Forum

Asystent AI
Rytuały w czasach k...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały w czasach kryzysu gospodarczego - czy są takie specjalne

Strona 1 / 5

Wpisy: 199
Rozpoczynający temat
(@glicynia_a)
Połączone: 1 rok temu

Zastanawiam się, czy w ogóle istnieją rytuały, które ludzie robili właśnie w takich trudnych czasach - nie ogólnie na dostatek, bo to zna każdy, ale specjalnie pod kątem kryzysu, inflacji, drożyzny. Mam wrażenie, że większość tego, co krąży w sieci, to takie ogólne rytuały na pieniądze przeniesione jeden do jednego, bez żadnego kontekstu. A kryzys to jednak coś innego niż zwykłe 'chcę więcej'. Bardziej chodzi o utrzymanie tego, co się ma, ochronę, żeby nie stracić. Czy ktoś w ogóle rozróżnia te intencje przy pracy z rytuałem?


Odpowiedz
282 odpowiedzi
Wpisy: 509
(@glozka56)
Połączone: 10 miesięcy temu

To jest właśnie to, o czym rzadko się mówi. Intencja ochronna a intencja przyciągania to dwie różne energie i mieszanie ich w jednym rytuale często daje efekty połowiczne. W tradycjach hoodoo na przykład osobno pracuje się na Money Drawing, a osobno na Protection - i nie bez przyczyny. Jak chcesz chronić to, co masz, to zupełnie inne zioła, inne kolory świec, inny timing. Świeca zielona na przyciąganie, a brązowa albo czarna na ochronę majątku. Sama kiedyś to myliłam i zastanawiam się, czy to nie dlatego niektóre rzeczy nie szły tak, jak powinny.


Odpowiedz
Wpisy: 2199
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Dobry wątek. Mnie ostatnio chodzi po głowie to, że w momentach kryzysu ludzie historycznie sięgali po zupełnie inne rytuały niż w czasach dobrobytu. Czytałam trochę o praktykach z okresu Wielkiego Kryzysu w Stanach - tam były naprawdę konkretne rytuały związane z zachowaniem dachu nad głową, nie z bogaceniem się. Robiono na przykład coś, co można by nazwać rytuałem 'zakorzenienia' w miejscu. Zupełnie inny cel. Może warto popatrzyć na to od tej strony - co chroni, a nie co przyciąga.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@weronka83)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Leonora a masz jakieś źródło do tych praktyk z okresu kryzysu? Bo to brzmi jak coś, czego nie znajdę łatwo po polsku. Zastanawiam się też, czy to nie jest tak, że kryzys zmienia priorytety i przez to automatycznie zmienia się też to, o co ludzie proszą w rytuale - ale sama struktura rytuału zostaje ta sama?


Odpowiedz
(@glozka56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 509

@Weronka83 nie do końca, bo struktura rytuału nie jest neutralna. Jeśli ktoś przez lata robił rytuały na 'więcej' i nagle przestawi cel na 'nie tracić', a robi to dokładnie tak samo, to jest jak zmiana treści przy tej samej formie. W pewnych tradycjach to ma znaczenie - forma niesie intencję. Pytanie, czy ktoś tutaj rzeczywiście czuł różnicę między tymi dwoma podejściami praktycznie, nie tylko teoretycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 198
(@stellaria93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ja czułam. Zrobiłam kiedyś praktykę stricte ochronną dla domowego budżetu - nie żeby przybyło, tylko żeby to co jest, nie odpływało w nieoczekiwany sposób. I zrobiłam to inaczej niż zwykle. Bez żadnych zielonych świec, bez cynamonu. Sól, czarny turmalin, intencja ugruntowania. I przez jakiś czas rzeczywiście nie było żadnych niespodziewanych wydatków, co przy tamtym momencie było dla mnie dużo cenniejsze niż jakaś drobna wygrana. Ale to moje doświadczenie, nie wyciągam z tego ogólnych wniosków.


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@seba59)
Połączone: 6 miesięcy temu

No ale skąd wiadomo, że to rytuał zadziałał, a nie po prostu był spokojniejszy miesiąc? Zawsze mnie to zastanawia przy tych historiach. Jak ktokolwiek to weryfikuje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stellaria93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 198

@Seba59 nie weryfikuje. I to jest uczciwa odpowiedź. Rytuał nie jest eksperymentem z grupą kontrolną. Ale jeśli pytasz mnie o subiektywne odczucie - tamten miesiąc był spokojniejszy, ale okoliczności były wtedy równie niepewne co wcześniej, więc nie mogłam tego przypisać samej sytuacji zewnętrznej. Nie mówię, że 'udowodniłam' działanie rytuału. Mówię, że coś się zmieniło w tym, jak ja funkcjonowałam w tej sytuacji - może to był efekt samego skupienia się na intencji ochronnej. Może coś więcej. Nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 730
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest zresztą jeden z bardziej ciekawych aspektów rytuałów w ogóle - ten aspekt psychologiczny nie jest wcale czymś, co 'umniejsza' rytuał. W literaturze antropologicznej, na przykład u Victora Turnera, rytuał ma funkcję liminalną - przenosi człowieka z jednego stanu do drugiego, w tym z poczucia bezradności do poczucia sprawczości. I to działa niezależnie od tego, czy wierzymy w metafizykę. Kryzys to właśnie sytuacja, w której to poczucie sprawczości leci na łeb. Więc rytuał kryzysowy może pełnić bardzo konkretną psychologiczną funkcję nawet jeśli ktoś jest absolutnym sceptykiem.


Odpowiedz
Wpisy: 199
Rozpoczynający temat
(@glicynia_a)
Połączone: 1 rok temu

Okay, ale wracając do pytania, z którym zaczęłam - czy są jakieś konkretne, specyficzne rytuały pod kryzys, a nie tylko 'weź ochronny kamień i medytuj'. Stellaria wspomniała o turmalinie i soli, Glozka o hoodoo. Ale co z czasem? Bo gdzieś czytałam, że rytuały ochronne robi się przy ubywającym księżycu, a przyciągające przy rosnącym. Czy w kryzysie to ma znaczenie, w którą fazę się pracuje?


Odpowiedz
Wpisy: 2199
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Faza księżyca to jedno, ale ja bym się zapytała o coś innego - o powtarzalność. Rytuał jednorazowy a cykl rytualny to różnica, szczególnie przy długim kryzysie. Jednorazowe zapalenie świecy to gest, cykl tygodniowy przez kilka miesięcy to już inny rodzaj pracy. Mam wrażenie, że przy kryzysie, który ciągnie się miesiącami, jednorazowe rytuały mają ograniczony sens, bo sam kryzys nie jest jednorazowy.


Odpowiedz
Wpisy: 471
(@tobiasz85)
Połączone: 5 miesięcy temu

a co rozumiesz przez cykl rytualny, bo jakoś nie kojarze tego terminu konkertnie - chodzi o to żeby robić to samo co tydzień czy można zmieniać elementy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Tobiasz85 to raczej moje własne określenie, nie termin techniczny. Chodziło mi o to, że zamiast jednego rytuału robisz coś regularnie - może co nów, może co tydzień - z tą samą intencją, ale niekoniecznie identycznie. Forma może się trochę zmieniać, ale cel zostaje. Trochę jak zobowiązanie wobec siebie, że będziesz wracać do tej kwestii, a nie tylko 'obsłużysz ją' raz i zapomnisz.


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@wegka)
Połączone: 1 rok temu

mnie sie teraz przypomniało że moja babcia robiła coś co nazywała 'pilnowaniem domu' i robiła to regularnie, bodajże w każdy piatek. Nikogo nie pytała o pozwolenie i nie było w tym żadnej ezoteryki - zapałała świeczkę, coś tam szeptała, przeżegnała każdy pokój. Ale robiła to ciągle. teraz myśle że może to właśnie to miałaś na myśli z tym cyklem? tylko bez nazwy


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@glozka56)
Połączone: 10 miesięcy temu

To co opisujesz to jest naprawdę stara tradycja i można ją znaleźć w praktykach słowiańskich, ale też w kulturach romskich, żydowskich, wschodnioeuropejskich chłopskich - regularne 'odnawianie ochrony' domu. Nie jako coś jednorazowego, ale jako coś, co wymaga podtrzymywania. Ciekawe, że to właśnie piątek - w wielu tradycjach piątek to dzień Wenus, ale w kontekście słowiańskim piątek miał też swoje własne znaczenie jako dzień graniczny tygodnia. Nie wiem, czy twoja babcia o tym wiedziała, ale mogła działać w ramach jakiejś lokalnej tradycji, która po prostu przetrwała.


Odpowiedz
Wpisy: 109
(@akwamaryna66)
Połączone: 2 lata temu

A można zapytać - te rytuały ochronne na dom i finanse, to wymagają jakichś specjalnych składników których nie ma w domu, czy można to zrobić z rzeczy które się ma? Bo jak jest kryzys to trochę ironicznie byłoby wydawać pieniądze na specjalne świece i kamienie żeby chronić finanse.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stellaria93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 198

@Akwamaryna66 to jest absolutnie słuszna obserwacja i tak naprawdę większość tradycyjnych rytuałów ochronnych opierała się na tym, co było pod ręką właśnie dlatego, że powstawały w biedzie, nie w dobrobycie. Sól to podstawa - jest w każdym domu, jest tania, ma długą historię użycia w praktykach ochronnych dosłownie na całym świecie. Woda ze źródła albo po prostu przegotowana woda. Zioła z kuchni - rozmaryn, czosnek, liść laurowy. Intencja plus to co masz, to wystarczy jako punkt wyjścia.


Odpowiedz
Wpisy: 193
(@naparstnica98)
Połączone: 10 miesięcy temu

Liść laurowy ciekawy przykład, bo on pojawia się w bardzo różnych tradycjach - i jako element kulinarny i jako symbol ochrony. Coś pisałam ostatnio o jego użyciu w rytuałach i trafiłam na kilka różnych zastosowań, między innymi pisanie intencji na liściu i spalanie. Ale to bardziej pod 'manifest' niż pod ochronę. A Stellaria mówiła o ochronie - czy na liściu laurowym też da się robić intencje ochronne, czy to jednak inne zastosowanie?


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@glozka56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Liść laurowy to bardzo elastyczny element w pracy rytualnej, przynajmniej z tego co sama stosowałam. Spalanie z intencją ochronną jak najbardziej - można napisać to czego chcesz strzec, a nie tylko to co chcesz przyciągnąć. Różnica jest w tym co piszesz. Zamiast 'chcę zarobić X' piszesz 'chronię to co mam, mój dom jest bezpieczny, moje finanse są stabilne'. Spalasz i nie wracasz do tematu. Przynajmniej tak to rozumiem.


Odpowiedz
Wpisy: 33
(@hipolit-1)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wchodzę do tematu, bo akurat przez to przechodzę od jakiegoś czasu i mam wrażenie że robię wszystko po kolei ale gdzieś coś nie gra. Robiłem różne rzeczy na przyciąganie i nic, teraz myślę żeby przejść właśnie na ochronę tak jak tu piszecie. Ale mam pytanie do osób które to robiły - jak długo czekałyście zanim cokolwiek poczułyście albo zobaczyłyście jakiś efekt? Bo nie wiem czy mam czekać tydzień czy rok.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@glozka56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 509

@Hipolit.1 a możesz powiedzieć co konkretnie robiłeś? Bo 'różne rzeczy na przyciąganie' to dość szeroko. Pytam, bo przejście z przyciągania na ochronę to nie jest tylko zmiana celu - czasem wymaga też innego podejścia do całej struktury, innego nastawienia przed rytuałem. I jeśli coś nie grało przy przyciąganiu, to niekoniecznie znaczy, że samo przestawienie się na ochronę od razu zadziała.


Odpowiedz
(@hipolit-1)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 33

@Glozka56 no różnie, świece głównie, zielone, złote, raz robiłem coś z pirytem bo gdzieś wyczytałem. Intencje pisałem na kartce. Ale jakoś nie czułem żeby cokolwiek szło w dobrym kierunku, a może po prostu oczekiwałem za szybko efektów, nie wiem. A co do ochrony - to właśnie nie wiem od czego zacząć żeby to miało sens, nie żeby tylko zapalić świeczkę i udawać że coś zrobiłem.


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@seba59)
Połączone: 6 miesięcy temu

Też miałem ten etap z pirytem, szczerze mówiąc niewiele z tego wyszło. Choć może faktycznie kwestia oczekiwań. Ale mnie bardziej zastanawia to co Glozka wcześniej mówiła o strukturze rytuału - że forma nie jest neutralna. To znaczy, że jeśli ktoś robi cały czas to samo, ta sama kolejność kroków, te same składniki, to w pewnym momencie to traci coś? Czy właśnie odwrotnie - powtarzalność wzmacnia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@glozka56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 509

@Seba59 to zależy od tego, co rozumiesz przez 'wzmacnia'. Powtarzalność buduje pewien rytm i nawyk uważności, to jest realne. Ale jeśli powtarzasz mechanicznie, bez obecności, to jest jak mówienie słów modlitwy bez myślenia o nich - forma jest, a treści nie ma. Z drugiej strony nadmierne kombinowanie i za każdym razem inaczej też ma swoje wady, bo nigdy nie wiesz co działa a co nie. Nie ma tu prostej reguły.


Odpowiedz
Wpisy: 2199
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

To co Glozka mówi o obecności wydaje mi się ważniejsze niż dobór składników. Miałam okresy kiedy robiłam bardzo skromne rzeczy - dosłownie zapaloną świeczkę i skupienie przez kilka minut - i to dawało mi więcej niż bardziej rozbudowane sesje w których myślałam o pięciu innych sprawach. Ale to wraca do tego pytania Hipolita - on pyta o konkretną strukturę pod kryzys, nie o filozofię obecności. I tu mam pytanie do Stellarii albo Glozki - czy w pracy ochronnej jest coś, co waszym zdaniem ma sens robić regularnie, niekoniecznie przy każdym nowiu czy pełni?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stellaria93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 198

@Leonora to pytanie jest trudniejsze niż wygląda. Bo regularność bez wyraźnego punktu zakotwiczenia w czasie - nowiu, określonego dnia tygodnia, jakiegoś progu - robi się trochę bezforemna. Moja praktyka przy kryzysie wyglądała tak, że wybrałam jeden konkretny dzień tygodnia, nie dlatego że ten dzień jest 'magiczny', ale dlatego że byłam w stanie się do tego przyzwyczaić i nie odpuszczać. Wydaje mi się, że dla ochrony ważniejsza jest ciągłość niż intensywność jednorazowa.


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@wegka)
Połączone: 1 rok temu

A mogę zapytać głupie pytanie - skąd wiecie który dzień jest dobry? Tzn czy to jest coś co czujesz że ten dzień pasuje, czy jest jakaś zasada? Bo słyszałam że sobota jest dobra na ochronę ale nie wiem skąd to pochodzi i czy to nie jest jedna z tych rzeczy które ludzie powtarzają bez sprawdzenia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@naparstnica98)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 193

@Wegka nie głupie pytanie, bo ta sobota faktycznie pochodzi z gdzieś konkretnego - sobota jest dniem Saturna w tradycji zachodniej astrologii i magia Saturna ma długą historię związaną właśnie z ochroną, granicami, stabilizacją. To nie jest wymyślone, można to znaleźć w Picatrix, w starych almanachach magicznych. Ale to nie znaczy, że tylko sobota działa - to jest bardziej konwencja niż reguła. Stellaria ma rację, że regularność jest ważniejsza od konkretnego dnia.


Odpowiedz
Wpisy: 730
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Ten wątek z Saturnem jest zresztą ciekawy właśnie w kontekście kryzysu. Saturn mitologicznie i astrologicznie to nie tylko ochrona i granice, ale też ograniczenie, niedobór, restrykcja. Paradoksalnie więc rytuały pod patronatem Saturna w czasie kryzysu mają jakiś sens symboliczny - to nie jest proszenie o więcej, tylko właśnie o to żeby to co jest się utrzymało i żeby wyznaczyć granice przed dalszym odpływem. Coś jak prosisz Saturna o to żeby był Saturnem, a nie żebyś go przechytrzył.


Odpowiedz
Wpisy: 471
(@tobiasz85)
Połączone: 5 miesięcy temu

zaraz, tzn że modlitwa do Saturna to coś co ludzie robią? Myślałem że to starożytność a nie coś aktualnego. Czy to jest bardziej praca symboliczna czy ktoś to traktuje serio jako bóstwo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 730

@Tobiasz85 to jest całe spektrum. W rekonstrukcjonizmie helleńskim czy w niektórych nurtach ceremonialnych traktuje się to jak realne bóstwo. W podejściu bardziej psychologicznym - jak archetyp, symbol, przez który ukierunkowujesz intencję. Większość osób, które znam, pracuje gdzieś pomiędzy - nie jest to dosłowna teologia, ale też nie czysto metaforyczna gra. Można powiedzieć, że forma się nie różni bardzo, różni się interpretacja tego co się robi.


Odpowiedz
Wpisy: 33
(@hipolit-1)
Połączone: 11 miesięcy temu

Okay, to mi daje trochę do myślenia. Tzn. ja nie jestem w stanie się teraz bawić w planety i bóstwa, to by mnie chyba za bardzo skomplikowało. Ale ta myśl o tym żeby rytuał był o utrzymaniu a nie o przyciąganiu - to jest coś, co rozumiem. Tylko nadal nie wiem jak to przełożyć praktycznie. Czy ktoś może mi powiedzieć jak wygląda taki rytuał ochronny od początku do końca, nie teoria, tylko jak to realnie zrobić?


Odpowiedz
Wpisy: 109
(@akwamaryna66)
Połączone: 2 lata temu

Mnie też by to pomogło, bo cały czas słyszę o składnikach ale nie bardzo rozumiem jak to się składa w całość. Tzn. mam sól, mam świecę, ale nie wiem co najpierw, co mówić, czy w ogóle trzeba mówić. Czy to jest coś, co trzeba gdzieś wyczytać czy można samemu ułożyć?


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@glozka56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Samemu można i często to jest lepsze, bo własna intencja wyrażona własnymi słowami ma coś, czego nie ma recytowana formułka z internetu. Ale rozumiem, że jak ktoś zaczyna to chce jakieś ramy. Generalnie struktura jest dość prosta - zaczynasz od oczyszczenia przestrzeni, choćby przez kilka minut skupionego oddechu i otworzenia okna albo okadzenia. Potem określasz co chcesz ochronić, konkretnie - dom, finanse, relacje? Nie wszystko naraz, bo to rozmywa intencję. Potem działasz z wybranym składnikiem - sól rozsypujesz przy progu albo na windowsill, świecę zapalasz z konkretną myślą. Na końcu coś co zamyka - gaszysz świecę z podziękowanie albo intencją że to działa. I tyle. To nie musi trwać godzinę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@weronka83)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Glozka56 a to oczyszczenie na początku - czy jest jakieś znaczenie w tym co się do tego używa? Bo słyszałam o szałwii, ale też że szałwia jest przereklamowana i że niekoniecznie w polskiej tradycji miało to sens. Nie wiem, czy to ma znaczenie czy można użyć czegokolwiek.


Odpowiedz
(@glozka56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 509

@Weronka83 szałwia to głównie tradycja rdzennych Ameryki Północnej i rzeczywiście jej masowe użycie w zachodnim New Age jest trochę problematyczne, bo to przejęcie z kontekstu bez zrozumienia. W słowiańskiej tradycji oczyszczano raczej dymem z ziół dostępnych lokalnie - bylica, ruta, tymianek, jałowiec. Albo po prostu wodą. Otwieranie okna i wietrzenie to też oczyszczenie, bez żadnego dymu. Nie ma tu jedynej słusznej metody, ważniejsze jest intencjonalne wejście w stan skupienia niż konkretne ziele.


Odpowiedz
Wpisy: 158
(@wezuwianit53)
Połączone: 1 rok temu

To co piszesz o szałwii mnie trochę uspokoiło, bo miałam z tym problem. Ale chciałam zapytać o coś innego - czy przy rytuałach ochronnych w czasie kryzysu jest jakiś element, który waszym zdaniem powinien być w środku, niekoniecznie fizyczny składnik, ale może intencja albo sformułowanie? Bo słyszałam że sposób w jaki się formułuje intencję ma znaczenie - że 'chronię to co mam' to inaczej niż 'nie chcę stracić tego co mam'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stellaria93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 198

@Wezuwianit53 to jest naprawdę dobra obserwacja i myślę, że tak. Intencja sformułowana w formie twierdzącej, skupiona na tym co jest i co chcesz zachować, jest strukturalnie różna od tej formułowanej przez negację. 'Mój dom jest bezpieczny i stabilny' jest inaczej naładowane niż 'niech nic złego się nie stanie'. Nie twierdzę że to jest fizyka, ale na poziomie psychologicznym różnica jest wyraźna - jedno skupia uwagę na stanie pożądanym, drugie na zagrożeniu.


Odpowiedz
Wpisy: 2199
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Mam wrażenie, że ta dyskusja zaczyna się rozkładać na sensowne kawałki. Zaczęliśmy od pytania Glicynii o rytuały specyficzne na kryzys i doszliśmy do tego, że kluczowe są trzy rzeczy - regularność, intencja skierowana na zachowanie a nie przyciąganie i prosta forma z obecnością. Czy ktoś ma coś, co by to uzupełniło albo podważyło? Bo mam wrażenie że gdzieś umknął ten wątek o czasie i porach - Glicynia pytała też o to kiedy, a skończyliśmy tylko na sobocie i Saturnie.


Odpowiedz
Wpisy: 199
Rozpoczynający temat
(@glicynia_a)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie, bo mnie ten wątek z porą dnia też interesuje. Słyszałam kiedyś że rytuały ochronne lepiej robić rano, kiedy dzień się zaczyna, bo to bardziej o zapobieganiu niż naprawianiu. Ale nie wiem czy to coś oficjalnego czy ktoś to po prostu powiedział i się przyjęło. Stellaria, Glozka - co wy o tym sądzicie?


Odpowiedz
Wpisy: 193
(@naparstnica98)
Połączone: 10 miesięcy temu

Nie wiem czy to co powiem jest trafne, ale gdzieś czytałam że w starszych tradycjach maghrebskich i lewantyńskich rytuały ochronne domu robiono właśnie o świcie albo tuż przed zmrokiem - na progach dnia. Nie w środku dnia, nie w nocy. To brzmiało logicznie symbolicznie - próg między stanami. Nie mam pewności co do źródła ale to nie jest coś co wyczytałam na polskim blogu ezoterycznym.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tobiasz85)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 471

@Naparstnica98 ta sprawa z progami dnia mnie ciekawi, bo to coś o czym nigdy nie myślałem. Tzn świt albo zmierzch - to ma sens jako symbol przejścia, ale czy to dosłownie oznacza że trzeba wstawać przed wschodem słońca? Bo przy kryzysie i tak człowiek nie śpi, ale jednak...


Odpowiedz
(@naparstnica98)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 193

@Tobiasz85 nie wiem czy dosłownie, ale ta symbolika progu - ni to dzień ni noc - naprawdę coś mi mówi. Sama nie wstaję o świcie, ale robię to wieczorem tuż przed ciemnością i jakoś to działa inaczej niż w środku dnia. Trudno powiedzieć dlaczego, może dlatego że wtedy jestem spokojniejsza.


Odpowiedz
Strona 1 / 5
Udostępnij: