Śnił mi się ostatnio dziwny sen i nie mogę przestać o nim myśleć. Byłam z całą rodziną na jakimś spotkaniu, normalnie, przy stole, i nagle moja mama zaczęła mówić po arabsku. Płynnie, bez zająknięcia, gestykulując jak rodowita Arabka. Mama nigdy nie uczyła się żadnego języka poza polskim i podstawami niemieckiego ze szkoły. Potem moja siostra odezwała się po japońsku, a tata - i to mnie najbardziej uderzyło - mówił coś, co brzmiało jak starołaciński, albo przynajmniej coś bardzo archaicznego. Rozumiałam ich wszystkich doskonale w tym śnie, ale po przebudzeniu oczywiście nic z tego nie zostało. Czy ktoś miał coś podobnego? Czy to możliwe, że dusze bliskich ludzi dzielą jakieś wspólne, dawne doświadczenia, do których dostęp mamy tylko przez sen?
Miałem kiedyś podobne wrażenie, choć nie z rodziną - śniła mi się nieznajoma kobieta, która mówiła do mnie po hebrajsku, i w tym śnie rozumiałem każde słowo. Po przebudzeniu zostały mi tylko emocje, nie słowa. Ale to co opisujesz z rodziną - że wszyscy naraz mówili innymi językami - to coś innego. Jakbyś trafiła na jakieś wspólne pole, na którym wszyscy są jednocześnie. Mam pytanie: czy to było jedno wielkie pomieszczenie, wszyscy razem, czy może zmieniałaś w tym śnie miejsca?
To brzmi jakbyś ich przyłapała na czymś, co robią bez ciebie. Czytałam gdzieś o teorii, że podczas snów dusze mogą wracać do wcześniejszych wcieleń, i wtedy mówią językami, które znały kiedy indziej. Ale żeby cała rodzina naraz - to już wygląda jakby mieli wspólne życie, które pamiętają wszyscy oprócz ciebie. Albo ty też je pamiętasz, skoro je rozumiałaś, nie?
Mnie się kilka razy śniło, że rozmawiałam płynnie po francusku, a w rzeczywistości znam z dziesięć słów. Ale u mnie to był mój własny głos. Tutaj mówisz o całej rodzinie - to jest zupełnie inna skala. Zastanawiam się czy to nie jest jakiś sen telepatyczny, tylko nie z jedną osobą, ale z grupą naraz. Czy możliwe są takie grupowe połączenia?
Przeczytałam to kilka razy i nie mogę przestać myśleć o tym tacie z łaciną. Łacina to w ogóle osobna kategoria, bo to język, który 'umarł' w sensie codziennego użytku. Gdyby dusza miała pamiętać coś bardzo starego, to właśnie łacina by pasowała. A może starożytne greckie, sanskryt... Czy dało się wyczuć z tonu taty, czy to była modlitwa, rozmowa, coś rytuałowego?
Ciekawe, że akurat troje - mama, siostra, tata. Trójka to w numerologii liczba połączenia i syntezy, ale też pamięci zbiorowej. Czwórka - czyli z tobą - to już materialna manifestacja. Może sen pokazuje, że troje z was ma dostęp do tej wspólnej pamięci, a ty jesteś tą, która ma ją teraz zakorzenić w rzeczywistości? Trochę jakbyś była świadkiem, bo masz inne zadanie niż oni.
A mówili do ciebie w tych językach, czy między sobą? Bo to by dużo zmieniało. Jeśli całkowicie cię ignorowali, to jedno. Jeśli próbowali ci coś powiedzieć, to drugie.
Przepraszam że wchodzę bo mało wiem o takich rzeczach, ale czy to nie mogło być po prostu marzenie senne bez głębszego sensu? Nie mówię że tak jest, tylko pytam, bo sama nie wiem gdzie jest granica między zwykłym snem a czymś duchowym. Skąd się wie?
Czytam ten wątek i mam pytanie może naiwne, ale - czy próbowałaś po przebudzeniu zapytać swoją mamę albo siostrę, czy im się coś śniło tej samej nocy? Może to brzmi dziwnie, ale skoro jest tu mowa o wspólnych snach to ciekawe by było wiedzieć czy ktoś z nich cokolwiek pamięta.
Mam takie pytane - czy ten sen zdarzyl sie raz czy moze masz wrazenie ze to powraca albo fragmenty? Bo jak to jest jednorazowe to moze byc przeblys, ale jak wraca to chyba trzeba bardziej uwazac na takie rzeczy 🙂
Jeszcze wracam do tego co Gracjan powiedział o obserwatorze. Miałem kilka snów, w których byłem dokładnie w tej roli - widziałem wszystko, rozumiałem, ale jakby stałem za szybą. I za każdym razem to znaczyło, że informacja jest przeznaczona dla mnie, ale jeszcze nie czas na pełne wejście w to doświadczenie. Może twoja dusza po prostu nie jest jeszcze gotowa pamiętać to co oni pamiętają?
Czytam od początku i chcę zapytać o jedną rzecz, bo nikt jeszcze tego nie poruszył - czy w tym śnie czułaś że to jest tu i teraz, czy raczej jakbyś obserwowała coś z innego czasu? Bo to może dużo zmieniać w interpretacji. Jeśli atmosfera była 'historyczna', to inna wskazówka niż gdyby rodzina siedziała np. przy waszym zwykłym stole w domu.
Ta pauza przy tacie i okno - to mnie uderza. Okno w snach to bardzo konkretny symbol granicy między tym co wewnętrzne i zewnętrzne. A jeśli tata milknie i patrzy przez okno podczas gdy inni rozmawiają, to może on jest najbliżej jakiegoś przejścia albo kontaktu z czymś spoza waszego kręgu rodzinnego. Byłaś wtedy po jego lewej czy po prawej stronie?
Czy to możliwe że Natka po prostu słyszała te języki gdzieś i mózg to przetwarza? Arabski słychać np. w wiadomościach, japońskiego pełno w internecie. Pytam bo sama nie wiem jak to działa ze snami, ale to się nasunęło. Chociaż z rodziną siedzącą razem to już trudniej to wytłumaczyć.
Hej a moze to jakis wazny dzien byl? Jak sny przed waznymi rodzinnymi datami to chyba moga byc silniejsze niz zwykle? Czy pamietasz kiedy dokladnie to bylo, np blisko jakichs urodzin albo swieta rodzinnego?
Ale właśnie - dziadek ze strony taty. I tata był tym, który mówił jak do niewidzialnego kogoś, bardziej jak recytacja. Czy to nie mogłoby być tak, że tata we śnie był jakimś kanałem, przez który dziadek albo ktoś starszy z linii ojcowskiej coś przekazywał? I stąd ta łacina, która jest stara i rytualna?
Ale wróćmy do tej rocznicy dziadka, którą wspomniała Natka. Bo to jest szczegół, który pojawiał się i zniknął z rozmowy. Dziadek znał rosyjski przez wojnę, tata był tym milczącym i patrzył przez okno - czy nie jest tak, że tata we śnie nie mówił, bo dziadek już nie żyje i kanał jest inaczej otwarty? Że tata go reprezentował, ale sam nic nie mówił?
Ale skąd wiadomo, że to był dziadek a nie ktoś zupełnie inny? We śnie chyba nie mamy tabliczek z imionami. Czy coś w tym śnie wskazywało na dziadka konkretnie, czy to tylko domysł dlatego że rocznica była blisko?
Ja sie tu troche gubię bo wróciłyście do dziadka a mnie caly czas chodzi po głowie jedno pytanie - czy w tym śnie Natka rozmawiała z nimi? Czy była obserwatorem? Bo to chyba zmienia dużo, nie?
To bardzo ciekawy obraz - gość na obcym pogrzebie. Bo to znaczy że byłaś zaproszona, nie wykluczona. Mogłaś siedzieć przy tym stole. Tylko język był dla ciebie zamknięty. Zastanawiam się czy to jest część przekazu - że istnieje jakaś część historii rodziny, do której masz dostęp, ale jeszcze nie masz klucza.
Czy Natka powiedziała już wszystkim o tym śnie? Mam na myśli - czy rozmawiała z mamą albo siostrą? Bo to co mówiła wcześniej że mama miała ciemny szal i inne światło - zastanawiam się jak mama by zareagowała na taki opis.
A moze sprobuj powiediec to przez rocznice dziadka? Jako ze tak to sobie tlumaczysz? Zeby nie mowic od razu o jezykach i ezoteryce, tylko zaczac od tego ze dziadek ci sie snil i ze tata siedzial przy oknie. Cos takiego latwiej przyjac moze?
I właśnie tu jest pytanie które mnie od początku trochę kręci w kółko - czy Natka pamięta jak wyglądała siostra w tym śnie? Skoro mama miała inny szal i inne światło, to czy siostra też miała jakiś szczegół który odbiegał od zwykłego obrazu?
Ceremoniał. Coraz bardziej mi to wygląda na rodzaj rytuału rodzinnego, nie zwykłą kolację. Ta schludność siostry, szal mamy, inne światło, tata przy oknie - to brzmi jak jakaś zbiorowa scena obrzędowa. I Natka jako świadek, nie uczestnik. Ktoś musiał ją tam zaprosić celowo.
Ale jeśli to był ceremoniał to po co Natka tam była? Bo jak mówi, że nic nie rozumiała, nic nie mówiła - to czemu akurat ona? Czy w ceremoniale świadek też ma jakąś rolę?
I to by tłumaczyło dlaczego języki były niezrozumiałe - bo zadaniem Natki nie było rozumienie. Tylko bycie obecną. Ale to rodzi kolejne pytanie: kto lub co zdecydowało, że to właśnie ona ma siedzieć przy tym stole?
To może mieć związek z linią przekazu. Jeśli języki szły przez linię ojcowską - rosyjski przez dziadka, cokolwiek mówi mama - to Natka jako córka i wnuczka jest na przecięciu obu tych linii. Nie należy do żadnej z nich całkowicie. Stąd może pozycja obserwatora.
