Śniło mi się kilka nocy temu, że chciałam coś zapisać - ważną wiadomość, którą ktoś mi przekazywał - i nie miałam czym. Sięgnęłam do włosów, wyrwałam jeden i zaczęłam nim pisać po powierzchni czegoś w rodzaju kamienia. I to działało. Litery zostawały, jakby włos był nasiąknięty atramentem. Obudziłam się z bardzo wyraźnym poczuciem, że ta wiadomość była prawdziwa, tylko już nie pamiętałam co napisałam. Zostało samo wrażenie, że coś ważnego zostało mi przekazane i że zapisałam to w sobie, nie na zewnątrz. Mam wrażenie, że to nie był przypadkowy symbol - włos jako sposób pisania, które pochodzi z ciała, które jest częścią mnie. Jakby wiadomość była od razu wbudowana we mnie, zamiast leżeć gdzieś na papierze, który mogę zgubić. Czy ktoś miał podobne doświadczenie z pisaniem we śnie, zwłaszcza czymś, co pochodzi z własnego ciała?
Babcia opowiadała, że włosy to jedno z tych miejsc w człowieku, gdzie siedzi siła i pamięć. Nie wiem czy to pasuje do snu, ale jak czytam co napisałaś, to od razu mi to przyszło do głowy. U nas w domu mówiło się, żeby nie wyrzucać włosów byle gdzie, bo ktoś niepowołany może przez nie coś zdziałać. Ale też odwrotnie - że we włosach trzyma się to, co przeżyłaś. Więc jeśli pisałaś własnymi włosami, to może we śnie ta wiadomość nie mogła być zapisana nigdzie indziej, tylko właśnie w tobie, przez ciebie?
Włosy jako nośnik informacji to stary motyw, nie tylko w folklorze. W tradycjach magicznych włos to biologiczny podpis człowieka - niesie jego energię, jego czas, jego ciągłość. Ale mnie bardziej tu zastanawia sam akt pisania. Co pisałaś? Na kamieniu piszesz trwale, kamień pamięta inaczej niż papier. Czy we śnie miałaś poczucie, że ta wiadomość ma przetrwać, czy raczej że ma być tylko raz przeczytana i znika?
Ciemny kamień, gładki - to od razu myślę o obsydianie albo szungicie. Oba mają swoje znaczenie jeśli chodzi o przechowywanie energii i ochronę. Nie mówię że musisz przywiązywać wagę do konkretnego kamienia ze snu, ale ciekawe, że podświadomość wybrała właśnie takie tło do zapisu. Czy miałaś wcześniej kontakt z takimi kamieniami albo ktoś ci o nich mówił?
Zatrzymałbym się przy tym, że treść zaginęła po przebudzeniu, a zostało samo wrażenie. To moim zdaniem ważniejszy trop niż kamień czy włos. W pewnym typie snów wiadomość nie jest dla świadomego umysłu - jest dla czegoś głębszego, co i tak ją przyjęło. Piszesz własnymi włosami na kamieniu, ale tak naprawdę piszesz w sobie. Pytanie - czy po tym śnie coś się zmieniło? Jakieś inne podejście do czegoś, decyzja, nagłe skojarzenie?
Też miałam raz sen, gdzie pisałam, ale palcem na wodzie i nic nie zostawało. To chyba zupełnie inne znaczenie niż twój sen. Twoja wiadomość została, moja ginęła. Ciekawe, że w ogóle we śnie można coś zapisywać, bo ja normalnie we snach jak próbuję czytać to litery się przestawiają i nic nie ma sensu.
A ja mam pytanei - czy włos który wyrywasz we śnie boli? Bo zastanawia mnie czy to ma znaczenie, jakby wyrywanie włosa miało być jakimś kosztem czy ofiarą za tę wiadomość?
To z tym jednym konkretnym włosem jest bardzo ciekawe. W numerologii i w pewnych tradycjach rytualnych jeden włos ma inne znaczenie niż garść - to jak inicjał, sygnatura. Jakby podpisałaś tę wiadomość sobą. I jeśli nie było bólu, to nie była strata, tylko dar. Coś co dałaś świadomie, nawet jeśli nie decydowałaś o tym na poziomie świadomego umysłu.
Mam jedno pytanie do tego tematu, bo sam śniłem coś podobnego, tylko nie włosem, a paznokciem - rysowałem znak na drzwiach. I też nie pamiętam co to był za znak, pamiętam tylko, że wiedziałem we śnie, że wiem co znaczy. Czy ten typ snu - gdzie wiemy coś czego nie umiemy potem odtworzyć - ma jakąś swoją nazwę albo kategorię? Czy ktoś to gdzieś opisywał?
Ja mam inerczy pytanie do Promyczki - czy ta wiadomosc byla skierowana do ciebie, tzn. ty ją czytałas, czy ty ją pisałas dla kogoś innego? Bo to chyba robi różnicę. Jak piszesz dla siebie to jakbyś zakopywała w sobie, a jak dla kogoś to przepuszczasz przez siebie i zostawiasz slad.
Słuchajcie, czy to może być tak, że we śnie po prostu mózg tworzy jakiś symbol bo widział za dużo filmów albo przeczytał za dużo o magii? Bo włos jako coś magicznego to jest bardzo popularne, w filmach, w bajkach, wszędzie. Pytam szczerze, bo nie chcę żeby coś ważnego przegapiła.
I jeszcze jedno - u nas mówiło się, że są wiadomości, które muszą być zapisane w ciele, żeby nie przepadły. Modlitwa wyuczona na pamięć jest bezpieczniejsza niż wydrukowana. A ciało pamięta nawet jak umysł zapomni. Może ten sen jest właśnie o tym rodzaju zapisywania - że ta treść jest teraz w tobie, tylko nie w głowie.
To jest niesamowite - ciepło między łopatkami po przebudzeniu. Mnie zostało coś innego, takie ogólne wrażenie skupienia w dłoniach, jakby jeszcze trzymały ten włos. Trwało może z kwadrans po obudzeniu. Zastanawiam się, czy to jest część tego samego mechanizmu - że ciało jeszcze przez chwilę pamięta co robiło.
To 'nie wypadało' z Marcelego bardzo mi pasuje do całego wątku. W tych snach jest jakiś protokół - nie możesz się odwrócić, nie pytasz o treść, nie sprawdzasz co piszesz. Jest taka zgoda na proces bez pełnej kontroli. Promyczka, czy ty też miałaś takie poczucie, że nie powinnaś sprawdzać co piszesz na bieżąco?
To co mówisz o dyktującym wewnątrz brzmi dla mnie jak kontakt z wyższą częścią siebie. W numerologii mamy pojęcie liczby duszy, która jest ukryta, działa bez naszej świadomej zgody i ujawnia się w momentach, kiedy ego schodzi na bok. Może we śnie ego schodzi wystarczająco, żeby ta część mogła nadać? I używa ciała jako kanału, bo to jedyne medium które ma.
Bo może sam akt wystarczy. U nas w domu modlitwę odmawiano nawet wtedy, kiedy człowiek był zamyślony i nie 'słyszał' własnych słów - i uważano, że i tak działa. Słowa idą swoją drogą niezależnie od tego, czy umysł za nimi nadąża. Może pisanie we śnie jest taką samą sprawą.
Myślę że bez adresata - albo z adresatem, który jest czymś, nie kimś. Kamień był odbiorcą. Nie czytał, ale przyjmował. Jakby zapis miał trafić do miejsca, a nie do osoby.
To ma sens jeśli kamień jest obsydianem albo czymś podobnym. Te kamienie są opisywane w różnych tradycjach jako coś co 'trzyma' energię i informację - nie przekazuje dalej, tylko przechowuje. Gdybyś pisała na papierze albo na piasku, to byłoby inne znaczenie. Kamień jako nośnik to bardziej archiwum niż list.
A sama treść snów - czy to co się śni ma inną jakość? Pytam bo jedno to głębokość snu, ale drugie to czy sny są wyraźniejsze, bardziej 'celowe'. Te dwie rzeczy mogą iść razem, ale nie muszą.
Wracam do tego co Wandzia pisała o modlitwie bez słyszenia własnych słów. Mnie to mocno zostało. Bo jeśli sam akt pisania wystarczy bez rozumienia treści, to co właściwie jest w tej wiadomości? Czy to w ogóle informacja, czy może raczej... nie wiem, energia jakaś, forma?
Nie są wymienne, i to jest dla mnie kluczowe. Włos jest częścią ciała, ma swoją biologię i - zależnie od tradycji - jest nośnikiem informacji o osobie. Kamień jest zewnętrzny, przyjmuje, nie oddaje. To jest para, nie przypadek. Pisanie częścią siebie na czymś zewnętrznym to jakiś transfer, nie tylko zapis.
Włos w tradycjach magicznych pojawia się jako nośnik tożsamości, nie tylko jako fizyczny element. To dlatego był używany w rytuałach powiązania - żeby zapis był 'od tej konkretnej osoby'. Jeśli Promyczka pisała swoim włosem, to wiadomość ma sygnaturę. Kamień wie, od kogo pochodzi, nawet jeśli treść jest zasłonięta.
Słucham tej rozmowy i wracam myślami do liczby liter, bo piszemy o sygnaturze, a sygnatury mają w numerologii strukturę. Promyczka, pamiętasz ile linijek napisałaś, albo czy pismo było regularne czy chaotyczne? Forma może nieść tyle samo co treść.
To jest ciekawe co mówisz o precyzji, bo mnie sie często zdarza że we śnie potrafię zrobić coś co na jawie sprawia mi trudność - np. zapamiętać długi tekst albo coś narysować dokładnie. Jakby śniące ciało miało inne możliwości. Czy to tylko brak autokrytyki, czy coś więcej?
Wróćmy na chwilę do samego pisania włosem, bo chyba za szybko przeszliśmy dalej. Promyczka - czy we śnie wyrywałaś ten włos, był luźny, czy skąd w ogóle się wziął? Bo to też wydaje mi się istotne. Inaczej jest, gdy dajesz coś dobrowolnie, a inaczej gdy to po prostu jest dostępne.
To co mówisz o kluczu i drzwiach - właśnie tak babcia opisywała pewne chwile, kiedy 'rzeczy wiedziały co robić'. Nie człowiek wiedział, tylko sama sytuacja była gotowa. Może we śnie nie ty wzięłaś włos do pisania, tylko piszący wziął cię razem z włosem.
Babcia mówiła że niektóre rzeczy przez człowieka a nie od człowieka. I to nie było złe, to było jak kanał w ziemi - woda płynie, kanał nie jest wodą, ale bez niego woda nie dojdzie tam gdzie ma. Mnie ta perspektywa zawsze uspokajała bardziej niż niepokoiła.
