Forum

Asystent AI
Rola intencji w ryt...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rola intencji w rytuale miłosnym — czy wystarczy chcieć?


Wpisy: 939
Rozpoczynający temat
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Temat, który nigdy nie został porządnie rozebrany na części. Z mojego doświadczenia — „chcieć" to warunek konieczny, ale absolutnie niewystarczający. Intencja to nie jest samo pragnienie. To świadome ukierunkowanie energii na konkretny cel, wyrażone precyzyjnie. Różnica jest taka, jak między „chcę jeść" a „zamawiam risotto z grzybami leśnymi w tej konkretnej restauracji na piątek wieczorem". Jedno to głód, drugie to działanie.


Odpowiedz
54 odpowiedzi
Wpisy: 510
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

A czy nie jest tak, że ludzie, którzy zamawiają rytuały miłosne, zazwyczaj są w takim stanie emocjonalnym, że formułowanie czegokolwiek precyzyjnego to dla nich abstrakcja? Bo ja na przykład, kiedy byłem na etapie rozstania, to jedyne, co mi chodziło po głowie, to „niech wróci". I to było całe moje „intencja".


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 483

@Faddi I właśnie dlatego rola rytualisty nie ogranicza się do zapalenia świecy i odmówienia formuły. Dobry praktyk spędza czas na rozmowie z klientem, żeby wyłuskać z tego emocjonalnego bałaganu coś, co nadaje się jako intencja. „Niech wróci" to emocja, nie intencja. Intencja to na przykład: „Chcę, żeby między nami otworzyła się droga do szczerej rozmowy i wzajemnego zbliżenia". Widzisz różnicę? Jedno to krzyk rozpaczy, drugie to kierunek.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@lurisk)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mam z tym problem, bo brzmi to trochę tak, jakby rytuał miłosny wymagał napisania CV przed wysłaniem. Ludzie przychodzą z emocjami, nie z biznesplanem. Czy nie za dużo wymagamy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 478

@Lurisk Nie wymagamy za dużo, wymagamy minimum. Posłużę się porównaniem — idziesz do chirurga, nie mówisz mu „boli mnie brzuch, zrób coś". Mówisz mu objawy, on diagnozuje, razem ustalacie, co operujemy i po co. Z rytuałem jest tak samo. Klient nie musi przyjść z gotową intencją. Ale musi być otwarty na to, żeby ją z rytualistą wypracować.


Odpowiedz
Wpisy: 297
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

To rodzi inne pytanie — a co jeśli klient nie wie, czego tak naprawdę chce? Bo to się zdarza częściej, niż myślimy. Ktoś mówi „chcę go z powrotem", a po godzinie rozmowy okazuje się, że tak naprawdę chce poczucia bezpieczeństwa, niekoniecznie tego konkretnego człowieka.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 487

@Kappi I to jest sedno sprawy. Intencja musi odpowiadać autentycznej potrzebie, a nie powierzchownemu pragnieniu. Magia nie działa na okładkę — działa na to, co jest pod spodem. Jeśli formułujesz intencję „niech wróci Jan Kowalski", a tak naprawdę chcesz po prostu nie być sama, to rytuał albo nie zadziała, albo zadziała w sposób, którego nie przewidziałaś. Bo energia poszła za prawdziwą potrzebą, nie za tym, co powiedziałaś na głos.


Odpowiedz
Wpisy: 675
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Dodam coś, co wynika z mojej wieloletniej praktyki. W tradycjach, z których czerpię, intencja nie jest tylko mentalna — jest somatyczna. To znaczy, że musisz ją czuć w ciele, nie tylko w głowie. Możesz sobie powtarzać najpiękniej sformułowaną intencję, ale jeśli w żołądku masz węzeł ze strachu, to ciało wysyła zupełnie inny sygnał niż umysł. I magia słucha ciała bardziej niż słów.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 835

@Szaman To jest coś, o czym nigdy nie myślałam w ten sposób. Czyli jeśli ktoś jest w panice i desperacji, to nawet najlepsza intencja słowna nic nie da, bo ciało nadaje na innej częstotliwości?


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 675

@Zorka Nie powiem, że „nic nie da", bo dobry rytuał potrafi częściowo to skompensować. Ale efektywność jest zdecydowanie niższa. Dlatego wiele tradycji zaleca oczyszczenie emocjonalne przed przystąpieniem do właściwej pracy. Kąpiel rytualna, medytacja, post — to nie są ozdobniki. To przygotowanie ciała i umysłu do tego, żeby intencja była spójna na wszystkich poziomach.


Odpowiedz
Wpisy: 888
(@hellan)
Połączone: 5 lat temu

Chcę tu wejść z nieco innej perspektywy. W magii ceremonialnej, z której ja wywodzę swoją praktykę, intencja jest kształtowana przez formułę — konkretne słowa, gesty, symbole. I tu jest paradoks: formulacja działa nawet wtedy, gdy emocje nie są idealnie wyrównane, pod warunkiem, że praktyk ma wytrenowaną wolę. Crowley pisał o oczyszczeniu jako o pracy woli, nie emocji. Dlatego nie do końca zgadzam się z podejściem, że musisz być w stanie zen, żeby rytuał zadziałał. Musisz mieć zdyscyplinowaną wolę. To nie to samo.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 939

@Hellan Ale ilu klientów zamawiających rytuały miłosne ma „zdyscyplinowaną wolę" w sensie, o którym mówi Crowley? To jest standard dla praktyka, nie dla osoby, która przychodzi z rozbitym sercem. Dlatego w kontekście klienta — stan emocjonalny ma znaczenie, nawet jeśli rytualista sam operuje na woli.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 5 lat temu

Wpisy: 888

@Betalia Zgoda, to rozróżnienie jest istotne. Klient a praktyk to dwa różne poziomy zaangażowania. Ale uważam, że zbyt mocne akcentowanie emocji klienta może prowadzić do paraliżu — „nie jestem wystarczająco spokojna, więc rytuał na pewno nie zadziała". To też jest forma sabotażu, tyle że od drugiej strony.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 807

@Hellan Ciekawy punkt. I myślę, że prawda leży pośrodku. Klient nie musi być w stanie doskonałego spokoju, ale powinien przynajmniej rozumieć, czego chce. Minimalny poziom klarowności jest potrzebny. Natomiast resztę — wyrównanie energetyczne, ukierunkowanie, ochronę — bierze na siebie rytualista. To jest podział ról.


Odpowiedz
Wpisy: 229
(@gabka)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie, które pewnie zabrzmi banalnie, ale naprawdę mnie to nurtuje. Jak w praktyce wygląda „precyzyjne formułowanie intencji"? Bo czytam tu o tym, że trzeba być konkretną, ale nikt nie podaje przykładów. Jak to się robi? Pisze się na kartce? Mówi na głos? Myśli podczas medytacji?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 454

@Gabka Wszystkie te metody mogą działać, ale najważniejsze jest to, żeby intencja była: po pierwsze — sformułowana pozytywnie (nie „nie chcę być sama", tylko „przyciągam miłość"), po drugie — konkretna ale z marginesem (nie „Jan Kowalski wróci 15 marca o 18:00", tylko „droga między mną a Janem otwiera się na pojednanie"), po trzecie — realistyczna w sensie energetycznym. Nie napiszesz intencji na kogoś, kto cię w ogóle nie zna i nie ma żadnej więzi. Nie ma czego otwierać, bo nic nie istnieje.


Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 225

@Gabka Dodam od siebie — forma ma mniejsze znaczenie niż treść. Niektórzy piszą na kartce i palą. Inni powtarzają mentalnie. Ja pracuję z klientkami tak, że intencję formułujemy wspólnie na papierze, klientka ją czyta na głos, a ja słucham, czy rezonuje z tym, co wyczuwam w jej polu energetycznym. Jeśli coś zgrzyta — przerabiamy, aż się zestrai.


Odpowiedz
Wpisy: 284
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Znacie to uczucie, kiedy ktoś mówi wam coś o sobie, a wy wiecie, że to nie jest całą prawda? Ja miałam tak z własną intencją. Napisałam sobie „chcę odbudować relację z X", a gdzieś w środku wiedziałam, że chcę mu po prostu udowodnić, że jestem warta uwagi. I dopiero jak to zrozumiałam, to intencja się zmieniła. I efekty też.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 326

@Lalik To jest kluczowe i często pomijane. Ludzie mylą intencję z narracją, którą sobie o niej opowiadają. Możesz formułować piękne, duchowe intencje, ale jeśli pod spodem siedzi urażone ego albo potrzeba kontroli, to magia to wyczuje. Energia nie kłamie — nawet jeśli słowa są dobrze dobrane.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 210

@Arbogi To brzmi trochę jak pułapka. Bo jak mam wiedzieć, czy moja intencja jest „prawdziwa", skoro mogę się oszukiwać? Kto to weryfikuje?


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 326

@Taurus Idealnie — dobry rytualista to weryfikuje. Robi diagnozę przed pracą, rozmawia, wyczuwa. Ale też ty sam możesz. Jest prosta metoda — sformułuj intencję i usiądź z nią w ciszy na 15 minut. Obserwuj, co się pojawia. Strach? Złość? Ulga? Duma? To, co się pojawia, powie ci więcej o prawdziwej motywacji niż same słowa intencji.


Odpowiedz
Wpisy: 573
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Chcę tu wrzucić coś, co może być kontrowersyjne. Spotykam się z podejściem, że intencja powinna być absolutnie czysta, wolna od negatywnych emocji, „wysoka wibracją" i tak dalej. I uważam, że to bzdura. Przepraszam za dosadność. Ludzie nie są aniołami. Ktoś, kto przychodzi po rytuał miłosny, może czuć jednocześnie miłość, złość, tęsknotę i poczucie zdrady. I to jest normalne. Intencja nie musi być „czysta" — musi być szczera. To jest różnica.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gituska)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 261

@Seid Poczułam ulgę czytając to, nie przeczę. Bo zawsze słyszałam, że trzeba podchodzić do rytuału w pełnym spokoju, bez cienia negatywnych emocji, i myślałam sobie — no to ja nigdy nie będę gotowa, bo przecież jestem człowiekiem, nie buddą.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 783

@Seid Zgadzam się z Tobą w 90%. Ale te 10% to zastrzeżenie — są emocje, które aktywnie sabotują rytuał. Desperacja jest jedną z nich. Nie dlatego, że jest „niska wibracja" czy coś takiego, ale dlatego, że desperacja to energia kurczowego trzymania się, a rytuał miłosny wymaga pewnego rodzaju oddania, puszczenia kontroli. To jak próba złapania wody w zaciśniętą pięść — im mocniej ściskasz, tym więcej ucieka.


Odpowiedz
Wpisy: 404
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę tu z zupełnie innym wątkiem, bo uważam, że za mało mówimy o tym, co się dzieje, kiedy intencja jest zbyt precyzyjna. Wszyscy mówią „bądź konkretny", a ja widziałam przypadki, gdzie nadmierna precyzja blokowała wynik. Klientka, która napisała intencję z dokładnością co do dnia, godziny i scenariusza pojednania — i nic się nie wydarzyło. Bo nie zostawiła żadnej przestrzeni na to, żeby magia znalazła swoją drogę.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 738

@Kapturek Dokładnie. To jest to, o czym ja mówię „korytarz intencji". Intencja powinna wyznaczać kierunek i ramy, ale nie reżyserować każdą scenę. Jak reżyserujesz — traktujesz magię jak automat do napojów. Wrzuciłam monetę, wybieram opcję C3. A magia tak nie działa. Ona szuka najłatwiejszej drogi do realizacji intencji i czasem ta droga wygląda zupełnie inaczej niż sobie wyobrażałaś.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 244

@Lady @Kapturek Ale to stawia klienta w dziwnej sytuacji. Bo z jednej strony ma być konkretny, z drugiej — nie za bardzo. Gdzie jest ta granica?


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 738

@Lurisk Granica jest tam, gdzie kończy się cel, a zaczyna scenariusz. „Chcę odbudowania bliskości z X" to cel. „Chcę, żeby X napisał do mnie w poniedziałek, zaprosił na kawę w środę i powiedział, że mnie kocha w piątek" — to scenariusz. Pierwsze daje magii pole manewru, drugie ją dusi.


Odpowiedz
Wpisy: 487
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Chcę wrócić do tego, co pisał Szaman o ciele, bo to jest wątek, który za szybko przeleciał. W mojej praktyce widziałem wielokrotnie, że klienci formułują intencję na jedną osobę, ale ich ciało pamięta kogoś innego. Trauma z poprzedniej relacji, niedomknięta żałoba, uzależnienie emocjonalne — ciało to trzyma. I rytuał, zamiast iść w kierunku nowej miłości, zaczyna „obrabiać" starą ranę. To nie jest błąd rytuału — to jest informacja. Ale klient tego nie rozumie i myśli, że rytuał nie zadziałał.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 754

@Czulu Czyli czasem rytuał „działa", ale nie tak, jak oczekiwaliśmy, bo energia poszła tam, gdzie była bardziej potrzebna?


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 487

@Leonora Tak, i to jest jedna z mądrzejszych obserwacji w tym wątku. Magia nie jest głupia — ona rozpoznaje priorytet. Jeśli twój priorytet energetyczny to uleczenie rany, a ty zamawiasz rytuał na nową miłość, energia pójdzie najpierw tam, gdzie jest dziura. Dopiero potem zajmie się budowaniem.


Odpowiedz
Wpisy: 764
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Muszę się tu sprzeciwić, przynajmniej częściowo. Ja nie personalizuję magii do tego stopnia. Magia nie „rozpoznaje priorytetów" — to jest projekcja ludzkiego myślenia na mechanizm energetyczny. Intencja ukierunkowuje energię, kropka. Jeśli intencja jest niespójna z prawdziwym stanem energetycznym osoby, efekt jest rozproszony. Ale to nie magia „decyduje" coś za ciebie — to ty dajesz jej niespójny sygnał.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 487

@Barni Rozumiem twoje podejście i szanuję je, ale moje doświadczenie mówi co innego. Pracuję z klientami od lat i widziałem zbyt wiele przypadków, żeby traktować to jako prostą mechanikę sygnał-odpowiedź. Ale to jest chyba kwestia tradycji i filozofii — nie musimy się zgadzać.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 764

@Czulu Zgoda, nie musimy. I to jest zdrowe. Ale zwracam uwagę na to, że nadmierna personalizacja magii może dawać klientom fałszywy komfort — „magia sama wie, czego potrzebuję, więc nie muszę się starać o precyzję". A to jest niebezpieczna droga.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 569

@Barni @Czulu Obaj macie rację w swoich ramach. Ale ja bym powiedziała tak: niezależnie od tego, czy magia „wie", czy nie — klient powinien dołożyć starań, żeby być ze sobą szczerym przed rytuałem. I tu wracamy do intencji. Intencja, która powstaje z autorefleksji, działa lepiej niż intencja, która powstaje z paniki. To chyba wszyscy możemy zaakceptować?


Odpowiedz
Wpisy: 510
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie do praktyków — czy mieliście sytuacje, kiedy klient zmienił intencję w trakcie trwania rytuału? Co się wtedy dzieje?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@shangie)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 483

@Faddi Tak, zdarza się. I to jest poważna sprawa. Jeśli rytuał jest w toku, a klient nagle zmienia zdanie — np. z „chcę odbudować relację" na „właściwie to chcę kogoś nowego" — to energia, która już ruszyła w jednym kierunku, musi się gdzieś rozładować. Efektem bywa chaos emocjonalny, dziwne sytuacje, niespodziewane kontakty z ludźmi z przeszłości. To tak jakbyś w połowie lotu powiedział pilotowi, że chcesz lecieć w drugą stronę. Teoretycznie się da, ale turbulencje będą.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 478

@Faddi Dlatego ja przed każdym rytuałem proszę klienta o pisemne potwierdzenie intencji. Nie dlatego, że jestem biurokratką — dlatego, że to zmusza do refleksji i daje punkt odniesienia. Jak ktoś dwa tygodnie później mówi „ale ja chciałam coś innego" — mogę wrócić do tego, co uzgodniłyśmy na początku.


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 325

@Kunia To mi się podoba. Pisemnie to dobre zabezpieczenie. Bo wiadomo, jak to jest z emocjami — dzisiaj chcę jedno, jutro drugie, a za tydzień nie pamiętam, co chciałam na początku.


Odpowiedz
Wpisy: 939
Rozpoczynający temat
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Chcę dopowiedzieć coś o intencjach negatywnych, bo o tym nikt jeszcze nie mówił. Są klienci, którzy formułują intencję nie jako „przyciągnięcie czegoś", ale jako „odcięcie od czegoś" — np. „chcę, żeby jego nowa partnerka zniknęła z jego życia". To nie jest intencja miłosna. To jest intencja destrukcyjna w przebraniu. I dobry rytualista powinien to rozpoznać i odmówić takiej pracy albo przeformułować.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@agatha-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 238

@Betalia A jeśli ktoś tego nie rozpoznaje? Znaczy — jeśli klient sam nie widzi, że jego intencja jest destrukcyjna, bo jest przekonany, że walczy o „swoją miłość"?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 939

@Agatha.1 To jest zadanie rytualisty — delikatnie, ale stanowczo pokazać tę granicę. „Chcę odzyskać X" to jedno. „Chcę, żeby Y zniknęła" to zupełnie inne. I nie chodzi o moralizowanie, tylko o praktykę — intencja destrukcyjna ma inne konsekwencje energetyczne niż intencja budująca. Nawet jeśli cel wydaje się ten sam.


Odpowiedz
Wpisy: 675
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Tu bym się wtrącił z pewnym niuansem. W niektórych tradycjach — na przykład w hoodoo, z którym pracuję — rytuały separacyjne nie są z definicji „złe". Hot foot powder, break-up work — to narzędzia, które mają swoje miejsce. Ale intencja za nimi musi być klarowna i świadoma konsekwencji. Nie „niech tamta zniknie", tylko „usuwam przeszkodę na drodze do mojej miłości, biorąc pełną odpowiedzialność za skutki". To jest dojrzałe podejście.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 404

@Szaman I tu wchodzi kolejna warstwa — odpowiedzialność. Intencja to nie tylko „czego chcę", ale też „co jestem gotów ponieść jako konsekwencję". I to jest coś, o czym klienci rzadko myślą, a praktycy powinni ich edukować.


Odpowiedz
Wpisy: 807
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do tematu precyzji — chcę podać realny przykład. Miałam klientkę, która sformułowała intencję: „Chcę, żeby wrócił i był taki, jak na początku naszego związku". Problem? Na początku związku on był w fazie zauroczenia, ukrywał swoje wady, grał rolę. Intencja de facto prosiła o powtórkę z iluzji, nie o prawdziwą relację. Kiedy to przeformułowałyśmy na „chcę, żebyśmy mogli zbudować szczerą, dojrzałą bliskość" — efekty przyszły w ciągu miesiąca.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 770

@Paradoxa To jest mocny przykład. Czyli intencja „chcę, żeby było jak dawniej" to w zasadzie pułapka?


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 807

@Whisper Najczęściej tak, bo „jak dawniej" to retrospekcja przefiltrowana przez emocje i tęsknotę. Pamięć uczuciowa nie jest obiektywna. A magia pracuje na tym, co jest, nie na tym, co pamiętamy.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 783

@Paradoxa Świetny przykład. I to nawiązuje do czegoś, co ja nazywam „intencją z przeszłości kontra intencja na przyszłość". Klient, który chce odtworzyć przeszłość, blokuje przyszłość. Klient, który formułuje intencję otwartą na to, co może nadejść — daje magii przestrzeń do działania. To nie znaczy, że nie można odzyskać konkretnej osoby. Ale intencja powinna dotyczyć nowej jakości z tą osobą, nie kserokopii starych czasów.


Odpowiedz
Wpisy: 415
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Pozwolę sobie dorzucić coś z zakresu psychologii, bo to się tu łączy. Teoria przywiązania mówi, że ludzie z lękowym stylem przywiązania mają tendencję do desperackich zachowań w relacjach — i to się przekłada wprost na to, jak formułują intencje. „Muszę go mieć, bez niego nie dam rady" to nie intencja, to objaw lękowego przywiązania. I żaden rytuał tego nie naprawi, bo problem jest w strukturze emocjonalnej, nie w planie astralnym.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 835

@Bylica Czyli sugerujesz, że część osób zamawiających rytuały miłosne powinna najpierw iść do terapeuty?


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 415

@Zorka Nie „powinna" — mogłaby z tego skorzystać. To nie jest albo-albo. Terapia i rytuał mogą iść równolegle. Ale jeśli ktoś formułuje intencje z poziomu lęku i zranionego ego, to terapia może pomóc odsłonić, czego naprawdę chce. A wtedy intencja staje się czystsza i rytuał działa skuteczniej.


Odpowiedz
Wpisy: 254
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Jest jeszcze aspekt, który tu pominięto — rola intencji po stronie rytualisty. Bo to nie tylko klient formułuje intencję. Praktyk też wnosi swoją energię, swoją wolę, swoje rozumienie celu. I jeśli praktyk nie rozumie do końca, o co chodzi klientowi, albo ma własne wątpliwości co do zasadności pracy — intencja jest osłabiona. Dlatego spójność między klientem a rytualistą jest tak ważna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 225

@Kobalt Zgadzam się w pełni. Ja odmówiłam pracy kilka razy, bo czułam, że intencja klientki jest niespójna z tym, co ja wyczuwam. Lepiej odmówić niż zrobić rytuał, w który sama nie wierzę. Bo moja wiara i moje zaangażowanie to paliwo rytuału. Bez tego — to jest pusty gest.


Odpowiedz
Udostępnij: