No i masz odpowiedź. Jeśli ona sama to poczuła bez żadnej sugestii z twojej strony, to znaczy że coś tu jest wzajemne. To właśnie jest ten kontakt dwóch dusz, o którym mówiłam wcześniej. Ona mogła cię śnić i nie pamiętać, ale gdzieś w niej zostało to 'już ją znam'.
To że ona to powiedziała jako pierwsza jest kluczowe. Gdyby Halszeczka zaczęła, można by powiedzieć że sugestia wywołała efekt. Ale ona nie powiedziała nic, a Marta sama to werbalizowała. To trudniej zbagatelizować.
Wracam do pytania które zadałam wcześniej, bo nie wszyscy odpowiedzieli. Kto z was miał sen z tak precyzyjnymi detalami dotyczącymi osoby, którą potem spotkał? Imię, konkretny wygląd, charakterystyczny znak jak tatuaż? Czy przeważnie to jest raczej ogólne wrażenie osoby niż takie punktowe szczegóły?
Hej, trochę z boku zapytam, bo mnie to nurtuje. Czy jak patrzyłaś na tę Martę i skojarzyłaś ją ze snem, to to rozpoznanie było spokojne, czy poczułaś może jakis lęk albo niepokój? Bo zastanawiam się czy to ma znaczenie jak czujemy się w tamtym snie a potem przy spotkaniu.
A sprawdziłaś już tę datę snu i fazy księżyca? Bo wiem że Rafalek mówił że sama korelacja to za mało, ale jeśli masz dziennik to naprawdę łatwo to sprawdzić i ciekawa jestem co wyszło.
Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam pytanie do wszystkich. Skupiacie się mocno na weryfikacji, czy detale się zgadzają, czy data się zgadza, co powiedzieć Marcie. Ale nikt nie zapytał co Halszeczka czuje że ma z tym zrobić. Sen który uprzedza spotkanie to jedno, ale dwie dusze które się rozpoznają to może być zaproszenie do czegoś. Do czego, tego nie wiem, ale warto się zastanowić nie tylko co to znaczyło, ale co ma znaczyć.
Dokładnie o to mi chodziło. Czy pójdziesz na tę kawę?
Zdecydowanie powiedz jej. Ona sama powiedziała że czuje jakby cię znała, więc grunt jest przygotowany. Takie rzeczy trzeba powiedzieć, inaczej będziesz chodzić z tym sama i to będzie ciążyć na całej relacji.
Ja bym się zastanowiła jak Marta zareagowała kiedy powiedziała to o znajomości. Czy to było spontaniczne, luźne, czy raczej poważne i trochę skonsternowane? Bo to dużo mówi o tym jak przyjęłaby historię o śnie.
A sprawdziłaś już tę fazę księżyca, bo pytałam wcześniej i nie dostałam odpowiedzi? Mam wrażenie że to ucieka w tym całym wątku o Marcie.
Ostatni kwartał przed nowiem to ciekawe, bo to czas który w wielu tradycjach wiąże się z kończeniem cykli i otwieraniem na nowe. Nie mówię że to dowód czegokolwiek, ale symbolicznie pasuje do snu który 'otworzył' kontakt z kimś nowym. Miałaś wtedy inne intensywne sny w tym samym czasie?
To co mówisz o tej objętości zapisu mnie zastanawia. Jak coś jest naprawdę intensywne, zawsze piszę więcej. Jakby ręka sama nie mogła przestać. Czy to był pół strony bo dużo się działo fabularnie, czy raczej dlatego że miałaś dużo do opisania z tego jak sen wyglądał i czego się trzymał?
A to uczucie że 'musze zapisac' masz przy każdym śnie, czy to też bylo niezywkłe? Bo ja mam tak że większość snów po prostu znika i nie mam ochoty ich gonić, a przy nielicznych jest taki inpuls żeby chwytać za telefon albo notes.
Zastanawiam się czy ten impuls do zapisania to nie jest właśnie ten mechanizm który odróżnia sny zwykłe od tych, które niosą coś więcej. Jakby coś w nas wiedziało że to nie jest zwykłe przetwarzanie dnia.
A jak to w ogóle działa u ciebie z innymi snami o nieznanych osobach? Bo rozumiem że ten z Martą był wyjątkowy, ale czy to był pierwszy taki przypadek, czy zdarzało ci się śnić o obcych twarzach i potem o nich nie myśleć?
To rozróżnienie które robisz, między twarzą jako tłem a twarzą jako centrum snu, jest naprawdę istotne. W symbolice onirycznej to ogromna różnica. Twarze z tła to w zasadzie dekoracja, projekcje zbiorowe. Twarz, na której skupia się uwaga śniącego, to już zupełnie inny sygnał. Mam pytanie, czy w tym śnie Marta do ciebie mówiła, czy raczej tylko patrzyła albo milczała?
To co mówisz o wychodzeniu z poczuciem rozumienia bez wiedzy co dokładnie... to mnie zastanawia. Czy to możliwe że sama treść rozmowy nie była ważna, a ważny był stan jaki ta osoba w tobie wywołała? Jakby sen nie przyniósł informacji ale odczucie?
Wracając do Halszeczki i tego spotkania z Martą, bo trochę odpłynęliśmy. Mam konkretne pytanie, czy planujesz powiedzieć jej o śnie przy tej pierwszej kawie, czy może poczekasz żeby ją najpierw lepiej poznać i sprawdzić czy ona sama w takie rzeczy wierzy?
To brzmi rozsądnie. Ale mam pytanie, a co jeśli to ona powie coś takiego pierwsze? Że jej się śniłaś albo coś podobnego? Byłaś gotowa na taką opcję?
A czy sny wspolne mogą działać tak, że obie osoby śnią o tym spotkaniu, ale żadna nie pamięta tego wyraźnie? Jakby obie miały wrażenie znajomości ale tylko jedna pamieta konkretny sen? Pytam bo czytałam gdzieś o takich przypadkach ale nie wiem jak to sie nazywa
Mam wrażenie że ten wątek oscyluje między pytaniem o to co powiedzieć Marcie a pytaniem o to co ten sen w ogóle znaczy i jak on się mieści w szerszym obrazie. Halszeczka, jak ty sama byś odpowiedziała na to tytułowe pytanie teraz, po tym wszystkim co napisałaś? Czy dusza już ją znała, czy to jest jakoś inaczej?
Ma sens i ma nawet swoją tradycję. W niektórych ujęciach sny prorocze nie są wspomnieniami przeszłości ale właśnie tym co opisujesz, antycypacją czegoś co ma nadejść. Dusza jako coś co wykracza poza linearny czas mógłby widzieć relację zanim ta relacja zaistnieje w czasie fizycznym. To nie jest wbrew niczemu, to jest spójne z tym jak wiele tradycji rozumie przepływ czasu i świadomości.
I to jest też spójne z tym że sen był przed nowiem, bo nów to w astrologii czas nasion, tego co dopiero kiełkuje. Ten sen był jak ziarno rzucone zanim pojawił się gleba. To mi się bardzo dobrze układa.
To co Sybilla napisała o nowiU i ziarnach, to mi się bardzo dobrze klei z całą tą historią. Ale mam pytanie do Halszeczki, bo trochę mnie to nurtuje od paru postów. Czy ten sen wrócił po spotkaniu z Martą? Albo śniłaś o niej ponownie, już po tym jak ją poznałaś?
To jest ciekawy szczegół. W tradycji snów proroczych sen zwiastujący zdarzenie często nie wraca po jego spełnieniu. Jakby zadanie zostało wypełnione. Czy pamiętasz jak spałaś w nocy po tym pierwszym spotkaniu z nią, czy był to spokojny sen, pusty, czy coś się pojawiło?
To ulżenie po spotkaniu, o którym piszesz, mnie zatrzymuje. Czy to mogło być też rozładowanie napięcia które nieświadomie nosiłaś od tamtego snu? Nie przeczę że to mogło być coś więcej, ale zastanawiam się czy te dwa wyjaśnienia, duchowe i psychologiczne, muszą się wykluczać.
A ja mam pytanko do Halszeczki, bo może to głupie ale chcę się upewnić. Czy ta Marta sprawiała wrażenie że ona ciebie też jakos rozpoznaje, tak inaczej niz normalnie? Czy to było jednostronne z twojej strony, że ty miałas to poczucie a ona wydawala sie zwykla?
