Nie wiem czy to ma nazwę, ale od jakiegoś czasu śnię kolory, które... mówią. Nie w sensie że słyszę głos z zewnątrz, tylko każdy kolor niesie ze sobą jakieś zdanie, nastrój, który jest jednocześnie komunikatem. Ostatnio śnił mi się głęboki kobalt i wiedziałem, że 'mówi' coś w stylu: zostań, nie wychodź jeszcze. Nie było słów dosłownie, ale to zdanie po prostu było częścią tego koloru. Obudziłem się z poczuciem, że ktoś mi coś powiedział, choć nikogo nie było. Czy ktoś miał coś podobnego? Zastanawiam się czy to w ogóle ma związek z ezoteryczną interpretacją snów, czy to bardziej jakaś anomalia percepcji.
To co opisujesz brzmi bardzo podobnie do synestezji sennej, tylko nie tej klasycznej, javy, gdzie dźwięk wywołuje kolor, tylko odwróconej i pogłębionej. W snach te granice percepcji w ogóle się inaczej układają. Mnie bardziej ciekawi ten kobalt i konkretna treść tej 'wiadomości'. Czy miałeś w tym czasie jakieś decyzje do podjęcia, coś do opuszczenia albo zakończenia?
O, to ciekawe. Słyszałam o synestezji jako zjawisku neurologicznym, ale nigdy nie myślałam o tym w kontekście snów. Tylko mam pytanie do autora: czy te kolory były jak tło całego snu, czy raczej jakiś konkretny obiekt, powierzchnia? Bo zastanawiam się czy to nie może mieć związku z czakrami. Kobalt to blisko indygo, a indygo to trzecie oko, komunikacja z wyższymi warstwami...
Ciekawa rzecz, bo w różnych tradycjach onirycznych kolor nie jest tłem, tylko podmiotem. W pewnych szkołach interpretacji snów kolor który 'jest wszędzie' uważany jest za obecność, nie za dekorację. Ale żeby nie wchodzić od razu w teorie - chcę zapytać czy ta wiadomość od kobaltu miała emocję, czy była raczej neutralna? To robi ogromną różnicę przy próbie odczytania.
Przepraszam że wchodzę, ale to co tu czytam jest trochę poza moim zasięgiem pojęciowym. Czy dobrze rozumiem że chodzi o to, że w tym śnie kolor nie był kolorem, tylko był jak... osoba? Istota? Próbuję to sobie wyobrazić i nie wiem czy mnie to fascynuje czy przestrasza.
Czytam i mam pytanie może naiwne - czy takie coś może się zdarzyć komuś kto nie praktykuje świadomego śnienia? Mnie kolory w snach są raczej zwykłe, ale teraz zastanawiam się czy po prostu nie zwracam uwagi. Jak można rozpoznać że kolor 'mówi', a nie że to tylko intensywna emocja senna?
Chcę trochę doprecyzować jedną rzecz, bo widzę że rozmawiamy o kilku różnych zjawiskach naraz. Synestezja senna to jedno, przewodnik komunikujący się przez kolor to drugie, a język symboli onirycznych to trzecie. Nie muszą być tym samym. To że kolor 'mówi' nie przesądza od razu kto lub co mówi. Czy ta sentencja kobaltu brzmiała jak czyjaś wola, czy jak twoja własna wiedza, tylko podana inaczej?
Ja miałam coś może podobnego ale z dźwiękiem, nie kolorem. Taki długi ton który był jednocześnie smutkiem i przestrogą i w jakiś sposób wiedziałam co 'chce powiedzieć'. Nie wiem czy to to samo zjawisko co tu opisujecie, ale może te sny gdzie jeden zmysł robi robotę za kilka są jakoś ze sobą powiązane?
Rozumiem to z tym kolorem jako przekazem, ale chcę się upewnić - czy takie sny są bezpieczne? Znaczy, czy jeśli jakiś kolor zaczyna coś 'mówić' to nie jest to jakieś wejście, jakieś otwarcie na coś czego nie kontrolujemy? Pytam serio, bo brzmi pięknie ale trochę też mnie to niepokoi.
A czy ktoś słyszał o tradycjach gdzie konkretnym kolorom przypisuje się dosłowne sentencje, takie ustalone? Bo to co autor opisuje, ta 'znajomość' znaczenia bez słów, kojarzy mi się z jak gdyby gotowym słownikiem, tylko zakodowanym inaczej niż językowo.
To 'włożył do głowy' które nie było twoim głosem wewnętrznym - właśnie to mnie najbardziej zastanawia. Bo jak odróżnić coś zewnętrznego od własnej projekcji? Pytam naprawdę, nie retorycznie, bo sama nie wiem jak bym to rozróżniła.
To rozróżnienie które Nikodem opisuje, między 'nagle wiedziałem' a poczuciem że ktoś to w ciebie wniósł, jest bardzo stare. W tradycji hermetycznej nazywano to różnicą między iluminacją a objawieniem. Jedno wypływa ze środka, drugie wpada z zewnątrz. I oba zdarzają się we śnie, tylko mają inną fakturę.
To co Nikodem opisuje z tym spokojem to dla mnie bardzo charakterystyczne dla snów z komunikatem. Kiedy sama je miałam, to ta spokojność właśnie najbardziej odróżniała je od zwykłego snu. Jakby cokolwiek to było, działało bez emocji, same treść. Glifia, twój ton ze smutkiem - czy on też był spokojny mimo tej smutnej tonacji?
Trochę przeszukałem i znalazłem że w maandejskiej tradycji gnostycznej kolorom przypisywano konkretne sfery i każda sfera miała swój 'głos'. Nie wiem czy to dokładnie to samo co tu opisujecie, ale może stąd pochodzi ten intuicyjny słownik o którym mówiła Irenka.1 wcześniej?
Dobra, trochę się uspokoiłam po odpowiedzi Dewanny wcześniej, ale mam jeszcze jedno pytanie. Nikodem mówi że ta sentencja była 'wciśnięta' bez słów, że po prostu wiedział. Ale skąd wiadomo że dobrze zinterpretował to 'wciśnięcie'? Że kobalt naprawdę mówił żeby nie jechać, a nie coś innego?
A może właśnie o to chodzi, że weryfikacja jest niemożliwa i nieważna? W horoskopii też nie możemy udowodnić że Merkury faktycznie wpływa na komunikację, ale tysiące ludzi rozpoznaje się w tym opisie. Może te sentencje kolorów są prawdziwe dokładnie tak samo, czyli w granicach doświadczenia, nie dowodu.
Ja chcę wrócić do czegoś co mnie nurtuje od dłuższego czasu przy czytaniu tego wątku. Mam kilka kamieni i przy pracy z nimi czasem czuję coś co mogę opisać tylko jako 'ton' albo 'nastrój'. Nie słowa, ale coś pomiędzy emocją a informacją. Czy to może być podobny mechanizm jak ten kolor w śnie Nikodema? Że pewne rzeczy komunikują bez języka werbalnego?
Lazuryt i kobalt są bliskie kolorystycznie. Nikodem, czy twój kobalt z tamtego snu był podobny do koloru lapis lazuli? Bo to może być ciekawy trop, lazuryt tradycyjnie łączony jest z trzecim okiem i wizją. Może kolor we śnie działał jak kamień, jako nośnik konkretnej energii informacyjnej?
To że sam przyznasz że mogłeś nałożyć własną interpretację na ten przekaz... to jest chyba najbardziej uczciwa rzecz powiedziana w tym wątku. Ale teraz mam pytanie, bo mnie to gryzie. Czy w tamtym momencie snu czułeś że interpretujesz, czy że po prostu wiesz? Bo to chyba kluczowa różnica.
Ale ta pewność wcale nie musi pochodzić z zewnątrz żeby była prawdziwa. Są warstwy podświadomości do których normalnie nie mamy dostępu, a sen obniża te progi. Może ta 'gotowa informacja' była twoją własną wiedzą, tylko bez filtrów racjonalizacji. Nie twierdzę że tak jest, pytam czy brałeś to pod uwagę?
To co Czesia mówi o rozróżnieniu filozoficznym i praktycznym jakoś mnie uderzyło. Bo przy kamieniach dokładnie to samo. Nie wiem skąd pochodzi ten 'ton' który czuję przy lapisie, ale wiem że jest powtarzalny i że mi coś z niego wynika. Może to jest ten sam rodzaj pewności co u Nikodema, tyle że w innym medium?
Słuchajcie, jestem tu od początku wątku i dużo mi dało, ale mam podstawowe pytanie. Czy synestezja senna, to znaczy ten konkretny rodzaj doświadczenia o którym mówi Nikodem, to coś o czym można gdzieś poczytać? Czy to raczej termin który tu sami wypracowaliśmy?
Nie znam terminu jako takiego, ale w tradycji hermetycznej jest coś co mogłoby odpowiadać temu zjawisku, pojęcie świateł które mają głos. Nie pamiętam dokładnie skąd to mam, ale kojarzę że w tarocie też, szczególnie przy kartach z dużą ilością koloru, mówi się o 'temperaturze' karty jako odrębnej jakości od jej obrazu. Może to coś podobnego?
Wracam do czegoś co powiedziała wcześniej Irenka o częstotliwościach koloru i dźwięku. Mój sen był dźwiękowy i był pełen emocji. Nikodema był kolorowy i był spokojny. Czy jest jakaś reguła która by to wyjaśniała, że kolor niesie chłodniejszy przekaz a dźwięk cieplejszy? Czy to tylko przypadek naszych dwóch snów?
Ja miałam raz bardzo emocjonalny sen z kolorem, wszystko było czerwone i czułam ogromny lęk, nie żaden spokój ani przekaz, tylko czysty strach. Więc chyba nie ma jednej reguły dla koloru. Chyba że czerwień to inna klasa niż kobalt Nikodema?
To jest coś czego w ogóle nie brałem pod uwagę, że odcień ma znaczenie nie tylko symboliczne ale też jako tryb komunikacji. Że kobalt nie dlatego był spokojny że to spokojny kolor, ale że ten odcień ma swój własny, powiedzmy, charakter przekazu. Brzmi abstrakcyjnie ale jakoś mnie to trafia.
Trochę się gubię w tym wątku bo dużo się tu dzieje naraz. Chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Nikodem, twój sen polegał na tym że konkretny kolor, ten kobalt, miał do ciebie sentencję, ale bez słów, po prostu wiedziałeś co mówi? Czy dobrze to rozumiem? Pytam bo chcę się upewnić zanim zadam swoje pytanie.
