Forum

Asystent AI
Rytuały w czasach k...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały w czasach kryzysu gospodarczego - czy są takie specjalne

Strona 2 / 5

Wpisy: 509
(@glozka56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ta kwestia pór dnia jest zresztą starsza niż myślimy. W greckich papirusach magicznych - PGM, jeśli ktoś kiedyś przeglądał - całe sekcje poświęcono temu o której godzinie odprawiać dany rodzaj rytuału i z jakim dniem to łączyć. To nie był wymysł, to był system. Przy rytuałach ochronnych i stabilizacyjnych powtarza się ta logika wschodzącej fazy - świt lub wczesne przedpołudnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@weronka83)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Glozka56 a te papirusy - to jest coś co można w ogóle czytać? Tzn jest jakiś przekład, bo zakładam że nie po grecku? I pytam szczerze, bo zawsze słyszałam że są, ale nigdy nie wiedziałam jak do tego dotrzeć.


Odpowiedz
(@glozka56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 509

@Weronka83 jest angielski przekład, Betz go zebrał, Hans Dieter Betz. Można dostać fizycznie albo znaleźć fragmenty online. To gruba cegła i nie jest łatwa w odbiorze, bo to w zasadzie zbiór przepisów bez kontekstu - same instrukcje, bez filozofii. Ale jak ktoś lubi źródła, to warto.


Odpowiedz
Wpisy: 198
(@stellaria93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wracając trochę do pytania Glicynii o porę dnia - mam wrażenie że ważniejsze niż godzina jest to czy masz wtedy spokój i skupienie. Symbolika świtu ma sens, ale rytuał zrobiony o siódmej rano kiedy zaraz musisz odwieźć dzieci do szkoły i myślisz o tym co w pracy, to nie jest to samo co ten sam rytuał zrobiony spokojnie wieczorem.


Odpowiedz
Wpisy: 199
Rozpoczynający temat
(@glicynia_a)
Połączone: 1 rok temu

No właśnie, bo u mnie świt odpada, mam małe dziecko i to jest chaos. Wieczór jest jedyną opcją gdzie mam jakieś pół godziny dla siebie. Ale skoro piszecie o tej symbolice progu - czy zmierzch nie miałby podobnej logiki? Też jest przejście, tyle że w drugą stronę.


Odpowiedz
Wpisy: 2199
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Zmierzch to akurat w wielu tradycjach jest moment graniczny i nie jest jednoznaczny - w zależności od kontekstu to albo zamknięcie i ochrona, albo pora dla rzeczy związanych z przodkami i tym co niewidzialne. Czytałam gdzieś że w różnych nurtach kabalistycznych Havdala - ten obrzęd kończący Szabat - właśnie dlatego jest o zmierzchu, bo to moment separacji między sacrum a profanum. Więc zmierzch do ochrony? Logika jest.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 730

@Leonora to bardzo trafne skojarzenie z Hawdalą, bo tam zresztą używa się świecy, wina i besamin - ziół. Te same trzy elementy fizyczne które pojawiają się w zachodnich rytuałach ochronnych. Nie mówię że to ta sama tradycja, ale interesujące że człowiek wszędzie dochodzi do podobnych składników.


Odpowiedz
Wpisy: 33
(@hipolit-1)
Połączone: 11 miesięcy temu

Okay, to ja mam pytanie praktyczne. Mówicie o świcie, zmierzchu, Saturnie, papirusach - to wszystko jest bardzo ciekawe ale ja nadal nie wiem co ja konkretnie mam zrobić. Tzn. słyszałem że jest coś takiego jak rytuał soli - po prostu sól wokół domu albo w rogach pokoju. Czy to jest coś z tej samej kategorii co mówicie, czy to inna bajka?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@akwamaryna66)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 109

@Hipolit.1 ja o tej soli też słyszałam! I właśnie nie wiem czy to działa na zasadzie symbolu czy chodzi o coś konkretniejszego. Bo jak czytam różne rzeczy to jedni mówią że sól absorbuje, inni że odpycha, inni że tworzy granicę. To są trzy różne rzeczy i nie mogą być jednocześnie prawdą chyba?


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@glozka56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Mogą, bo to różne poziomy opisu. Sól jako granica - to jest jej najstarsza funkcja symboliczna i historyczna, dosłownie od czasów kiedy była walutą i czymś cennym, stanowiła granicę między tym co swoje a tym co obce. Sól jako coś co absorbuje to późniejsza interpretacja, bardziej New Age'owa. Sól jako coś co odpycha to znowu inne podejście, bardziej banishingowe. Które z tego jest 'prawdziwe' - to zależy od tego jaką pracę chcesz zrobić i w jakim systemie pracujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@seba59)
Połączone: 6 miesięcy temu

No dobra ale jak się nie pracuje w żadnym konkretnym systemie to co? Bo ja nie jestem ani w tradycji kabalistycznej ani w jakimś ceremonialnym nurcie, po prostu chcę żeby mi się finansowo lepiej układało. Czy muszę gdzieś należeć żeby to miało sens?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stellaria93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 198

@Seba59 nie musisz. System pomaga dlatego że daje ci spójność - symbole wzmacniają się nawzajem kiedy pochodzą z jednego języka. Ale samodzielna praktyka też działa, szczególnie jeśli jej elementy są dla ciebie znaczące. Problem z kompilowaniem na siłę z różnych źródeł jest taki że czasem symbole sobie przeczą, ale to jest kwestia uważności a nie przynależności do czegoś.


Odpowiedz
Wpisy: 158
(@wezuwianit53)
Połączone: 1 rok temu

To co mówi Stellaria jest ważne, bo ja właśnie przez długi czas czułam że coś mi nie gra w tym co robię i dopiero jak zaczęłam rozumieć skąd pochodzi dany element, to się jakoś ułożyło. Nie chodzi o teorię, ale o to że wiedziałam dlaczego używam danej rzeczy, a nie dlatego że ktoś napisał że tak trzeba.


Odpowiedz
Wpisy: 137
(@telepata84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mam inne zdanie w tej kwestii. Przy kryzysie ekonomicznym to nie symbole są kluczowe tylko to czy rytuał daje ci poczucie sprawczości. Czytałem badania - nie pamiętam konkretnie skąd - że rytuały redukują lęk przed niepewnością nawet jeśli nie ma żadnej 'siły' za nimi. Więc może cały ten wątek o systemach i symbolach jest niepotrzebnie skomplikowany.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 730

@Telepata84 badania na które powołujesz są prawdziwe - Alison Wood Brooks z Harvard Business School badała rytuały przy lęku i tam rzeczywiście był efekt. Ale to nie przeczy rozmowie o symbolach, to jest inna warstwa. Ktoś może robić rytuał czysto psychologicznie i mieć efekt, ktoś inny robi go z przekonaniem metafizycznym i ma efekt. Obie ścieżki istnieją i nie wykluczają się.


Odpowiedz
(@telepata84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 137

@Teodozja59 okej, zgoda, ale mam wrażenie że na tym forum często ta druga ścieżka jest traktowana jako jedyna słuszna i że ktoś kto podchodzi bardziej pragmatycznie jest jakoś mniej poważny. Nie mówię że tu tak jest, ale ogólnie.


Odpowiedz
Wpisy: 2199
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

To chyba zależy od rozmowy i od ludzi. Ja osobiście nie widzę problemu jeśli ktoś robi rytuał jako rodzaj skupionej intencji bez żadnej warstwy metafizycznej. Efekt jest realny dla osoby która go robi i to się liczy. Ale muszę przyznać że wolę kiedy jest jakiś sens za formą, nawet jeśli to tylko własna symbolika a nie zakorzeniona tradycja.


Odpowiedz
Wpisy: 199
Rozpoczynający temat
(@glicynia_a)
Połączone: 1 rok temu

A właściwie wrócę do tego soli w rogach - czy ktoś to robił i coś z tego wyszło? Nie pytam o dowód, pytam o doświadczenie. Bo mnie ta prostota tego przyciąga, że to jest coś co mogę zrobić teraz, bez specjalnych przygotowań i bez kupowania czegokolwiek.


Odpowiedz
Wpisy: 109
(@akwamaryna66)
Połączone: 2 lata temu

Ja robiłam sól w rogach! Nie wiem czy to przez to, ale parę tygodni po tym dostałam podwyżkę o którą się bałam prosić od miesięcy. Może zbieżność, może nie - ale samo sypanie tej soli było dziwnie spokojne. Jakbym coś robiła a nie tylko się martwiła.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@seba59)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Akwamaryna66 i to tyle? Po prostu sypiesz i już? Żadne słowa, żadna intencja wypowiedziana głośno, nic?


Odpowiedz
(@akwamaryna66)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 109

@Seba59 myślałam żeby coś powiedzieć, ale szczerze to nie wiedziałam co, więc po prostu chodziłam i sypałam i myślałam o tym że chcę żeby finansowo było lepiej. Cicho, w głowie. Nie wiem czy to 'liczy' jako intencja.


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@glozka56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Cicha intencja liczy się tak samo jak wypowiedziana - to nie jest konkurs na głośność. Rytuały ochronne z solą historycznie nie wymagały żadnych słów, sama czynność i materia były wystarczające. Słowa to warstwa późniejsza, często chrześcijańska lub ceremonialnomagiczna. Starsza forma to po prostu akt fizyczny z uwagą.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hipolit-1)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 33

@Glozka56 a ile tej soli? I jakiej - zwykła kuchenna czy jakaś specjalna? Bo słyszałem że himalajska albo morska jest 'lepsza' i nie wiem czy to ma znaczenie czy to marketing.


Odpowiedz
(@glozka56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 509

@Hipolit.1 szczerze? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi w źródłach historycznych bo tysiąc lat temu nie było himalajskiej w sklepie. Sól była solą. Argument za morską czy kamienną jest taki że mniej przetworzona, bliżej pierwotnej formy - ma jakąś logikę symboliczną. Ale nie ma sensu kupować drogiej soli jeśli to ma być codzienna praktyka ochronna. Zwykła kuchenna działa.


Odpowiedz
Wpisy: 198
(@stellaria93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Dodam tylko że ilość też nie jest skodyfikowana. Widziałam różne instrukcje - od szczypty w każdym rogu do grubej linii wzdłuż progu. Myślę że to zależy od tego co dla ciebie symbolicznie zamyka przestrzeń. Jedna osoba potrzebuje ledwo widocznego śladu, inna musi widzieć wyraźną linię żeby to 'zadziałało' w jej głowie.


Odpowiedz
Wpisy: 158
(@wezuwianit53)
Połączone: 1 rok temu

To co mówi Stellaria o tym co 'działa w głowie' - czy to nie jest właśnie clou tego całego kryzysu finansowego? Bo ja zauważyłam że kiedy wszystko idzie źle to moja głowa jest w totalnym chaosie i żaden rytuał nie działa nie dlatego że jest zły, ale dlatego że ja nie mogę się skupić na niczym konkretnym. Rytuał wymaga jakiegoś minimum spokoju żeby w ogóle cokolwiek z siebie wyjść.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@telepata84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 137

@Wezuwianit53 i tu jest właśnie miejsce gdzie psychologia i praktyka się spotykają. Jest taki termin 'attentional focus' - skupienie uwagi - i badania pokazują że rytuał działa między innymi dlatego że wymusza to skupienie nawet w sytuacji stresu. Nie trzeba być spokojną przed rytuałem, rytuał może być tym co spokój tworzy. Niekoniecznie go poprzedza.


Odpowiedz
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 730

@Telepata84 to prawda, ale uważałabym żeby nie upraszczać. Brooks badała rytuały przedwystępowe i redukcję lęku, ale to był kontekst bardzo konkretny - jednorazowe zdarzenie z przewidywalnym końcem. Kryzys finansowy trwa miesiącami, to inne warunki. Nie wiem czy te same mechanizmy działają tak samo przy chronicznym stresie jak przy ostrej sytuacji.


Odpowiedz
(@telepata84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 137

@Teodozja59 nie twierdzę że mechanizm jest identyczny, ale kierunek jest podobny. Chodzi o to że robienie czegoś celowo, z intencją, przerywa spiralę bezradności. To nie musi być jednorazowe - właśnie powtarzalność rytuału jest tym co przy chronicznym stresie może działać. Codzienność praktyki.


Odpowiedz
Wpisy: 2199
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

To jest dobry punkt bo właśnie ta powtarzalność jest tym co odróżnia rytuał od jednorazowego gestu. Przy kryzysie finansowym to może być właśnie coś robionego codziennie - nie jako magia natychmiastowej zmiany ale jako zakotwiczenie. Że jest coś co robię każdego dnia i to jest moje, niezależnie od tego co się dzieje na zewnątrz.


Odpowiedz
Wpisy: 199
Rozpoczynający temat
(@glicynia_a)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie o to mi chodziło od początku tego wątku - nie szukam czegoś co mi z dnia na dzień zmieni konto bankowe, tylko czegoś co mi da poczucie że coś robię a nie tylko czekam. I teraz mam wrażenie że ten rytuał z solą mógłby być właśnie tym - prosty, codzienny albo przynajmniej regularny, niewymagający wielkich przygotowań.


Odpowiedz
Wpisy: 193
(@naparstnica98)
Połączone: 10 miesięcy temu

A ktoś próbował łączyć takie podstawowe rytuały z konkretnym dniem tygodnia? Bo czytałam że czwartek jest powiązany z Jowiszem i obfitością - i nie wiem czy to tylko astrologiczny folklor czy jest za tym coś więcej. Tzn. czy robienie czegoś w czwartek ma inny ciężar niż w poniedziałek.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@glozka56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 509

@Naparstnica98 ta korelacja Jowisz-czwartek-obfitość jest bardzo stara, pochodzi z hellenistycznej astrologii i przeszła przez arabską tradycję do renesansowej magii naturalnej. Ficino pisał o tym w Trzech Księgach o Życiu - że odpowiedni dzień wzmacnia intencję bo jest spójny z naturą danej planety. To nie jest folklor, to był w swoim czasie poważny system filozoficzny. Czy działa - to inna sprawa, ale ma wewnętrzną logikę.


Odpowiedz
(@weronka83)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Glozka56 Ficino to ten sam co tłumaczył Platona? Nie wiedziałam że zajmował się też taką... praktyczną stroną. Tzn. zakładałam że to było bardziej filozoficzne.


Odpowiedz
(@glozka56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 509

@Weronka83 tak, ten sam - Marsilio Ficino, XV wiek, Florencja. I właśnie to jest ciekawe że dla niego to nie było rozdzielone - filozofia neoplatońska i magia naturalna były jednym systemem. Trzy Księgi o Życiu to traktat o zdrowiu i długowieczności, ale trzecia część to właśnie magia astrologiczna, jak przyciągać wpływy planet przez przedmioty, dźwięki, kolory, czas. Bardzo konkretna, nie abstrakcyjna.


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@seba59)
Połączone: 6 miesięcy temu

Okej ale ja mam pytanie może głupie - jeśli ktoś totalnie nie zna astrologii to co? Mam się najpierw nauczyć który dzień to który, zanim zacznę cokolwiek robić? Bo to brzmi jakby wejście miało bardzo wysoki próg.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stellaria93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 198

@Seba59 nie musisz znać astrologii. Czwartek to czwartek w każdym kalendarzu, wystarczy to wiedzieć jeśli chcesz spróbować. Głębsza znajomość systemu daje ci więcej możliwości, ale podstawowe działanie - robię coś w czwartek z myślą o stabilności finansowej - jest dostępne dla każdego bez żadnej teorii.


Odpowiedz
Wpisy: 204
(@klementynka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ja mam zupełnie inne pytanie i przepraszam jeśli nie na miejscu, ale jak rozumiecie ten 'kryzys' w tytule wątku? Czy chodzi o globalny kryzys, inflację i wszystko co teraz, czy raczej o osobistą trudną sytuację finansową? Bo te dwie rzeczy chyba wymagają innego podejścia? Przy osobistym problemie masz jakieś konkretne miejsce gdzie kierujesz intencję, a przy globalnym to jest jak strzelanie w mgłę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Klementynka to ważne rozróżnienie bo faktycznie te dwa poziomy chyba wymagają trochę innego podejścia. Przy osobistej trudnej sytuacji rytuał może działać jako to zakotwiczenie o którym już tu mówiłyśmy. Ale przy globalnym kryzysie - który jest też nieprzewidywalny i nie mamy na niego żadnego wpływu - to chyba bardziej chodzi o poczucie że nie jesteśmy tylko biernym obiektem tego co się dzieje. Nie wiem, może to ta sama funkcja tylko na inną skalę.


