Chciałbym wrócić do Salomejki i tej przerwy w snach. Mówiłaś że środkowy trymestr był chaotyczny. Czy chaos oznaczał że sny były nieprzyjemne, czy raczej po prostu niezrozumiałe - dużo obrazów bez logiki?
Leopold, raczej niezrozumiałe. Dużo symboli, zmieniające się miejsca, ludzie których nie rozpoznawałam. Nie było lęku, bardziej takie poczucie że próbuję się przez coś przebić i nie mogę. Jak sygnał który zakłóca szumy. I to jest ciekawe bo wcześniej i potem sygnał był czysty.
Salomejko - czy w tym chaotycznym czasie coś się działo z tobą albo ciążą? Zastanawiam się czy zakłócenia w snach mogły odpowiadać czemuś co działo się na poziomie fizycznym albo emocjonalnym.
Ale to też może być tak że właśnie wtedy potrzebowałaś tego kontaktu najbardziej i go nie miałaś - i to jest smutne. Czy próbowałaś jakoś aktywnie się 'otworzyć' w tym czasie, jakieś afirmacje przed snem, medytacja, cokolwiek?
To co mówisz o tym przerażeniu w środkowym trymestrze - że nie miałaś już głowy na żadne otwarcie - to rozumiem. Ale właśnie chcę zapytać: kiedy te sny z rozmową wróciły bliżej końca ciąży, to były podobne do tych z pierwszego trymestru, czy jednak inne? Bo zastanawiam się czy ta przerwa coś zmieniła - w snach albo w tobie.
To z dojrzewaniem bardzo mi pasuje. Mam wrażenie że ty też w tym czasie dojrzewałaś do tego kontaktu - przez ten lęk, przez sprawdzanie wyników, przez samą ciemność środkowego czasu. I może właśnie dlatego końcowe sny były głębsze, bo ty przyszłaś na nie inaczej przygotowana.
Jagusieńka, ale Salomejka nie mówiła że końcowe sny były spokojniejsze - mówiła że były intensywniejsze i bardziej konkretne. To trochę odwrotny kierunek niż 'po prostu się wyciszyłam'. Czy to nie jest istotne rozróżnienie?
Dziękuję że to wyjaśniłyście, bo ja też o to się potknąłem czytając. I mam wrażenie że moja żona miała podobnie - pod koniec ciąży sny były bardziej konkretne niż wcześniej, i to przy obu dziewczynkach. Ona to opisywała jako 'coraz wyraźniejszy głos'. Nie wiedziałem że to może być wzorzec.
To jest ciekawy szczegół - że we śnie przyszła nie tylko informacja ale i wskazówka jak działać. Zastanawiam się czy to nie jest właśnie to co odróżnia sny-kontakt od snów-przetwarzanie. W tych drugich dostajesz obrazy, w tych pierwszych dostajesz coś co można zastosować.
To z tym 'zanim zaobserwowałaś' - to mnie uderza. Bo ja miałam bardzo podobnie z moją siostrą, nie z ciążą, ale ze śnieniem o kimś bliskim zanim coś sie stało. I zawsze potem mowię sobie że mogłam to zwyczajnie przeoczyć albo zapomiec że śniłam. Jak wy to dokumentujecie? Czy piszecie sny zanim się okaże czy były trafne?
Pustelka, ja pisałam wszystko w notatniku przy łóżku. Zaczęłam właśnie dlatego że wiedziałam że zapomnę i chciałam mieć coś konkretnego. I bardzo się cieszę że tak zrobiłam, bo teraz mogę wracać do tych zapisków i porównywać. Bez tego to by było tylko wspomnienie, które łatwo przekształcić w każdą stronę.
A to notatki to tylko słowa czy też zapisywałaś uczucia? Bo mi się wydaje że same słowa to za mało - to właśnie emocja którą się budzi jest ważniejsza niż fabuła snu. Czy w tamtych zapiskach masz też to?
To z tą grafiką zapisków jest nieoczekiwanie wymowne. Że ciało i ręka też zapamiętują stan w którym pisałaś. Chyba nigdy bym na to nie wpadła żeby zwracać na to uwagę.
Chciałem wrócić do pytania Marzenki o kryterium odróżniania snów. W tradycjach wróżbiarskich i w snach prorockich które są dokumentowane historycznie pojawia się jedna wspólna cecha - konkretność zamiast ogólności. Sny symbolicze bywają wieloznaczne i plastyczne. Sny które określa się jako kontakt lub przepowiednię są zazwyczaj bardzo niepasujące do sytuacji - przychodzą kiedy ich nie szukasz, mają szczegóły których byś nie wymyśliła. Nie twierdzę że to pewne kryterium, ale historycznie tak to opisywano.
Jagusieńka pyta o ojców i ja muszę się tu odezwać, bo moja żona zawsze mówiła że ja też miałem dziwne sny w czasie obu ciąż. Nie takie same jak ona, ale jakby uzupełniające. Raz śniłem że trzymam coś bardzo małego i kruchego i że muszę nie ruszać się przez całą noc. Żona mówiła że to był sen ochronny. Nie wiem czy to kontakt, ale coś było.
Zlata, ja też nie wpadłam na to żeby patrzeć na sny razem z mężem. On mi mówił swoje i ja myślałam to ciekawe, ale nie porównywałam. A teraz nie wiem czy on w ogóle pamiętałby tamte sny. Szkoda. To jest coś co bym zrobiła inaczej gdybym miała drugą ciążę.
Może to co opisuje Zlata - te sny uzupełniające u ojca - to jest coś z pola rodzinnego, nie tylko z ciała matki. Jakby dusza która przychodzi nawiązywała kontakt z całą przestrzenią, a nie tylko z jedną osobą. Słyszałam o takich rzeczach przy badaniu miejsc z silną energią - pole nie wybiera jednego odbiorcy, wybiera wszystkich wrażliwych w zasięgu.
To co opisuje Zlata jest właśnie tym rodzajem przekazu który trudno zbagatelizować - konkretna treść, wyprzedzająca zdarzenie, bez dostępu do informacji. Leopold i ja mówiliśmy wcześniej o tym kryterium i tu ono działa. Tylko że to podnosi nowe pytanie - czy dusza dziecka komunikowała się z obojgiem rodziców z różnym materiałem? Jakby wiedziała co komu powiedzieć?
Właśnie chciałam coś dopowiedzieć - nie miałam ciąży, ale mój sen o siostrze był sprzed jakiegoś zdarzenia, nie po. I też nie miałam żadnej informacji z góry. Więc może to co opisuje Zlata to nie jest unikalne dla ciąży - może kontakt z bliskimi duszami działa szerzej. Albo ciąża po prostu go wzmaga?
Ale wróćmy do samej Salomejki bo mi umyka - ona pisała że rozmawiała z dzieckiem przed narodzinami. Czy to były rozmowy werbalne? Słyszałaś słowa, zdania? Czy to bardziej było uczucie rozmowy bez słów?
Numerolożka, to było różnie. Były sny gdzie słyszałam coś jak głos, ale nie pamiętałam po przebudzeniu konkretnych słów - tylko poczucie że coś zostało powiedziane. Ale były też takie w których zostawało jedno zdanie. Pamiętam jedno bardzo wyraźnie: 'będę potrzebowała ciszy'. I potem moja córka rzeczywiście jest dzieckiem które bardzo źle reaguje na głośne miejsca, do dziś.
To zdanie zostało po sobie - 'będę potrzebowała ciszy'. Jak to zapamiętałaś? Jako coś usłyszanego, wypowiedzianego przez kogoś, czy jako własną myśl we śnie?
To rozróżnienie między 'myślę we śnie' a 'słyszę we śnie' wydaje mi się naprawdę istotne. I zastanawiam się czy inni którzy mieli podobne doświadczenia też to tak czuli - czy kontakt przychodził jako zewnętrzny głos, czy jako wewnętrzna pewność?
To rozróżnienie które opisałaś - słyszę versus myślę - mnie też wydaje się kluczowe. Sama miałam sny w których wiedziałam że coś 'wiem', ale nie umiałabym powiedzieć skąd. A tu mówisz że to było jak zewnętrzny głos. Czy we śnie widziałaś przy tym kogoś? Jakoś zlokalizowałaś skąd pochodzi ten głos?
Wrotycz, nie widziałam postaci w tych snach z głosem. To znaczy - w niektórych był zarys, coś małego, ale bez wyraźnej twarzy czy formy. Głos przychodził jakby z bliska, nie z oddali. Trudno to opisać, bo to nie był głos w sensie fizycznym - ale byłam absolutnie pewna że jest skierowany do mnie i że nie pochodzi od nikogo obecnego w moim życiu.
To jest interesujące co mówi Salomejka - zarys bez twarzy, ale blisko. Mam pytanie do wszystkich którzy mieli podobne sny: czy ta bezkształtność postaci była niepokojąca, czy neutralna, czy może wręcz ciepła? Pytam bo w relacjach o kontakcie z duszami nienarodzonych ta cecha wydaje się powtarzać - forma niedookreślona, ale obecność wyraźna.
Ja nie miałam snu o dziecku przed narodzinami, ale moja siostra opisywała coś podobnego i mówiła że ta bezkształtność jej nie przeszkadzała. Jakby forma nie była ważna, ważna była obecność. Chociaż przyznam że jak ona mi to opowiadała to mi to trochę brzmiało dziwnie, a teraz jak czytam tu te opisy to rozumiem o czym mówiła bardziej.
