to pytanie o wygodne kłamstwo jest naprawdę uczciwe i świadczy o tym, że nie dajesz sobie taryfy ulgowej. Ale mam do ciebie jedno pytanie w odpowiedzi: czy ta ulga po nie wejściu jest taka sama za każdym razem, czy zmienia natężenie?
A właśnie, ta różnica w natężeniu to chyba ważny sygnał. Bo jeśli ulga byłaby za każdym razem identyczna, to może faktycznie byłby to tylko nawyk. A jeśli reaguje na coś, zmienia się zależnie od nocy, to znaczy, że odpowiada na jakiś kontekst.
To jest bardzo interesująca obserwacja, bo sugeruje, że spokój nie ułatwia wejścia, tylko uwydatnia granicę. Jakbyś wtedy bardziej czuła, że tam coś jest, bo nie jesteś zagłuszona codziennością.
Ale to brzmi trochę tak, jakbyśmy mówili, że podświadomość celowo zakłóca nas codziennością, żebyśmy nie trafili za blisko czegoś trudnego. To nie jest trochę zbyt teleologiczne? Że wszystko ma cel i wszystko nas chroni?
Sama sobie na to odpowiedziałaś, tylko jeszcze tego nie widzisz. Jeśli opór zmienia się, reaguje, ma rytm, to jest żywy. A żywe rzeczy mają swoją logikę. Myślę, że zamiast pytać czy wejść, lepiej pytać co opór chce ci pokazać samym sobą.
Siedzę cicho i czytam i nagle ta myśl Agathy mnie zatrzymała. Bo ja właśnie nigdy nie patrzyłam na swój opór jako na coś, co mówi samo przez się. Traktowałam go jak przeszkodę. A może to nie przeszkoda, tylko właśnie ta wiadomość, tylko że w innym języku.
Romcia.ka, dokładnie to samo teraz czuję. Że może całe pytanie 'czy wejść' jest źle postawione. Jakbym stała przy rzece i zastanawiała się, czy przepłynąć, a tymczasem sama rzeka jest tym, o co chodziło.
Ale jak to praktycznie przetłumaczyć? Mówicie, żeby obserwować opór zamiast go przekraczać, ale co to znaczy w praktyce? Jak się obserwuje coś, co pojawia się tylko w śnie i znika po przebudzeniu?
Próbowałam tego i mam pytanie do tych, którzy robią to od dłuższego czasu: czy po jakimś czasie te zapiski zaczynają tworzyć jakiś wzorzec? Czy widać, kiedy opór był silniejszy, a kiedy słabszy?
...powinna szukać w tym, co zostaje w ciele po przebudzeniu. Może przez lata patrzyłam w złym kierunku. Zaczynam od dziś.
Wracam trochę do tego, co Emi_94 mówiła wcześniej, że szukała wzorca w obrazach, a nie w odczuciach. Bo mnie też to dotyczy. Kiedy mam opór przed snem, to rano pamiętam raczej nastrój niż obrazy. I zawsze myślałem, że to znaczy, że sen był 'niewyraźny'. A może to właśnie jest jego forma?
To mi przypomina coś, co gdzieś czytałam, że dzieci małe śnią podobno przede wszystkim emocjonalnie, zanim rozwiną narrację. Nie wiem, czy to prawda, ale ta myśl teraz jakoś tu pasuje.
Albo nie cofał się, tylko część z nas nigdy całkowicie nie przestawiła się na narracyjny tryb śnienia. Znam osoby, które prawie zawsze śnią obrazami z fabułą, i takie, które najczęściej budzą się z samym nastrojem. I wydaje mi się, że to nie jest kwestia głębi snu ani jego wagi.
Słucham tego i zaczynam się zastanawiać, czy mój opór może być właśnie oporem przed wejściem w tryb odczuciowy. Nie przed samym snem, nie przed jakąś konkretną treścią, tylko przed tym, że zamiast obrazów będzie samo czucie bez żadnej formy, w której mogłabym to potem ubrać w słowa.
To jest jedna z najważniejszych rzeczy, jakie padły w tym wątku. Opór przed bezformem. Przed stanem, którego nie można zrelacjonować, opisać, pokazać innym. Dla wielu ludzi to jest trudniejsze do zniesienia niż konkretny strach.
Ale jak to ma wyglądać w praktyce? Jeśli nie mogę opisać snu, to co zapisuję w dzienniku? Samo 'było ciężko' albo 'byłem smutny' to za mało, żeby cokolwiek z tego wyciągnąć po tygodniu.
I właśnie tu wracamy do sedna tego wątku. Opór nie musi być strażnikiem czegoś konkretnego, jakiejś treści czy obrazu. Może być sygnałem, że zbliżamy się do czucia bez formy. I pytanie Emi_94 z początku, 'czy coś przed nami chroni', może mieć odpowiedź: tak, chroni cię przed byciem w odczuciu bez możliwości kontroli nad nim.
Słyszę to i coś mi się układa. Bo od początku tego wątku szukałam odpowiedzi na pytanie, co ten opór chroni, jakby za nim było coś konkretnego, jakaś treść, której się boję. A może pytanie jest źle postawione. Może opór nie chroni przed treścią, tylko przed samym trybem. I wtedy nie ma czego odsłaniać, jest tylko pytanie: czy chcę tam być?
ale co znaczy 'chcieć tam być'? Albo wchodzisz w sen, albo nie. Chyba nie możesz w środku nocy podjąć świadomej decyzji, że teraz wejdę w ten typ snu, a nie tamten?
Mnie ciekawi co innego. Emi_94 mówiła o oporze, który jest zanim zaśnie, ale ja miewam coś trochę odwrotnego. Budzę się z poczuciem, że się wyrwałem z czegoś, nie że nie chciałem tam wejść, tylko że stamtąd uciekłem. I dopiero rano jest ten strach. Czy to jest ten sam rodzaj oporu, tylko cofnięty w czasie?
To, co opisuje Baltazar58, brzmi jak sytuacja, gdy reakcja ciała wyprzedza to, co umysł zdążył przetworzyć. Ciało już uciekło, a narracja nigdy nie powstała. Zastanawiam się, czy w takich momentach jest sens w ogóle szukać obrazu, czy lepiej zostać przy tym, co zostało fizycznie.
Ja czasem jak się tak budzę, to nie wstaję od razu, tylko leżę chwilę z zamkniętymi oczami. I nie staram się przypomnieć snu, tylko po prostu czuję, co czuję. Nie wiem, czy to ma jakiś sens, ale wydaje mi się, że coś wtedy zostaje dłużej niż gdy od razu zaczynam myśleć.
Próbowałam tego kilka razy i u mnie to działa inaczej niż bym się spodziewała. Bo zamiast czegoś z snu, pojawia się właśnie ten opór, jakby ostrzejszy niż zwykle. Leżę z zamkniętymi oczami i jest coś, co nie chce, żebym wracała. I wtedy rzeczywiście najczęściej wstaję.
A co by się stało, jakbyś nie wstała? To znaczy, czy próbowałaś zostać z tym oporem zamiast go unikać? Pytam bez sugestii, co powinnaś zrobić, bo to twoje doświadczenie, ale ciekawi mnie, czy kiedykolwiek sprawdziłaś, co jest po drugiej stronie tego 'nie wracaj'.
'cudzy smutek' to bardzo konkretne określenie. Czy to uczucie było dla ciebie nowe, tzn. czy coś takiego czułaś wcześniej w snach lub poza nimi, czy to było coś, czego nie rozpoznałaś?
Stary smutek. To brzmi jak coś, co nie należy do jednego życia. Nie mówię, że wiem co to jest, ale to określenie jest bardzo dokładne dla pewnego rodzaju doświadczeń, które ciężko umieścić w obecnym kontekście.
a czy to mogłoby być coś, co przyszło przez sen, ale nie do ciebie? Znaczy, czy rozważałaś, że byłaś jakby kanałem dla czegoś, co nie miało z tobą bezpośrednio związku?
