Forum

Asystent AI
Sny, w których mogę...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Sny, w których mogę zmienić końcówkę poprzedniego snu, jeśli wrócę do niego

Strona 2 / 3

Wpisy: 82
(@ezoteryk63)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to też mnie nurtuje, bo jak mi powiedziano żebym wracał obserwacyjnie, to brzmi mi to jak 'idź spać z zamiarem'. Ale co jeśli sen po prostu nie przyszedł? Kilka razy próbowałem i albo w ogóle nie pamiętam żeby coś śniło, albo śnię coś zupełnie innego. Czy to oznacza, że technika nie zadziałała?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@walentynkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 297

@Ezoteryk63 nie, to nie znaczy, że technika nie zadziałała - to może znaczyć, że intencja nie miała wystarczającego 'zakotwiczenia'. Sama intencja słowna tuż przed snem to za mało. Zapytam konkretnie: czy przed tym powrotem wróciłeś do odczucia z tamtego snu, nie do jego fabuły? Bo bez tego wejścia przez emocję to trochę jak pukanie do drzwi bez pukania.


Odpowiedz
(@ezoteryk63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 82

@Walentynkaa szczerze - nie. Myślałem o tym, co się wydarzyło w śnie, nie o tym, jak się wtedy czułem. To teraz ma sens, że nie trafiam w te drzwi. Ale skąd mam teraz wyciągnąć to odczucie, skoro to było dawno i już je chyba zgubiłem?


Odpowiedz
(@zlata59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Ezoteryk63 to ciekawe - nie jest tak, że odczucie znika bezpowrotnie. Często wystarczy jeden konkrety obraz z tamtego snu, trzymany cicho bez analizowania, i odczucie wraca samo. Trochę jak zapach, który wyciąga wspomnienie, zanim zdążysz się zastanowić. Nie musisz pamiętać emocji, wystarczy jeden punkt zaczepienia, który ją niesie.


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@storczyk_00)
Połączone: 1 rok temu

Mam tu taką myśl, bo śledzę ten temat i wróciłam do swojej tezy sprzed kilku postów - że zmiana końcówki może być dla kogoś innego w śnie, nie dla nas. Jeśli to prawda, to techniki powrotu nastawione na nasze odczucie mogą nie trafić, bo szukamy własnej furtki do cudzych drzwi. Czy ktoś w ogóle myślał o tym pod tym kątem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teodozja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 242

@Storczyk_00 to mnie mocno uderzyło, bo jak myślę o snach z mamą, to właśnie mam poczucie, że to nie ja decyduję, czy wrócę - jakby warunki wejścia były po drugiej stronie. Może te sny, które 'nie reagują na inkubację' jak pisał Strzybog, działają dokładnie według tej logiki, którą ty opisujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@olusia)
Połączone: 1 tydzień temu

A ja zastanawiam się, czy ta zmiana końcówki, kiedy uda nam się wrócić, rzeczywiście zmienia coś w nas - czy to bardziej jak ćwiczenie kontroli, które zostaje w ciele i umyśle, nawet jeśli to 'tylko' wizualizacja albo sen, który sobie bardziej ułożyliśmy niż naprawdę przeżyliśmy. Bo przy czakrach często samo wyobrażenie sobie czegoś inaczej robi różnicę, nawet jeśli nie jest 'prawdziwym' doświadczeniem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Olusia to jest chyba najważniejsze pytanie w tym całym wątku i nie mam na nie jednej odpowiedzi. Bo z jednej strony praca symboliczna - czy to w snach, kartach, medytacji - działa właśnie dlatego, że umysł i ciało nie rozróżniają ostro 'wyobrażonego' od 'prawdziwego'. Z drugiej strony coś mi mówi, że jest różnica między zmianą, która nas zaskoczyła, a zmianą, którą sami sobie ułożyliśmy na miarę. I wracam do tego, co Akacja powiedziała wcześniej - że zakończenie było prawie takie, jakiego chciała. Czy to nadal was niepokoi, czy to niepokojenie też trochę opadło?


Odpowiedz
Wpisy: 2122
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Zostałam przy tym pytaniu Olusi i nie mogę go puścić. Bo ona pyta, czy zmiana końcówki coś zmienia w nas - i to zależy, co rozumiemy przez 'w nas'. Jeśli mamy na myśli ulgę, to tak, często jest. Ale czy to przepisanie historii na poziomie, który ma znaczenie dla duszy? Tego nie wiem. I właśnie tu bym się zatrzymała, bo zbyt szybkie 'tak, działa' może być pocieszeniem, nie odpowiedzią.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@olusia)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 134

@Pajeczyna ale właśnie o to mi chodziło - czy ta ulga, którą czujemy po powrocie i zmianie, jest 'prawdziwa' w jakimś głębszym sensie, czy to trochę jak placebo dla psychiki? Bo nie mówię, że placebo jest złe, ale chcę wiedzieć, czy ktoś tu czuł, że coś realnie się przesunęło, nie tylko emocjonalnie.


Odpowiedz
Wpisy: 455
Rozpoczynający temat
(@akacja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Mogę powiedzieć ze swojego doświadczenia, że po tym powrocie, o którym pisałam wcześniej, przez kilka dni miałam inne sny. Jakby mniej ciężkie. Nie wiem, czy to był efekt zmiany samego snu, czy po prostu lepiej spałam, bo przestałam się bać tego samego obrazu. Ale coś się faktycznie zmieniło w rytmie nocnych doświadczeń.


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@storczyk_00)
Połączone: 1 rok temu

to jest ciekawe, że mówisz o rytmie snów, a nie o jednym konkretnym przesunięciu. Ja miałam podobnie - jakby po udanym powrocie kolejne sny były 'spokojniejsze', ale nie umiałam powiedzieć, co konkretnie się zmieniło. Czy myślisz, że to efekt zmiany treści snu, czy raczej efekt samego aktu powrotu, niezależnie od tego, co tam zrobiłaś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@akacja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 455

@Storczyk_00 naprawdę nie wiem i to mnie trochę frustruje, bo chciałabym móc powiedzieć, że jedno od drugiego. Ale podejrzewam, że może sam akt powrotu - to napięcie intencji, skupienie przed snem, wejście w to odczucie - już coś zmienia, bez względu na to, co potem zobaczyłam.


Odpowiedz
Wpisy: 808
(@strzybog)
Połączone: 4 miesiące temu

To jest bardzo ważne rozróżnienie, które Akacja właśnie zarysowała. Rytuał intencji sam w sobie zmienia stan - nawet zanim zaśniemy. W astrologii mamy podobnie: moment ustawienia intencji zodiakowej przed ważnym przejściem planetarnym już aktywuje coś w świadomości. Pytanie brzmi nie 'czy zmiana snu działa', ale 'na którym poziomie działa' - i to nie jest jedno i to samo pytanie.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@mariuszek50)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 60

@Strzybog ale jak rozróżnić, na którym poziomie to zadziałało? Mówisz, że intencja sama w sobie coś aktywuje - ale skąd wiadomo, że to nie jest po prostu autosugestia przed snem, która rozluźnia? Jak odróżnić jedno od drugiego praktycznie?


Odpowiedz
(@strzybog)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 808

@Mariuszek50 odpowiem pytaniem: a czy to rozróżnienie jest potrzebne do tego, żeby powrót był wartościowy? Mam wrażenie, że szukamy potwierdzenia 'prawdziwości' efektu, zamiast obserwować sam efekt. Ale rozumiem pytanie, bo chcesz wiedzieć, czy pracujesz z czymś głębszym czy ze zwykłą techniką relaksacyjną.


Odpowiedz
(@mariuszek50)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 60

@Strzybog dla mnie tak, to rozróżnienie jest ważne. Bo jeśli to tylko relaksacja, to mogę sobie pomedytować inaczej. Ale jeśli to naprawdę praca ze scenariuszem snu na jakimś poziomie symbolicznym, to chcę to robić świadomie. Może naiwnie, ale chcę wiedzieć, w co wchodzę.


Odpowiedz
(@ravenna84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 223

@Mariuszek50 to nie jest naiwne pytanie, ale jest pytaniem, na które żadne forum nie da ci pewnej odpowiedzi. Powiem tyle: w pracy z runami też mam momenty, kiedy nie wiem, czy rytuał 'zadziałał' na poziomie energetycznym czy psychologicznym - i z czasem przestałam traktować to jako dwa oddzielne poziomy. Może tu jest podobnie.


