy po tej rozmowie masz jakieś zamiary? Czy planujesz wrócić do tego snu, porozmawiać z siostrą szerzej, coś zapisać? Bo mam wrażenie że ten wątek - rodzina mówiąca językami których nie zna - jest większy niż jeden sen.
Szczerze nie wiem jeszcze. Na pewno chcę wrócić do pamiętnika sennego i zobaczyć czy wcześniej były jakieś ślady. Rozmawiałam ze sobą w głowie przez tę całą naszą dyskusję i myślę że zanim cokolwiek zrobię, chcę po prostu poczekać czy ten sen wróci. Bo może wróci z nową warstwą, może z czymś czego poprzednio nie było.
A czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się, że po tym jak zaczęłaś myśleć o jakimś śnie na jawie - sen wrócił szybciej? Bo ja zauważam u siebie taką prawidłowość: skupienie uwagi na jakimś motywie jakby go przywoływało. Pytam bo to może mieć znaczenie tu - jeśli teraz intensywnie myślisz o tym śnie, to jest duża szansa że wróci.
To jest ważna obserwacja. Uwaga przywoływuje. Ale jest też ryzyko - jeśli zbyt intensywnie analizujesz zanim zaśniesz, to sen może przyjść bardziej zabarwiony oczekiwaniem niż prawdziwym materiałem. Widziałem u siebie, że kiedy bardzo chciałem powtórzyć konkretny sen, dostawałem coś co wyglądało jak jego podróbka. Bardziej moje projekcje niż realne wspomnienie.
Czyli niespodzianki w śnie to dobry znak że to coś więcej niż nasza wyobraźnia? To ciekawe, bo ja zawsze myślałam że dziwność snu to po prostu chaos mózgu, a tu sugerujecie że to może być właśnie dowód autentyczności. Trochę wywraca mi to myślenie.
No ale chwila, bo to rozumowanie trochę kręci się w kółko. Mówimy że zaskoczenie = autentyczność, ale mózg jest mistrzem w zaskakiwaniu samego siebie. Sny są właśnie tym miejscem gdzie logika i oczekiwania się wyłączają. Więc niespodzianki w śnie to może być po prostu... normalne działanie mózgu, nie żaden dowód.
To co mówisz o tej płynności - to mi coś przypomina. Kiedyś śniłam komuś mówiącemu po włosku i też miałam to poczucie że to jest prawdziwy język, nie kolekcja dźwięków. Ale nie wiem skąd biorę skąd wiedziałam że to włoski, bo nie znam go wcale. Po prostu wiedziałam w śnie.
To co opisujesz - kształt bez treści - to mi przypomina coś z symboliki. W astrologii Neptun rządzi snami i właśnie takim właśnie doświadczeniem: czujesz coś głęboko ale nie możesz tego ubrać w słowa. To bardziej wibracja niż informacja. Może języki w snach Natki i w Twoim śnie działają właśnie na tej częstotliwości?
Wracam do tego rytmu przy siostrze Natki, bo to mi nie daje spokoju. Jeśli rytm to coś starszego niż konkretny język - to co to mówi o siostrze jako osobie? Nie o duszy w ogóle, ale o tym jak Natka ją postrzega. Czy siostra w życiu też jest kimś kto działa bardziej rytmicznie, intuicyjnie, jakby spoza słów?
To co teraz powiedziałaś jest ciekawe, bo może oznaczać że sen nie tyle sięgał do jakiejś zbiorowej pamięci, ile oddawał każdą z tych osób w ich istocie. Tata jako ktoś zorganizowany, intelektualny dostał japoński - bo japoński to język precyzji i struktury. Mama - arabski, który jest bogaty, emocjonalny. A siostra dostała rytm, bo jej istota jest poza słowami. Czy to by pasowało?
To mnie zatrzymuje. Bo jeśli sen wiedział kim oni są - to skąd? Ja sama może bym tak nie zestawiła. Tata z japońskim - tak, to pasuje. Ale że siostra dostałaby rytm zamiast języka? Tego bym sama nie wymyśliła, to nie jest mój sposób myślenia o niej.
