Ale czy to nie jest po prostu mechanika snu jako takiego? Mam wrażenie, że w każdym śnie rzeczy istnieją bo na nie patrzymy albo w nie idziemy. Nie tylko w tych wyjątkowych. Czym ten most różni się od zwykłych snów, gdzie też rzeczy są bo są?
To chyba jest właśnie świadome śnienie, tylko zamiast kontroli masz sprawczość? Bo rozumiem, że w świadomym śnieniu kontrolujesz - możesz zmienić scenerię, latać, cofnąć. A tu nie kontrolujesz kierunku ani celu, ale tworzysz samo istnienie tego co pod tobą. To jest chyba wyższy poziom, prawda?
Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam pytanie może naiwne - czy można się nauczyć wchodzić w taki stan? Florek, czy próbowałeś go wywołać celowo, czy ten most przyszedł sam?
Właśnie o to mi chodziło z tym pytaniem - czy da się to zaplanować czy to jest łaska, nie umiejętność? Bo słucham was już od jakiegoś czasu i mam wrażenie, że część tych doświadczeń jest bardziej jak wizyta niż jak drzwi, które otwierasz kiedy chcesz.
Nie wiem czy inny. Pamiętam że byłem zmęczony ale spokojnie, jeśli to ma sens. Nie tym nerwowym zmęczeniem co nie mogę usnąć, tylko takim ciężkim i spokojnym. Zasypiałem bardzo szybko.
To 'zmęczony ale spokojnie' to jest bardzo specyficzny stan. Czytałam gdzieś że właśnie ta kombinacja - niska energia fizyczna, ale brak napięcia mentalnego - pozwala ciału astarlnemu działać bez interferencji ego. Edzio.ka, czy to ma jakieś pokrycie w tym co wiesz o czakrach albo ciałach?
Czyli to trochę jak z automatycznym pisaniem? Że trzeba uciszyć tę część, która chce kontrolować efekt? Bo ja jak próbowałam afirmacji przed snem to czasem za bardzo skupiałam sie na wyniku i nic nie wychodziło, a jak po prostu zapominałam że coś robiłam - to właśnie wtedy coś się działo.
Ale to brzmi trochę jak tłumaczenie wszystkiego na swój sposób, nie? Czyli jeśli coś wyszło, to znaczy że puszczono kontrolę. Jeśli nie wyszło, to znaczy że za bardzo kontrolowano. Jak to sprawdzić żeby to nie było tylko narracja po fakcie?
Ja mam głupie pytanie bo nadal nie rozumiem jednej rzeczy. Ten most Florka - czy on prowadził GDZIEŚ? Czy to był most do niczego, nad niczym, bez celu? Bo to by zmieniało dla mnie sens tego snu zupełnie.
To 'iść bo iść było naturalnie' to dla mnie klucz do całego tego wątku. Nie wiara w cel, tylko wiara w sam ruch. Czy ktoś z was śnił coś podobnego gdzie kierunek wystarczał bez punktu docelowego? Zastanawiam się czy to jest jakiś powtarzający się motyw.
Ja miałam coś takiego z drogą przez pole, ale w moim przypadku wiedziałam że gdzieś dochodzę, tylko nie wiedziałam co. Czy to jest to samo co Florek opisuje, czy jednak fundamentalnie różne? Bo u mnie była jakaś nadzieja na końcu, a tu mam wrażenie że Florek nie miał nawet nadziei, tylko czysty ruch.
To 'jeszcze-nie' jest piękne i jednocześnie trochę mnie niepokoi numerologicznie. Zero jako stan przed manifestacją, przed formą. W numerologii zero to potencjał bez kształtu. Czy ktoś wie czy w tradycjach onirycznych jest jakaś nazwa dla tej przestrzeni poza mostem?
Zaraz, zaraz. Mamy teraz most jako inicjację, most jako zero w numerologii, most jako ruch bez celu. Ile tych interpretacji naraz można mieć i czy to nie jest problem, że każda z nich brzmi sensownie? Florek, czy któraś z tych wersji 'trafiła' w ciebie bardziej niż inne?
Szczerze? Ta o ruchu bez celu od Mniszka najbardziej siedzi mi w głowie. Inicjacja brzmi za poważnie jak na coś co mi się po prostu śniło. Ale ruch który wystarczał sam w sobie - tak to czułem. Budowałem i szedłem jednocześnie, bez planu dokąd.
Cieszę się że to zostało, choć teraz mam pytanie bo sama nie wiem - czy ten ruch bez celu we śnie jest czymś czego można się nauczyć na jawie? Bo mam wrażenie że w życiu bez snu ciągle pytam 'po co' i nie daję sobie po prostu iść.
Wróćmy na chwilę do samego materiału z którego budowany był most. Florek pisał wcześniej że budował z niczego, z wiary. Czy w samym śnie był jakiś moment kiedy poczułeś że most może nie utrzymać, że wiara może nie wystarczyć? Bo jeśli nie było takiego lęku, to jest to dla mnie informacja o stanie świadomości w tym śnie.
To 'kółko' które opisujesz to bardzo ciekawa pętla - istnienie warunkowane ruchem i ruch warunkowany istnieniem. W czakrologii to brzmi jak czyste drugie czakra w równowadze, przepływ bez blokady ani nadaktywności. Ale nie chcę za bardzo nakładać swojego schematu na twój sen.
A ta podświetlona mgła po bokach to nie było jak ta granica między mostem a przepaścią? Bo jakby most nie miał poręczy ani czegoś co odgradza, to ja bym w ogóle nie szła. Florek, byłeś tylko na moście czy zaglądałeś w bok?
To że nie było pokusy spojrzenia w dół jest dla mnie ważniejsze niż sam most. W snach zejście wzrokiem często oznacza zwątpienie albo porównanie się z czymś niżej. Brak tego impulsu może znaczyć że w tej chwili snu nie było wewnętrznego konfliktu. Tylko droga.
Ten wątek się zrobił bardzo osobisty i to jest piękne, ale chcę zapytać o coś bardziej technicznego. Czy jest jakaś różnica między budowaniem mostu z niczego a budowaniem czegoś innego z niczego - domu, drogi, schodów? Czemu most a nie coś innego?
Brak obu brzegów to jest zupełnie inny symbol niż most klasyczny. Most tradycyjnie zakłada dwa punkty - tu, tam. Jak ich nie ma, to nie jest most między miejscami, tylko most jako stan sam w sobie. Florek, czy w tym śnie był jakiś cel? Czy szedłeś w kierunku czegoś, czy samo szło?
Dobra, ale chwila - jeśli nie ma brzegów, to czy to jeszcze jest most? Bo dla mnie most bez brzegów to po prostu ścieżka w powietrzu. Może symbol jest zupełnie inny niż myślimy i gonimy nie ten trop?
A ja mam inne pytanie - czy deski które Florek widział były równe? Regularnie ułożone? Bo w runach Raido, która jest runą podróży i rytmu, ma taką samą regularność kroku, jeden za drugim bez przeskakiwania. Ciekawi mnie czy ten most był rytmiczny czy chaotyczny.
To 'deska dokładnie tam gdzie postawiłem stopę' brzmi trochę jak zaufanie absolutne. Nie planujesz gdzie stąpniesz, tylko stąpasz i jest. Czy ktoś jeszcze miał taki sen - gdzie rzeczy pojawiają się dokładnie w momencie potrzeby, bez wyprzedzenia?
A skoro nie zatrzymujesz się na moście - to gdzie się zatrzymujesz? Bo chyba gdzieś trzeba. Ten sen mnie zastanawia bo jest zupełnie bez odpoczynku, ciągły ruch, ciągłe budowanie. To by mnie zmęczyło 🙂
Przepraszam że wchodzę z czymś bocznym, ale - Florek, czy w tym śnie byłeś sam? Bo przez całą rozmowę mówimy o moście i budowaniu, ale nikt nie zapytał czy ktoś po tym moście szedł razem z tobą, albo czy ktoś czekał.
Samotność bez poczucia braku to bardzo specyficzny stan i rzadki we śnie. Zazwyczaj jak ktoś jest sam w snach, to albo jest przerażony albo szuka kogoś. Tutaj jest kompletność w jedności. To mi przypomina medytacyjne opisy pustki - nie pustka jako brak, ale pustka jako pełnia.
