Od jakiegoś czasu mam sny, w których słyszę coś w rodzaju śpiewu - ale bez żadnych słów. Czyste dźwięki, jakby głos ludzki, ale też jakby instrument, trudno powiedzieć. Nie jest to melodia, którą znam, nie jest to żadna piosenka. Budzi mnie z uczuciem, że właśnie dowiedziałam się czegoś ważnego, tylko nie wiem czego. Najdziwniejsze jest to, że po przebudzeniu czuję emocje bardzo konkretne - raz głęboki smutek, raz spokój, raz coś jak tęsknota za miejscem, którego nie pamiętam. Jakby dźwięk był nośnikiem uczucia, omijając całkowicie myśl i słowo. Zastanawiam się, czy ktoś miał podobne doświadczenia i jak je interpretuje. Czy to możliwe, że jest jakaś warstwa komunikacji, która nie potrzebuje języka?
Opisujesz coś, co w różnych tradycjach pojawia się pod różnymi nazwami, ale wszystkie mówią o tym samym. W hinduizmie jest pojęcie nada - pierwotnego dźwięku, który jest przed słowem i przed myślą. W wielu szamańskich tradycjach śpiew bez słów to właśnie forma, w której duchy i przewodnicy przekazują treści, których język ludzki nie udźwignie. Pytanie, które mam do ciebie: czy te emocje po przebudzeniu są za każdym razem różne, czy masz wrażenie, że to ten sam 'komunikat' podawany na różne sposoby?
Mnie to uderza pod innym kątem. Miałam raz sen, w którym kobieta śpiewała do mnie coś bez słów, i obudziłam się z płaczem, nie wiedząc dlaczego. Nie był to płacz ze strachu. Bardziej jak kiedy słyszysz muzykę na pogrzebie kogoś bliskiego i coś w środku się otwiera. Czy ten śpiew w twoich snach kojarzy ci się z jakąś postacią, czy to bardziej jak głos znikąd?
To co opisujecie obie to brzmi dla mnie jak kontakt z czymś, co mogłabym nazwać warstwą emocjonalną aury - nie fizyczną, nie mentalną, ale właśnie emocjonalną, uczuciową. Dźwięk bez słów to bardzo specyficzny kanał. Słowo angażuje umysł, każe interpretować, przekształcać. Czysty dźwięk trafia bezpośrednio, bez filtra. Chcę zapytać - czy ktoś z was próbował po przebudzeniu odtworzyć ten dźwięk, zanucić go? I co się wtedy dzieje?
Ja nie miałam takiego snu z głosem, ale mam pytanie do Kamilki - piszesz, że emocje po przebudzeniu są bardzo konkretne. Czy masz jakiś sposób, żeby je zapamiętać? Bo ja z moimi snami mam ten problem, że emocja znika szybciej niż obrazy, i potem mam tylko pustkę po czymś ważnym.
Czytam to i mam takie skojarzenie - księżyc w Rybach albo w Raku bardzo sprzyja snom o charakterze emocjonalnym, niewerbalnym. Jakbyś spróbowała sprawdzić, w jakiej fazie i w jakim znaku był księżyc podczas tych snów? Ciekawa jestem, czy jest jakiś wzorzec. Bo u mnie najbardziej 'głębinowe' sny zdarzają się właśnie przy księżycu w znakach wodnych.
Moim zdaniem ten typ snu to klasyczna aktywacja czakry gardłowej, ale od wewnątrz - nie ty śpiewasz, tylko ty słyszysz to, co ta czakra 'chce powiedzieć'. Gardłowa czakra odpowiada za ekspresję, ale też za słuchanie głębszych prawd. Kiedy jest zablokowana na jawie, może szukać ujścia właśnie przez sen. Dźwięk bez słów to jej naturalny język.
