Ja mam trzeci przypadek jeśli mogę się dołączyć. Śniłam o bardzo głębokiej pomarańczy, nie pomarańczowej, ale takiej nasyconej, prawie brązowej. I ona nie mówiła nic ani nie dawała stanu emocjonalnego. Dawała coś w rodzaju impulsu. Jakby pchnięcia. Czy to pasuje do jakiegoś wzorca który tu budujecie?
Impuls który wykonał swoje zadanie nawet jeśli nic z niego nie wynikło, to ciekawe. Może samo pojawienie się tej chęci zrobienia czegoś było tym co miało się wydarzyć, a nie konkretny czyn? Takie pobudzenie bez adresu.
Wróciłabym do pytania które Fanar zadał wcześniej, bo mnie też chodzi po głowie. Mamy kobalt ze zdaniem, zieleń ze stanem, pomarańcz z impulsem. Czy to może być po prostu intensywność nasycenia koloru we śnie, a nie jego barwa? Czym bardziej nasycony, tym bardziej aktywny przekaz?
Moja zieleń była bardzo intensywna, tak. Jakby nienaturalnie głęboka. Ale nie wiem czy to argument za hipotezą Glifia99 czy po prostu cecha tego konkretnego snu. Czy nie pamiętamy lepiej tego co było wyraziste?
Mój kobalt też był nienaturalnie wyrazisty. Ale teraz myślę czy nie jest tak, że po prostu właśnie dlatego te sny zapamiętaliśmy i o nich mówimy. Może mieliśmy setki innych kolorowych snów bez żadnego przekazu, tylko ich nie zapamiętaliśmy bo były zwykłe.
To co Nikodem mówi jest trochę przerażające jeśli się nad tym zastanowić. Może te ważne przekazy przychodzą cały czas i my je po prostu gubimy, bo nie są wystarczająco głośne żeby się przebić. Albo my nie jesteśmy wystarczająco cicho żeby je słyszeć.
Ale wróćmy na chwilę do tego co Nikodem powiedział, bo to mnie naprawdę niepokoi w dobrym sensie. Jeśli zapamiętujemy tylko wyraziste sny, to może nasycenie koloru jest właśnie tym mechanizmem selekcji, który decyduje czy przekaz do nas dotrze? Jakby sam kolor regulował własną głośność.
Właśnie, bo moja hipoteza z nasyceniem wcale nie wyklucza tej o własnej wibracji koloru. Może barwa decyduje o rodzaju przekazu, a nasycenie o jego sile. Kobalt daje zdanie, pomarańcz daje impuls, zieleń daje stan, ale to czy je zapamiętasz zależy od tego jak głęboko nasycony był ten kolor we śnie.
Cisza jako forma intensywności, to jest interesujące. Mój kobalt był głęboki i wyrazisty, ale nie hałaśliwy. Może to nie jest skala od cicho do głośno, ale jakiś inny wymiar. Rodzaj obecności?
Obecność to dobre słowo. W tarocie są karty które krzyczą i karty które milczą i cisza pewnych kart jest głośniejsza od krzyku innych. To nie jest kwestia intensywności w sensie fizycznym, to jest kwestia tego ile z sobą niosą. Może z kolorami we śnie jest podobnie.
To jest właśnie to co mnie tu trzyma, bo w horoskopach kolory planet i znaków są dość ustalone, tradycja jest stara i spójna. A tu mamy kilka osób z bardzo różnymi doświadczeniami i próbujemy ustalić czy to przypadki szczególne czy jakaś zasada. Nie jestem pewna czy można jedno od drugiego oderwać.
Zastanawiam się teraz czy to co Mageczka opisuje nie dotyczy też tej sentencji Nikodema. Kobalt powiedział formę, czyli zdanie, konstatację. Ale czy treść tej konstatacji też była narzucona przez kolor, czy była twoja? Nikodem, pamiętasz czy to zdanie mogło być inne, czy czułeś że musi być właśnie takie?
Przepraszam że się wtrącam ale to co Nikodem piszę to jest ciekawe i chcę sie upewnić że dobrze rozumiem. Mówisz że kolor i słowo to była jedna rzecz nie dwie? Bo to brzmi jakby to był właśnie ten temat synestezji z tytułu wątku tylko od środka, nie?
To jest bardzo ważne pytanie i myślę, że odpowiedź może być w tym, w jakim języku śnimy. Nie mam na myśli polskiego albo angielskiego, ale jaki jest nasz dominujący tryb przetwarzania. Ktoś kto myśli głównie werbalnie będzie miał znaczenia dostarczone jako słowa. Ktoś kto myśli obrazami dostanie impuls jak opisywała Mageczka. Kolor mógł dostarczyć to samo, tylko przez inny kanał. Czy zwykle pamiętasz swoje sny raczej jako sceny, czy raczej jako wrażenia?
Ale jeśli to zalezy od kanału czyli od osoby to jak w ogóle możemy porównywać te doświadczenia? Bo Nikodem dostał zdanie, Mageczka dostała impuls, Turkusowa dostała ciszę, i wszyscy to opisujemy jako kolory które coś komunikują. Ale może to są trzy zupełnie różne rzeczy które tylko wyglądają podobnie? Czy w ogóle możemy powiedzieć że to ten sam fenomen?
