Śni mi się od jakiegoś czasu, że stoję w pomieszczeniu i nagle ogarnia mnie albo przenikliwe zimno, takie lodowate, jakby ktoś otworzył zamrażarkę przy twarzy, albo intensywne ciepło, prawie jak gorący oddech. Za każdym razem po przebudzeniu sprawdzam termometr, okno, dotykam kaloryfera i wszystko jest normalnie. Sypialnia ma tę samą temperaturę co zawsze. To nie sen o zimie ani o plaży, żadnych obrazów śniegu ani ognia, po prostu sama temperatura jako doznanie. Ktoś miał coś podobnego? Co to właściwie czujemy, skoro to nie jest fizyczna temperatura pomieszczenia?
Miałam coś takiego kilka razy i długo myślałam, że to po prostu kołdra się zsunęła albo coś w tym stylu. Ale u mnie zawsze to zimno we śnie pojawiało się w momentach, kiedy coś ważnego miało się zmienić w moim życiu. Jakby to był sygnał, nie tło. Zaczęłam się zastanawiać, czy to w ogóle temperatura skóry, czy raczej jakieś przesunięcie energetyczne. Powiedz mi, to zimno pojawia się zawsze w tym samym miejscu snu, przy jakimś konkretnym wydarzeniu, czy wchodzisz w niego od razu?
To brzmi jakbyś opisywała coś, co ma związek z czakrami. Zimno w okolicach klatki piersiowej albo brzucha to zupełnie inny sygnał niż zimno na rękach czy głowie. Mam pytanie do ciebie, Marsella, bo nie napisałaś, gdzie we śnie to czujesz. Czy to jest ogólne zimno całego ciała, czy bardziej zlokalizowane w jednym miejscu?
To, co opisujesz z tym napięciem przed ciepłem, to ciekawy trop. W tradycjach, z którymi pracuję, zimno w snach jest często łączone z obecnością czegoś, co nie należy do świata żywych, ale to nie musi być złowrogie. Może to być po prostu inna częstotliwość. Ciepło z kolei bywa interpretowane jako zbliżanie się czegoś, co pochodzi z płaszczyzny twojej własnej energii. Chciałabym się upewnić, czy po tych snach z zimnem zostaje ci jakieś uczucie na jawie, coś w ciele albo nastroju?
Mnie zawsze uczono, że zimno w snach to nie jest obecność ducha tylko tak, to jest oznak że twoje ciało astralne się odsuwa od fizycznego. Jakby różnica w częstotliwości drgań. Ciepło to powrót albo bliskość. Ale sam nie wiem, to jest moja teoria, nie mam na to dowodów, tylko własne odczucia z kilku wyjść.
Przepraszam, że zapytam wprost, ale jak można mieć dowód na coś, co dzieje się wyłącznie we śnie? Serio pytam, bo nie rozumiem tej logiki. To, że coś czujemy, nie znaczy, że wiemy skąd pochodzi. Może to po prostu układ nerwowy reaguje na coś nieświadomie i tworzy wrażenie termiczne. Czemu od razu astralne ciało?
Mnie uczono w domu, że zimno we śnie to zawsze znak, że ktoś z zaświatów jest blisko. Babcia tak mówiła i jej babcia też. Teraz sama nie wiem co o tym myśleć, ale czuję respekt do tego przekonania. A to gorące czy to w ogóle ktoś tu kojarzył z czymś konkretnym? Bo u mnie, jak mi się śni coś gorącego, to zazwyczaj potem coś się dzieje w rodzinie, coś dobrego albo złego, ale zawsze coś się dzieje.
Czytam tę rozmowę i mam wrażenie, że mieszamy ze sobą różne rzeczy. Bo jedno to temperatura jako symbol w treści snu, a drugie to temperatura jako fizyczne odczucie podczas snu bez żadnego obrazu z nią związanego. To co opisuje Marsella chyba należy do tej drugiej kategorii, nie mam racji? Bo to by zmieniało całą interpretację.
To jest właśnie ten trop, który jest dla mnie ważny. Wrażenia bez wizualnego uzasadnienia we śnie często mają silniejszy ładunek, bo nie są przetworzone przez obraz, przychodzą bardziej bezpośrednio. Bylica, ty miałaś chyba kiedyś coś o czystych doznaniach sensorycznych w snach, bez obrazów? Jak to interpretujesz od tej energetycznej strony?
Ja mam podobne odczucia i zawsze to jest tuż przed tym, jak zaczyna mi się robić świadomy sen. Jakby zimno albo ciepło były takim progiem, przekraczam go i nagle wiem, że śnię. Może to jest sygnał przejścia między warstwami?
Wróćmy na chwilę do podstawowego pytania, bo trochę odpłynęliśmy. Marsella pytała co właściwie czujemy, energię czy temperaturę. Moim zdaniem to jest fałszywa alternatywa. Ciało we śnie jest ciałem snowym, ale reaguje na coś. Jeśli sypialnia ma normalną temperaturę, a ty czujesz zimno, to albo to sygnał wewnętrzny, albo zewnętrzny. Jeśli wewnętrzny, to może być czakrowy jak mówił Henio. Jeśli zewnętrzny, to pytanie skąd pochodzi. Obie opcje są godne zbadania.
A czy ktoś zauważył, że to ciepło i zimno mogą się pojawiać naprzemiennie w jednym śnie? Miałam tak raz, że zaczęło się od zimna, tak mocnego, że chciałam uciec, a potem to samo miejsce we śnie zrobiło się bardzo gorące i nie czułam zagrożenia, tylko spokój. Jakby coś odpłynęło i zostało coś innego.
Czytam wszystko i bardzo mi to pomaga poukładać. Chyba rzeczywiście będę prowadzić notatki, żeby sprawdzić, czy to ciepło i zimno zawsze pojawia się w tym samym rodzaju scen albo przy podobnych emocjach. Nie myślałam o tym, żeby szukać wzorca, a teraz widzę, że to jest klucz. Dzięki za ten wątek z progiem przed świadomym snem, Selenitka, to mnie zaczepiło i chcę sprawdzić czy u mnie też tak jest.
Marsella, to jest naprawdę dobry krok. Dziennik snów działa, ale tylko jeśli zapisujesz też emocje i odczucia cielesne, nie tylko fabułę. Jak zaczęłam opisywać, co czułam w ciele podczas snu, a nie tylko co widziałam, zaczęły mi się wyłaniać wzorce, których wcześniej w ogóle nie widziałam.
Może właśnie o to chodzi, że te odczucia temperaturowe działają jak coś w rodzaju komunikatu, a nie jak zagrożenie samo w sobie. Zimno informuje, ciepło potwierdza. Tylko skąd mamy wiedzieć, kto albo co wysyła tę informację?
A czy jest możliwe, że to ciepło i zimno, które czujemy we śnie, to nie jest energia z zewnątrz, tylko nasze własne ciało daje sygnały, tylko że przez sen dostajemy do nich dostęp? Jakbyśmy mieli w środku termometr emocjonalny, który przez sen staje się słyszalny?
Właśnie. Serio, to jest chyba najprostsze wyjaśnienie. Ciało robi różne rzeczy podczas snu, zmienia ciśnienie, temperaturę skóry, napięcie mięśni. Dlaczego nie mielibyśmy tego poczuć jako zimno albo ciepło w śnie? Nie musisz od razu szukać duchów.
Słucham tej dyskusji i właściwie obie te możliwości wydają mi się prawdziwe naraz. To może być ciało, które daje sygnały, i jednocześnie coś, do czego ciało reaguje. Nie muszę wybierać jednej wersji, żeby zrozumieć, co się dzieje, prawda?
No właśnie, to nie jest ani czy, ani. To może być proces, gdzie coś zewnętrznego albo głębiej ukrytego wewnętrznego dotyka ciała i ciało reaguje właśnie temperaturą. Obie warstwy mogą być prawdziwe jednocześnie.
Myślę, że pytanie skąd pochodzi jest ważne, ale wtórne. Najpierw trzeba zebrać materiał. Marsella zaczyna notatki, to jest dobry krok. Jak ktoś z was prowadził regularnie dziennik i notował odczucia temperaturowe, to ciekaw jestem, czy naprawdę wychodzą z tego jakieś powtarzalne wzorce, czy jednak jest to chaotyczne.
Ja prowadziłem dziennik snów przez kilka miesięcy i nie notowałem specjalnie temperatury, ale teraz jak czytam ten wątek, to przypominam sobie kilka snów, gdzie coś takiego było. I faktycznie, w każdym z tych snów była jakaś postać, której nie rozpoznawałem. Nie wiem, czy to przypadek, ale ten wzorzec mnie teraz zastanawia.
Czy ktoś z was próbował podczas samego snu, jak jest już świadomy, celowo skupić uwagę na tym zimnie albo cieple i sprawdzić, co się stanie? Zastanawiam się, czy można by użyć tego odczucia jako punktu wejścia do głębszej warstwy snu, żeby zobaczyć, co za nim stoi.
Ja rzadko mam świadome sny, ale raz pamiętam, że miałem ten moment rozpoznania i właśnie wtedy poczułem coś w rodzaju chłodu w ramionach. I zamiast iść dalej w ten sen, natychmiast się obudziłem, jakby samo uświadomienie sobie że śnię uruchomiło jakiś alarm. Zastanawiam się, czy to nie jest tak, że nasze ciało przy lucid dreamingu staje się czujniejsze i dlatego silniej rejestruje te temperatury.
Właściwie to chyba tak u mnie bywa. Często nie wiem od razu, że śnię, ale ten moment gdy pojawia się silne zimno, jest jednocześnie momentem, w którym zaczynam być bardziej przytomna w śnie. Jakby zimno było takim sygnałem przebudzenia wewnątrz samego snu. Tylko że zanim zdążę cokolwiek z tym zrobić, albo się wybudzam naprawdę, albo fabuła snu wciąga mnie z powrotem.
Marsella, a próbowałaś kiedyś zamiast wchodzić z powrotem w fabułę, skupić się właśnie na tym zimnie jak na kotwicy? Coś jakbyś zamiast patrzeć na to, co dzieje się w śnie, patrzyła na samo odczucie. Zastanawiam się, czy to by przedłużyło ten moment świadomości.
Właśnie, intencja ustawiona przed snem robi dużo. Jak przed zaśnięciem wyraźnie powiesz sobie w myślach, że jeśli poczujesz zimno albo ciepło, skupisz na tym uwagę przez chwilę, to jest szansa, że ta intencja zadziała. U mnie z innymi rzeczami tak to działa. Ale zacznij od zanotowania, kiedy ta temperatura się pojawia, żebyś miała materiał do analizy.
A czy to pogranicze, o którym piszesz, to jest ten moment kiedy już jakby słyszę dźwięki z zewnątrz, ale jestem w połowie gdzieś indziej? Bo u mnie jest taki krótki stan, kiedy widzę obrazy, ale wiem że nie śpię jeszcze. Czy to jest właśnie ten moment na intencję?
