Słucham i mam wrażenie, że te sny bez obrazów są może jakimś starszym rodzajem doświadczenia sennego. Takim pierwotniejszym. Zanim człowiek zaczął przetwarzać obrazy tak intensywnie jak teraz, może komunikacja przez dźwięk była głównym kanałem? To tylko moja teoria, ale coś mi tu klikało.
Przepraszam, że wchodzę z takim podstawowym pytaniem, ale jak wy w ogóle odróżniacie, że to był sen dźwiękowy, a nie po prostu zapomniałyście obrazy? Bo ja często budzę się i pamiętam tylko klimat snu, nie jego treść wizualną. Czy to jest to samo?
A mnie ciekawi, czy te sny dźwiękowe pojawiają się tylko u osób, które w ogóle mają jakiś trening medytacyjny albo przynajmniej regularnie pracują z ciałem i oddechem. Bo zastanawiam się, czy to jest coś, co wymaga pewnego otwarcia żeby w ogóle do nas dotrzeć.
Przepraszam, że znów pytam o podstawy, ale czy ktoś mi powie - te głosy w takich snach, to są głosy kogoś znajomego? Czy raczej zupełnie obce? Bo to chyba dość ważna różnica jeśli chodzi o to, co to może znaczyć.
To jest ciekawe, co Sigilia mówi. Bo jeśli mózg potrafi przekazać 'ten głos cię lubi' bez żadnego obrazu i bez zrozumienia słów, to znaczy że informacja emocjonalna jest jakby niezależna od treści. Czy tak to rozumiecie?
Mnie zastanawia, czy ktoś z was po takim śnie dźwiękowym próbował go jakoś odtworzyć za dnia. Znaczy - nie zapisać, ale właśnie posiedzieć w ciszy i sprawdzić, czy coś wraca?
A co jeśli te sny dźwiękowe są po prostu rzadsze przez to, że żyjemy w bardzo wizualnym świecie? Mam na myśli - od rana do wieczora karmisz mózg obrazami. Może dźwięk jako główny kanał snu potrzebuje jakiegoś oddechu od tych obrazów, żeby w ogóle mieć przestrzeń?
Dobra, ja teraz poważnie myślę, żeby przez tydzień przed snem nie patrzeć w ekran i zobaczyć, co się zmieni. Tylko nie wiem, czy to w ogóle realne przy dzisiejszym życiu. Ale może chociaż ostatnia godzina? Czy macie poczucie, że to ma jakiś wpływ?
Jak próbowałam podobnych eksperymentów, to zamieniałam ekran na cokolwiek bez obrazów - czasem słuchałam muzyki bez teledysków, czasem audiobooka albo po prostu robiłam herbatę i słuchałam co słychać za oknem. Nie mam pewności, że to wpłynęło konkretnie na sny dźwiękowe, ale jakość zapamiętywania snów w ogóle była lepsza.
To ciekawe co Sigilia mówi, bo właśnie chyba nie chodzi o wyłącznie ciszę, tylko o to, żeby ostatnie wrażenia przed snem były dźwiękowe zamiast wizualnych. Jakby nakierować mózg na inny kanał. Czy ktoś świadomie próbował czegoś takiego?
A jak się te sny dźwiękowe mają do zwykłych snów, w których też słychać coś, na przykład rozmowę albo muzykę w tle? Bo mnie się śnią rozmowy i jest dźwięk, ale jest też obraz. To jest inny rodzaj?
Czytam to od dłuższego czasu i mam wrażenie, że wy wszyscy bardzo skomplikujecie coś, co może być proste. Jakby ktoś do mnie mówi we śnie bez obrazka, to albo to ważna wiadomość, albo nie. Skąd mam wiedzieć, czy to 'czysta emocja bez dekoracji' czy po prostu zapomniałam resztę snu?
Wracając do tego, co Sigilia mówiła o siedzeniu w ciszy po przebudzeniu - mam takie pytanie. Czy próbowałyście robić coś z tym, co wtedy wraca? Mam na myśli nie tylko zapamiętać, ale właśnie coś z tym zrobić - posiedzieć z daną emocją, zapytać w myśli, co chce powiedzieć?
To, o czym Naparstnica mówi, jest mi bliskie. Też miałam takie momenty, kiedy odpowiedź nie przyszła jako słowo ani obraz, tylko jako pewność. Jakby coś się ułożyło, choć nie widziałam żadnego układania. W snach dźwiękowych mam to częściej niż po zwykłych wizualnych.
Mam wrażenie, że wy opisujecie coś, co w medytacji nazywa się cichą wiedzą. To nie jest myśl, którą możesz zacytować, tylko stan. Tylko że medytacja działa na jawie, a wy mówicie o czymś, co zostawia ten ślad po śnie. Zastanawiam się, czy to nie jest ten sam mechanizm.
Wchodzę w połowie dyskusji, ale chcę zapytać o coś, czego nie widziałam tu wcześniej. Czy te sny dźwiękowe zdarzają się częściej w określonym momencie nocy? Mam na myśli, czy to coś, co wraca tuż przed przebudzeniem, czy raczej w środku nocy?
To ciekawe, bo z czakrą gardła wiąże się godzina między czwartą a szóstą rano. I właśnie ten czas jest często wymieniany jako czas, kiedy przekazy głosowe są jakby bardziej drożne. Nie wiem, czy to zbieżność, ale zapytałam właśnie dlatego.
A mam głupie pytanie, bo nie znam się na czakrach. Czakra gardła to chodzi o to, że przez gardło przychodzi komunikacja? I jeśli jest aktywna w nocy, to dlatego słyszymy zamiast widzieć?
Wracam do tego, co mówiła Sigilia o siedzieniu w ciszy zaraz po przebudzeniu. Czy to coś, co robisz od zawsze, czy nauczyłaś się tego gdzieś? Bo mnie się wydaje, że większość ludzi od razu sięga po telefon i to wszystko gasi.
Zaczęłam od prowadzenia pamiętnika snów i przy okazji wyszło, że zanim cokolwiek zapiszę, potrzebuję chwili bez ruchu. Potem okazało się, że ta chwila jest ważniejsza niż sam zapis. Nie wyczytałam tego nigdzie, po prostu tak wyszło w praktyce.
A jak długo ta chwila ciszy powinna trwać? Pytam, bo mam małe dzieci i ta cisza zwykle trwa może trzydzieści sekund, zanim ktoś krzyczy z pokoju obok. Zastanawiam się, czy to w ogóle ma sens próbować.
I tu wracamy do sedna tego wątku, bo właśnie z dźwiękowymi snami ten moment jest chyba najważniejszy. Obraz łatwiej sobie zwizualizować po czasie, ale dźwięk ginie szybciej. Jeśli nie złapiesz go w tej pierwszej chwili, to naprawdę może zniknąć bez śladu.
To, co mówi Larkis, ma sens. Ja zaczęłam nagrywać głosówki od razu po przebudzeniu, zanim cokolwiek pomyślę. Nie opisuję, tylko mówię, co słyszę, takim tonem, jakbym jeszcze była w środku tego snu. Różnica jest spora.
Głosówka zamiast pisania, to ciekawy pomysł. Ale nie boisz się, że później odsłuchujesz i brzmi to kompletnie bez sensu? Bo ja raz próbowałam coś powiedzieć po przebudzeniu i byłam przekonana, że powiedziałam coś ważnego, a tam było tylko mamrotanie.
Wracam do pytania, które Ballen zadał wcześniej, bo mi się wydaje, że przepłynęło. Mówicie o pewności, o cichej wiedzy, o fragmencie który jest trafny. Ale trafny w stosunku do czego? Jak sprawdzacie, że to nie jest post-senна autosugestia?
Mam wrażenie, że ta rozmowa trochę skręciła w stronę weryfikowalności, a zaczęliśmy od czegoś innego. Czy sny dźwiękowe to w ogóle inny rodzaj komunikacji? Nie chodzi tylko o to, czy są 'prawdziwe', ale o to, czy słuch we śnie otwiera inne kanały niż wzrok.
Czytałam gdzieś, że przed snem można intencjonalnie prosić o przekaz w konkretnej formie. Podobno jeśli wzrokowe sny są dla ciebie zbyt chaotyczne, można poprosić o przekaz przez dźwięk albo odczucie. Czy ktoś próbował czegoś takiego?