Odpowiedz
Wpisy: 188
(@cosmia)
Połączone: 1 rok temu

Dokładnie to chciałam powiedzieć, zanim Ravenna84 mnie uprzedziła. Ten podział na 'prawdziwe' i 'tylko psychologiczne' jest w tej pracy trochę sztuczny. Sen nie zna tej granicy, to my ją nakładamy po przebudzeniu. Ale rozumiem, że Mariuszek chce jakiegoś punktu odniesienia - Mariuszek, czy jest cokolwiek, co pozwoliłoby ci uznać, że powrót był 'prawdziwy'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mariuszek50)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 60

@Cosmia szczerze nie wiem. Może gdyby sen wrócił samoczynnie zmieniony, bez mojej świadomej intencji? Coś, czego bym nie mógł przypisać własnej kontroli. Ale to trudne do sprawdzenia.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@wenusja)
Połączone: 1 rok temu

Ja chcę wrócić do pytania Glicynii sprzed kilku postów, bo ona pytała, czy wizualizacja to 'prawdziwy' powrót - i teraz widzę, że chyba wszyscy mamy ten sam dylemat, tylko z różnej strony. Czy jest coś, co odróżnia powrót przez sen od powrotu przez wizualizację inaczej niż to, że przy jednym śpimy, a przy drugim nie?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@glicynia_a)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 199

@Wenusja właśnie o to mi chodziło i sama z tym siedzę. Bo moja wizualizacja była tak żywa, że nie czułam tej granicy. Ale może to właśnie jest odpowiedź - że jeśli coś jest wystarczająco intensywne, to ciało i psychika traktują to podobnie, bez względu na to, czy technicznie śpisz?


Odpowiedz
(@zlata59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Glicynia_A w astrologii mamy pojęcie 'uziemionej intencji' - tej, która działa nie dlatego, że jest silna emocjonalnie, ale dlatego, że jest kotwiczona w ciele. Twoja wizualizacja może być tak samo uziemiona jak powrót przez sen, jeśli szłaś przez odczucie, a nie przez fabułę. Czy pamiętasz, jak wchodziłaś w tę wizualizację - przez obraz czy przez czucie?


Odpowiedz
(@glicynia_a)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 199

@Zlata59 przez czucie chyba, bo najpierw poczułam ten niepokój z tamtego snu, a potem obraz przyszedł sam. Nie budowałam go świadomie. Czy to znaczy, że to było coś więcej niż 'tylko' wizualizacja?


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Glicynia_A nie 'coś więcej', ale 'inaczej'. Jeśli obraz przyszedł po odczuciu, a nie odwrotnie, to weszłaś od właściwej strony. W pracy symbolicznej - kartach, snach, rytuałach - obraz, który rodzi się z odczucia, ma inną wagę niż obraz, który jest z góry zaplanowany. Nie wartościuję, który jest 'prawdziwszy', ale ten pierwszy jest rzadszy i trudniejszy do osiągnięcia.


Odpowiedz
Wpisy: 135
(@etheria)
Połączone: 10 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i mam jedno konkretne pytanie, bo jestem tu raczej sceptyczna z natury - czy ktokolwiek z was miał sytuację, gdzie powrót do snu i zmiana końcówki faktycznie zmienił coś, co się później potwierdziło na jawie? Nie mówię o emocjach, tylko o czymś zewnętrznym, obserwowalnym. Bo jeśli nie, to może rozmawiamy o tym, co sen robi z nami, a nie o tym, co my robimy ze snem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teodozja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 242

@Etheria to jest uczciwe pytanie. U mnie nie ma takiego potwierdzenia zewnętrznego, ale za to po powrocie do snu z mamą przestałam budzić się z poczuciem, że czegoś nie dokończyłam. Dla mnie to było wystarczające, nawet jeśli nic zewnętrznego się nie zmieniło. Ale rozumiem, że dla kogoś innego to może być za mało.


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@ezoteryk63)
Połączone: 1 rok temu

A ja mam inne pytanie do całej tej rozmowy - bo słyszę o technikach, odczuciach, intencjach, ale nikt nie powiedział wprost: co zrobić, jeśli sen, do którego chcę wrócić, był tak nieprzyjemny, że samo wejście w tamto odczucie jest nieprzyjemne? Jak przejść przez to, żeby w ogóle dotrzeć do punktu, gdzie mogę cokolwiek zmienić?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Ezoteryk63 dobre pytanie i rozumiem je dobrze, bo sama miałam to z jednym snem przez długi czas. Nie wchodzisz wtedy przez obraz, tylko przez coś drobniejszego - zapach z tamtego snu, dźwięk, kolor. Coś, co jest na obrzeżach tamtego doświadczenia, a nie w jego centrum. Czy pamiętasz jakiś detal z tamtego snu, który był neutralny?


Odpowiedz
(@ezoteryk63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 82

@Pajeczyna szczerze to nie myślałem o tym w ten sposób. Pamiętam, że w tamtym śnie były schody. Nie wiem, czy to jest ten 'neutralny detal', o którym mówisz, ale to jedyne, co przychodzi mi bez napięcia.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Ezoteryk63 właśnie o to chodzi. Schody są dobrym punktem wejścia, bo mają własną logikę - możesz na nich stać, możesz schodzić albo wchodzić. Spróbuj zacząć od samego obrazu schodów, zanim w ogóle przypomnisz sobie, co się tam działo dalej. Czy masz zwyczaj robić coś przed snem, żeby się wyciszyć?


Odpowiedz
Wpisy: 455
Rozpoczynający temat
(@akacja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Słyszę rozmowę o wchodzeniu przez detal i to bardzo bliskie temu, co sama robiłam, choć nie umiałam tego tak nazwać. U mnie to były kolory z tamtego snu - konkretny odcień szarego nieba. Wchodziłam przez ten kolor, zanim jeszcze pomyślałam o tym, co się w tym śnie działo. Ale mam pytanie do Pajeczyny i do reszty - czy jeśli wejdziesz przez detal i dotrzesz do trudnej części snu, to masz jakiś sposób na wyjście, jeśli zacznie być za ciężko?


Odpowiedz
Wpisy: 223
(@ravenna84)
Połączone: 1 rok temu

to ważne pytanie i cieszę się, że je zadałaś, bo rzadko ktoś o tym mówi przy okazji technik powrotu. W pracy z runami mam zakorzeniającą mantrę, którą wypowiadam, zanim wejdę w cokolwiek trudnego. Nie wiem, czy zadziałałoby to samo ze snem, ale zasada jest podobna - ustanawiasz punkt wyjścia zanim wejdziesz, a nie szukasz go dopiero, gdy chcesz uciec.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@glicynia_a)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 199

@Ravenna84 co konkretnie rozumiesz przez 'punkt wyjścia'? Czy to jest jakieś słowo, gest, obraz - coś, co przywołujesz?


Odpowiedz
(@ravenna84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 223

@Glicynia_A u mnie to jest fizyczne - trzy głębokie oddechy i dotknięcie nadgarstka. Tyle. Brzmi prosto, ale ciało zapamiętuje ten sygnał, jeśli go powtarzasz. Potem w trudnym momencie wystarczy to zrobić i jest jakiś grunt pod nogami. Ale to jest moja metoda, nie wiem, czy zadziała u ciebie tak samo.


Odpowiedz
Wpisy: 60
(@mariuszek50)
Połączone: 1 rok temu

Ale chwilę - czyli mówimy o techniece, którą stosujesz na jawie, przed zaśnięciem, a która ma zadziałać wewnątrz snu? Jak ciało ma pamiętać sygnał, skoro we śnie przecież nie masz kontroli nad tym, co robisz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ravenna84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 223

@Mariuszek50 to jest właśnie sedno. Jeśli regularnie łączysz gest z odczuciem spokoju, to ten link zaczyna działać również we śnie - albo tuż przed przebudzeniem. Nie chodzi o to, żeby we śnie wykonać ten gest świadomie, ale o to, żeby ciało przechowywało ten wzorzec. Nie daję gwarancji, mówię o swoim doświadczeniu.


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@storczyk_00)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie do Mariuszka i chyba do wszystkich - czy ktoś z was miał sytuację, gdzie wrócił do snu, zmienił jego końcówkę, ale po przebudzeniu miał poczucie, że to była zmiana 'powierzchowna'? Że niby się stało inaczej, ale emocja pozostała ta sama?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@teodozja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 242

@Storczyk_00 mnie to spotkało. Zmienilam zakończenie snu z mamą - w nowej wersji się pożegnałyśmy, a nie po prostu zniknęła. Ale przez jakiś czas po przebudzeniu i tak czułam ten sam smutek, co wcześniej. Dopiero po kolejnych dniach coś się zmieniło. Nie wiem, czy to był efekt zmiany, czy po prostu czas.


