Forum

Asystent AI
Rola intencji w ryt...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rola intencji w rytuale miłosnym - czy wystarczy chcieć?

Strona 1 / 2

Wpisy: 2328
Rozpoczynający temat
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Temat, który nigdy nie został porządnie rozebrany na części. Z mojego doświadczenia - „chcieć" to warunek konieczny, ale absolutnie niewystarczający. Intencja to nie jest samo pragnienie. To świadome ukierunkowanie energii na konkretny cel, wyrażone precyzyjnie. Różnica jest taka, jak między „chcę jeść" a „zamawiam risotto z grzybami leśnymi w tej konkretnej restauracji na piątek wieczorem". Jedno to głód, drugie to działanie.


Odpowiedz
92 odpowiedzi
Wpisy: 1972
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

A czy nie jest tak, że ludzie, którzy zamawiają rytuały miłosne, zazwyczaj są w takim stanie emocjonalnym, że formułowanie czegokolwiek precyzyjnego to dla nich abstrakcja? Bo ja na przykład, kiedy byłem na etapie rozstania, to jedyne, co mi chodziło po głowie, to „niech wróci". I to było całe moje „intencja".


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Faddi I właśnie dlatego rola rytualisty nie ogranicza się do zapalenia świecy i odmówienia formuły. Dobry praktyk spędza czas na rozmowie z klientem, żeby wyłuskać z tego emocjonalnego bałaganu coś, co nadaje się jako intencja. „Niech wróci" to emocja, nie intencja. Intencja to na przykład: „Chcę, żeby między nami otworzyła się droga do szczerej rozmowy i wzajemnego zbliżenia". Widzisz różnicę? Jedno to krzyk rozpaczy, drugie to kierunek.


Odpowiedz
Wpisy: 1888
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mam z tym problem, bo brzmi to trochę tak, jakby rytuał miłosny wymagał napisania CV przed wysłaniem. Ludzie przychodzą z emocjami, nie z biznesplanem. Czy nie za dużo wymagamy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Lurisk Nie wymagamy za dużo, wymagamy minimum. Posłużę się porównaniem - idziesz do chirurga, nie mówisz mu „boli mnie brzuch, zrób coś". Mówisz mu objawy, on diagnozuje, razem ustalacie, co operujemy i po co. Z rytuałem jest tak samo. Klient nie musi przyjść z gotową intencją. Ale musi być otwarty na to, żeby ją z rytualistą wypracować.


Odpowiedz
Wpisy: 1115
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

To rodzi inne pytanie - a co jeśli klient nie wie, czego tak naprawdę chce? Bo to się zdarza częściej, niż myślimy. Ktoś mówi „chcę go z powrotem", a po godzinie rozmowy okazuje się, że tak naprawdę chce poczucia bezpieczeństwa, niekoniecznie tego konkretnego człowieka.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Kappi I to jest sedno sprawy. Intencja musi odpowiadać autentycznej potrzebie, a nie powierzchownemu pragnieniu. Magia nie działa na okładkę - działa na to, co jest pod spodem. Jeśli formułujesz intencję „niech wróci Jan Kowalski", a tak naprawdę chcesz po prostu nie być sama, to rytuał albo nie zadziała, albo zadziała w sposób, którego nie przewidziałaś. Bo energia poszła za prawdziwą potrzebą, nie za tym, co powiedziałaś na głos.


Odpowiedz
Wpisy: 2426
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Dodam coś, co wynika z mojej wieloletniej praktyki. W tradycjach, z których czerpię, intencja nie jest tylko mentalna - jest somatyczna. To znaczy, że musisz ją czuć w ciele, nie tylko w głowie. Możesz sobie powtarzać najpiękniej sformułowaną intencję, ale jeśli w żołądku masz węzeł ze strachu, to ciało wysyła zupełnie inny sygnał niż umysł. I magia słucha ciała bardziej niż słów.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Szaman To jest coś, o czym nigdy nie myślałam w ten sposób. Czyli jeśli ktoś jest w panice i desperacji, to nawet najlepsza intencja słowna nic nie da, bo ciało nadaje na innej częstotliwości?


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Zorka Nie powiem, że „nic nie da", bo dobry rytuał potrafi częściowo to skompensować. Ale efektywność jest zdecydowanie niższa. Dlatego wiele tradycji zaleca oczyszczenie emocjonalne przed przystąpieniem do właściwej pracy. Kąpiel rytualna, medytacja, post - to nie są ozdobniki. To przygotowanie ciała i umysłu do tego, żeby intencja była spójna na wszystkich poziomach.


Odpowiedz
Wpisy: 2584
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Chcę tu wejść z nieco innej perspektywy. W magii ceremonialnej, z której ja wywodzę swoją praktykę, intencja jest kształtowana przez formułę - konkretne słowa, gesty, symbole. I tu jest paradoks: formulacja działa nawet wtedy, gdy emocje nie są idealnie wyrównane, pod warunkiem, że praktyk ma wytrenowaną wolę. Crowley pisał o oczyszczeniu jako o pracy woli, nie emocji. Dlatego nie do końca zgadzam się z podejściem, że musisz być w stanie zen, żeby rytuał zadziałał. Musisz mieć zdyscyplinowaną wolę. To nie to samo.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Hellan Ale ilu klientów zamawiających rytuały miłosne ma „zdyscyplinowaną wolę" w sensie, o którym mówi Crowley? To jest standard dla praktyka, nie dla osoby, która przychodzi z rozbitym sercem. Dlatego w kontekście klienta - stan emocjonalny ma znaczenie, nawet jeśli rytualista sam operuje na woli.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Betalia Zgoda, to rozróżnienie jest istotne. Klient a praktyk to dwa różne poziomy zaangażowania. Ale uważam, że zbyt mocne akcentowanie emocji klienta może prowadzić do paraliżu - „nie jestem wystarczająco spokojna, więc rytuał na pewno nie zadziała". To też jest forma sabotażu, tyle że od drugiej strony.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Hellan Ciekawy punkt. I myślę, że prawda leży pośrodku. Klient nie musi być w stanie doskonałego spokoju, ale powinien przynajmniej rozumieć, czego chce. Minimalny poziom klarowności jest potrzebny. Natomiast resztę - wyrównanie energetyczne, ukierunkowanie, ochronę - bierze na siebie rytualista. To jest podział ról.


Odpowiedz
Wpisy: 926
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie, które pewnie zabrzmi banalnie, ale naprawdę mnie to nurtuje. Jak w praktyce wygląda „precyzyjne formułowanie intencji"? Bo czytam tu o tym, że trzeba być konkretną, ale nikt nie podaje przykładów. Jak to się robi? Pisze się na kartce? Mówi na głos? Myśli podczas medytacji?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Gabka Wszystkie te metody mogą działać, ale najważniejsze jest to, żeby intencja była: po pierwsze - sformułowana pozytywnie (nie „nie chcę być sama", tylko „przyciągam miłość"), po drugie - konkretna ale z marginesem (nie „Jan Kowalski wróci 15 marca o 18:00", tylko „droga między mną a Janem otwiera się na pojednanie"), po trzecie - realistyczna w sensie energetycznym. Nie napiszesz intencji na kogoś, kto cię w ogóle nie zna i nie ma żadnej więzi. Nie ma czego otwierać, bo nic nie istnieje.


Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Gabka Dodam od siebie - forma ma mniejsze znaczenie niż treść. Niektórzy piszą na kartce i palą. Inni powtarzają mentalnie. Ja pracuję z klientkami tak, że intencję formułujemy wspólnie na papierze, klientka ją czyta na głos, a ja słucham, czy rezonuje z tym, co wyczuwam w jej polu energetycznym. Jeśli coś zgrzyta - przerabiamy, aż się zestrai.


Odpowiedz
Wpisy: 798
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Znacie to uczucie, kiedy ktoś mówi wam coś o sobie, a wy wiecie, że to nie jest całą prawda? Ja miałam tak z własną intencją. Napisałam sobie „chcę odbudować relację z X", a gdzieś w środku wiedziałam, że chcę mu po prostu udowodnić, że jestem warta uwagi. I dopiero jak to zrozumiałam, to intencja się zmieniła. I efekty też.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Lalik To jest kluczowe i często pomijane. Ludzie mylą intencję z narracją, którą sobie o niej opowiadają. Możesz formułować piękne, duchowe intencje, ale jeśli pod spodem siedzi urażone ego albo potrzeba kontroli, to magia to wyczuje. Energia nie kłamie - nawet jeśli słowa są dobrze dobrane.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1618

@Arbogi To brzmi trochę jak pułapka. Bo jak mam wiedzieć, czy moja intencja jest „prawdziwa", skoro mogę się oszukiwać? Kto to weryfikuje?


Odpowiedz
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Taurus Idealnie - dobry rytualista to weryfikuje. Robi diagnozę przed pracą, rozmawia, wyczuwa. Ale też ty sam możesz. Jest prosta metoda - sformułuj intencję i usiądź z nią w ciszy na 15 minut. Obserwuj, co się pojawia. Strach? Złość? Ulga? Duma? To, co się pojawia, powie ci więcej o prawdziwej motywacji niż same słowa intencji.


Odpowiedz
Wpisy: 2215
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Chcę tu wrzucić coś, co może być kontrowersyjne. Spotykam się z podejściem, że intencja powinna być absolutnie czysta, wolna od negatywnych emocji, „wysoka wibracją" i tak dalej. I uważam, że to bzdura. Przepraszam za dosadność. Ludzie nie są aniołami. Ktoś, kto przychodzi po rytuał miłosny, może czuć jednocześnie miłość, złość, tęsknotę i poczucie zdrady. I to jest normalne. Intencja nie musi być „czysta" - musi być szczera. To jest różnica.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Seid Poczułam ulgę czytając to, nie przeczę. Bo zawsze słyszałam, że trzeba podchodzić do rytuału w pełnym spokoju, bez cienia negatywnych emocji, i myślałam sobie - no to ja nigdy nie będę gotowa, bo przecież jestem człowiekiem, nie buddą.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Seid Zgadzam się z Tobą w 90%. Ale te 10% to zastrzeżenie - są emocje, które aktywnie sabotują rytuał. Desperacja jest jedną z nich. Nie dlatego, że jest „niska wibracja" czy coś takiego, ale dlatego, że desperacja to energia kurczowego trzymania się, a rytuał miłosny wymaga pewnego rodzaju oddania, puszczenia kontroli. To jak próba złapania wody w zaciśniętą pięść - im mocniej ściskasz, tym więcej ucieka.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Simma A jak odróżnić desperację od silnego pragnienia? Bo granica jest cienka.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Whisper Dobre pytanie. Silne pragnienie mówi: „Chcę tego i pracuję w tym kierunku". Desperacja mówi: „Muszę to mieć, bo bez tego nie przeżyję". Czujesz różnicę? Jedno jest aktywne, drugie jest reaktywne. Jedno ma fundament, drugie - panikę.


Odpowiedz
Wpisy: 1732
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę tu z zupełnie innym wątkiem, bo uważam, że za mało mówimy o tym, co się dzieje, kiedy intencja jest zbyt precyzyjna. Wszyscy mówią „bądź konkretny", a ja widziałam przypadki, gdzie nadmierna precyzja blokowała wynik. Klientka, która napisała intencję z dokładnością co do dnia, godziny i scenariusza pojednania - i nic się nie wydarzyło. Bo nie zostawiła żadnej przestrzeni na to, żeby magia znalazła swoją drogę.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Kapturek Dokładnie. To jest to, o czym ja mówię „korytarz intencji". Intencja powinna wyznaczać kierunek i ramy, ale nie reżyserować każdą scenę. Jak reżyserujesz - traktujesz magię jak automat do napojów. Wrzuciłam monetę, wybieram opcję C3. A magia tak nie działa. Ona szuka najłatwiejszej drogi do realizacji intencji i czasem ta droga wygląda zupełnie inaczej niż sobie wyobrażałaś.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Lady @Kapturek Ale to stawia klienta w dziwnej sytuacji. Bo z jednej strony ma być konkretny, z drugiej - nie za bardzo. Gdzie jest ta granica?


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Lurisk Granica jest tam, gdzie kończy się cel, a zaczyna scenariusz. „Chcę odbudowania bliskości z X" to cel. „Chcę, żeby X napisał do mnie w poniedziałek, zaprosił na kawę w środę i powiedział, że mnie kocha w piątek" - to scenariusz. Pierwsze daje magii pole manewru, drugie ją dusi.


Odpowiedz
Wpisy: 1789
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Chcę wrócić do tego, co pisał Szaman o ciele, bo to jest wątek, który za szybko przeleciał. W mojej praktyce widziałem wielokrotnie, że klienci formułują intencję na jedną osobę, ale ich ciało pamięta kogoś innego. Trauma z poprzedniej relacji, niedomknięta żałoba, uzależnienie emocjonalne - ciało to trzyma. I rytuał, zamiast iść w kierunku nowej miłości, zaczyna „obrabiać" starą ranę. To nie jest błąd rytuału - to jest informacja. Ale klient tego nie rozumie i myśli, że rytuał nie zadziałał.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Czulu Czyli czasem rytuał „działa", ale nie tak, jak oczekiwaliśmy, bo energia poszła tam, gdzie była bardziej potrzebna?


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Leonora Tak, i to jest jedna z mądrzejszych obserwacji w tym wątku. Magia nie jest głupia - ona rozpoznaje priorytet. Jeśli twój priorytet energetyczny to uleczenie rany, a ty zamawiasz rytuał na nową miłość, energia pójdzie najpierw tam, gdzie jest dziura. Dopiero potem zajmie się budowaniem.


Odpowiedz
Wpisy: 2074
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Muszę się tu sprzeciwić, przynajmniej częściowo. Ja nie personalizuję magii do tego stopnia. Magia nie „rozpoznaje priorytetów" - to jest projekcja ludzkiego myślenia na mechanizm energetyczny. Intencja ukierunkowuje energię, kropka. Jeśli intencja jest niespójna z prawdziwym stanem energetycznym osoby, efekt jest rozproszony. Ale to nie magia „decyduje" coś za ciebie - to ty dajesz jej niespójny sygnał.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Barni Rozumiem twoje podejście i szanuję je, ale moje doświadczenie mówi co innego. Pracuję z klientami od lat i widziałem zbyt wiele przypadków, żeby traktować to jako prostą mechanikę sygnał-odpowiedź. Ale to jest chyba kwestia tradycji i filozofii - nie musimy się zgadzać.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Czulu Zgoda, nie musimy. I to jest zdrowe. Ale zwracam uwagę na to, że nadmierna personalizacja magii może dawać klientom fałszywy komfort - „magia sama wie, czego potrzebuję, więc nie muszę się starać o precyzję". A to jest niebezpieczna droga.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Barni @Czulu Obaj macie rację w swoich ramach. Ale ja bym powiedziała tak: niezależnie od tego, czy magia „wie", czy nie - klient powinien dołożyć starań, żeby być ze sobą szczerym przed rytuałem. I tu wracamy do intencji. Intencja, która powstaje z autorefleksji, działa lepiej niż intencja, która powstaje z paniki. To chyba wszyscy możemy zaakceptować?


Odpowiedz
Wpisy: 1972
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie do praktyków - czy mieliście sytuacje, kiedy klient zmienił intencję w trakcie trwania rytuału? Co się wtedy dzieje?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Faddi Tak, zdarza się. I to jest poważna sprawa. Jeśli rytuał jest w toku, a klient nagle zmienia zdanie - np. z „chcę odbudować relację" na „właściwie to chcę kogoś nowego" - to energia, która już ruszyła w jednym kierunku, musi się gdzieś rozładować. Efektem bywa chaos emocjonalny, dziwne sytuacje, niespodziewane kontakty z ludźmi z przeszłości. To tak jakbyś w połowie lotu powiedział pilotowi, że chcesz lecieć w drugą stronę. Teoretycznie się da, ale turbulencje będą.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Faddi Dlatego ja przed każdym rytuałem proszę klienta o pisemne potwierdzenie intencji. Nie dlatego, że jestem biurokratką - dlatego, że to zmusza do refleksji i daje punkt odniesienia. Jak ktoś dwa tygodnie później mówi „ale ja chciałam coś innego" - mogę wrócić do tego, co uzgodniłyśmy na początku.


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1111

@Kunia To mi się podoba. Pisemnie to dobre zabezpieczenie. Bo wiadomo, jak to jest z emocjami - dzisiaj chcę jedno, jutro drugie, a za tydzień nie pamiętam, co chciałam na początku.


Odpowiedz
Wpisy: 2328
Rozpoczynający temat
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Chcę dopowiedzieć coś o intencjach negatywnych, bo o tym nikt jeszcze nie mówił. Są klienci, którzy formułują intencję nie jako „przyciągnięcie czegoś", ale jako „odcięcie od czegoś" - np. „chcę, żeby jego nowa partnerka zniknęła z jego życia". To nie jest intencja miłosna. To jest intencja destrukcyjna w przebraniu. I dobry rytualista powinien to rozpoznać i odmówić takiej pracy albo przeformułować.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 723

@Betalia A jeśli ktoś tego nie rozpoznaje? Znaczy - jeśli klient sam nie widzi, że jego intencja jest destrukcyjna, bo jest przekonany, że walczy o „swoją miłość"?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Agatha.1 To jest zadanie rytualisty - delikatnie, ale stanowczo pokazać tę granicę. „Chcę odzyskać X" to jedno. „Chcę, żeby Y zniknęła" to zupełnie inne. I nie chodzi o moralizowanie, tylko o praktykę - intencja destrukcyjna ma inne konsekwencje energetyczne niż intencja budująca. Nawet jeśli cel wydaje się ten sam.


Odpowiedz
Wpisy: 2426
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Tu bym się wtrącił z pewnym niuansem. W niektórych tradycjach - na przykład w hoodoo, z którym pracuję - rytuały separacyjne nie są z definicji „złe". Hot foot powder, break-up work - to narzędzia, które mają swoje miejsce. Ale intencja za nimi musi być klarowna i świadoma konsekwencji. Nie „niech tamta zniknie", tylko „usuwam przeszkodę na drodze do mojej miłości, biorąc pełną odpowiedzialność za skutki". To jest dojrzałe podejście.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Szaman I tu wchodzi kolejna warstwa - odpowiedzialność. Intencja to nie tylko „czego chcę", ale też „co jestem gotów ponieść jako konsekwencję". I to jest coś, o czym klienci rzadko myślą, a praktycy powinni ich edukować.


Odpowiedz
Wpisy: 2326
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do tematu precyzji - chcę podać realny przykład. Miałam klientkę, która sformułowała intencję: „Chcę, żeby wrócił i był taki, jak na początku naszego związku". Problem? Na początku związku on był w fazie zauroczenia, ukrywał swoje wady, grał rolę. Intencja de facto prosiła o powtórkę z iluzji, nie o prawdziwą relację. Kiedy to przeformułowałyśmy na „chcę, żebyśmy mogli zbudować szczerą, dojrzałą bliskość" - efekty przyszły w ciągu miesiąca.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Paradoxa To jest mocny przykład. Czyli intencja „chcę, żeby było jak dawniej" to w zasadzie pułapka?


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Whisper Najczęściej tak, bo „jak dawniej" to retrospekcja przefiltrowana przez emocje i tęsknotę. Pamięć uczuciowa nie jest obiektywna. A magia pracuje na tym, co jest, nie na tym, co pamiętamy.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Paradoxa Świetny przykład. I to nawiązuje do czegoś, co ja nazywam „intencją z przeszłości kontra intencja na przyszłość". Klient, który chce odtworzyć przeszłość, blokuje przyszłość. Klient, który formułuje intencję otwartą na to, co może nadejść - daje magii przestrzeń do działania. To nie znaczy, że nie można odzyskać konkretnej osoby. Ale intencja powinna dotyczyć nowej jakości z tą osobą, nie kserokopii starych czasów.


Odpowiedz
Wpisy: 2140
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Pozwolę sobie dorzucić coś z zakresu psychologii, bo to się tu łączy. Teoria przywiązania mówi, że ludzie z lękowym stylem przywiązania mają tendencję do desperackich zachowań w relacjach - i to się przekłada wprost na to, jak formułują intencje. „Muszę go mieć, bez niego nie dam rady" to nie intencja, to objaw lękowego przywiązania. I żaden rytuał tego nie naprawi, bo problem jest w strukturze emocjonalnej, nie w planie astralnym.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Bylica Czyli sugerujesz, że część osób zamawiających rytuały miłosne powinna najpierw iść do terapeuty?


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2140

@Zorka Nie „powinna" - mogłaby z tego skorzystać. To nie jest albo-albo. Terapia i rytuał mogą iść równolegle. Ale jeśli ktoś formułuje intencje z poziomu lęku i zranionego ego, to terapia może pomóc odsłonić, czego naprawdę chce. A wtedy intencja staje się czystsza i rytuał działa skuteczniej.


Odpowiedz
Wpisy: 1259
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Jest jeszcze aspekt, który tu pominięto - rola intencji po stronie rytualisty. Bo to nie tylko klient formułuje intencję. Praktyk też wnosi swoją energię, swoją wolę, swoje rozumienie celu. I jeśli praktyk nie rozumie do końca, o co chodzi klientowi, albo ma własne wątpliwości co do zasadności pracy - intencja jest osłabiona. Dlatego spójność między klientem a rytualistą jest tak ważna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@magicwoman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 900

@Kobalt Zgadzam się w pełni. Ja odmówiłam pracy kilka razy, bo czułam, że intencja klientki jest niespójna z tym, co ja wyczuwam. Lepiej odmówić niż zrobić rytuał, w który sama nie wierzę. Bo moja wiara i moje zaangażowanie to paliwo rytuału. Bez tego - to jest pusty gest.


Odpowiedz
Wpisy: 1618
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mam pytanie do grona ekspertów - czy znacie przypadki, kiedy rytuał zadziałał mimo źle sformułowanej intencji? Tak jakby „magia sama poprawiła kurs"?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Taurus Znam. I powiem ci, jak to interpretuję - to nie magia „poprawiła kurs", tylko intencja podświadoma klienta była silniejsza niż świadoma. Ktoś mówi „chcę odzyskać X", ale podświadomie chce po prostu być kochany. I rytuał reaguje na to podświadome pragnienie - i przynosi miłość, tylko nie od X, a od kogoś zupełnie innego. Klient jest zaskoczony, ale szczęśliwy. Więc - zadziałało. Tylko nie tak, jak zaplanowano.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Taurus Ja to widzę inaczej niż Wiciol. Uważam, że w takich przypadkach zadziałała sama energia rytuału - jego tradycja, jego egregory, intencja praktyków, którzy go wykonywali przez pokolenia. Rytuał egipski na przykład ma swoją „inteligencję" wynikającą z setek lat praktyki. Pojedyncza nieostra intencja klienta nie zniszczy tego, co budowano wiekami. Ale to nie znaczy, że precyzja nie ma znaczenia - po prostu w niektórych tradycjach rytuał ma większy „margines bezpieczeństwa".


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Seid Ciekawe podejście i nieczęsto spotykane. Tradycja jako nośnik intencji zbiorowej, który kompensuje indywidualne nieścisłości. Jest w tym sporo logiki. W magii ceremonialnej to się potwierdza - formuły wypracowane przez wieki mają swoją dynamikę niezależnie od tego, kto je recytuje. Ale to nie jest wymówka, żeby podchodzić do intencji lekceważąco.


Odpowiedz
Wpisy: 2213
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

A ja bym tu zwróciła uwagę na jeszcze jedną rzecz - timing intencji. To nie jest tak, że formułujesz intencję raz i gotowe. Ja uczę klientki, żeby wracały do swojej intencji codziennie, choćby na pięć minut. Nie po to, żeby ją zmieniać, ale żeby ją odświeżać. Intencja, która żyje tylko w momencie rytuału, a potem zostaje zapomniana - traci impet. To jak wystrzelenie rakiety bez paliwa na dalszą część lotu.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Herga Ale czy to się nie kłóci z zasadą „puść i nie przywiązuj się do wyniku"? Bo z jednej strony mam wracać do intencji, z drugiej - nie obsesyjnie się na niej skupiać. Jak to pogodzić?


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Faddi Dobre pytanie. „Puszczenie" nie oznacza zapomnienia. Oznacza brak kurczowego trzymania się wyniku. Możesz codziennie medytować nad intencją ze spokojem, poczuciem zaufania - to jest odświeżanie. Ale jeśli co pięć minut sprawdzasz telefon, czy napisał - to jest obsesja. Różnica jest w emocji, z jaką wracasz do intencji. Spokój kontra lęk.


Odpowiedz
(@lalik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 798

@Herga To ma sens. Ja popełniałam ten błąd - po rytuale siedziałam jak na szpilkach i analizowałam każdy sygnał. „O, wyświetlił mi się jego profil na Facebooku, to na pewno znak." A to był po prostu algorytm.


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 926

@Lalik Ha, znam to. Ja nawet snów szukałam „potwierdzenia", że rytuał działa. Każdy sen z ex interpretowałam jako sygnał. A potem rytualista powiedział mi, że sny po rytuale to często oczyszczanie, nie przepowiednia. I mi ulżyło.


Odpowiedz
Wpisy: 1560
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

To, o czym mówi Lalik i Gabka, to zjawisko, które ja nazywam „gorączką porytualną". Klient jest w takim stanie podwyższonej czujności po rytuale, że widzi znaki wszędzie. I to paradoksalnie może osłabiać efekt, bo ta obsesyjna czujność to energia kontroli, a nie zaufania. Dlatego po rytuale powinno się dać sobie minimum trzy dni pełnego odpuszczenia - nie sprawdzasz, nie analizujesz, nie szukasz znaków. Żyjesz normalnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1805

@Bryza Potwierdzam. Ja klientom wprost mówię - przez 72 godziny po rytuale nie stalkeruj, nie dzwoń, nie wysyłaj SMS-ów. Daj energii pracować. Jeśli będziesz ją ciągle „sprawdzać", to tak jakbyś co godzinę otwierał piekarnik, żeby zobaczyć, czy ciasto rośnie. Nie urośnie, bo ciągle wypuszczasz ciepło.


Odpowiedz
Wpisy: 2074
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wrócę do meritum tematu, bo dyskusja się trochę rozlała. Pytanie brzmi „czy wystarczy chcieć?" i odpowiedź jest jednoznaczna - nie. Ale chcę dodać coś, co może być kontrowersyjne: intencja nie jest nawet najważniejszym elementem rytuału. Dla mnie najważniejsza jest kompetencja praktyka. Widziałem rytuały z doskonałą intencją, które zawalił niedoświadczony rytualista. I widziałem rytuały z bardzo ogólną intencją, które zadziałały, bo praktyk był mistrzem. Intencja jest ważna, ale to nie ona robi robotę - robi ją rytuał prowadzony przez kompetentną osobę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Barni Częściowo się zgadzam, częściowo nie. Kompetencja praktyka to fundament, tak. Ale intencja klienta to materiał, z którym praktyk pracuje. Jak mi klient przyniesie pył zamiast gliny, to nawet najlepszy garncarz nie ulepi garnka. Jedno i drugie musi być na odpowiednim poziomie.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2426

@Barni @Kunia I dodajmy trzeci element - tradycję, w której pracujesz. Kompetencja praktyka, intencja klienta i siła tradycji. To jest trójnóg. Usuń jedną nogę i się przewróci. Dlatego odpowiedź na pytanie z tematu jest bardziej złożona niż „tak" lub „nie".


Odpowiedz
Wpisy: 1115
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Mam jeszcze pytanie o coś praktycznego - jak intencja ma się do sytuacji, kiedy ktoś zamawia rytuał, ale nie mówi o nim osobie, na którą jest kierowany? Czy ta osoba podświadomie „odbiera" intencję? Czy musi o niej wiedzieć?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Kappi Osoba docelowa nie musi wiedzieć o rytuale - i z reguły nie powinna. Ale na poziomie energetycznym - tak, odbiera. Nie świadomie, nie jako myśl „ktoś zrobił na mnie rytuał". Raczej jako subtelne impulsy - nagle myśli o tobie, nagle czuje tęsknotę, nagle ma wrażenie, że powinien do ciebie zadzwonić. To jest sposób, w jaki intencja rytuału dociera do osoby docelowej. Ale działa to tym lepiej, im intencja jest bardziej precyzyjna i spójna.


Odpowiedz
(@lukin1993)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 66

@paradoxa tu się zgadzam osoba docelowa nie powinna wiedzieć o tym, że rytuał został wykonany. 
Ale mam trzy pytania. 
1. Ludzie zazwyczaj korzystający z usług rytualistów zapewne piszą „chce odzyskać X.” I jak się to ma z intencją gdyż z reguły to rytualista dobiera właściwą ścieżkę i rytuał , nie informując klienta o tym jaką intencje dobrał. 
2. Czy energia zawsze dociera ? Np biorąc pod uwagę fakt, że dwoje ludzi się rozstało po kłótniach, które się powtarzały kobieta zleca np czarne wesele i facet szybko związał się z kimś nowym , czy energia tego silnego rytuału wtedy do niego dotrze? Czy ta nowa osoba nie będzie stanowiła blokady? 
3. I ostatnie pytanie właśnie stricte dotyczące czarnej magii na odzyskanie miłości, czy czarna magia może negatywnie wpłynąć na poprawę relacji, odnowienie kontaktu pomimo dobrej intencji?


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Paradoxa A jeśli ta osoba ma silną ochronę energetyczną? Albo ktoś zrobił na nią rytuał ochronny? Czy intencja przebije się przez to?


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2326

@Leonora To zależy od wielu czynników - siły ochrony, siły rytuału, jakości intencji, i przede wszystkim od tego, czy na jakimś poziomie ta osoba CHCE tego kontaktu. Bo ochrona chroni przed niechcianymi wpływami. Jeśli gdzieś w głębi ta osoba też tęskni, ochrona nie będzie blokować intencji miłosnej. Ochrona nie jest murem - to raczej filtr.


Odpowiedz
Wpisy: 2379
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

To nawiązuje do szerszego pytania o wolną wolę, które zawsze wisi nad rytuałami miłosnymi. I tu intencja odgrywa decydującą rolę. Intencja typu „zmuszam cię do powrotu" uderza w wolną wolę i energetycznie generuje opór. Intencja typu „otwieram drogę, żebyś mógł wrócić, jeśli tego chcesz" szanuje wolną wolę i generuje zaproszenie. Magia na zaproszeniu działa lepiej niż magia na przymusie. Nie zawsze, ale zdecydowanie częściej.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Simma To jest piękna koncepcja, ale muszę zagrać adwokata diabła. Jeśli „otwieram drogę" to jest tak delikatne działanie, to po co w ogóle robić rytuał? Dlaczego nie po prostu napisać SMS-a? Rytuał miłosny z definicji ingeruje w energetykę drugiej osoby. Udawanie, że „tylko otwieramy drogę" to trochę hipokryzja, nie?


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2379

@Lurisk Nie powiedziałabym hipokryzja - powiedziałabym niuans. SMS nie działa na poziomie energetycznym. Rytuał tak. Ale „ingerencja energetyczna" to spektrum. Na jednym końcu masz delikatne przyciąganie uwagi, na drugim - spętanie. Intencja określa, gdzie na tym spektrum się znajdujesz. Nie udajemy, że nie wpływamy - wpływamy. Pytanie brzmi: jak mocno i z jaką postawą.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Lurisk I jeszcze jedna rzecz - rytuał nie zastępuje SMS-a. Rytuał zmienia warunki energetyczne, w których ten SMS może zadziałać. Ktoś, kto zablokował cię emocjonalnie, nie zareaguje na SMS. Ale jeśli rytuał otworzy w nim furtkę - ten sam SMS może zrobić robotę. Intencja rytuału to przygotowanie gruntu, nie sadzenie drzewa.


Odpowiedz
Wpisy: 2213
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Chcę wrócić do jednej rzeczy, którą powiedział Seid - o tradycji jako nośniku zbiorowej intencji. To jest coś, co wiele osób nie docenia. Kiedy wykonujesz rytuał, który ma za sobą setki lat praktyki, wchodzisz w strumień energii, który jest większy niż ty. Twoja indywidualna intencja łączy się z intencją wszystkich, którzy ten rytuał wykonywali przed tobą. I to daje siłę, której nie osiągniesz improwizowanym rytuałem z YouTube.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Herga To wyjaśnia, dlaczego rytuały z długą tradycją - egipski, wiccański, słowiański - mają tak dobrą opinię. Nie chodzi tylko o technikę, ale o to „pole energetyczne" wypracowane przez pokolenia?


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2213

@Gituska Tak, i to jest realna siła. Ale uwaga - ta siła tradycji nie zwalnia z osobistej intencji. Ona ją wzmacnia, nie zastępuje. Możesz wsiąść do pociągu (tradycja), ale musisz wiedzieć, na której stacji wysiadasz (intencja). Bez tego jedziesz, ale nie wiesz dokąd.


Odpowiedz
Wpisy: 2293
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Mam obserwację, która może być głupia, ale ją powiem. Czy to nie jest tak, że sami „zaawansowani" klienci mają problem z intencją, bo za dużo wiedzą? Znaczy - czytają o tradycjach, o fazach księżyca, o godzinach planetarnych, o wszystkim. I przez to ich intencja staje się przeładowana warunkami. A ktoś, kto przychodzi z prostym „chcę być z nim" - czasem ma lepszy efekt, bo jest bezpośredni.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@arbogi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1238

@Whisper To nie jest głupia obserwacja, to jest bardzo trafna. Przeładowanie intelektualne potrafi zabić intuicję. I faktycznie - czasem najprostsze intencje działają najlepiej, bo są autentyczne i nieupiększone. Ale - i tu jest haczyk - to działa, kiedy ta prostota idzie w parze z emocjonalną spójnością. „Chcę być z nim", wypowiedziane ze spokojem i zaufaniem, to rakieta. „Chcę być z nim", wypowiedziane z rozpaczy i obsesji, to petarda, która eksploduje w dłoni.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1972

@Arbogi No to wracamy do punktu wyjścia - stan emocjonalny. Właściwie cała ta dyskusja kręci się wokół jednego: intencja jest tak dobra, jak stan, z którego ją formułujesz.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1732

@Faddi I to jest prawda, ale dodałabym jeszcze: intencja jest tak dobra, jak gotowość do zaakceptowania wyniku. Bo część klientów formułuje intencję, ale w głębi nie jest gotowa na to, żeby ona się spełniła. Boją się. Co zrobię, jak wróci? Co jeśli się okaże, że to nie jest to, czego chciałam? Ten lęk przed spełnieniem to cichy sabotażysta intencji.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Kapturek Dokładnie. I to jest coś, co dobry rytualista powinien wyczuć. Ja zadaję klientkom proste pytanie: „Wyobraź sobie, że za tydzień on stoi pod twoimi drzwiami. Co czujesz?" I reakcja mówi mi więcej niż jakakolwiek deklaracja. Jeśli klientka czuje radość - intencja jest autentyczna. Jeśli czuje panikę - jest coś do przepracowania przed rytuałem.


Odpowiedz
Wpisy: 1686
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę wątek tarotowy, bo to się łączy. Ja przed każdą pracą rytualistyczną robię rozkład na intencję klienta. I bywają sytuacje, kiedy karty wprost mówią: „Intencja jest fałszywa" - na przykład Siódemka Mieczy w pozycji intencji. Klient sam siebie oszukuje. Nie świadomie, nie ze złą wolą - po prostu nie dotarł jeszcze do prawdy o tym, czego naprawdę chce. I wtedy zamiast rytuału proponuję pracę diagnostyczną z tarotem, żeby tę prawdziwą intencję wydobyć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Gebda To jest podejście, które mi się bardzo podoba. Użycie tarota do sprawdzenia intencji przed rytuałem - to jak taki energetyczny test jakości.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: