Słuchajcie, a czy was nie zastanawia jedno? Mówimy dużo o tym, co Drakona czuje w tym śnie i czego w nim szuka. Ale tytuł tego wątku zaczął się od paradoksu czasu. Czy my się za bardzo nie przesunęliśmy w stronę psychologii, a za mało mówimy o samym czasie? Że czas stoi, a ona się rusza szybko, to nie jest tylko metafora.
Właśnie o to mi chodziło. Bo jak myślimy o tym, że Drakona porusza się szybciej, to tak naprawdę co to oznacza? Że jej świadomość przetwarza więcej w tej samej chwili? Czy że czas w ogóle dla niej nie obowiązuje? To są dwie różne rzeczy.
Ma, i to duże. Jeśli masz poczucie płynięcia, a nie biegu, to nie ma w tym wysiłku. A brak wysiłku przy ruchu sugeruje, że nie przełamujesz oporu. Pytanie, co byś powiedziała na to, że może to ich czas jest zaburzony, a nie twój?
Ja właśnie to sobie wyobraziłam i zrobiło mi się jakoś dziwnie. Bo jeśli tamci są zamrożeni, a Drakona normalna, to kto wtedy tak naprawdę śni tego sna? Czy to jej sen, czy może ona jest gościem w cudzym?
W tradycji nordyckiej jest pojęcie, które można przetłumaczyć mniej więcej jako 'ten, który przechodzi między'. Nie należy do żadnej ze sfer, przez które wędruje. To nie jest wygnanie, to jest właściwość. Drakona, czy w tym śnie masz poczucie, że masz dokąd wracać?
To 'wycieczka, nie ucieczka' jest dla mnie ważne. Bo w snach z przyspieszonym ruchem bardzo często jest lęk, pościg, presja. Ale tu tego nie ma. Czy wy też macie sny, gdzie prędkość jest czymś przyjemnym, a nie zagrożeniem?
Słuchałam tej rozmowy od dłuższego czasu i mam jedno pytanie, które może być głupie. Drakona, czy w tym śnie jest jakaś konkretna pora dnia? Czy jest jasno, ciemno, zmierzch? Bo zastanawiam się, czy to coś dodaje do obrazu.
Ten czas tuż przed wschodem słońca ma bardzo specyficzne znaczenie w wielu tradycjach. To godzina, kiedy granice między wymiarami są najcieńsze. Nie mówię, że to przepowiednia, ale jest w tym spójność z tym, co opisujesz. Czy ten szary odcień jest chłodny, czy neutralny?
Mogę coś dodać do tego wątku ze wschodem? Czytałam, że sny, w których jesteśmy jedyną aktywną postacią o świcie, mogą oznaczać, że śniący jest między cyklami. Kończy jakiś etap i czeka na nowy, ale jeszcze nie wie, który. Drakona, czy coś takiego pasuje do twojego życia ostatnio?
Szczerze? Pasuje trochę. Jestem teraz w takim momencie, że kilka rzeczy się kończy i nie wiem jeszcze, co zaczyna. Ale nie powiem, że ten sen mi to mówi wprost. Raczej, że jest w tej samej tonacji co mój stan.
Ta 'sama tonacja' to nie jest mała rzecz. Drakona, czy ten sen pojawia się częściej w takich momentach przejścia? Czy masz wrażenie, że jest z tobą od jakiegoś konkretnego czasu w życiu, czy zawsze był?
Czyli on pojawia się jak wskaźnik, nie jak historia? Nie opowiada ci czegoś, tylko sygnalizuje, że jesteś w określonym miejscu wewnętrznie?
Ale zaraz, czy to nie jest trochę tak, że interpretujemy sen wstecz? Drakona widziała go wiele razy i teraz, po tym całym rozważaniu, uznaje, że pasuje do momentów przejścia. A może po prostu każdy człowiek zawsze jest 'gdzieś w przejściu' i zawsze się to da dopasować?
Wróćmy na chwilę do tego czasu. Bo mnie ciągle nie daje spokoju ta asymetria prędkości. Drakona porusza się płynnie, inni stoją. Ale czas w śnie to nie jest tylko szybkość ruchu, prawda? Czy w tym śnie masz poczucie, że wiesz, ile czasu minęło? Czy czas jest w ogóle wyczuwalny?
Bezterminowość to w niektórych tradycjach cecha przestrzeni między. Nie złego miejsca, ale miejsca, które nie podlega porządkowi linearnej chwili. Runy mają symbol dla takiego stanu, Isa, ale używany nie jako zatrzymanie, lecz jako zawieszenie przed ruchem. Czy to coś ci mówi?
Figury z wosku to też symbol. W sennikach zatrzymane postacie mogą oznaczać aspekty osobowości, które śniący już przeżył i zostawił za sobą. Nie wrogów, nie zagrożenia, tylko etapy, które dobiegły końca. Zastanawiam się, czy Drakona zna te postacie z jawy, czy to są obcy.
Ale chwila, to nie jest mały szczegół. Mówisz, że twarze się rozmywają, kiedy próbujesz je zobaczyć wyraźnie. Czy masz wrażenie, że sen cię od tego odciąga? Że jest w tym jakaś intencja?
Ta obojętność wobec twarzy przy jednoczesnej świadomości ruchu i przestrzeni to wskazuje mi na coś. Jakby twoja uwaga w tym śnie była skalibrowana na coś innego niż zwykle. Nie na relacje, nie na osoby, ale na sam przepływ. Czy na jawie masz okresy, kiedy czujesz coś podobnego? Że osoby są mniej ważne niż samo bycie w ruchu?
Słucham tej rozmowy i chcę się upewnić, że dobrze rozumiem. Mówimy teraz o tym, że prędkość i nieruchomość w tym śnie to nie są przypadkowe elementy tła, tylko jakiś klucz do stanu, w którym jest Drakona. Ale czy ktoś z was miał sen, gdzie ta asymetria czasu była zupełnie inna? Gdzie to wy byliście powolni, a świat wokół pędził?
Słucham tej rozmowy i chcę się upewnić, że dobrze rozumiem. Mówimy teraz o tym, że prędkość i nieruchomość w tym śnie to nie są przypadkowe elementy tła, tylko jakiś klucz do stanu, w którym jest Drakona. Ale czy ktoś z was miał sen, gdzie ta asymetria czasu była odwrócona? Tzn. wszystko wokół się rusza normalnie, a ty stoisz w miejscu i tylko obserwujesz?
Ale właśnie, Kasjopeja zadała świetne pytanie. Bo jeśli odwrócenie tej asymetrii wywołuje lęk, to może asymetria sama w sobie nie jest neutralna. To, w którą stronę ona idzie, mówi coś o tym, gdzie jesteś względem otoczenia. Czy ktoś jeszcze miał oba warianty i może porównać?
Ja miałem raz coś pośredniego. Byłem w śnie, w którym połowa postaci była szybka, a ja byłem w normalnym tempie. Nie wyróżniałem się ani na plus, ani na minus. I to była chyba najbardziej nieprzyjemna wersja, bo nie wiedziałem, czy jestem po właściwej stronie. Nie wiedziałem w ogóle, czy są jakieś strony.
Ale chwila, bo chcę się upewnić, że to, o czym mówimy, nadal dotyczy czasu. Bo trochę przeszliśmy od prędkości ruchu do sensu asymetrii w ogóle. Drakona, wracając do podstaw, czy w tym śnie masz poczucie, że czas dla ciebie i czas dla tych zastygłych postaci to są dwie różne rzeczy, które istnieją równolegle? Czy raczej jest jeden czas i one po prostu z niego wypadły?
Wielopasmowy czas to bardzo precyzyjny obraz. W tradycji tybetańskiej sny są traktowane jako przestrzeń, gdzie różne strumienie karmiczne mogą się przecinać bez konfliktowania. Każda postać niesie swój rytm. Śniący, który się porusza, może być po prostu na innym etapie swojego strumienia niż pozostałe figury.
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i to zdanie mnie zatrzymało. 'Bardziej sobą niż na jawie.' Czy ktoś jeszcze to czuł w konkretnym śnie? Że tam jest się bardziej prawdziwym?
Okej, ale czy to nie jest po prostu efekt kontrastu? Na jawie mamy tysiąc bodźców, obowiązków, myśli. Śpiąc jesteśmy odcięci od chaosu i dlatego cokolwiek czujemy, wydaje się wyraźniejsze. Niekoniecznie 'prawdziwsze', tylko wyostrzalne przez ciszę.
Wróćmy na chwilę do tego obrazu autostrady z wieloma pasami, który Drakona podała. Bo jeśli zastygłe postaci są na wolniejszym pasie, to dokąd zmierza ten szybszy? Czy w tym śnie jest jakiś cel ruchu, jakaś strona, w którą idziesz?
