Mam wrażenie, że w moim przypadku naprawdę nie było obrazów - nie dlatego, że ich nie zapamiętałam, ale dlatego, że w trakcie snu wiedziałam, że ich nie ma. To brzmi dziwnie, ale w lucydnych momentach mam świadomość, co jest, a czego nie. I tego razu nie było nic wizualnego.
Czy to był sen lucydny? Bo jeśli miałaś świadomość braku obrazów - to znaczy, że byłaś w jakimś stopniu przytomna w tym śnie, nie?
Słuchajcie, to co opisuje Inwokacja zaczyna mi się kojarzyć z tym, co niektóre tradycje wschodnie nazywają 'czystą świadomością' - stanem, w którym umysł nie produkuje treści, tylko jest. Jeśli sen może wejść w taki stan, to może dźwięk jest jedynym, co przychodzi z zewnątrz, kiedy wewnętrzna produkcja się wyciszy.
Wróćmy na chwilę do pytania Sigili, bo myślę, że jest kluczowe. Czy sny bez obrazów to brak obrazów, czy ich niepamiętanie? Bo to nie tylko kwestia metodologiczna - to zmienia to, co w ogóle analizujemy.
Mam pytanie do tych, którzy mają sny czysto dźwiękowe od jakiegoś czasu - czy zauważyliście jakiś wzorzec, kiedy one przychodzą? Przy stresie, przy spokoju, losowo?
U mnie było podczas okresu, kiedy dużo medytowałam wieczorami. Nie wiem, czy to przypadek, ale te sny pojawiły się właśnie wtedy i potem już rzadziej, kiedy medytacja zeszła na drugi plan. Połączenie może być przypadkowe, ale jakoś mi zostało.
Mnie podobnie - ale nie medytacja, tylko kilka tygodni, kiedy dużo byłam sama i cisza mi jakoś weszła w głowę. Głos we śnie przyszedł chyba w trzecim tygodniu takiego okresu.
Ciekawe, że i Sigilia, i Frania wskazują na okresy wyciszenia zewnętrznego. To by mogło znaczyć, że sny dźwiękowe nie pojawiają się same z siebie, tylko że stają się słyszalne, kiedy jest mniej szumu. Zupełnie jak z odbiornikiem - nie zmieniasz stacji, tylko obniżasz tło.
Hmm, ale nawet jeśli chodzi o pamięć, a nie o samo zjawisko - to czy nie jest tak, że to, co zapamiętujemy, jest tym, co dla nas ważne? Pamięć snu jest selektywna. Jeśli zapamiętujemy dźwięk, może to znaczy, że coś w nas rozpoznało ten dźwięk jako istotny.
Mam wrażenie, że ta cała rozmowa krąży wokół jednego - czy sny dźwiękowe są głębszym przekazem niż wizualne, bo są rzadsze i trudniejsze do złapania. Ale może to jest po prostu inny kanał, ani lepszy ani gorszy? Coś jak słuch kontra wzrok - jedno nie jest ważniejsze, po prostu inne.
To co pisze Agnisia jest ważne, żeby nie popaść w hierarchię zmysłów. Ale jest jedno 'ale' - dźwięk ze swojej natury jest bardziej czasowy niż wzrok. Obraz można zatrzymać, dźwięk przemija. Może dlatego sny dźwiękowe są trudniejsze do uchwycenia i rzadziej opisywane, nie dlatego że są głębsze, ale dlatego że ich forma jest z definicji ulotna.
Pamiętam, że miałam poczucie, że naprawdę słucham. Nie w sensie biernego odbioru, ale aktywnego skupienia. To było dziwne właśnie dlatego - w zwykłym śnie coś się dzieje i ty jesteś w środku. Tu miałam wrażenie, że robię konkretną czynność: słucham.
U mnie podobnie. Chociaż nie powiedziałabym, że byłam lucydna. Ale jakieś skupienie było, tak.
To co opisujesz - aktywne słuchanie zamiast biernego bycia w śnie - brzmi jak coś, co w pracy z czakrami byłoby związane z czakrą gardła lub ucha etycznego. Masz wrażenie, że ten dźwięk był kierowany do ciebie, czy po prostu był?
Właśnie o to mi chodziło wcześniej. Dźwięk jako forma przekazu bez formy wizualnej może być bardziej bezpośredni, bo omija całą warstwę interpretacji symbolicznej. Nie musisz rozszyfrować, co znaczy drzewo ani co znaczy nieznajomy. Słyszysz i tyle.
To zależy co słyszysz. Muzyka bez słów, dźwięk bez formy - to może być równie symboliczne jak obraz, tylko że symbolika dźwięku jest słabiej skodyfikowana. Senniki są pełne obrazów. A jak często widzisz w senniku hasło 'usłyszałam dźwięk dzwonu bez widoku dzwonu'?
W tradycji sufickiej dźwięk - szczególnie wewnętrzny, niesłyszalny dla innych - był traktowany jako jeden z najwyższych rodzajów objawienia. Ibn Arabi pisał o 'dźwięku bez instrumentu'. To nie jest dokładnie to samo co sen, ale blisko, jeśli chodzi o bezobrazową percepcję duchową.
To pasuje do tego, co czułam. Nie miałam poczucia, że dostałam coś do odczytania. Miałam poczucie, że byłam przy czymś. Uczestniczyłam, ale nie w fabule.
Inwokacja, to bardzo ładnie to ujęłaś. 'Spokój bez treści.' U mnie podobnie zostało coś w rodzaju poczucia, że byłam gdzieś właściwego - bez wiedzy gdzie ani po co. Może właśnie o to chodzi z tymi snami. Nie przynoszą odpowiedzi, przynoszą poczucie, że pytanie jest w porządku.
To co napisała Sigilia na końcu - że te sny nie przynoszą odpowiedzi, tylko poczucie, że pytanie jest właściwe - jakoś mi to zostało. Bo ja zazwyczaj po śnie szukam: co to znaczy, co mi to mówi, co mam z tym zrobić. A tu nie ma czego szukać i to jest dziwnie ulżające.
Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam pytanie, które mnie gryzie. Czy ktokolwiek z was próbował wywołać taki sen świadomie? To znaczy - zasnąć z intencją słuchania, nie patrzenia?
Nie próbowałam świadomie, ale teraz jak tak pytasz, to zastanawiam się czy to w ogóle możliwe ustawić intencję w taki sposób. Zazwyczaj jak ustawiam intencję przed snem, to formuluję ją słowami albo wyobrażam sobie obraz. Ale jak ustawić intencję na dźwięk? Jak to miałoby wyglądać?
Właśnie na to nie mam gotowej odpowiedzi, stąd pytam. Ale myślę, że można by spróbować przez muzykę przed snem - nie jako białe szumy, ale jako konkretne nastawienie słuchu. Zamknąć oczy i przez kilkanaście minut aktywnie słuchać bez oglądania, potem zasypiać w tym trybie.
Wchodzę trochę z boku, bo mnie zastanawia co innego. Czy te dźwiękowe sny pojawiają się u was w jakimś konkretnym momencie życia? Znaczy - czy to był czas spokojny, czy przeciwnie, jakiś przełomowy?
To ma sens, że te sny przychodzą w momentach wyciszenia. Kiedy jesteś w środku dramatu, mózg i dusza są zajęte fabułą. Dopiero gdy trochę ciszej, może się otworzyć inny kanał odbioru.
A ja mam zupełnie inne pytanie, trochę praktyczne - czy po takim śnie prowadziłyście jakiś zapis? Bo wydaje mi się, że sam dźwięk ciężko zapisać w dzienniku snów. Co się w ogóle notuje - opis odczucia? Emocję?
To ciekawe, że skrótowy zapis działa lepiej. Może właśnie dlatego, że nie narzucasz mu interpretacji od razu - zostawiasz otwarte i wracasz z nowym spojrzeniem?