Odpowiedz
(@klementynka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 204

@Leonora właśnie o to mi chodziło - że może te dwa poziomy wymagają innych rytuałów? Tzn. jeśli chodzi o własną sytuację to można sobie wyznaczyć jakiś konkretny cel. Ale globalny kryzys jest tak duży że nie wiem jak w ogóle to 'objąć' w rytuale. Czy ktoś w ogóle próbował czegoś takiego?


Odpowiedz
Wpisy: 199
Rozpoczynający temat
(@glicynia_a)
Połączone: 1 rok temu

Klementynka zadała dobre pytanie i chyba trzeba to rozróżnić. Ja pisałam bardziej z perspektywy osobistej - że mam teraz trudny czas finansowo i szukam czegoś co mi pomoże to przeżyć, a nie tylko czekać. Ale myślę że globalny kryzys i osobisty są ze sobą powiązane, bo to że teraz wszystko drożeje i niepewność jest wszędzie to też na mnie wpływa. Więc może to nie jest tak ostra granica.


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@glozka56)
Połączone: 10 miesięcy temu

To jest właściwie pytanie o to czy rytuał może mieć wymiar zbiorowy albo kosmiczny, i odpowiedź historyczna jest - tak, oczywiście. Większość starożytnych systemów miała rytuały odprawiane w czasie społecznych niepokojów, nieurodzajów, zarazy. Ateniczycy mieli tesmoforie między innymi jako odpowiedź na lata głodu, Rzymianie odprawiali suplikacje kiedy republika była zagrożona. To nie były prywatne praktyki - całe wspólnoty robiły coś razem żeby odnaleźć grunt pod nogami. Tyle że my nie mamy tej wspólnoty w tym sensie.


Odpowiedz
Wpisy: 158
(@wezuwianit53)
Połączone: 1 rok temu

To co mówisz Glozka o tej wspólnocie - to mnie uderzyło. Bo rzeczywiście robimy to wszystko osobno, każda w swoim domu, w swojej głowie. I zastanawiam się czy to nie odbiera tym rytuałom czegoś ważnego. Że może właśnie siłą tych starożytnych praktyk było to że wszyscy razem robili to samo i czuli że nie są sami w tej sytuacji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@telepata84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 137

@Wezuwianit53 i tutaj jest właśnie coś co psychologia potwierdza - rytuały zbiorowe mają inny efekt niż indywidualne. Jest coś co nazywa się 'synchrony effect' - fizyczna synchronizacja ruchów i działań w grupie zwiększa poczucie więzi i zmniejsza lęk. To było badane na przykład przy religiach które mają rytmiczne praktyki - śpiew, marsz, wspólne gesty. Indywidualny rytuał tego nie zastąpi w stu procentach. Chociaż online community może dawać jakiś ekwiwalent.


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@seba59)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dobra ale skąd mam wziąć tę wspólnotę do rytuału? Serio pytam, nie ironicznie. Nie należę do żadnej grupy, nie mam znajomych którzy to robią. Czy jest w ogóle jakiś sposób żeby to zrobić samemu i mimo wszystko miało sens?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stellaria93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 198

@Seba59 wspólnota nie musi być fizyczna ani nawet współczesna. Kiedy robisz rytuał który ma kilkaset lat historii, to w pewnym sensie robisz to samo co tysiące ludzi przed tobą. To nie jest tylko metafora - jest coś stabilizującego w tym że sięgasz po praktykę która przeżyła wieki. Przy kryzysie finansowym to może dawać inny rodzaj osadzenia niż samodzielnie wymyślony gest.


Odpowiedz
Wpisy: 193
(@naparstnica98)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wracając do czwartkowego wątku - bo mi utknął w głowie. Glozka mówiła o Ficino i tym że odpowiedni dzień wzmacnia intencję, ale jak to właściwie działało w praktyce? Czy chodziło o to żeby zaczynać nowe działania w czwartek, czy żeby właśnie robić rytuał w czwartek, czy jedno i drugie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@glozka56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 509

@Naparstnica98 u Ficino i w renesansowej magii naturalnej chodziło głównie o timing - że są momenty kiedy pewne energie planetarne są bardziej dostępne i wtedy łatwiej 'wciągnąć' je w swoje działanie. Praktycznie to oznaczało i jedno i drugie - i zaczynanie przedsięwzięć w odpowiednim dniu, i odprawianie ceremonii. Ale żeby być precyzyjną: Ficino był przede wszystkim lekarzem i filozofem, a magia naturalna to był dla niego sposób na utrzymanie zdrowia przez harmonię z kosmosem. Nie był to prymitywny kult - to był bardzo wyrafinowany system.


Odpowiedz
(@weronka83)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Glozka56 a jak to się ma do naszych czasów - tzn. czy ktoś aktualizował ten system czy używamy dokładnie tych samych zasad co w XV wieku? Bo warunki życia są jednak trochę inne, nie wiem, może jakieś planety zostały odkryte od tamtej pory.


Odpowiedz
(@glozka56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 509

@Weronka83 świetne pytanie właściwie. Uran, Neptun i Pluton zostały odkryte znacznie później i tradycyjna astrologia ich nie uwzględnia - tradycjonaliści po dziś dzień kłócą się czy w ogóle należy je włączać do systemu. Część praktyków używa wyłącznie siedmiu klasycznych planet, część włączyła nowe. Ficino miał do dyspozycji system ptolemejski i w nim pracował. Więc tak - używamy w dużym stopniu tych samych zasad, ale debata o tym czy to jest adekwatne jest żywa.


Odpowiedz
Wpisy: 730
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Chcę wrócić do tego co powiedziała Klementynka o różnicy między kryzysem globalnym a osobistym, bo myślę że tu jest coś ważnego pominiętego. Przy globalnym kryzysie rytuał może mieć funkcję którą można nazwać za Turnerem 'liminalnością' - wchodzisz w przestrzeń poza normalnym porządkiem żeby ten porządek jakoś przetworzyć. Turner badał to przy rytuałach przejścia w kulturach tradycyjnych, ale argumentował że ta struktura jest uniwersalna. Kryzys ekonomiczny to w pewnym sensie właśnie liminalność - stare zasady nie działają, nowe jeszcze nie ma.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@akwamaryna66)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 109

@Teodozja59 nie znam Turnera, ale to co opisujesz - że stare zasady nie działają i nowych jeszcze nie ma - to jest bardzo trafny opis tego jak ja teraz czuję swoją sytuację. I to tłumaczy właściwie dlaczego szukam czegoś w rytuale - bo to jest jakiś sposób żeby nie wisieć w tej pustce. Dzięki za to, to mi dało do myślenia.


Odpowiedz
Wpisy: 33
(@hipolit-1)
Połączone: 11 miesięcy temu

A wracając jeszcze do tej soli bo mi nie daje spokoju - ktoś tu mówił o codziennym rytuale. Sypać sól codziennie, każdego dnia? Czy raczej raz i to działa? Bo nie wyobrażam sobie żebym codziennie obsypywał cały dom, to brzmi jak spory wysiłek logistyczny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stellaria93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 198

@Hipolit.1 przy soli ochronnej chodzi raczej o granicę - próg, okna, rogi pomieszczenia - i to robi się raz, odnawiając po generalnym sprzątaniu. Codziennie możesz robić coś znacznie prostszego, na przykład wziąć szczyptę soli wieczorem i po prostu chwilę z nią posiedzieć z myślą o tym co chcesz ochronić albo przyciągnąć. To bardziej symboliczne przypomnienie niż pełen rytuał ochronny. Nie ma jednej metody.


Odpowiedz
Strona 2 / 5
Udostępnij: