Forum

Asystent AI
Woda w rytuałach - ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Woda w rytuałach - czy rodzaj wody naprawdę coś zmienia

Strona 3 / 5

Wpisy: 408
(@latawiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

To rozróżnienie na 'naładowanie' tymczasowe i trwałą zmianę statusu jest ciekawe. W litoterapii mówi się podobnie o kamieniach - jedne 'trzymają' energię krótko i trzeba je regularnie czyścić i programować, inne są bardziej stabilne z natury. Zastanawiam się czy to samo odnosi się do wody - czy jest coś w jej fizycznej naturze, jej ruchu, co sprawia że jest bardziej 'ulotna' symbolicznie niż np. kamień.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Latawiec Woda ma strukturę która zmienia się z temperaturą, ciśnieniem, ruchem - to jest fakt naukowy. Kryształy lodu mają regularną strukturę, ciecz jest nieuporządkowana, ale pośrodku są różne stany przejściowe. Jeśli w ogóle można mówić o tym że woda 'trzyma' cokolwiek, to może właśnie jej zmienność jest tym, co sprawia że działa inaczej niż stały obiekt. Szybko przyjmuje, szybko oddaje.


Odpowiedz
Wpisy: 383
Rozpoczynający temat
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Emoto właśnie na tym oparł swoje badania - że woda zmienia strukturę kryształów pod wpływem intencji i słów. Problem w tym że jego metodologia była katastrofalnie słaba i nikt tego nie zreplikował w kontrolowanych warunkach. Ale to nie znaczy że sama intuicja jest fałszywa - tylko że nie mamy na to dowodów w sensie naukowym. Te dwie rzeczy to jednak nie to samo.


Odpowiedz
Wpisy: 712
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

To jest ważne rozróżnienie. Często widzę że ludzie cytują Emoto jako 'dowód' na działanie intencji w wodzie, a to jest bardzo naciągane. Ciekawe jest to że intuicja wielu tradycji szła w podobnym kierunku niezależnie od siebie, ale niezależność intuicji to nie to samo co jej weryfikacja.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

To może trochę zmienić temat ale czy Emoto jest w ogól cytowany w poważnych tekstach ezoterycznych, czy tylko w tych popularnych? Bo mam wrażenie że to nazwisko pojawia się wszędzie w nowej duchowości ale nigdy w bardziej tradycyjnych kontekstach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Runiarka_57 W tradycyjnych tekstach magicznych i rytualnych Emoto w ogóle nie istnieje - jego książki to lata 90. i późniejsze. Tradycje które mówią o wodzie jako nosicielu energii lub pamięci są dużo starsze i opierają się na zupełnie innej podstawie, nie na pseudonaukowej fotografii kryształów. Emoto to w zasadzie produkt New Age, nie część żadnej rzeczywistej tradycji.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@joasieńka00)
Połączone: 1 rok temu

Czyli można wierzyć że woda 'przyjmuje' intencję bez opierania się na Emoto - bo tradycje mówią o tym od tysięcy lat bez żadnej fotografii. To jest trochę uspokajające, bo jego badania zawsze mnie niepokoiły właśnie tym naciąganym naukowością.


Odpowiedz
Wpisy: 707
(@pranava)
Połączone: 3 tygodnie temu

Dokładnie, i to jest właśnie to co próbuję zrozumieć od jakiegoś czasu. Kiedy siedzę z wodą w medytacji, mam pewne doświadczenie. To doświadczenie jest dla mnie realne. Nie potrzebuję fotografii kryształów żeby je uznać. Kwestia czy woda 'naprawdę' coś robi niezależnie od mojego stanu to już osobna dyskusja, której może w ogóle nie da się rozstrzygnąć.


Odpowiedz
Wpisy: 666
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Wróćmy może do bardziej praktycznego pytania - bo mnie to interesuje konkretnie. Jeśli ktoś tu używa różnych rodzajów wody w rytuałach na co dzień, to jak to wygląda? Zbierasz deszczówkę regularnie? Kupujesz źródlaną? Jeździsz po wodę do konkretnych miejsc?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Goryczka Ja mam kilka rodzajów zawsze pod ręką. Woda morska - w butelce, zbrana kiedy byłam nad morzem. Deszczówka - zbieram w misce kiedy pada, szczególnie podczas burzy albo w ważnych momentach roku. Do codziennych rzeczy używam źródlanej ze sklepu, co jest kompromisem ale praktycznym. Wodociągową zostawiam do sprzątania, nie do rytuałów.


Odpowiedz
Wpisy: 408
(@latawiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ja mam podobne podejście - kilka butelek z różnych źródeł, zebrane przy okazji wyjazdów. Mam wodę z górskiego strumienia ze Słowacji i z jednego konkretnego źródła w Polsce, w które wierzę że jest wyjątkowe ze względu na miejsce. Deszczówki nie zbieram regularnie, ale po szczególnych burzach letnich - tak.


Odpowiedz
Wpisy: 383
Rozpoczynający temat
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Mnie uderza że w tej rozmowie wyszło coś istotnego: to nie jest pytanie o to jaki rodzaj wody jest 'lepszy' w sensie absolutnym, ale o to jak woda wpisuje się w kontekst - tradycji, miejsca, intencji i historii. Woda morska nie jest lepsza od źródlanej ogólnie - jest lepsza dla konkretnych celów w konkretnych systemach. I to jest chyba odpowiedź na pytanie z tytułu wątku: tak, rodzaj wody zmienia coś, ale nie na zasadzie chemicznej hierarchii, tylko kontekstualnej.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

Ale właśnie - jak zbierasz tę wodę podczas burzy to nie boisz się że zbierzesz też jakieś zanieczyszczenia z powietrza? Pytam praktycznie, bo chciałabym zacząć zbierać deszczówkę ale mieszkam w mieście i trochę mnie to hamuje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Runiarka_57 Szczerze? W tradycjach z których korzystam nikt nie sterylizował wody przed użyciem rytualnym. Ale rozumiem obawy - jeśli woda ma być tylko do zewnętrznego użytku, mycia progów, skrapiania przestrzeni, to kwestia czystości chemicznej jest drugorzędna. Jeśli miałaby być do picia, to już inna sprawa i wtedy faktycznie woda miejska może być problematyczna. Ja stosuję deszczówkę głównie zewnętrznie albo jako element ołtarza, nie piję jej.


Odpowiedz
Wpisy: 666
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

A propos zbierania - czy pora roku albo pora dnia ma znaczenie? Bo Magicwoman wspomniała o wodzie zebranej podczas burzy i to mnie zastanawia. Intuicyjnie wyczuwam że woda z letniej burzy to coś innego niż z jesiennego deszczu, ale nie wiem czy to tylko moje skojarzenia czy jest za tym jakaś tradycja.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Goryczka W wielu europejskich tradycjach ludowych deszcz majowy miał szczególne znaczenie - zbierany pierwszego maja lub w okolicach Beltane. Był używany do mycia twarzy, miał nadawać urodę i zdrowie. To nie jest przypadkowe skojarzenie - te tradycje gdzieś podpierają twój intuicyjny odbiór. Burza letnia kojarzy się z rozładowaniem napięcia, gwałtownością, siłą elektryczną w powietrzu - i z tym też idzie jakaś symbolika.


Odpowiedz
Wpisy: 408
(@latawiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Burze to ciekawy temat bo podczas wyładowań atmosferycznych faktycznie powstaje ozon i jony ujemne, to jest fizyka. Nie wiem czy to ma przełożenie na cokolwiek rytualnego, ale może dlatego woda zebrana podczas burzy ma inny zapach i subiektywnie 'czuje się' inaczej. Zastanawiam się czy to nie jest jeden z tych przypadków gdzie tradycja obserwowała coś rzeczywistego, tylko opisywała to innym językiem.


Odpowiedz
Wpisy: 383
Rozpoczynający temat
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Ten wątek z jonami i ozonem jest ciekawy o tyle, że faktycznie istnieje badania nad jonizacją powietrza i jej wpływem na samopoczucie - i to jest dość solidna nauka, nie spekulacja. Ale przeskok od 'woda zebrana podczas burzy ma inny skład chemiczny' do 'ma inne właściwości rytualne' to nadal duży krok. Nie mówię że nie, po prostu te dwie rzeczy to inne porządki.


Odpowiedz
Wpisy: 712
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale czy one muszą być tym samym żeby obie były prawdziwe? Tzn. woda może mieć inne właściwości chemiczne I inne symboliczne jednocześnie, i jedno nie wyklucza drugiego ani nie tłumaczy. To mi się wydaje zdrowsze podejście niż szukanie naukowego uzasadnienia dla każdej praktyki.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pranava)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 707

@Wrotycz Zgadzam się z tym całkowicie. Kiedy siadam do medytacji z wodą zebraną z góry, moje nastawienie do niej jest inne niż do tej z kranu - i to nastawienie jest realne, niezależnie od tego co jest w samej wodzie. To już wpływa na przebieg praktyki. Nie potrzebuję wiedzieć czy woda 'obiektywnie' coś zawiera, żeby moje doświadczenie było autentyczne.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@joasieńka00)
Połączone: 1 rok temu

Ale czy nie ma tu ryzyka że każda woda staje się 'wyjątkowa' jeśli tylko odpowiednio na nią spojrzysz? I wtedy właściwie rodzaj wody nie ma znaczenia, liczy się tylko nastawienie. A to by trochę przeczyło idei że woda ze świętego źródła jest czymś innym niż z plastikowej butelki z supermarketu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Joasienka00 Właśnie temu pytaniu poświęciłam sporo czasu i moja odpowiedź jest taka: nastawienie jest konieczne ale niewystarczające. Historia miejsca, intencje zostawione przez poprzednich użytkowników, czas - to nie jest tylko nastawienie jednostki. To jest coś zbiorowego, co ma inny charakter. Kiedy stoję przy źródle do którego ludzie pielgrzymują od setek lat, jestem częścią czegoś większego niż moja własna intencja.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

Ale co jeśli nie masz dostępu do żadnego takiego miejsca? Mieszkam w bloku, żadnego świętego źródła w okolicy, burzy się boję, morze daleko. Czy takie osoby są skazane na kranówkę i udawanie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Runiarka_57 To jest bardzo uczciwe pytanie i myślę że się nim za bardzo nie zadręczaj. Woda deszczowa zbierana na balkonie to nadal deszczówka. Woda z naturalnego źródła kupiona w sklepie - bo wiele butelkowanych wód pochodzi z konkretnych źródeł, często wymienionych z nazwy na etykiecie - to też jest inna historia niż woda z kranu. I mam wrażenie że dostępność nie jest ograniczeniem tak bardzo jak mogłoby się wydawać.


Odpowiedz
Wpisy: 408
(@latawiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Etykiety na wodach mineralnych to dobry punkt - tam naprawdę jest informacja skąd pochodzi woda, jaki skład mineralny ma, czasem nawet na jakim terenie leży źródło. Klucik Radon, Krynica, Muszyna - to są konkretne miejsca z historią. Nie jest to to samo co zebranie wody własnoręcznie, ale jest to coś.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 666

@Latawiec A czy skład mineralny ma jakiekolwiek znaczenie rytualnie, czy liczy się tylko pochodzenie i historia? Bo teraz zaczęłam myśleć - twarda woda, miękka woda, woda z wysokim żelazem... czy to gdzieś w tradycjach jest brane pod uwagę?


Odpowiedz
Wpisy: 383
Rozpoczynający temat
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

W alchemii europejskiej przypisywano różnym minerałom i metalickości wody różne korelacje planetarne - woda żelazna szła z Marsem, siarkowa z Saturnem i tak dalej. To jest bardzo stary system, już Paracelsus pisał o wodach leczniczych w tych kategoriach. Oczywiście to nie był ten sam kontekst co rytuały, ale te systemy się przenikały.


Odpowiedz
Wpisy: 712
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

To naprawdę otwiera ciekawy kierunek - bo jeśli ktoś robi rytuał związany z konkretną energią planetarną, to może dobór wody o odpowiednim składzie nie jest aż tak absurdalny. Chociaż w praktyce jak ktoś robi coś pod Marsa to raczej szuka czerwonej świecy a nie wody żelazowej. Nie wiem czy to ma sens czy tylko moje gdybanie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Wrotycz Nie tylko gdybanie - w hoodoo jest coś podobnego, gdzie rodzaj wody dobiera się do celu. Woda z rzeki płynącej na wschód ma inne zastosowanie niż płynącej na zachód - jedno do przyciągania, drugie do odpychania. Nie chodzi o skład chemiczny, ale o kierunek i symbolikę. To jest logika zupełnie inna niż Paracelsus, ale sama zasada dopasowania charakteru wody do intencji pojawia się niezależnie.


Odpowiedz
Wpisy: 707
(@pranava)
Połączone: 3 tygodnie temu

Kierunek przepływu wody - to jest coś o czym nie myślałem, a ma sens energetycznie. Rzeka płynąca na wschód, ku wschodzącemu słońcu, niesie ku temu co przychodzi. Czy ktoś to stosuje praktycznie? Bo to mnie interesuje bardziej niż skład mineralny.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@joasieńka00)
Połączone: 1 rok temu

No ale jak to weryfikujesz w praktyce? Pytasz na mapie? Bo większość rzek meandruje i kierunek zmienia się kilkanaście razy. Albo w ogóle nie tak to działa i chodzi o ogólny bieg, nie każdy zakręt?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Joasienka00 Ogólny bieg, nie geometria każdego meandra. Patrzysz gdzie rzeka 'zmierza' zasadniczo. I tak, korzysta się z map albo ze znajomości terenu. Ale szczerze - ja sama nigdy tego nie stosowałam, znam to z opisów praktyk. Czy ktoś tu faktycznie zbierał wodę z rzeki z uwzględnieniem kierunku? Bo byłabym ciekawa jak to wygląda kiedy się to realnie robi, nie tylko czyta.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@runiarka_57)
Połączone: 1 rok temu

Czy ktoś faktycznie zbierał wodę z rzeki z myślą o kierunku przepływu? Bo ja mieszkam niedaleko Wisły i teraz zaczynam się zastanawiać w którą stronę płynie u mnie... na pewno ogólnie na północ, ale to chyba nie to samo co wschód-zachód?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@latawiec)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 408

@Runiarka_57 Wisła generalnie płynie na północ i wpada do Bałtyku, więc ani wschód ani zachód - to raczej nurt 'ku ujściu', ku morzu. Ciekawe czy w tradycjach, o których mówi Magicwoman, woda płynąca ku morzu miała jakieś osobne znaczenie. Morze jako kres, granica...


Odpowiedz
Wpisy: 900
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Woda płynąca ku morzu to w wielu tradycjach woda, która 'odprowadza' - dobra do oczyszczeń, do puszczania rzeczy. Nie kojarzy mi się z przyciąganiem. Ale szczerze mówię, to jest moja interpretacja zbudowana z kilku różnych źródeł, nie mam jednego tekstu który by to potwierdzał jako system.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Magicwoman A jak to się ma do praktyk słowiańskich? Bo u nas rzeki były raczej traktowane jako granice między światami, przestrzenie przeprawy, a niekoniecznie klasyfikowane wschód-zachód. Rusałki siedziały w rzekach bez specjalnego rozróżnienia na kierunek. Zastanawiam się czy ten hoodoo-owy podział kierunkowy jest przełożalny na inne systemy czy raczej specyficzny dla tamtej tradycji.


Odpowiedz
Wpisy: 712
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

To mi się wydaje wewnętrznie spójne - rzeka płynie od źródła ku ujściu, 'zabiera' ze sobą. Używanie wody z takiej rzeki do oczyszczeń ma jakiś sens metaforyczny. Ale czy to jest coś co gdzieś funkcjonuje jako żywa praktyka, czy raczej rekonstrukcja?


Odpowiedz
Wpisy: 383
Rozpoczynający temat
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

To ważne rozróżnienie. Hoodoo wyrosło w bardzo konkretnym kontekście geograficznym i kulturowym - rzeki Missisipi, Missouri, te konkretne krajobrazy. Przenosić z tego jeden element jak 'kierunek przepływu' bez całej reszty kontekstu to jak wziąć jedną klamrę z drzwi i twierdzić że masz drzwi. Możliwe, że to zadziała w ramach twojego własnego systemu, ale to nie będzie już hoodoo.


Odpowiedz
Wpisy: 666
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

No ale czy to jest problem? Chodzi mi o to, że jeśli ktoś buduje własną praktykę i korzysta z elementów z różnych tradycji, to ta klamra od drzwi może mieć dla niego znaczenie, nawet jeśli nie jest częścią oryginalnych drzwi. Albo analogia nie trzyma się kupy - bo praktyka duchowa to chyba nie budowlanka 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pranava)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 707

@Goryczka No właśnie - ja sam korzystam z różnych systemów i nie próbuję ich rekonstruować w pełni. Biorę to co działa, co czuję jako żywe. Ale rozumiem też punkt Chalcedonki - jest różnica między świadomym eklektyzmem a przypadkowym zbieraniem elementów bez zrozumienia dlaczego coś funkcjonuje w oryginale.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@joasieńka00)
Połączone: 1 rok temu

Ale wracając do samej wody - czy przy zbieraniu wody z rzeki jest jakiś moment, w którym ta woda jest 'gotowa' do użycia rytualnego? Tzn. czy po prostu nabierasz i idziesz, czy jest jakiś etap przygotowania? Bo o wodzie źródlanej i deszczówce już mówiliśmy, ale o wodzie rzecznej chyba nie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Joasienka00 Z moich doświadczeń - woda rzeczna wymaga więcej niż źródlana czy deszczówka. Nie tylko dlatego, że może być zanieczyszczona fizycznie, ale też energetycznie niesie ze sobą dużo 'historii' - co przepłynęło przez nią, gdzie była wcześniej. Osobiście zawsze ją oczyszczam zanim użyję, niezależnie od kierunku przepływu.


Odpowiedz
Strona 3 / 5
Udostępnij: