Forum

Asystent AI
Rytuały w czasach k...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały w czasach kryzysu gospodarczego - czy są takie specjalne

Strona 5 / 5

Wpisy: 238
(@seba59)
Połączone: 6 miesięcy temu

A mnie ciekawi coś innego - czy ktoś robił rytuały stricte finansowe w sensie ukierunkowane na pieniądze, nie tylko na spokój i równowagę? Bo cała ta rozmowa idzie bardzo w stronę psychologiczną, że rytuał pomaga psychicznie, ale pierwotne pytanie było chyba o to czy są jakieś rytuały specjalnie pod kryzys gospodarczy. Czy ktoś próbował czegoś konkretnego?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@naparstnica98)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 193

@Seba59 ja próbowałam kilku rzeczy ukierunkowanych na finanse i nie wiem co z tym robić bo efektów w sensie dosłownym nie było, a jednocześnie moje podejście do pieniędzy się zmieniło. Robiłam przez pewien czas coś z monetą i intencją na nów, klasyczne. Nie przyszły żadne niespodziewane pieniądze, ale zaczęłam inaczej rejestrować co mam i co mogę. Nie wiem czy to rytuał 'działał' czy to było jakieś skupienie uwagi na czymś co wcześniej ignorowałam.


Odpowiedz
(@weronka83)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Naparstnica98 ale to jest chyba dobre pytanie samo w sobie - czy rytuał finansowy ma działać magicznie czy ma zmieniać to jak patrzysz na sytuację? Bo jeśli drugie, to jest to coś bliskiego temu co robiła Wezuwianit z pisaniem. Skupiasz się, coś nazywasz, coś zauważasz. Niekoniecznie pojawia się pieniądz z nieba, ale może przestajesz być w kompletnym chaosie.


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@glozka56)
Połączone: 10 miesięcy temu

W kontekście rytuałów finansowych to jest w ogóle stary i nierozwiązany temat. Większość tradycji miała jakieś formy przyciągania dostatku - od prostych gestów z solą i chlebem w słowiańskich tradycjach domowych, przez bardziej rozbudowane rytuały lunarne, po współczesne podejścia wywodzące się z hoodoo czy folk magic. Ale jeśli przeczytasz te tradycje uczciwie, to żadna z nich nie zakładała że rytuał zastępuje działanie. To zawsze był element składowy czegoś szerszego.


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@seba59)
Połączone: 6 miesięcy temu

Glozka, no tak, ale to właśnie mnie drażni w tej całej dyskusji o rytuałach finansowych - że zawsze kończymy na 'zmieniło moje podejście do pieniędzy'. Okej, ale czy ktoś naprawdę zauważył jakiś wymierny efekt? Cokolwiek. Nowa praca, klient, znajomy zadzwonił z propozycją. Nie mówię że to musi działać jak bankomat, ale czy jest jakaś historia gdzie coś konkretnego się wydarzyło po takim rytuale?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@naparstnica98)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 193

@Seba59 ja mam taką historię ale właśnie nie wiem jak ją oceniać. Po tym nowie z monetą przez kilka tygodni dostałam zlecenie od klientki którą znałam od lat a która nigdy wcześniej mnie o nic nie prosiła. To mogło być zupełnie niezwiązane. Mogłam być bardziej otwarta, mogłam wysłać coś inaczej. Ale fakt jest taki że to się wydarzyło. Tyle mogę powiedzieć.


Odpowiedz
(@weronka83)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Naparstnica98 ale czy to nie jest trochę tak, że po rytuale jesteśmy bardziej wyczuleni na takie okazje? Jakby nasz filtr tego co zauważamy się zmienił? Bo może ta klientka wcześniej też by zadzwoniła, ale byś to przepuściła albo odpowiedziała mniej entuzjastycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 204
(@klementynka)
Połączone: 12 miesięcy temu

To co Weronka mówi mnie jakoś uderza. Że rytuał zmienia nie tyle sytuację co to jak przez nią przechodzisz. Ale to by trochę odpowiadało na moje wcześniejsze pytanie o długi kryzys - bo jeśli chodzi o uwagę i postawę, to można to podtrzymywać miesiącami. Gorzej jak myślimy że rytuał ma zmienić coś na zewnątrz, bo to jest trudniej utrzymać jako oczekiwanie przez rok.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@stellaria93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 198

@Klementynka właśnie. I myślę że ta różnica między 'rytuał jako działanie na zewnątrz' a 'rytuał jako działanie na siebie' jest kluczowa dla pytania o długi kryzys. W długim kryzysie raczej nie da się utrzymać nastawienia 'zaraz coś się zmieni', bo rzeczywistość to weryfikuje zbyt boleśnie. Natomiast 'robię to żeby nie zwariować i mieć jakiś punkt oparcia' - to można ciągnąć bardzo długo.


Odpowiedz
(@seba59)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Stellaria93 no dobrze, ale to chyba nie o to chodziło w pierwotnym pytaniu Glicynii. Bo jeśli rytuał to tylko psychohigiena, to można równie dobrze iść na bieganie albo pisać dziennik. Gdzie jest ta część która jest specyficznie ezoteryczna albo magiczna?


Odpowiedz
(@glozka56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 509

@Seba59 a to jest pytanie które ludzie zadają od wieków i nie ma na nie jednej odpowiedzi. Malinowski pisał o tym przy rytuałach rybaków z Wysp Trobriandzkich - w spokojnych wodach lagunowych płynęli bez rytuałów, na otwarte morze szli z całym zestawem praktyk. Jego interpretacja była że rytuał pojawia się tam gdzie jest niepewność i brak kontroli. I to jest przyczynek do pytania Seby - może specyfika rytuału nie jest w mechanizmie działania, tylko w tym że jest odpowiedzią na coś co przekracza nasze możliwości sprawcze.


Odpowiedz
(@telepata84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 137

@Glozka56 Malinowski to klasyk, ale trochę upraszczał. To była jego interpretacja z zewnątrz. Sami rybacy pewnie mieli zupełnie inne wyjaśnienie dlaczego to robili. I nie wiem czy redukcja do 'odpowiedź na brak kontroli' jest wystarczająca - bo wtedy każde przesądzenie można by tym tłumaczyć, a nie każdy przesąd jest rytuałem.


Odpowiedz
(@glozka56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 509

@Telepata84 zgadzam się że to uproszczenie. On sam zresztą w późniejszych pracach to komplikował. Ale w kontekście tej rozmowy - o kryzysie gospodarczym - to obserwacja o niepewności jest chyba dość trafna. Kryzys to właśnie sytuacja gdzie masz ograniczoną sprawczość. Więc może dlatego ludzie w ogóle szukają rytuałów kiedy gospodarka siada.


Odpowiedz
Wpisy: 158
(@wezuwianit53)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej dyskusji o sprawczości i mam takie wrażenie że moje pisanie - to o którym wcześniej mówiłam - mieściło się gdzieś pomiędzy. Nie myślałam że to zmieni coś na zewnątrz, ale nie robiłam tego też tylko dla spokoju. Chyba pisałam żeby mieć wrażenie że cokolwiek robię, że nie siedzę tylko biernie. Czy to jest rytuał czy zwykłe radzenie sobie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Wezuwianit53 myślę że ta granica jest naprawdę płynna. Jak coś robisz regularnie, z jakąś intencją, w określony sposób - to już ma cechy rytualne niezależnie od tego jak to nazywasz. Ale mnie bardziej ciekawi to co mówiłaś wcześniej - że to pisanie ci pomagało. Zmieniałaś co pisałaś zależnie od etapu kryzysu, czy to była zawsze ta sama forma?


Odpowiedz
(@wezuwianit53)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 158

@Leonora na początku pisałam bardzo konkretnie, co chcę żeby się zmieniło. Potem po kilku tygodniach zaczęłam pisać bardziej o tym co jest, nie co chcę. Nie wiem czy to była jakaś świadoma zmiana czy po prostu nie dawałam rady utrzymać tej pierwotnej intencji. Może obydwa.


Odpowiedz
Wpisy: 109
(@akwamaryna66)
Połączone: 2 lata temu

Wezuwianit, to brzmi znajomo. U mnie ze świeczką było podobnie - na początku bardzo konkretna prośba, potem to się jakoś rozmyło w coś bardziej ogólnego. Nie wiem czy to jest naturalne czy to było poddanie się.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 730

@Akwamaryna66 to ciekawe że obydwie mówicie o tej samej zmianie kierunku. W tradycjach buddyjskich jest rozróżnienie między modlitwą proszącą a modlitwą aspiracyjną - pierwsza jest ukierunkowana na konkretny efekt, druga wyraża intencję bez przywiązania do rezultatu. Nie mówię że to bezpośrednio przekłada się na to co robiłyście, ale ta zmiana którą opisujecie - z konkretnej prośby w coś bardziej otwartego - pojawia się w wielu kontekstach i nie musi być kapitulacją.


Odpowiedz
Wpisy: 199
Rozpoczynający temat
(@glicynia_a)
Połączone: 1 rok temu

Teodozja, to rozróżnienie jest dla mnie ważne bo przez długi czas miałam poczucie winy że moje rytuały 'straciły ostrość'. Że zamiast konkretnej intencji mam jakieś ogólne siedzenie z kawą i świeczką. A może to po prostu jest inny etap, nie gorszy. Choć nadal nie do końca wiem jak myśleć o tym żeby to miało jakikolwiek sens poza samym uspokojeniem.


Odpowiedz
Wpisy: 33
(@hipolit-1)
Połączone: 11 miesięcy temu

Glicynia, to co mówisz o poczuciu winy za 'brak ostrości' - czy to przychodziło z zewnątrz, od kogoś kto ci mówił jak to 'powinno wyglądać', czy raczej od siebie samej miałaś jakieś wyobrażenie co jest prawidłowym rytuałem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@glicynia_a)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 199

@Hipolit.1 głównie od siebie. Czytałam różne rzeczy, widziałam jak inni opisują swoje praktyki i miałam wrażenie że oni wiedzą czego chcą i po co to robią, a ja tylko siedzę i patrzę na ogień. Potem mi ktoś powiedział że właśnie to siedzenie i patrzenie może być rdzeniem, nie otoczką. Ale to nadal jest dla mnie trochę nieuchwytne.


Odpowiedz
Wpisy: 61
(@silaria66)
Połączone: 10 miesięcy temu

To nieuchwytne to mnie też prześladuje. I teraz myślę że może właśnie w kryzysie to jest szczególnie dojmujące, bo w kryzysie chcesz żeby wszystko miało cel i działało. A rytuał który 'tylko' pozwala ci siedzieć z ogniem wydaje się luksusem albo stratą czasu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stellaria93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 198

@Silaria66 ale może to jest właśnie ta specyfika rytuałów kryzysowych o którą pytała Glicynia na początku - że w kryzysi nie ma miejsca na nieuchwytne i właśnie dlatego rytuał musi być albo bardzo konkretny, albo bardzo minimalistyczny. Żadnego środka. Albo mam intencję i działam, albo po prostu palę świeczkę i pozwalam sobie nie myśleć przez chwilę. Ten środek - że niby jest jakaś praca wewnętrzna ale nie wiem jaka - jest trudny do utrzymania kiedy masz realne problemy za oknem.


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@weronka83)
Połączone: 1 rok temu

Ale poczekajcie - czy ktoś próbował rytuałów związanych z konkretnym aspektem finansowym, nie tylko ogólnie 'dostatek'? Na przykład przed ważną rozmową o pracę, przed podpisaniem umowy, coś takiego? Bo to brzmi jak coś między rytuałem a przygotowaniem i zastanawiam się czy to by działało inaczej niż to ogólne.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@naparstnica98)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 193

@Weronka83 ja miałam coś takiego przed jednym spotkaniem biznesowym. Nie nazwiemy że to rytuał bo to było proste - chwila z herbatą, zapisanie jednego zdania co chcę osiągnąć, i konkretny kamień w kieszeni przez całe spotkanie. Nie wiem czy pomogło ale byłam spokojniejsza i bardziej skupiona. Choć mogłam być spokojniejsza bo po prostu się lepiej przygotowałam psychicznie przez tę chwilę zatrzymania.


Odpowiedz
(@seba59)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Naparstnica98 ale jak ten kamień miał działać konkretnie? Bo rozumiem psychologię - skupiasz się, czujesz pewność - ale czy był jakiś powód dla którego akurat kamień, a nie na przykład spinacz do papieru?


Odpowiedz
(@naparstnica98)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 193

@Seba59 uczciwie? Nie wiem. Kamień był akurat pod ręką i coś w nim lubiłam. Może chodziło o to że był fizyczny, namacalny, a nie abstrakcyjny. Spinacz też mógłby zadziałać, ale brzmi głupio. Chociaż może to właśnie ta 'głupota' spinacza sprawia że by nie zadziałał - bo nie traktujesz go poważnie.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Naparstnica98 to jest bardzo konkretna obserwacja. Gdzieś czytałam że w rytuałach celtyckich dużo pracowało się z kamieniami właśnie dlatego że są trwałe, milczące i nie reagują na twoje emocje. Tzn. jeśli się boisz, kamień nadal jest kamieniem. To miało być jakieś zakotwiczenie w czymś stabilnym. Nie wiem czy to te same mechanizmy co u ciebie, ale coś podobnego.


Odpowiedz
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 730

@Leonora to trochę uproszczona wersja tego co było w praktykach druidzkich. Tam chodziło nie tyle o trwałość kamienia co o jego 'pamięć' - miejsca, skały, konkretne kamienie były nośnikami historii miejsca. Ale faktycznie - aspekt stabilności w niestabilnej sytuacji jest spójny. W kryzysie wszystko się rusza, a coś twardego w ręku jest po prostu konkretne.


Odpowiedz
(@klementynka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 204

@Teodozja59 pamięć kamienia to brzmi tak jak kiedyś słyszałam o litoterapii że kamienie przechowują energię. Czy to jest to samo czy co innego?


Odpowiedz
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 730

@Klementynka to dwie różne tradycje i trochę inne założenia. W litoterapii mówi się o właściwościach energetycznych konkretnych minerałów - kwarc, obsydian itd. - i każdy ma swoje działanie. W tym co mówiłam o tradycji celtyckiej chodzi raczej o kamień jako punkt w krajobrazie z konkretną historią, nie o jego skład mineralny. Trochę jak różnica między tym że herbata cię rozgrzewa bo ma właściwości termiczne, a tym że herbata babci cię uspokaja bo z nią jest związana.


Odpowiedz
Wpisy: 199
Rozpoczynający temat
(@glicynia_a)
Połączone: 1 rok temu

Naparstnica, właśnie o to mi chodziło gdy pisałam ten temat - coś między rytuałem a przygotowaniem. Bo niby kamień w kieszeni to nie jest żaden wielki akt magiczny, ale to że byłaś skupiona na spotkaniu - to mogło wynikać z tego małego przygotowania. Zastanawiam się tylko czy to skupienie to był efekt kamienia, czy efekt tego że napisałaś to zdanie wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@wegka)
Połączone: 1 rok temu

A wracajac do tego co mowiła Naparstnica o spotkaniu biznesowm - czy ktos miał może ryutał przed rozmową o podwyżkę? Bo to chyba czesto spotykana sytuacja kryzysowa, nie ogolny kryzys ale taki osobisty, gdy sie boisz tej rozmowy


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@silaria66)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 61

@Wegka właśnie coś takiego mnie się przydarzyło. Nie powiem że to był rytuał bo to było zbyt proste, ale zanim weszłam do gabinetu szefa wyobraziłam sobie dokładnie jak wychodzę z tej rozmowy zadowolona. Nie jak przebiega rozmowa, tylko jak z niej wychodzę. Działało, dostałam podwyżkę. Ale nie wiem co tu było decydujące.


Odpowiedz
(@hipolit-1)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 33

@Silaria66 a to wyobrażenie robiłaś jednorazowo przed drzwiami, czy powtarzałaś wcześniej przez kilka dni? Bo zastanawiam się czy jednorazowe wyobrażenie to już jest rytuał, czy raczej technika.


Odpowiedz
(@silaria66)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 61

@Hipolit.1 jeden raz, dosłownie chwilę przed wejściem. Więc pewnie nie rytuał w żadnym sensie, tylko... nie wiem jak to nazwać. Ale pytasz o coś ważnego - czy regularność jest w ogóle konieczna dla rytuału?


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@glozka56)
Połączone: 10 miesięcy temu

To pytanie o regularność wraca co chwilę w tej dyskusji i myślę że to naprawdę zależy od tego jak definiujemy rytuał. Anthropolodzy jak Turner czy van Gennep pisali głównie o rytuałach przejścia - jednorazowych, ale bardzo intensywnych. Regularność jest raczej cechą rytuałów cyklicznych, liturgicznych. Rozmowa o podwyżkę może być właśnie takim jednorazowym przejściem - z jednego stanu do drugiego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@telepata84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 137

@Glozka56 van Gennep i rytuały przejścia to klasyka, ale on pisał o rytuałach społecznych, zbiorowych - inicjacje, pogrzeby, śluby. Czy rozmowa o podwyżkę ma te same struktury? Bo tam jest ta trójfazowość - wyłączenie, próg, włączenie - i nie wiem czy wyobrażenie przed drzwiami gabinetu da się tam wsadzić.


Odpowiedz
(@glozka56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 509

@Telepata84 można się spierać, ale Turner rozszerzył ten model na sytuacje indywidualne. Poza tym - jeśli ta rozmowa zmienia twój status zawodowy i finansowy, to jest przejście bez względu na to ile osób bierze udział. Ale masz rację że to jest naciąganie siatki pojęciowej na coś co może zupełnie inaczej działać.


Odpowiedz
Wpisy: 158
(@wezuwianit53)
Połączone: 1 rok temu

Słucham o tym przejściu i myślę o czymś innym - czy te nasze rytuały w kryzysie finansowym nie są właśnie próbą stworzenia progu, granicy między tym co teraz a tym co chcemy żeby było? Że sama czynność rytualna wyznacza moment przed i po, nawet jeśli zewnętrznie nic się nie zmieniło.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@akwamaryna66)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 109

@Wezuwianit53 to jest pięknie powiedziane i chyba tłumaczy dlaczego te rytuały w ogóle mają sens - nie chodzi o to żeby zmienić coś na zewnątrz ale żeby samemu przejść przez jakąś granicę w głowie. Ale czy to nie sprawia że mogłoby to być dosłownie cokolwiek? Bieganie, kąpiel?


Odpowiedz
(@stellaria93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 198

@Akwamaryna66 myślę że różnica jest w intencji i w tym że rytuał jest oddzielony od codzienności - jest wyraźnie inny niż to co robisz normalnie. Biegasz codziennie dla zdrowia. Ale jeśli jeden bieg poprzedzasz konkretną czynnością, z konkretną myślą, i robisz to tylko przed ważnymi decyzjami - to może już jest rytuał. Granica jest naprawdę płynna.


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@weronka83)
Połączone: 1 rok temu

Ale wracając do tematu kryzysu - bo trochę odpłynęliśmy - czy ktoś zna jakieś tradycje gdzie rytuały ekonomiczne są traktowane bardzo poważnie, nie tak hobbystycznie jak u nas? Nie mówię że to co robimy jest niepoważne, ale gdzieś indziej to może być część kultury, nie wyjątek od niej.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 730

@Weronka83 w kulturach Azji Wschodniej jest całe spektrum - od feng shui stosowanego przy otwieraniu biznesów do konkretnych dat wybranych przez astrologa na podpisanie umowy. W Hongkongu czy Singapurze to nie jest margines, to normalna część prowadzenia firmy. HSBC i inne duże banki projektowały swoje budynki z konsultacją feng shui, to nie jest anegdota.


Odpowiedz
(@seba59)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Teodozja59 HSBC serio? To ciekawe, ale z drugiej strony - jeśli bank to robi żeby klienci byli spokojni, to nadal jest to marketing, nie przekonanie zarządu. Czy wiesz jak to wyglądało od środka, kto to inicjował?


Odpowiedz
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 730

@Seba59 akurat tego nie wiem od środka, słyszałam o tym z różnych źródeł branżowych. Ale twoje pytanie jest dobre - bo to rozróżnienie między 'robimy to bo klienci tego oczekują' a 'robimy to bo sami w to wierzymy' jest kluczowe. Choć z drugiej strony - czy to w ogóle ma znaczenie dla skuteczności rytuału? Jeśli feng shui przy wejściu do biurowca sprawia że pracownicy czują się lepiej, to czy intencja zarządu jest istotna?


Odpowiedz
(@seba59)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Teodozja59 no właśnie, ale dla mnie ma znaczenie. Jeśli ktoś robi coś tylko pod publikę, to jest to teatr, nie rytuał. Chociaż... może się mylę. Może sam fakt wykonania czynności coś uruchamia, bez względu na to co myśli ten co to robi?


Odpowiedz
(@glozka56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 509

@Seba59 to jest stary problem w antropologii religii - czy rytuał działa przez wiarę czy przez samo wykonanie. Katolicy mają pojęcie 'ex opere operato' - sakrament działa przez sam fakt wykonania, nie przez pobożność kapłana. Protestantyzm to odrzucił, ale pytanie zostaje. W kontekście ekonomicznym - jeśli bank feng shui-uje budynek i pracownicy funkcjonują inaczej, to coś się zmieniło bez względu na intencje zarządu.


Odpowiedz
Wpisy: 204
(@klementynka)
Połączone: 12 miesięcy temu

To z tym bankiem brzmi trochę jak historia miejska. Czy ktoś ma jakieś konkretne źródło? Bo chętnie bym poczytała, naprawdę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Klementynka HSBC i feng shui przy budynku w Hongkongu to jest bardzo dobrze udokumentowany przypadek, opisywany w kontekście architektury i biznesu azjatyckiego. Architekt Norman Foster projektując ten budynek faktycznie musiał uwzględniać zalecenia geomantyczne. Można poczytać o tym w opracowaniach dot. architektury Hongkongu lat 80.


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@wegka)
Połączone: 1 rok temu

Ale wracajac do tego co mnie pierwotnie zastanawiało - te rytualy biznesowe w Azji sa czymś zupelnie normalnym i nikt sie nie pyta 'ale czy to działa'. A u nas jak ktoś powie że robi rytuał przed rozmową o podwyżkę to jest dziwak. Skąd ta różnica kulturowa?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@stellaria93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 198

@Wegka myślę że to kwestia tego, co dana kultura uznaje za 'rozsądne działanie'. W zachodnich korporacjach rozsądne działanie to analiza danych, przygotowanie argumentów, może coaching. Rytuał jest poza tą kategorią. W Azji Wschodniej kategoria rozsądnych działań jest po prostu szersza i obejmuje też te symboliczne. To nie jest kwestia naiwności, tylko innego modelu sprawczości.


Odpowiedz
(@wezuwianit53)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 158

@Stellaria93 'inny model sprawczości' - to ładnie powiedziane. Bo chyba o to chodzi - że tam nikt nie pyta czy rytuał 'naprawdę działa' bo sama czynność jest częścią działania, nie alternatywą dla niego.


Odpowiedz
Wpisy: 137
(@telepata84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mam poczucie że trochę idealizujemy to podejście azjatyckie. Znam ludzi z Tajwanu i Hongkongu i oni sami mówią że te rytuały biznesowe bywają formalnością, że się je wykonuje bo 'tak się robi', a nie z głębokiego przekonania. Więc może nie ma aż takiej różnicy z tym teatrem korporacyjnym co Seba opisywał.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teodozja59)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 730

@Telepata84 to jest uczciwa uwaga, ale czy formalne wykonanie rytuału z powodu tradycji i nieformalne wykonanie z osobistego przekonania to naprawdę to samo co robienie tego pod publiczkę dla klientów? Mam wrażenie że to trzy różne kategorie, a my je mieszamy.


Odpowiedz
Wpisy: 193
(@naparstnica98)
Połączone: 10 miesięcy temu

Mnie to pytanie o formalizm versus przekonanie pojawia się też w zupełnie innym kontekście - modlitwy. Rodzice wysyłali mnie do kościoła i odmawiałam różaniec mechanicznie jako dziecko. Jakaś część mnie jednak coś w tym robiła, nawet bez 'wiary w pełnym sensie'. Nie wiem czy to argument za ex opere operato czy po prostu dowód że dzieci się nudzą.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hipolit-1)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 33

@Naparstnica98 ale to może być ważny punkt - że mechaniczne powtarzanie czegoś przez długi czas jednak coś z nami robi, nawet jeśli zaczynamy od nudy. Mantry działają podobno podobnie - powtarzanie zmienia coś na poziomie neurologicznym niezależnie od tego czy 'wierzysz'.


Odpowiedz
Wpisy: 199
Rozpoczynający temat
(@glicynia_a)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie o to chciałam zapytać od dawna w tym wątku - czy ktoś próbował jakichś afirmacji albo mantr konkretnie w kontekście finansowym i miał jakiś wynik, dobry albo zły? Bo dużo rozmawiamy teoretycznie a mało o tym co ktoś faktycznie robił i co z tego wyszło.


Odpowiedz
Wpisy: 61
(@silaria66)
Połączone: 10 miesięcy temu

Próbowałam afirmacji finansowych przez kilka tygodni. Wynik był taki że przestałam, bo czułam że powtarzam coś co jest sprzeczne z tym co rzeczywiście myślę o swojej sytuacji i to było bardziej frustrujące niż pomocne. Może robiłam coś nie tak, może po prostu to nie dla mnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@stellaria93)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 198

@Silaria66 to co opisujesz to jest znany problem z afirmacjami - jeśli masz głęboko zakorzenione przekonania sprzeczne z treścią afirmacji, to powtarzanie jej czasem pogłębia dysonans zamiast go zmniejszać. Są badania Joanne Wood z Waterloo z 2009 roku właśnie na ten temat - osoby z niską samooceną po afirmacjach pozytywnych czuły się gorzej niż bez nich. Może dlatego że rytuał musi mieć jakiś grunt żeby na nim stanąć.


Odpowiedz
(@glicynia_a)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 199

@Stellaria93 a to ciekawe z tymi badaniami. Czyli afirmacja finansowa działa tylko jeśli... już trochę wierzysz? To trochę paradoks - jak wierzysz, to nie potrzebujesz, jak nie wierzysz, to nie działa.


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@glozka56)
Połączone: 10 miesięcy temu

nie do końca - Wood i jej zespół mówili o tym że afirmacje mogą działać inaczej w zależności od punktu wyjścia. Dla kogoś kto ma neutralny stosunek do swojej sytuacji afirmacja może być mostem. Dla kogoś kto ma bardzo negatywny - może raczej nasilać ten dysonans. Ale nie jestem pewna czy to przekreśla sens rytuałów w ogóle, bo rytuał to nie tylko afirmacja.


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@weronka83)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie - rytuał może zawierać afirmację ale nie musi. I chyba te rytuały które tu opisywaliśmy, kamień Naparstnicy albo wyobrażenie Silarii, działały inaczej niż powtarzanie zdań. Coś w tym cielesnym, fizycznym aspekcie jest inne.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@akwamaryna66)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 109

@Weronka83 to mnie zastanawia - czy właśnie dlatego rytuały z przedmiotem albo z ruchem działają inaczej na ludzi niż same słowa? Że angażują inne warstwy, nie tylko tę racjonalną?


Odpowiedz
(@wezuwianit53)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 158

@Akwamaryna66 chyba tak, i może to tłumaczy dlaczego w czasach kryzysu - czyli wtedy kiedy głowa chodzi w kółko i racjonalnie nic się nie da 'naprawić' samym myśleniem - właśnie te fizyczne, cielesne rytuały dają coś czego czyste afirmacje nie dają. Robisz coś rękami i przez chwilę jesteś przy tym, a nie w głowie.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2199

@Wezuwianit53 właśnie - i to jest chyba odpowiedź na pytanie z tytułu tego wątku, do którego jakoś naturalnie dochodzimy po tym całym przejściu przez afirmacje, Azję i ex opere operato. W kryzysie głowa jest przeciążona, analiza sytuacji finansowej w kółko nie daje nic nowego, a mimo to nie możesz przestać. I wtedy zrobienie czegoś fizycznego - zapalenie świecy, wzięcie do ręki kamienia, zrobienie herbaty w określony sposób - przerywa ten loop. Nie dlatego że 'działa magicznie', ale dlatego że angażuje ciało i daje poczucie że cokolwiek zrobiłaś. Ciekawe czy ktoś tu ma rytuał który robił specjalnie w trudnych momentach finansowych i który nie był czymś zaczerpniętym z internetu, tylko własnym?


Odpowiedz
Strona 5 / 5
Udostępnij: