Słucham tej rozmowy i mam taką myśl - czy to nie jest tak, że my wszyscy tutaj zakładamy, że ten głos jest czymś wyjątkowym, a może to po prostu efekt stanu hypnagogicznego? Bo w tej fazie zasypiania mózg produkuje głosy, obrazy, całe zdania, które nie mają źródła. Nie mówię że tak jest, ale czy ktoś to w ogóle rozważał?
To co Genio67 proponuje to kryptomnezja - i to jest uczciwe pytanie. Ale kryptomnezja tłumaczy znane słowo zapomniane i przypomniane. Nie tłumaczy dobrze pary pojęć ze specjalistycznej fonetyki wedyjskiej przychodzących oddzielnie, w snach, w kontekście doświadczenia ze środka czoła. Można to zweryfikować - Michasia, czy przed tymi snami miałaś jakikolwiek kontakt z jogą, z filozofią indyjską, z jakimikolwiek tekstami w tym obszarze?
Jogę ćwiczyłam przez jakiś czas, ale bardzo podstawową, taką fitness-jogę bez filozofii. Nie pamiętam żeby ktokolwiek wymawiał te słowa na zajęciach. Słownik sanskrytu nie leżał wtedy na mojej półce, to jest pewne.
Chcę wrócić do czegoś, co powiedziała Mamunaa o uczuciu po przebudzeniu. Michasia opisywała lekkość - i teraz pytam o coś innego: czy kiedy słyszysz ten głos w nocy, jest przy tym jakiś fizyczny odczuć w okolicy czoła? Mrowienie, ucisk, ciepło? Bo przy aktywacji Ażny to jest dość typowe i chcę wiedzieć czy u Ciebie też to się pojawia.
Mrowienie jako poprzedzające sygnał - to jest ciekawe. Bo w tradycji radzieckich badań nad percepcją pozazmysłową z lat 60. i 70. też zbierano raporty o fizycznych odczuciach poprzedzających 'odbiór'. Nie mówię tu o żadnej konkretnej szkole, ale schemat 'sygnał fizyczny poprzedza informację' pojawia się w bardzo różnych tradycjach. Michasia, czy to mrowienie zdarza się też poza snem, na jawie?
To co Michasia opisuje przy oknie - stan receptywny bez konkretnego komunikatu - to mi przypomina coś z praktyki medytacji z otwartą uwagą. Czasem czakra jest aktywna ale 'nie ma przekazu do nadania'. Jak antena, która jest włączona ale cisza na częstotliwości. Czy to mrowienie przy oknie trwało długo?
Przepraszam że wchodzę z innej strony, ale chcę się upewnić że rozumiem - czy to znaczy że ten głos z czoła można mieć też na jawie, nie tylko we śnie? Bo jak tak, to co różni sen od czuwania w tym kontekście?
Chcę się tu odnieść do praktyki sennej, bo chyba warto zapytać Michasia o konkrety - czy prowadzisz dziennik snów? I czy zapisujesz też te stany przy budzeniu? Bo to co teraz opisujesz - mrowienie, lekkość, głos - to jest materiał który przy regularnym zapisie zacznie pokazywać wzorzec. Bez zapisu to się rozmywa i trudno porownywać kolejne doświadczenia.
Trzy słowa i uczucie to w zupełności wystarczający start. W praktykach rytualnych z tradycji zachodnioezoterycznych zalecano właśnie to - nie narracja, tylko słowa kluczowe i emocja. Narracja przychodzi potem kiedy jest więcej materiału. Michasia, czy w tych słowach kluczowych pojawiają się jakieś kierunki przestrzenne? Góra, dół, środek, głęboko? To może powiedzieć coś o tym skąd pochodzi ten głos.
Poziomo i z przodu - to jest bardzo zgodne z tym co tradycja opisuje jako percepcję Ażny. Trzecie oko nie jest anatomicznie skierowane w górę jak Sahasrara, jest skierowane do przodu. Odbiór który przychodzi 'poziomo z przodu' jest więc bardzo charakterystyczny właśnie dla tej czakry, a nie dla innych. Michasia, czy możesz powiedzieć - ten głos jest raczej bliski, jak przy twarzy, czy daleki, jakby z odległości?
To co Marzenka98 napisała o kierunku poziomym i o Ażnie skierowanej do przodu - chcę to rozwinąć, bo mam pytanie do Michasia. Czy kiedy ten głos przychodzi z przodu, masz poczucie że jest blisko, metr od twarzy, czy może dalej? Pytam bo w opisach percepcji przez trzecie oko często pojawia się to rozróżnienie - odbieranie bliskie to jedno, a jakiś odbiór z dystansu to coś innego.
Nigdy o tym nie myślałam w kategorii odległości. Teraz jak próbuję to cofnąć w pamięci... wydaje mi się że blisko. Nie jak głos dochodzący z drugiego końca pokoju, ale bardziej jak szept w odległości wyciągniętej ręki. Choć nie wiem czy to nie jest retrospektywna interpretacja.
To że ten głos zadał Ci pytanie zamiast dać odpowiedź - to jest bardzo charakterystyczne. W pracy z Wyższą Jaźnią rzadko kiedy dostajesz gotowe rozwiązania. Częściej dostajesz pytania, które Cię otwierają. Tarot działa podobnie zresztą - dobra karta nie mówi co zrobić, otwiera przestrzeń na zobaczenie czegoś inaczej.
Tak, właśnie to. Jest inaczej - spokojniejszy. Moje myśli potrafią być dość głośne i chaotyczne, a ten głos zawsze jest wolniejszy i jakby bardziej skupiony. Nigdy nie przyszło mi do głowy że to może być ważna różnica.
To mnie zastanawia - spokoniejszy i skupiony. Przy rytuałach przyzywania mamy podobny schemat: własny wewnętrzny komentarz gada cały czas, ale kiedy coś 'odpowiada' to jest wyraźnie inne jakościowo. Michasia, czy ten spokojniejszy ton jest też inaczej brzmiący - wyższy, głębszy, albo po prostu inny barwą?
Czytam to i myślę sobie - skoro Michasia twierdzi że głos ma inne tempo i spokój niż jej normalne myśli, to może naprawdę jest jakiś sens w tym rozróżnieniu. Ale mam jedno banalne pytanie: czy ktokolwiek z Was, kto też miał takie doświadczenie, próbował do tego głosu mówić coś z powrotem? I co się stało?
Zmiana krajobrazu po zadaniu pytania - to jest opis który pojawia się w relacjach z lucid dreaming'u kiedy śniący wchodzi w intencjonalny kontakt z elementem snu. To nie musi być 'przypadek' w sensie losowym. Senna rzeczywistość może odpowiadać obrazem zamiast słowem. Marzenka98, czy z perspektywy Ażny taka wizualna odpowiedź ma sens energetycznie?
Ta zmiana krajobrazu na jaśniejszy po zadaniu pytania... to jest chyba najpiękniejsza rzecz jaką przeczytałam w tym wątku. Michasia, czy po tym jak krajobraz się rozjaśnił, czułaś że chciałabyś zapytać coś jeszcze, czy jakoś skończyłaś ten sen?
To urwanie w połowie - właśnie wtedy kiedy coś się zaczyna - znam to dobrze z własnej praktyki. Ciało decyduje że dość, nawet jeśli świadomość chciałaby zostać. W bioenergoterapii powiedziałabym że system energetyczny ma swoje limity sesji i sam je wyznacza. Pytanie do Michasia jest inne: czy od tego razu w którym krajobraz się rozjaśnił, coś się zmieniło w tym jak te nocne głosy przychodzą? Częściej, rzadziej, inaczej?
To urwanie w połowie sesji kiedy coś się dopiero otwierało - system energetyczny wyznacza swoje limity i Michasia tego doświadczyła bardzo dosłownie. Ale mam pytanie do niej: czy po tamtym śnie, już na jawie, miałaś jakieś przeczucie że kontakt jest nadal dostępny, tylko w innej formie? Czy poczucie urwania było ostateczne?
Ta metafora z książką na pauzie jest dla mnie ważna. Czy ten głos wracał potem w kolejnych snach? Albo czy miałaś wrażenie że tamten rozjaśniony krajobraz był gdzieś 'zapamiętany' przez kolejne noce?
Czekajcie, bo mam pytanie które może być głupie - jeśli po tym śnie z pytaniem i jasnym krajobrazem napięcie między brwiami ustąpiło, to czy to znaczy że ta rozmowa z głosem coś 'zrobiła'? Że miała jakiś efekt na poziomie fizycznym?
Mnie zastanawia jeszcze jedna rzecz - Michasia mówiła że głos nigdy nie był nieprzyjemny, zawsze neutralny albo spokojny. Ale to pytanie o decyzję którą odwlekała... czy to nie mogło być jednak coś co wywołało jakiś dyskomfort emocjonalny, nawet jeśli głos był spokojny? Bo czasem sama treść potrafi być trudna niezależnie od tonu.
To rozróżnienie między treścią trudną a tonem bez wyrzutu jest bardzo istotne. W piśmiennictwie mistycznym - Hildegarda z Bingen, późniejsi mistycy chrześcijańscy - głos wewnętrzny który pochodzi z wyższego źródła bywa właśnie taki: może mówić rzeczy trudne, ale nie karze. Michasia, czy po tamtym pytaniu ze snu podjęłaś w końcu tę decyzję?
To jest niesamowite - że pytanie ze snu zostało z Tobą na tyle mocno żeby zmienić coś w rzeczywistości. Czy żałujesz tej decyzji? Pytam bo jeśli głos był jakimś dobrym drogowskazem, to może decyzja wyszła na dobre?
Ten sceptycyzm Michasi wobec własnych doświadczeń jest zdrowy, ale też warto popatrzeć na to przez inny pryzmat. Hermetyczne zasady nie zakładają że zewnętrzne i wewnętrzne są rozdzielne. Głos z ajny mógł być jednocześnie Twoim własnym głębszym przekonaniem i czymś więcej. Nie musisz wybierać jednego wyjaśnienia.
A czy nie jest tak że my wszyscy chcemy żeby to było coś więcej niż przypadek, bo tak jest ciekawiej? Pytam serio - bo może ten głos jest po prostu własną intuicją która przebija się tylko w snach, kiedy umysł jest spokojniejszy?
