Właśnie, prawa strona to zdecydowanie strona opiekuńcza, w zasadzie we wszystkich systemach ezoterycznych jest konsekwentna symbolika - prawa to żeński pierwiastek ochronny, anielska strona, to tam stają aniołowie stróże. Więc to dobre miejsce dla takiej obecności.
Mam jedno pytanie do Sennarii bo mama też miała to z tyłu - czy ty wiesz że ta obecność jest za tobą bo coś czujesz fizycznie, czy po prostu wiesz? Bo mama mówiła że nie czuła zimna ani ciepła, po prostu wiedziała. I zastanawiam się czy to ma znaczenie.
Ta wiedza bez zmysłów - to mnie zastanawia w kontekście tego co powiedziała Sennaria wcześniej o wyrazistości snu. Czy ta wyrazistość dotyczy właśnie tego wiedzenia, czy całej przestrzeni snu? Bo jeśli tylko tego wiedzenia jest tak ostre, to może to być ważna informacja sama w sobie.
To rozróżnienie które Sennaria właśnie zrobiła - że reszta jest jak wspomnienie a ta wiedza jest jak teraźniejszość - to jest opis który pojawia się u osób które miały kontakt z czymś co tradycja nazywa rzeczywistym spotkaniem sennym. Nie mówię że tak jest, ale ta jakościowa różnica w obrębie jednego snu jest warta odnotowania.
Słucham tej rozmowy i chcę zapytać może o coś prostszego - Sennaria, czy po przebudzeniu z tych snów masz jakieś specyficzne uczucie? Takie które zostaje może przez chwilę zanim wróci normalność dnia?
To co Sennaria powiedziała o niechceniu się ruszać - to znam. U mnie było podobnie po pewnych snach, takie poczucie że poruszenie zerwałoby coś co jeszcze wisi między snem a jawą. Czy to jest opis który komuś jeszcze jest znajomy?
Okay, ale ten moment bezruchu po przebudzeniu - to też może być po prostu neurologia, przejście między stanami świadomości jest płynne i ciało dosłownie potrzebuje chwili. Nie musi to oznaczać żadnej obecności. Pytam serio, nie złośliwie - jak odróżniacie jedno od drugiego?
Mam jeszcze jedno pytanie do Sennarii, bo mi się kręci w głowie od kilku postów - czy w tych snach jest jakaś pora roku, pora dnia, oświetlenie? Czy zawsze ta sama?
Zmierzch jako stała - to nie jest neutralny detal. Między czasem a poza nim, między miejscem a poza miejscem. W wielu tradycjach to właśnie czas przenikania między stronami rzeczywistości. Że te sny zawsze toczą się o zmierzchu a nie o pełnej porze - to może być bardziej strukturalny element niż scenografia.
To co Sennaria mówi o zestawieniu zapisków - chcę tu zaproponować coś konkretnego. Jeśli masz dziennik snów z tymi wpisami, spróbuj wynotować jeszcze jeden element którego jeszcze nie omawiałyśmy - czy w tych snach ty stoisz, siedzisz, idziesz? Pozycja ciała w relacji do przestrzeni może być kolejną stałą.
Stanie lub powolny ruch, zmierzch, prawa strona za plecami, cisza, wiedza bez zmysłów, niejednorodna jakość. To jest już całkiem spójny zestaw. I co ciekawe - żaden z tych elementów nie brzmi groźnie. To nie jest krajobraz zagrożenia.
Czytam ten wątek od początku i to ostatnie zestawienie Czesi mnie zatrzymało. Że to nie jest krajobraz zagrożenia. Bo kiedy zaczęłam czytać temat, spodziewałam się czegoś niepokojącego. A teraz mam poczucie że to jest historia o czymś zupełnie innym niż się wydawało. Sennaria, jak ty to teraz czujesz po całej tej rozmowie?
Szczerze? Trochę inaczej niż przed napisaniem tego tematu. Nie wiem czy cokolwiek rozwiązałam, ale ta rozmowa zebrała ze mnie te rozrzucone fragmenty w coś co można oglądać całościowo. I kiedy oglądam to całościowo, to mam mniej strachu a więcej ciekawości. Może właśnie o to chodziło.
To zestawienie które Czesia zrobiła - stanie, zmierzch, prawa strona, cisza - mam pytanie czy to wszystko było wiadomo od początku czy wyszło dopiero z tej rozmowy? Bo jeśli wyszło dopiero teraz, to znaczy że Sennaria sama tego nie widziała przed napisaniem tematu?
I to jest moim zdaniem jeden z najcenniejszych efektów takich wątków - nie interpretacja, tylko sam proces wyciągania szczegółów. Opisując komuś sen, dobierasz słowa i w tym dobieraniu zaczynasz widzieć co jest ważne. Czy masz wrażenie że teraz kiedy wiesz więcej o tej stałości, następny taki sen będzie inny?
To co Sennaria mówi o obserwowaniu z zewnątrz - to jest dokładnie ten problem ze świadomym śnieniem, kiedy za bardzo starasz się kontrolować to wybudzasz się albo sen staje się płaski. Czy ktoś z was miał to że wiedza o własnym śnie zmieniła sen, zanim jeszcze zdążyłeś go znowu śnić?
Wróćcie może do tego szczegółu który Sennaria podała - prawa strona za plecami. Czy ktoś wie skąd pochodzi ta symbolika? Że właśnie prawa, a nie lewa? Bo nigdy nie słyszałem żeby strona ciała miała znaczenie w takim kontekście.
Ten obraz który Sennaria właśnie dała - ktoś stojący w progu który nie wchodzi i nie odchodzi - to jest bardzo precyzyjny opis. Czy w żadnym z tych snów nie było żadnego sygnału który byś mogła odczytać jako intencję tej obecności? Nie mówię o słowach, może o nastroju, zmianie powietrza, czymkolwiek?
To co teraz powiedziałaś o skupieniu i upewnianiu się że idziesz właściwą drogą - czy to znaczy że w tych snach idziesz gdzieś konkretnie? Masz jakiś cel tego powolnego chodzenia?
Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam jedno skojarzenie którego jeszcze nikt nie powiedział - w tarocie jest Pustelnik, który niesie własne światło i idzie sam, ale towarzystwo nie jest mu obce, jest świadome i zaproszene. Nie wiem czy to pasuje do snów Sennarii, ale to powolne chodzenie bez celu w towarzystwie obecności która nie prowadzi - coś w tym jest podobnego.
Śledzę ten wątek od dłuższego czasu i mam wrażenie że dyskusja krąży wokół pytania które nikt jeszcze nie postawił wprost - czy ta obecność w snach Sennarii w ogóle potrzebuje definicji? Bo może próba nazwania jej jest właśnie tym co ją spłaszcza.
Wracam do tego co powiedziałam o Pustelniku i chcę doprecyzować. W tarocie Pustelnik nie jest samotny dlatego że nie ma towarzystwa - jest samotny dlatego że świadomie wybiera własne tempo. Światło które niesie jest wystarczające. To skojarzenie pojawiło mi się bo Sennaria opisała chodzenie bez celu i kierunku - ale ze spokojną, skupioną obecnością obok. Czy to nie pasuje?
Słuchajcie, mam pytanie do Sennarii bo mi to nie daje spokoju - wspomniałaś że chodzisz bez celu, a ta obecność towarzyszy. Ale czy w którymś momencie któregoś z tych snów zatrzymałaś się? I co się wtedy działo z tą obecnością po prawej stronie?
To jest niezwykłe. Reaktywna obecność - to znaczy że ona odpowiada na ciebie, a nie odwrotnie. Czy to nie zmienia całkowicie pytania kto tu obserwuje kogo? Bo może ty też ją obserwujesz, tylko nie zdajesz sobie z tego sprawy.
To co teraz opisałaś - ta wspólna cisza - brzmi zupełnie inaczej niż strach przed byciem obserwowaną z tytułu wątku. Czy na początku, gdy te sny się zaczęły, to też tak wyglądało? Bo mam wrażenie że twoje odczuwanie tej obecności mogło się zmienić w czasie.
To jest klasyczny mechanizm oswajania - przez powtórzenie twój mózg przestał klasyfikować to jako zagrożenie. Ale to nie znaczy że to tylko psychologia. Może też być tak że ta obecność przez regularność dawała ci czas żebyś się do niej przyzwyczaiła. Celowo. Czy ktoś słyszał o takich stopniowych objawieniach duchowych w snach, takich które zaczynają od lekkiego niepokoju i przechodzą w spokój?
Albo po prostu w snach rzadziej mamy mechanizm ucieczki bo logika jest inna niż na jawie. Nie mówię tego złośliwie, naprawdę pytam - czy da się odróżnić 'głębsze rozpoznanie' od zwykłej logiki sennej w której ucieczka po prostu nie przyszła ci do głowy?