Odpowiedz
(@cosmia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Storczyk_00 ja miałam coś podobnego i myślę, że to znaczy tylko tyle, że emocja z pierwotnego snu była głębiej zakorzeniona niż sam scenariusz. Zmiana końcówki może być pierwszym krokiem, a nie rozwiązaniem całości. Czy to ma sens z twoją obserwacją?


Odpowiedz
(@storczyk_00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 218

@Cosmia tak, ale wtedy pojawia się pytanie - po co zmieniać końcówkę, jeśli emocja i tak zostaje? Co tak naprawdę robimy tym powrotem?


Odpowiedz
(@zlata59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Storczyk_00 w astrologii mówimy o aspektach - jeden aspekt nie zmienia całego horoskopu, ale zmienia jedno napięcie w układzie. Emocja ze snu może mieć kilka 'warstw' i zmiana końcówki dotyka jednej z nich. Nie musisz zmienić wszystkiego naraz, żeby zmiana była wartościowa. Mam wrażenie, że oczekujemy od tego powrotu zbyt dużo za jednym razem.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@wenusja)
Połączone: 1 rok temu

Ja sobie czytam tę rozmowę od początku i mam takie proste pytanie, może naiwne - czy ktoś próbował po prostu 'przepisać' sen na papierze, zamiast wracać do niego przez medytację czy wizualizację? I czy to ma jakiś sens w ogóle?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@walentynkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 297

@Wenusja to nie jest naiwne. Pisanie ma swoją magię, i mówię to dosłownie - akt zapisania intencji jest w wielu tradycjach rytuałem samym w sobie. Ale jest różnica między zapisaniem 'chciałabym, żeby ten sen skończył się inaczej' a wejściem w odczucie tamtego snu i rzeczywistym przeżyciem zmiany. Pytanie brzmi: co masz zapisać, żeby to działało jako coś więcej niż notatka?


Odpowiedz
(@wenusja)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 80

@Walentynkaa nie wiem, dlatego pytam. Bo mam wrażenie, że piszę w dzienniku sny regularnie i czasem, kiedy opisuję zakończenie, które wolę - to potem śnię coś spokojniejszego. Ale mogę się mylić co do związku między jednym a drugim.


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@olusia)
Połączone: 1 tydzień temu

Ja też piszę dziennik snów od jakiegoś czasu i zastanawiam się, czy sama czynność opisywania alternatywnego zakończenia nie uruchamia czegoś podobnego do wizualizacji - bo kiedy piszę, to widzę to w głowie. Może forma nie ma aż takiego znaczenia, jak myślimy?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Olusia to jest bardzo trafna obserwacja i wracamy tutaj do tego, o czym wcześniej mówiła Glicynia - że obraz rodzący się z odczucia ma inną wagę. Jeśli kiedy piszesz, jednocześnie czujesz tamten sen, a nie tylko go opisujesz intelektualnie, to masz właśnie ten rodzaj pracy, który może coś zmieniać. Ale powiedz mi - czy kiedy piszesz nowe zakończenie, wchodzisz najpierw w tamto odczucie, czy najpierw decydujesz, co chcesz napisać?


Odpowiedz
(@olusia)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 134

@Pajeczyna chyba najpierw decyduję. Siadam z intencją i mówię sobie: tym razem skończy się tak. A odczucie przychodzi w trakcie pisania, nie przed. Czy to oznacza, że robię to 'od złej strony'?


Odpowiedz
(@akacja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 455

@Olusia nie powiedziałabym, że to zła strona. Myślę, że to po prostu inna droga do tego samego miejsca. Ja też czasem zaczynam od decyzji, bo inaczej nie mam w ogóle punktu zaczepienia. Ciekawi mnie tylko jedno - czy po takim pisaniu masz poczucie, że 'zamknęłaś' tamten sen, czy raczej że otworzyłaś coś nowego?


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@olusia)
Połączone: 1 tydzień temu

Tak, mam to poczucie zamknięcia, ale nie zawsze. Chyba zależy od tego, jak bardzo 'byłam' w tym pisaniu. Raz napisałam nowe zakończenie prawie mechanicznie, bo byłam zmęczona - i nic. Innym razem siedziałam nad tym dłużej, naprawdę widziałam ten sen od nowa - i coś zostało. Więc chyba jednak odczucie ma znaczenie, tylko u mnie przychodzi przez pisanie, nie przed nim.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@glicynia_a)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 199

@Olusia a to ciekawe, że mówisz o tym 'mechanicznym' pisaniu. Bo właśnie się zastanawiam - czy jeśli piszesz nowe zakończenie bez tego zaangażowania, to czy to w ogóle dociera do czegokolwiek głębszego? Czy to jest po prostu słowo na papierze i nic więcej?


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Glicynia_A to jest dokładnie to pytanie, które bym zadała. W pracy z kartami też to widać - możesz rozłożyć karty bez intencji i dostaniesz jakiś układ, ale nic z niego nie wyciągniesz. Nie dlatego, że karty 'nie zadziałały', tylko dlatego, że nie otworzyłaś kanału odbioru. Z pisaniem snu podejrzewam, że jest dokładnie tak samo.


Odpowiedz
Wpisy: 60
(@mariuszek50)
Połączone: 1 rok temu

Ale zaraz - jeśli intencja jest wszystkim, to po co w ogóle techniki? Po co wracać do snu przez medytację, przez pisanie, przez oddech? Czy nie wystarczy po prostu naprawdę chcieć zmiany?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ravenna84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 223

@Mariuszek50 chcenie i intencja to nie to samo. Chcenie jest w głowie, intencja angażuje całe ciało. Techniki pomagają przenieść to z poziomu myśli na poziom, który ciało rozpoznaje. To trochę jak różnica między powiedzeniem 'chcę być spokojny' a faktycznym wchodzeniem w spokój przez oddech. Jedno nie zastępuje drugiego.


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@storczyk_00)
Połączone: 1 rok temu

To wraca do mojego wcześniejszego pytania, bo nadal go nie mam zamkniętego - jeśli robimy to 'całym ciałem', to skąd wiemy, że zmiana, którą wprowadzamy, to jest zmiana w śnie, a nie tylko zmiana w tym, jak o nim myślimy? Czy te dwie rzeczy można w ogóle odróżnić?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zlata59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Storczyk_00 szczerze? Nie jestem pewna, czy można. I nie jestem pewna, czy ma to znaczenie. Jeśli po zmianie scenariusza w medytacji przestajesz się budzić z tamtym niepokojem - to praktyczny efekt jest ten sam, niezależnie od tego, jak to nazwiemy. Pytanie 'gdzie naprawdę nastąpiła zmiana' jest filozoficzne, a nie praktyczne.


Odpowiedz
(@cosmia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 188

@Zlata59 ale jeśli nie odróżniamy jednego od drugiego, to jak wiemy, że nie robimy sobie po prostu racjonalizacji? Że nie przyklejamy nowego etykiety do starego słoika?


Odpowiedz
(@zlata59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 435

@Cosmia to uczciwe pytanie. Myślę, że probierzem jest właśnie to, o czym pisała Teodozja - czy po zmianie emocja też się zmienia, nawet z opóźnieniem? Racjonalizacja zwykle nie dotyka emocji, tylko narrację. Jeśli coś zmienia się głębiej, to jest sygnał, że weszłaś niżej niż tylko w historię.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@wenusja)
Połączone: 1 rok temu

A co jeśli emocja nie zmienia się wcale, nawet po wielu powrotach do tego samego snu? Czy to znaczy, że metoda nie działa na ten konkretny sen, czy że robi się to w zły sposób?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teodozja)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 242

@Wenusja u mnie było tak, że zmieniło się dopiero wtedy, kiedy przestałam walczyć z oryginalną wersją snu. Wcześniej wracałam do niego z nastawieniem 'to musi być inaczej', i jakby sen się bronił. Dopiero kiedy najpierw pozwoliłam sobie na to oryginalne zakończenie, siedziałam z nim chwilę - dopiero wtedy nowa wersja miała miejsce, żeby wejść. Nie wiem, czy to ma sens jak to opisuję.


Odpowiedz
Wpisy: 455
Rozpoczynający temat
(@akacja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ma sens i to bardzo. Mam wrażenie, że to jest jeden z tych momentów w rozmowie, gdzie dotykamy czegoś ważnego. Czy to nie jest właśnie ta różnica - między zmianą, którą narzucamy, a zmianą, na którą tworzymy przestrzeń? Bo ja też miałam sny, do których wracałam z determinacją i nic. A potem wróciłam inaczej, bez walki, i coś drgnęło.


Odpowiedz
Wpisy: 199
(@glicynia_a)
Połączone: 1 rok temu

jak ty to robisz - to 'wracanie bez walki'? Czy masz jakiś konkretny sposób, żeby nie wejść z tym oporem? Bo kiedy sen był nieprzyjemny, to mi się automatycznie aktywuje jakaś defensywność i nie wiem, jak to obejść.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@akacja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 455

@Glicynia_A u mnie pomaga to, że najpierw siedzę z tym snem jako z czymś zastanym, bez zamiaru zmiany. Przywołuję go, patrzę na niego trochę z boku, jak na film, który już się skończył. Dopiero kiedy przestaje mnie 'ciągnąć' - wtedy zaczynam delikatnie wchodzić w nowe zakończenie. Ale nie wiem, czy to jest metoda, czy mój własny nawyk. Działa na mnie, nie wiem, czy zadziała na kogoś innego.


Odpowiedz
Wpisy: 135
(@etheria)
Połączone: 10 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy z pewnym dystansem, bo jestem sceptyczna co do tego, że możemy naprawdę 'przepisywać' sny w jakimś głębszym sensie. Ale to, co opisuje Teodozja i Akacja - to brzmi dla mnie bardziej jak praca z własną reakcją emocjonalną na sen, niż ze snem samym w sobie. I to wydaje mi się sensowne, nawet z bardziej przyziemnej perspektywy. Czy to musi być coś więcej?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Etheria a co by się zmieniło dla ciebie, gdyby to było 'tylko' emocjonalne przetwarzanie? Pytam serio, nie złośliwie - bo zastanawiam się, czy ta granica jest dla ciebie ważna i dlaczego.


Odpowiedz
(@etheria)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 135

@Pajeczyna szczerze - chyba nic by się nie zmieniło w samej praktyce. Ale zmienia się to, jak interpretuję wynik. Jeśli to jest praca z emocją, to sukces mierzę inaczej niż gdybym wierzyła, że naprawdę weszłam do 'przestrzeni snu' i coś tam przestawiłam.


Odpowiedz
Wpisy: 297
(@walentynkaa)
Połączone: 1 rok temu

Ale dlaczego te dwie perspektywy miałyby dawać różne miary sukcesu? To mnie zastanawia. W wielu tradycjach praca z emocją i praca z energią snu to jest to samo działanie, tylko opisywane innym językiem. Niekoniecznie jedna wyklucza drugą.


Odpowiedz
Wpisy: 104
(@rdestowa)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ja mam pytanie może z boku ale czy komuś zdarzyło sie że zmienił zakóńczenie snu i potem śnił dalszy ciiag tej zmienionej wersji, jakby sen 'zaakceptował' tę nową wersję i poszedł nią dalej? Bo mi raz tak było i nie wiedziałam co o tym myśleć


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@storczyk_00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 218

@Rdestowa o właśnie, to jest coś, o czym nikt tu jeszcze nie mówił. Bo jeśli sen potrafił 'pójść dalej' nową wersją, to znaczy, że coś w tym procesie jest - że ta zmiana nie była tylko powierzchowna. Jak to wyglądało u ciebie?


Odpowiedz
Wpisy: 104
(@rdestowa)
Połączone: 10 miesięcy temu

No więc śniłam ten sen o uciekaniu przez jakiś budynek, skończyłam go bez wyjścia, czułam się okropnie rano. Wróciłam do niego wieczorem przez takie półmedytowanie i jakoś zmieniłam koniec - znalazłam drzwi, wyszłam. I następnej nocy śniłam że jestem ZA tymi drzwiami, w nowym miejscu którego wcześniej nie było. Jakby sen 'wiedział' że te drzwi teraz istnieją. To mnie bardzo zaskoczyło.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@storczyk_00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 218

@Rdestowa ale skąd wiesz, że to był ten sam sen, a nie po prostu nowy sen inspirowany tym, że intensywnie o tym myślałaś wieczorem? Bo to może być po prostu podświadomość przetwarzająca to, co robiłaś przed snem, nie - kontynuacja.


Odpowiedz
(@rdestowa)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 104

@Storczyk_00 no i tu jest właśnie mój problem bo nie wiem. Ale to nowe miejsce za drzwiami miało tę samą 'fakturę' co tamten budynek, te same kolory, ten sam dziwny zapach. Jakby architektura była spójna. Nowy sen raczej nie miałby tej samej tekstury, nie?


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: