Od jakiegoś czasu wracam myślami do snu, który miałam kilka tygodni temu i nadal nie potrafię go do końca rozgryźć. Stałam w dużym, słabo oświetlonym pomieszczeniu - coś w rodzaju sali bankietowej albo starego dworca. I była tam kobieta. Wyraźna, konkretna, miała na sobie ciemnoczerwoną sukienkę, widziałam jej twarz w szczegółach. Ale kiedy przeszłyśmy obok lustra na ścianie - jej odbicia po prostu nie było. Nie było żadnego rozmycia, żadnej mgły. Puste lustro. A ona zachowywała się zupełnie normalnie, rozmawiała ze mną, śmiała się. Próbowałam znaleźć interpretację przez pryzmat symboliki sennej, ale coś mi tu nie gra. Czy ktoś z was miał podobne doświadczenie? Chodzi mi szczególnie o to, że to nie był cień, nie była beztwarzowa - była bardzo wyraźna, tylko lustro jej nie widziało.
Czytam i mam ciarki, bo u mnie było bardzo podobnie, tylko nie w sali, a w korytarzu starego domu. Mężczyzna, też bardzo konkretny, miał nawet charakterystyczny sposób chodzenia - lekko utykał. I też żadnego odbicia. Ale mnie bardziej uderzyło, że on SAM nie patrzył w lustro. Jakby wiedział, że go tam nie ma i po prostu omijał wzrokiem. Czy u ciebie ta kobieta w ogóle reagowała na lustro?
Symbolika lustra w tradycjach ezoterycznych jest tu bardzo wymowna. Lustro od wieków traktowane jest jako próg między światami - w wielu wierzeniach dusza odbija się w lustrze właśnie dlatego, że należy do sfery materialnej. Brak odbicia może sugerować, że dana istota przynależy do innej warstwy rzeczywistości. W folklorze słowiańskim i nie tylko - podobne cechy przypisywano nie tylko wampirom, ale szerzej bytom, które przeszły przez próg śmierci, a nie do końca opuściły płaszczyznę żywych. Pytanie jest jednak poważniejsze: czy te sny były spokojne, czy czułyście niepokój w trakcie?
Przepraszam, że wchodzę od razu, ale to pytanie Gnostyka mnie zatrzymało. Bo ja miałam sen z postacią bez odbicia i właśnie ten spokój był najbardziej dziwny - nie czułam strachu, chociaż powinnam. Jakby mój mózg nie zarejestrował tego jako zagrożenia. Czy to może coś znaczyć? Że brak lęku to sygnał, że to nie jest negatywna energia?
siedziała przy stole i coś pisała. Nie mówiła do mnie, ja ją obserwowałam. Dopiero przy lustrze zorientowałam się, że nie ma odbicia - i wtedy we śnie poczułam takie dziwne uczucie, jakby czas się lekko zatrzymał. Nie strach, bardziej... zdumienie? A potem sen po prostu poszedł w innym kierunku i tej postaci już nie było.
To co opisujecie - ta cisza, spokój, brak paniki - to ciekawy wspólny mianownik. W pracy z czakrami i energią uczymy się odróżniać, czy dane doświadczenie podnosi czy obniża naszą wibrację. Sen, który zostawia spokój nawet po przebudzeniu, jest zwykle jakościowo inny od tych, które zostawiają ciężar. Ale mam pytanie do Ksawery - jak się czułaś PO przebudzeniu? Nie w trakcie, tylko rano.
Zaczynam notować pewien wzorzec w waszych relacjach. Kobieta przy bankiecie, mężczyzna w korytarzu, kobieta pisząca przy stole - żadna z tych postaci nie inicjuje kontaktu w sposób agresywny. Wszystkie są zajęte czymś swoim. Zastanawia mnie, czy to raczej nie jest kategoria bytów, które po prostu egzystują równolegle i nie są świadome, że je obserwujecie. Jak duchy przywiązane do miejsca, które ktoś kiedyś opisał jako 'echa'. Ksawera, ta sala bankietowa - miałaś poczucie, że to konkretne, realne miejsce, czy raczej abstrakcyjna przestrzeń?
Słucham i mam pytanie może trochę z boku, ale czy rozważałyście, że to mogło być coś zupełnie odwrotnego - że to wy byłyście 'bez odbicia' z perspektywy tej istoty? Że odwiedzałyście jej przestrzeń i dla niej to wy jesteście bytami z innego wymiaru? Nie wiem, może to naiwne, ale ta symetria mnie uderzyła.
A mi właśnie zależy wiedzieć - co z tym zrobić praktycznie? Jak to sprawdzić? Bo jeśli taka postać pojawia się regularnie, to czy jest jakiś sposób żeby we śnie spróbować z nią nawiązać kontakt? Albo zapytać wprost kim jest? Ksawera, próbowałaś może techniki świadomego śnienia żeby wrócić do tej sali?
Patrzę na to trochę z boku i mam może głupie pytanie - skąd w ogóle wiecie, że to była postać 'z zewnątrz', a nie po prostu tworzony przez podświadomość symbol? Może lustro bez odbicia to metafora kogoś, kto w życiu na jawie nie 'odzwierciedla' twoich emocji? Pytam bo sama nie wiem co myśleć, ale szukam granicy między interpretacją psychologiczną a duchową.
Ja się na tym zupełnie nie znam ale czytam od początku i mam jedno pytanie bo nie daje mi spokoju - ta kobieta w czerwonej sukience, Ksawera, miała twarz? Znaczy widziałaś jej rysy konkretnie? Bo tu wcześniej był temat o osobach bez twarzy i zastanawiam się czy to inna kategoria w ogóle.
Konkretna twarz, zapamiętane rysy, kolor oczu - to brzmi prawie jak portret. Ksawera, a miałaś kiedyś wrażenie, że mogłabyś ją narysować? Albo że gdybyś zobaczyła ją na ulicy, rozpoznałabyś ją?
To co opisuje Wiolka - przekaz przez spojrzenie bez słów - pojawia się w mistycznych opisach kontaktu z bytami pośrednimi, aniołami czy posłańcami w różnych tradycjach. Często mówi się, że komunikacja na tym poziomie jest bezpośrednia, minomyślna, i że słowa byłyby tu uboższe od tego co jest przekazywane. Pytanie, które mnie tu nurtuje: czy ktokolwiek z was po takim 'milczącym' spotkaniu miał potem przebłysk - nie sen, ale moment na jawie - jakby część przekazu dotarła z opóźnieniem?
Tamarka, ale zapisałaś to imię?! I co to było za imię, zwykłe czy dziwne?
Staromodne i niepolskie - to naprawdę coś. Czytałam, że jeśli we śnie lub tuż po nim przychodzi imię, które nie pochodzi z naszego kręgu kulturowego, to może wskazywać na coś związanego z poprzednimi wcieleniami. Tamarka, czy ta kobieta w jakiś sposób wyglądała jakby była z innej epoki? Strój, fryzura?
Wracam chwilę do tego wątku z lustrem, bo mam pytanie które mnie gryzie od kilku postów. Rozmawiamy dużo o tym, jak te postaci wyglądają i co robią, ale mało o tym co czujemy w ich obecności na poziomie ciała. Nie emocji, ale fizycznych odczuć w śnie - ciężkość, lekkość, ciepło, chłód. Ksawera, czy pamiętasz coś takiego?
to jest właśnie to, o co pytałem. Chłód bez dyskomfortu to specyficzne połączenie - w pracy z energią taki odczuwalny 'gradient temperatury' przy danej istocie lub miejscu jest często traktowany jako sygnał obecności czegoś spoza zwykłego przepływu energii. Nie złe, nie wrogie - inne. Czy ten chłód był równomierny czy jakby skoncentrowany w konkretnym miejscu?
Słuchajcie, zaczynam się tu gubić w warstwach interpretacji. Mam szczere pytanie, bo ciągle staram się zrozumieć granicę - skąd w którymś momencie wiecie, że nie interpretujecie po prostu własnego strachu i ciekawości, i że to naprawdę jest 'coś'? Bo czytam te opisy i są piękne, ale czy nie jest tak, że nasz mózg jest mistrzem w budowaniu spójnych narracji i chętnie wypełnia luki?
Czytam od dłuższego czasu i ciągle się zastanawiam nad jedną rzeczą - czy te postaci bez odbicia w lustrze pojawiają się tylko w snach naturalnych, czy ktoś miał takie doświadczenie też przy hipnagogii, przy zasypianiu? Bo mi się zdarza widzieć twarze właśnie w tej chwili między jawą a snem i zastanawiam się czy to może być ten sam rodzaj zjawiska.
tak, dokładnie to poczucie - że twarz jest, nawet jak oczy otwarte. Nie wiem czy to zaliczyć do snu czy już do czegoś innego. Ale wracając do tego lustra - zastanawiam się czy to w ogóle ma znaczenie, że we śnie jest lustro. Czy gdyby lustra nie było, to i tak byś czuła, że ta kobieta jest inna? Czy lustro było potrzebne żeby to zobaczyć?
To jest bardzo dobre pytanie. Myślę, że tak - coś bym czuła, bo ten chłód i ta gęstość w powietrzu były niezależne od lustra. Ale lustro dało mi konkretny dowód, który trudno zbyć. Bez niego mogłabym tłumaczyć sobie, że coś mi się tylko wydaje. Lustro zabrało mi możliwość racjonalizacji.
Zaraz, zaraz - czyli możemy aktywnie sprawdzać takie rzeczy w snach? Szukać luster, wody, cieni? Da się to zrobić w zwykłym śnie, nie tylko w lucydnym?
W tradycji onirycznej wiele kultur rozróżnia sny, w których jesteśmy biernymi obserwatorami, od tych, gdzie zachowujemy jakiś margines woli. To drugie nie wymaga pełnej lucydności. Pytanie Serpentynki jest więc zasadne - czy sama intencja przyniesiona w moment zasypiania może zmienić jakość percepcji w śnie? Ksawera, ty pracujesz ze snami od lat, masz tu jakiś komentarz?
Mam i to proste: intencja działa, ale nie przewidywalnie. Można nastawić się na obserwowanie lustra i sen da ci lustro w zupełnie innym kontekście albo nie da wcale, za to postawi cię twarzą w twarz z czymś, czego nie szukałaś. Sen nie jest posłuszny. Intencja bardziej otwiera pewien kanał niż programuje treść.
A czy ta 'otwartość kanału' - jak to Ksawera określa - może przyciągnąć coś czego nie chcemy? Pytam szczerze, bo trochę boję się eksperymentować ze świadomym obserwowaniem takich postaci. Co jeśli zamiast zwykłego snu trafię na coś naprawdę nieprzyjemnego?
Dobra, ale chcę wrócić do kwestii, którą poruszałam wcześniej, bo trochę zgubiliśmy wątek. Mówimy o postaciach bez odbicia w lustrze. Dotychczas każdy z was opisywał te postaci jako spokojne, neutralne albo wręcz ciepłe mimo dziwności. Czy ktokolwiek tutaj miał doświadczenie z taką postacią, które było jednoznacznie złe? Bo mam wrażenie, że mimowolnie selekcjonujemy te pozytywne przypadki.
To mnie uspokaja trochę. Bałam się, że brak odbicia jest sam w sobie czerwoną flagą. Ale skoro to tylko marker inności a nie marker zagrożenia, to inaczej to widzę. Wiolka, a ten sen z paniką - co dokładnie ją wywołało? Sama postać czy coś co zrobiła?