Słucham tej rozmowy i mam jedno proste pytanie, może naiwne - czy nie może to być po prostu muzyka, którą słyszałaś kiedyś i mózg ją przetwarza w senny sposób, rozbierając na czynniki pierwsze? Nie mówię, że tak jest, ale chcę zrozumieć, dlaczego od razu idziemy w kierunku duchowym, skoro jest też to wyjaśnienie.
Ja miałem raz coś podobnego, tylko nie we śnie, ale na granicy snu i jawy, zanim zasnąłem. Usłyszałem jeden bardzo czysty dźwięk, jak uderzenie w dzwon, ale długo wybrzmiewający. I po nim przyszło uczucie absolutnego spokoju, jakiego nie miałem od lat. Zastanawiam się, czy to co opisuje Kamilka, to nie jest coś z tej samej rodziny, tylko głębiej w sen zaciągnięte.
A ja mam takie pytanie - czy te głosy brzmią jak ludzkie, czy jest w nich coś nieludzkiego? Bo to chyba ważne dla interpretacji. Jeśli ludzkie, to może to jakiś przekaz od osoby, jeśli nieludzkie - to może coś zupełnie innego, jakaś istota albo siła.
To co mówisz na końcu - 'ludzkie, ale więcej niż ludzkie' - bardzo to rozumiem. Miałam podobne wrażenie przy tym moim śpiewającym śnie. Jakby to była wersja głosu, zanim głos stał się językiem. Coś pierwotniejszego. I właśnie dlatego emocja jest tak czysta po przebudzeniu - bo nie przeszła przez słowa, które zawsze coś upraszczają albo przekłamują.
To co Talizmana napisała na końcu - 'głos zanim stał się językiem' - to brzmi jak coś z pogranicza filozofii i mistyki jednocześnie. Zastanawiam się, czy to nie jest właśnie to, o czym mówią różne tradycje, kiedy opisują pierwotny dźwięk stworzenia. W hinduizmie jest Om, w kabale jest coś podobnego, w wielu tradycjach szamańskich dźwięk poprzedza słowo jako nośnik znaczenia. Jakbyśmy we śnie cofali się do warstwy sprzed języka. To by tłumaczyło, dlaczego emocja jest tak czysta - nie ma jeszcze filtra słów.
Czytam to i mam pytanie może z boku - czy ktoś z was próbował nie nucić tego po przebudzeniu, tylko narysować? Nie melodię oczywiście, ale emocję jako kolor albo kształt? Bo mnie się zdarza, że dźwięk ze snu jest nie do odtworzenia, ale mogłabym go narysować.
Wracając do Kamilki i tego nucenia - to co spontanicznie robisz ma swoją nazwę w pewnych tradycjach, toning właśnie albo po prostu praca z dźwiękiem jako nosnikiem energii. Gardłowa czakra nie bez powodu jest kojarzona z mostem między sercem a głową. Twój głos po przebudzeniu dosłownie integruje to, co serce poczuło we śnie, z umysłem, który musi to jakoś przetworzyć.
Chciałam wrócić do wątku dat, bo Kamilka nie odpowiedziała - masz jakieś zapisane daty tych snów? Sprawdziłam wcześniej ten wzorzec u siebie i przy kilku osobach ze znajomych, i naprawdę wydaje mi się, że coś jest na rzeczy z księżycem w znakach wodnych. Nie naciskam, tylko mam teraz dobre dane z ostatnich miesięcy i mogłabym sprawdzić.
Właśnie przeczytałam całą rozmowę i mam pytanie do Bazylki - czy uwzględniasz tylko znak księżyca, czy też aspekty, które księżyc tworzy tej nocy? Bo sam znak to jedna warstwa, ale np. księżyc w opozycji do Neptuna albo w koniunkcji z Neptunem to zupełnie inny kaliber snów. Neptun rządzi właśnie tą niewerbalną, emocjonalną warstwą snu.
Mam pytanie do Kamilki, które mnie chodzi po głowie od początku tej rozmowy - czy w tych snach z głosem masz poczucie, że ktoś śpiewa do ciebie, czy że śpiewasz razem z czymś, czy może że jesteś wewnątrz samego dźwięku? Bo to mogą być trzy różne rodzaje doświadczeń.
To co Kamilka opisuje - powietrze, które śpiewa, bycie w środku dźwięku - to brzmi dla mnie jak jeden z tych snów, które nie są o niczym konkretnym, tylko o samym stanie. I zastanawiam się, czy tu w ogóle ma sens szukać symbolu czy przesłania, czy raczej to doświadczenie jest celem samym w sobie, bez wiadomości do rozkodowania.
To co Fraida napisała na końcu - że może tu nie ma symbolu do szukania, tylko stan do przeżycia - myślę, że to kluczowe dla tego całego wątku. Większość tradycji mistycznych zna dźwięk jako coś pierwotniejszego niż słowo. Słowo to już interpretacja, krok po dźwięku. Jeśli Kamilka jest w środku dźwięku bez słów, to może właśnie dlatego nie ma co tłumaczyć - bo to jest warstwa wcześniejsza niż znaczenie.
a czy ty w ogóle chcesz go rozumieć, czy raczej chcesz do niego wrócić? Bo mam wrażenie, że to są dwa różne pragnienia i może prowadzą w różne miejsca.
Ta tęsknota, o której Kamilka mówi - czy ona jest obecna tylko po przebudzeniu, czy też pojawia się w ciągu dnia? Pytam, bo u mnie pewne sny zostawiają coś w rodzaju śladu emocjonalnego, który trwa długo i potrafi się odezwać zupełnie niespodziewanie, np. przy słuchaniu muzyki.
Zastanawiam się, czy te codzienne dźwięki, które Kamilce przywołują ten stan - czy to nie jest przypadkiem coś w rodzaju wyzwalaczy, które mogłyby pomóc świadomie do niego wrócić? Jak się nad tym zastanawiam, to trochę to przypomina to, jak w świadomym śnieniu używa się kotwic rzeczywistości, tylko odwrotnie - tu kotwica ze snu działa na jawie.
Jest coś, co się nazywa nada joga - joga dźwięku - i tam właśnie pracuje się z wewnętrznym dźwiękiem, który nie ma słów. Jedna ze ścieżek to słuchanie anahat nada, czyli dźwięku nienuderzanego, który ma być słyszalny w ciszy. Nie twierdzę, że Kamilka to robi, ale to co opisuje brzmi bardzo podobnie do tego, co adepci tej praktyki opisują jako cel, nie punkt startowy.
To co Naparstnica mówi o omijaniu bramek - to mnie trafia. W tradycji kart jest coś podobnego: pewne stany wychodzą podczas czytania, których nie umiesz wywołać świadomie. Przychodzą, kiedy intencja jest czysta, a ego trochę z boku. Może sen właśnie tak działa - ego śpi dosłownie i wtedy coś może przez to przejść.
Wróciłam tu po kilku dniach i widzę, że rozmowa poszła bardzo głęboko. Mam takie obserwacje z kąta astrologii - Kamilka, w momencie kiedy te sny były intensywniejsze, sprawdziłaś, czy Neptun był aktywny w twoim horoskopie, nie tylko w tranzycie? Bo Neptun natywny w pewnych domach predysponuje właśnie do takich rozmytych, niedosłownych doświadczeń sennych.
Słucham tej astrologii i jestem trochę zielona w tym temacie, ale mam inne pytanie do Kamilki - czy te sny z głosem przyszły w jakimś konkretnym czasie twojego życia, czy towarzyszą ci od zawsze? Bo zastanawiam się, czy to jest coś stałego w tobie, czy coś, co zostało uruchomione.
zmienia, i to dużo. Pytałam, bo sama zauważam, że moje najdziwniejsze sny - nie te z głosem, ale inne, bardzo intensywne - pojawiają się zawsze przy jakimś przełomie. Jakby coś wiedziało, że jestem bardziej przepuszczalna. To słowo samo mi wyszło, nie wiem czy ma sens.
