Stefcia96, to jest bardzo dobre pytanie. Bo może to nie jest o tym, że ktoś bierze od nas, tylko o tym, że nosimy na sobie rzeczy, które nie są nasze i one po prostu wracają do właściciela. Ja zaczęłam się zastanawiać, czy ta dłoń, którą trzymała ta kobieta w moim śnie, nie trzymała jej czegoś, co kiedyś było jej, nie mojego.
No właśnie, to co opisują Ewunia82 i Stefcia96 mogłoby wskazywać na zjawisko przejmowania cudzych energii poprzez bliskość emocjonalną. W bioenergetyce mówi się o tym jako o swego rodzaju energetycznym przenikaniu granic. Sen mógłby być sygnałem systemu, że coś co nosimy nie pochodzi od nas.
Właśnie do tego zmierzam od początku tego wątku i cieszę się, że rozmowa tu doszła. Moja postać sortowała moje włosy i szukała czegoś konkretnego, nie zbierała wszystkiego. Co jeśli to, czego szukała, też nie było moje? Co jeśli przez cały czas zakładałam, że tracę, a może odzyskiwałam coś, o czym nawet nie wiedziałam, że nosiłam nie swoje?
To, co napisała Wahadlarka_Z w ostatnim poście, jest dla mnie najważniejszym momentem tej rozmowy. Bo odwraca całe założenie. Przez cały czas rozmawiałyśmy o tym, czy zbieranie nam zagraża, a teraz nagle pytanie brzmi inaczej: a co jeśli to, co zbierano, w ogóle do nas nie należało? Czy ktoś z piszących tutaj miał kiedykolwiek sen, w którym coś z ciała znikało i czuł przy tym ulgę, a nie stratę?
Właśnie opisywałem dokładnie coś takiego. To pociągnięcie w plecach i potem ulga, którą Stellaria93 tłumaczyła jako gest oczyszczający. Ale teraz jak czytam pytanie Loni, zaczynam myśleć inaczej. Jeśli to nie było moje, skąd w ogóle wzięło się w moich plecach? I czy ten sen był pierwszym, czy wcześniej śniło mi się coś, co mogło być rodzajem przejęcia, o którym wtedy nie wiedziałem?
Dobra, ale jak mam rozróżnić we śnie, że coś jest moje od tego, że nie jest moje? To brzmi jak rodzaj wiedzy, której po prostu nie mam podczas snu.
Słucham tej rozmowy o uldze i zastanawiam się, czy to nie jest zbyt uproszczone. Bo ja po moim śnie z tą kobietą i dłonią nie czułam ani ulgi, ani strachu, tylko dziwny smutek, który nie miał konkretnego obiektu. Czy smutek bez obiektu może też być sygnałem, że coś zostało zabrane, ale niekoniecznie czegoś złego?
Ewunia82 właśnie dotknęła sedna. Ja w moim śnie też nie miałam impulsu, żeby zabrać z powrotem swoje włosy. I to mnie niepokoiło, bo myślałam, że powinnam to czuć. A może brak tego odruchu to nie jest pasywność, tylko rodzaj wiedzy sennej, że to jest właśnie na swoim miejscu?
Ale zaraz, bo teraz mam poczucie, że idziemy w kierunku, gdzie każdy sen o zbieraniu staje się automatycznie pozytywny albo neutralny. A co z tymi snami, gdzie naprawdę czujesz, że coś tracisz? Czy nie można mieć snu, w którym ktoś zbiera coś, co faktycznie jest twoje i nie powinno odchodzić?
Paznokcie to w wielu tradycjach jeden z tych elementów ciała, który traktuje się jako nośnik siły witalnej. W bioenergetyce paznokcie i włosy mają związek z przepływem energii przez obwód ciała. Jeśli ktoś zabiera je bez zgody w śnie, to może być sygnał, że granica energetyczna została naruszona, a nie że coś wróciło na swoje miejsce.
To jest bardzo ważna obserwacja. Znajoma twarz z obcym działaniem to zupełnie inny rodzaj snu niż nieznajoma postać z niepokojącym gestem. W pierwszym przypadku może chodzić o kogoś z otoczenia, kogo śniąca odczuwa jako mającego dostęp do czegoś, czego nie powinien mieć. Wahadlarka_Z, twoja postać była od początku nieznajoma, prawda? Jak reagowałaś na jej twarz w samym śnie?
Ta jej obojętność, o której piszesz, to jest coś, co mnie uderza bardziej niż samo zbieranie. Jakby twoja obecność tam była po prostu... nieistotna dla procesu. Czy to nie jest właśnie cecha tych snów, gdzie ktoś traktuje nasze ciało jak przedmiot albo zasób, a nie jak osobę?
Kajus zadał ważne pytanie, bo ta obojętność faktycznie odróżnia pewien typ snu od innych. Ale chcę doprecyzować - czy ta postać była obojętna na ciebie jako osobę, czy może była po prostu skupiona, jak ktoś, kto wykonuje pracę, która wymaga koncentracji? To dwie różne jakości obecności.
To co opisuje Wahadlarka_Z przypomina mi pewien wzorzec, który pojawia się w snach zbiorowych różnych kultur, mianowicie postać która zbiera bez złej woli, ale też bez relacji. Zbieraczka albo żniwiarka w sensie bardzo pierwotnym. Nie wróg, nie sojusznik, po prostu agent jakiegoś procesu. Zastanawiam się, czy ktoś z tu piszących miał poczucie, że ta postać zbierająca coś z ich ciała była częścią czegoś większego, jakby wykonywała czyjś zlecenie.
Ja bym chciała wrócić do tego smutku bez obiektu, który opisywałam wcześniej, bo teraz gdy Wahadlarka_Z mówi o byciu miejscem a nie osobą, to nagle ten smutek mi się inaczej układa. Może smutek po takim śnie to właśnie reakcja na to doświadczenie bycia niewidzialną we własnym śnie. Że jesteś tam, ale nikt cię naprawdę nie widzi.
Wracając do tych postaci, które zbierają - mam wrażenie, że w tej rozmowie trochę pomijamy możliwość, że taka postać to po prostu aspekt nas samych. Jungowskie podejście mówi, że każda figura w śnie to część śniącego. Może ta zbieraczka bez emocji to nasz własny aspekt, który oczyszcza, porządkuje, usuwa to, co już niepotrzebne?
Mam pytanie do wszystkich, bo kręcimy się wokół tego, czy to wewnętrzne czy zewnętrzne, ale nikt jeszcze nie zapytał wprost: czy ktoś z was próbował we śnie zapytać tę postać, co robi albo kim jest? I jeśli tak, to co się stało?
Ja nie pytałam, bo jakoś nie przyszło mi to do głowy. I teraz sobie myślę, że to też jest dziwne. Jakby ta możliwość po prostu nie istniała w przestrzeni tego snu. Nie byłam paraliżem objęta ani nic takiego, ale pytanie się nie pojawiło. Czy ktoś inny miał taki blok?
U mnie był podobny sen, ale nie z ludźmi tylko z taką bliżej nieokreśloną postacią, i też nie zapytałam. I co ciekawe, po przebudzeniu pomyślałam, że powinam była zapytać, ale w samym śnie ta myśl nie istniała. Jakby pytanie było zablokowane. Może to jest właśnie cecha tych snów, że nie mamy dostępu do własnej sprawczości w nich?
Ja mam inne pytanie, bardziej podstawowe. Skoro tyle osób tu ma podobne sny, to czy to nie jest właśnie jeden z tych motywów, które pojawiają się masowo w jakimś konkretnym czasie? Gdzieś czytałam, że pewne sny zaczynają się pojawiać częściej w momentach zbiorowego napięcia albo zmiany. Może to jest właśnie coś takiego?
Ja miałem raz sen gdzie coś było zbierane, nie wiem co dokładnie, jakieś świetliste fragmenty z rąk, i próbowałem coś powiedzieć. I głos nie wyszedł. Ale to nie był paraliż senny, bo poruszałem się normalnie. Tylko głos jakby nie istniał w tym miejscu. Ktoś miał podobnie z tym głosem?
To co mówicie o głosie i ruchu, które nie działają, to mnie zastanawia, czy to nie jest kwestia tego, że w takim śnie poruszamy się według innych reguł niż zwykle. Jakby pewne możliwości były wyłączone. Ale kto albo co je wyłącza?
Słucham tej dyskusji i myślę o czymś innym. Niezależnie od tego czy to wewnętrzne czy zewnętrzne, czy ktoś próbował zmienić coś w tym śnie po fakcie? Znaczy, wrócić do niego świadomie, albo jakoś przepracować to, co się działo? Bo ja czuję, że ten sen we mnie 'wisi' i nie wiem, czy to znaczy, że jest niedokończony.
To co opisuje Wahadlarka_Z, to uczucie wiszącego snu, znam to. Nie chodzi o obsesję ani lęk, bardziej o poczucie, że coś zostało otwarte i nie zamknięte. W praktyce runami można pracować z takim otwarciem, ale najpierw chciałabym zapytać, czy ten sen powtórzył się po tym pierwszym razie?
to jest dla mnie ważna informacja. Jeśli motyw się przekształcił zamiast powtórzyć identycznie, to raczej nie mamy do czynienia z 'nagraniem' na poziomie energetycznym, tylko z żywym procesem, który się rozwija. To inne podejście do pracy z tym.
Przepraszam, że wchodzę, bo dopiero zaczynam się tym interesować i trochę gubię się w tej rozmowie. Czy mogłabyś, Lonia, wytłumaczyć co to znaczy 'nagranie na poziomie energetycznym'? Nie chcę przerywać, ale ten fragment mnie zatrzymał.
Mam pytanie do całej grupy, bo wraca mi jedno. Kilka osób mówiło o tym, że postać zbierająca nie była zła, nie była dobra, po prostu wykonywała coś. A czy ktoś miał sen, gdzie to zbieranie wyraźnie bolało albo wyraźnie ulżyło? Bo zastanawiam się, czy sama jakość odczucia w trakcie nie mówi czegoś ważnego o tym, co było zbierane.
