Właśnie to mnie ciągnie przez cały czas w tej dyskusji - czy można nauczyć sie tgo rozróżnienia? Żeby wiedziec który głos jest swój a który pochodzi z innego miejsca? Bo chyba trzeba mieć jakiś punkt odniesienia żeby w ogóle porównywać.
To ciekawe że Michasia zwraca uwagę na brak punktu odniesienia. Ja próbowałem raz prowadzić taki zapis - nie snów, ale właśnie myśli w ciągu dnia, kilka razy dziennie. I po jakimś czasie rzeczywiście zacząłem zauważać pewien 'rytm' własnego umysłu. Czy ktoś z was miał podobne doświadczenie z takim dziennikiem myśli, nie snów?
To nie brzmi absurdalnie. To jest bardzo ludzka odpowiedź. Boimy się zarówno pustki jak i treści. Ale zauważ że ten głos ze snu nie zrobił ci krzywdy - powiedział trudną rzecz, a ty byłaś potem spokojniejsza. Czy naprawdę masz powód żeby się bać tego co mogłabyś usłyszeć w sobie?
Mam pytanko trochę z boku - czy ta 'faktura' o której mówi Marzenka to jest coś co można poczuć od razu, czy trzeba długo ćwiczyć żeby w ogóle to rozróżnić? Bo jak slucham tej rozmowy to mam wrażenie że to wymaga bardzo dużo samoświadomości, której ja na przyklad w ogóle nie mam 🙂
Wracam do tego co powiedziała wcześniej Lobelka o mistykach chrześcijańskich. Czy to znaczy że ten głos z obszaru między brwiami jest w jakiś sposób opisany w starszych tradycjach? Bo mam wrażenie że my tutaj mówimy o tym jakby to było tylko wschodnie pojęcie czakr, a może jest to coś szerszego?
Dodam do tego co mówi Lobelka - w tradycji hermetycznej istnieje pojęcie 'wewnętrznego herolda', rodzaju wewnętrznego posłańca który przemawia w stanach granicznych. Sen jest takim stanem. Nie jest przypisany do żadnej konkretnej anatomii duchowej - hermetyści nie mówili o czakrach - ale opisywali jakościową różnicę między głosem ego a głosem wyższej zasady. To co Michasia opisuje jako brak wyrzutu w trudnej treści jest dokładnie tym wyróżnikiem.
To jest ta część rozmowy która mnie najbardziej wciąga - że głos może być jednocześnie nasz i głębszy od nas. Michasia, czy po tym doświadczeniu zmieniło się coś w tym jak myślisz o sobie? Czy masz wrażenie że 'ty' to coś więcej niż myślałaś?
Michasia powiedziała 'nie wiem o sobie wszystkiego' i to mi się wydaje najważniejszą rzeczą w tym wątku. Większość ludzi którzy piszą o głosach z obszaru trzeciego oka opisuje właśnie to - nie wiedzę którą dostali, tylko poczucie że są głębsi niż myśleli. Czy to nie jest może sedno tej aktywacji, niezależnie od tego jak ją nazwiemy?
Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam bardzo proste pytanie - czy można wywołać taki głos celowo? Znaczy, czy jest jakiś rytuał albo medytacja która może pomóc w tym żeby usłyszeć coś takiego świadomie, nie tylko przez przypadek we śnie?
Okej, to wszystko super ale mam wrazenie ze stajemy sie troche teoretyczni. Michasia - czy po całej tej rozmowie masz jakiś pomysł co zrobić żeby to doświadczenie nie zginelo gdzieś w tle? Żeby je nie zmarnować, jeśli to właściwe słowo?
Dziennik faktury - to brzmi jak coś bardzo konkretnego. Michasia, czy pamiętasz z tego snu coś oprócz samego głosu? Jakiś obraz, kolor, odczucie ciała? Bo często przy takich doświadczeniach jest więcej niż tylko słowa, tylko nie zwracamy na resztę uwagi.
'Bez kierunku, centralnie' - to jest naprawdę charakterystyczne dla opisów we wielu tradycjach. Głos który nie ma źródła zewnętrznego, tylko jest po prostu obecny. W tekstach mistycznych jest na to osobne słowo: locutio cordis, mowa serca, bez miejsca originu. Czy ten głos był głośny, czy raczej cichy?
Właśnie to mnie zastanawia - że ten głos przyszedł konkretnie przez sen, nie w medytacji, nie w czuwaniu. Marzenka mówiła wcześniej o warunkach sprzyjających. Czy sen jest szczególnym stanem dla ajny, czy po prostu wtedy mamy mniej szumu i głos może się przebić przez cokolwiek?
Czytam tę rozmowę od początku i mam pytanie które może być naiwne - czy jeśli nigdy nie słyszałam żadnego głosu, ani we śnie ani w medytacji, to znaczy że mój trzeci dłok jest po prostu zamknięty? Czy to w ogóle tak działa?
Właśnie chciałam zapytać czy to jest możliwe żeby ktoś odbierał z trzeciego oka przez runy? Bo jak robię losowanie to czasem mam takie uczucie że wiem co wyjdzie zanim wyciągnę kamień. I to nie jest głos, ale coś jest. Przepraszam jeśli to nie na temat.
Słucham tego wątku z Promyczką i myślę że może zbyt mocno trzymałam się słowa 'głos' opisując swoje doświadczenie. Bo teraz jak słyszę jak ona opisuje to przeczucie przed runą, to mam wrażenie że to jest podobny rodzaj... pewności? Jakby coś wiedziało wcześniej. U mnie to wybrało formę głosu, ale może forma jest przypadkowa.
