To co opisuje Olaf to właśnie chcę spróbować. Ale mam pytanie praktyczne - co jeśli budzisz się gwałtownie, na alarm, i ten moment jest natychmiast rozerwany? Czy da się w ciągu dnia wrócić choćby do echa takiego snu pisarskiego, czy to już za późno?
Jedno słowo to często więcej niż cały tekst zapisany na gorąco. Miałam tak że zapamiętałam tylko jedno słowo z długiego snu i przez kilka dni nie wiedziałam co z nim zrobić. A potem spotkałam je w kompletnie innym kontekście i coś kliknęło. Może właśnie tak działa ta resztka po pisaniu - nie jest całością, ale jest kluczem.
Słucham tej rozmowy z pewnym sceptycyzmem, ale jedno mnie zatrzymało. To co mówi Plejada o 'kluczu' - że jedno słowo może otworzyć coś większego później. To mi trochę przypomina jak działają skojarzenia w normalnym myśleniu, nie ezoterycznym. Czy nie jest tak że nadajecie temu duchową ramę, bo tak to czujecie, ale mechanizm jest po prostu asocjacyjny? Naprawdę pytam, nie atakuję.
Bo skoro tak, to nie ma tu nic nadprzyrodzonego - jest po prostu bardzo silne skojarzenie zakorzenione gdzieś głęboko. Pytam bez złośliwości, naprawdę zastanawiam się gdzie przebiega granica między mechaniką pamięci a czymś, co wy nazywacie przesłaniem.
To rozróżnienie między mechaniką a przesłaniem zakłada że jedno i drugie to różne rzeczy. A co jeśli mechanika jest właśnie tym kanałem? Że podświadomość albo cokolwiek wyżej - używa dokładnie tych samych narzędzi, pamięci, skojarzeń, języka - żeby przekazać to co chce przekazać?
Mnie to kryterium zawsze bylo emocja. Nie logika, nie spójność tekstu, tylko to ze sie budzisz i masz w sobie jakis ciężar albo coś w rodzaju pilności. Jakby ktoś zostawił wiadomość i wiedział że przeczytasz dopiero rano.
To 'jakby miała adres' to coś o czym nie myślałem. Bo teraz jak sobie przypominam te swoje sny z pisaniem - tak, nie czułem że coś ważnego się stało ogólnie. Czułem że coś ważnego jest dla mnie. Personalnego. Jakby wiadomość była zaadresowana.
Czy to nie jest właśnie to co odróżnia sen z pisaniem od innych? Że w snach z bieganiem albo lataniem nie ma nadawcy. A tutaj jest jakieś poczucie że ktoś tę wiadomość formułował.
Wracam do tematu samego pisania we śnie, bo ta rozmowa o nadawcy jest ciekawa ale odpływamy. Chciałem zapytać - czy ktoś z was miał sen gdzie pisał coś i wiedział że pisze dla kogoś innego? Nie dla siebie, ale jakby dla odbiorcy którego znał albo nie znał?
Miałam raz. Pisałam coś co wyglądało jak list i czułam wyraźnie że nie dla mnie. Pismo było inne niż moje, szybsze, bardziej kanciate. I to co zostało po przebudzeniu to nie było słowo ani zdanie, tylko imię. Nie powiem czyje bo to prywatne, ale to imię nie dawało mi spokoju przez kilka dni.
to sie zgadza z tym co czytałam o snach jako posrednictwie. Ze czasem mamy pisac cos w imieniu kogos innego, nawet jesli nie wiemy kto to jest. Ale czy to imię w jakimkolwiek sensie sie potwierdziło, czy zostało jako zagadka?
Przepraszam że wchodzę z boku ale mam wrażenie że to co opisuje Plejada jest podobne do tego co się zdarza podczas automatycznego pisma na jawie. Czy ktoś próbował łączyć te dwa doświadczenia - sen z pisaniem a potem rano automatyczne pismo jako kontynuację?
Mam pytanie do tych którzy prowadzą jakiś dziennik snów z pisaniem - czy notatki z tych snów wyglądają inaczej niż z pozostałych? Pytam bo zastanawiam się czy sam sposób zapisywania czegoś przeżytego w piśmie różni się od zapisywania pościgów czy latania.
To 'opieranie się parowaniu' to dobre określenie. Mam czasem wrażenie że sen z pisaniem wie że chcę go zatrzymać i właśnie dlatego się rozsuwa. Inne sny odpuszczają spokojnie. Ten aktywnie ucieka. Może dlatego tak bardzo chcemy go złapać.
Właśnie to mnie zastanawia od dłuższego czasu. Jeśli sen 'aktywnie ucieka', to sugeruje że coś w nim chce pozostać niezapamiętane. Ale czy to ochrona - żebyśmy nie dostali za dużo naraz - czy raczej po prostu natura snu jako stanu, który nie lubi być zapamiętywany? Różnica jest spora.
Nie rozumiem do końca tego co Feniksa55 mówi - że sygnał jest przekazem. Czy chodzi o to że samo poczucie ważności po przebudzeniu ma jakieś znaczenie niezależnie od treści? Jakby treść była tylko pretekstem?
Ale czy to nie za łatwe wytłumaczenie? Że skoro treści nie ma, to ważna jest sama obecność? Pytam bo mam wrażenie że można tak uzasadnić każde zniknięcie snu i to trochę zamyka dalsze szukanie.
Właśnie to mnie od początku tego wątku nie daje spokoju. Że my próbujemy łapać treść, a może treść nigdy nie miała do nas dotrzeć jako słowa. Może miała dotrzeć jako coś innego - nastrój, kierunek, decyzja - i my tylko przez nawyk szukamy zdań.
To co mówisz Plejada łączy mi się z czymś innym - czy próbowałaś kiedyś nie zapisywać snu, tylko przez chwilę po przebudzeniu po prostu siedzieć z tym co zostało i obserwować co się pojawia? Nie chwytać, tylko czekać?
To co opisujesz to może być praca wyższego ja, które komunikuje się przez stan liminalny zaraz po przebudzeniu. Wiele tradycji mówi że ten moment tuż po - zanim w pełni wejdziemy w dzień - jest wyjątkowo otwarty. Pismo we śnie mogłoby być tylko wstępem do tego co potem przychodzi w ciszy.
Wracając do tego co Plejada powiedziała o priorytetach - czy to nie jest może najprostsze wyjaśnienie sennych pism? Że nie chodzi o dosłowną treść, ale o ustawienie uwagi. Sen z pisaniem przestawia coś w nas, a słowa są tylko środkiem transportu który można wyrzucić po dotarciu na miejsce.
To poczucie straty które opisałam - myślę że to może być klucz do czegoś ważniejszego. Bo jeśli sen z pisaniem działa jak środek transportu i słowa można wyrzucić jak bilet, to dlaczego reagujemy tak jakbyśmy zgubili nie bilet, ale cały bagaż? Może właśnie ta dysproporcja między przekazem a reakcją na jego zniknięcie coś nam mówi?
Zastanawiam się czy ta gwałtowność znikania nie jest może związana z tym że pismo we śnie angażuje inny rodzaj uwagi niż patrzenie na obrazy. Kiedy piszesz - nawet we śnie - jesteś jakby bardziej w środku, bardziej skupiony. I może właśnie to skupienie jest tym co nie przechodzi przez przebudzenie?
Ale pisanie jest chyba inne niż muzyka czy rysunek, nie? Muzyka i rysunek mogą istnieć w śnie bez słów, a pisanie z definicji jest językowe. Może dlatego ucieka szybciej - bo nasz mózg po przebudzeniu już działa innym językiem niż ten ze snu?
To co Augurka52 mówi o 'innym języku' wydaje mi się bardzo trafne. Kilka razy po takim śnie miałam wrażenie że słowa które pisałam były... inne. Nie w sensie obcego języka, ale jakby inaczej zorganizowane. Jakby zdania nie szły od lewej do prawej, tylko od środka na zewnątrz. I tego nie można po prostu przepisać do notatnika po przebudzeniu.
Plejada, to brzmi jak próba opisania czegoś co nie ma nazwy. Ale właśnie dlatego pytam - jeśli ta organizacja słów jest tak fundamentalnie inna, to jak w ogóle wiesz że to były słowa, a nie coś innego co tylko sprawiało wrażenie pisania?
Może właśnie o to chodzi - że sny z pisaniem to tak naprawdę sny o tworzeniu znaczenia, nie o samym piśmie. A pismo jest tylko metaforą którą nasz umysł nakłada na to doświadczenie żeby je w ogóle zrozumieć. Tarot też działa trochę tak - karta jest obrazem, ale przesłanie jest pod obrazem.
