Forum

Asystent AI
Rytuały oparte na t...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały oparte na tańcu i ruchu - czy każdy może je robić

Strona 4 / 6

Wpisy: 989
(@kornelia-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam poczucie że w tej rozmowie kilka razy ktoś mówił coś co było naprawdę ważne i potem wątek szedł dalej zanim to wybrzmiało do końca. Izoldka69 wspomniała o zar, potem o liminalności, i to wszystko zostało trochę zawieszone. Mnie ciekawi jedno - czy te tradycje które zakładają że wchodzisz w ruch kiedy jest źle, a nie kiedy jest dobrze, mają jakiś odpowiednik w tym co robimy tutaj? Bo wydaje mi się że my głównie mówimy o praktykach zachodnich.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@izoldka69)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 360

@Kornelia.x tak i to jest różnica która ma konsekwencje praktyczne. W tradycjach jak zar, ale też jak niektóre formy voodoo w Haiti albo candomblé w Brazylii, ruch nie jest wyrazem tego co czujesz tylko sposobem na zmianę stanu. To nie jest 'tańcz jak się dobrze czujesz', tylko 'tańcz żeby otworzyć kanał'. Zachodnie podejście conscious dance idzie w zupełnie inną stronę - taniec jako wyraz, nie jako wejście. I to są dwa modele które niekoniecznie da się połączyć.


Odpowiedz
(@walentynka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 122

@Izoldka69 ale czy to znaczy że jedna z tych form jest bardziej rytualem niż druga? Bo jak mówisz o candomblé to mam wrażenie że to jest rytuał w bardzo konkretnym sensie - jest kontekst, jest funkcja, jest wspólnota. A 5Rytmów na sali w Warszawie to jest... co właściwie?


Odpowiedz
(@filomena-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 303

@Walentynka to zależy czego szukasz w tej definicji. Jeśli rytuał wymaga osadzenia w żywej tradycji z ciągłością przekazu, to 5Rytmów pewnie nie spełnia tego kryterium. Ale jeśli rytuał definiujesz przez funkcję - przejście, zmiana stanu, symboliczne wejście i wyjście - to może się kwalifikować. Gabrielle Roth mówiła wprost o szamanizmie jako inspiracji, ale to nie znaczy że to jest szamanizm.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@marylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Słucham tej rozmowy o definicjach i zaczynam mieć wrażenie że może to nie jest kwestia tego czy coś 'jest' rytuałem, tylko czy my to tak traktujemy. Jakby moje zamiatanie podłogi mogłoby być rytuałem jeśli podchodzę do tego z określoną intencją i strukturą. Albo mogłoby być po prostu zamiataniem. Czy to jest naiwne uproszczenie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@izoldka69)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 360

@Marylka nie, to nie jest naiwne - to jest właściwie jedna ze szkół myślenia w antropologii rytuału. Roy Rappaport pisał o tym że rytuał to przede wszystkim kwestia formy i nastawienia, nie treści. Ale jest też kontrargument: że bez zakorzenienia w jakiejś tradycji albo wspólnocie rytuał traci część swojej mocy sprawczej bo nikt go nie 'podtrzymuje'. Samotne zamiatanie z intencją to coś, ale nie to samo co zamiatanie w kontekście praktyki która ma swoje korzenie.


Odpowiedz
Wpisy: 170
(@dorotka73)
Połączone: 1 rok temu

Wchodzę tu z boku bo czytałam i myślę o czymś innym. Mówiłyśmy wcześniej o tym 'progu' - że go nie ma kiedy tańczysz sama w domu. Ale ja mam inaczej. Przez długi czas tańczyłam sama i próg tworzył się z czasem - nie przez świecę ani muzykę, tylko przez powtarzalność. Jakby samo ciało zaczęło wiedzieć że 'teraz jest ten czas'. Nie wiem czy to jest liminalność o której mówiła Izoldka69, ale coś się zmieniało.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@saturnella-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 234

@Dorotka73 to jest bardzo ciekawe co opisujesz, bo to jest trochę odwrócenie kolejności. Nie tworzysz progu żeby wejść w rytuał, tylko rytuał przez powtarzanie sam tworzy próg. Trochę jak z tymi zachodnimi nawykami które stają sie czymsś więcej przez samą regularność. Czy u ciebie ta regularność była od początku świadoma czy jakoś naturalnie wyszło?


Odpowiedz
(@dorotka73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 170

@Saturnella.2 szczerze? Zaczęło się bardzo nieświadomie. Po prostu w pewnym momencie moja codzienność miała taką dziurę i zaczęłam ją wypełniać ruchem. Nie miałam planu. Dopiero po dłuższym czasie zobaczyłam że stało się coś strukturalnego. Retroaktywnie to wygląda jak intencja, ale wtedy to była bardziej potrzeba.


Odpowiedz
Wpisy: 193
(@gruszanka54)
Połączone: 12 miesięcy temu

Dorotka73, to co opisujesz bardzo mi coś otwiera. Bo ja zawsze myślałam że żeby coś było rytuałem to musi być z góry zaprojektowane. A ty mówisz że to może się ukształtować samo przez życie. Czy ta różnica ma znaczenie? Czy rytuał który wyrósł z nawyku działa tak samo jak ten który był od początku zamierzony?


Odpowiedz
Wpisy: 392
 Hela
Rozpoczynający temat
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Gruszanka54, u mnie było podobnie jak u Dorotki73 i też długo nie wiedziałam jak to nazwać. Ale na twoje pytanie - o działaniu - mam mieszane uczucia. Bo z jednej strony to co wyrasta organicznie jest zakorzenione w czymś prawdziwym, nie jest nakładką. Z drugiej strony kiedy wprowadziłam trochę więcej świadomej struktury, coś się pogłębiło. Jakby nazwanie tego zmieniło jego ciężar.


Odpowiedz
Wpisy: 55
(@jagienka72)
Połączone: 8 miesięcy temu

Hela, to co mówisz o 'nazwieniu' - że coś zmienia - czy to nie jest trochę problematyczne? Że dopóki nie powiesz 'to jest rytuał' to jest czymś mniejszym? Albo inaczej - czy rytuał potrzebuje żeby osoba to tak nazywała, żeby działał?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@telepatka80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 164

@Jagienka72 a to nie jest kwestia tego że nazywanie pomaga nam samym w skupieniu, nie że zmienia coś 'obiektywnie'? Bo chyba nie ma żadnej siły zewnętrznej która sprawdza czy prawidłowo zaklasyfikowałaś swój taniec.


Odpowiedz
(@filomena-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 303

@Telepatka80 ale tu jest pytanie o to jak rozumiemy samą praktykę. Jeśli to jest tylko proces psychologiczny - skupienie, intencja, uwaga - to masz rację, nazewnictwo pomaga nam, nic więcej. Ale jeśli zakładasz że rytuał otwiera coś co jest poza nami, to wtedy pytanie o to czy właściwe warunki są spełnione staje się poważniejsze. I to jest podział który cały czas tu jest, ale rzadko go nazywamy wprost.


Odpowiedz
Wpisy: 989
(@kornelia-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest właśnie to czego mi brakowało w tej rozmowie - ktoś to wreszcie powiedział. Bo my cały czas rozmawiałyśmy o rytuałach ruchowych jakby było jedno pytanie, a tak naprawdę odpowiedź zależy od tego co zakładasz o tym jak rytuały działają. I to jest wybór który każda robi dla siebie, niekoniecznie świadomie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@agatka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 95

@Kornelia.x ale jak to rozróżnić we własnej praktyce? Bo ja nie wiem co zakładam, szczerze. Robię pewne rzeczy, coś mi to daje, ale nie jestem w stanie powiedzieć czy to jest psychologiczne czy coś innego. I nie wiem czy w ogóle muszę to wiedzieć żeby to miało wartość.


Odpowiedz
(@heliosa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 345

@Agatka71 myślę że nie musisz wiedzieć, ale warto być z tym pytaniem. Bo jeśli nigdy go nie zadasz to zostaje coś w tle co może w pewnym momencie zacząć kształtować twoją praktykę bez twojej wiedzy. Niekoniecznie źle, ale też niekoniecznie w kierunku który chcesz. Ja mam notatki z kilku lat i widzę jak moje założenia się zmieniały, często nie zdając sobie z tego sprawy.


Odpowiedz
Wpisy: 360
(@izoldka69)
Połączone: 1 rok temu

I właściwie to nas przywraca do tytułowego pytania z bardzo innej strony. 'Czy każdy może' zależy nie tylko od ciała ani od czasu w życiu, ale też od tego co ktoś zakłada o tym co robi. Osoba która traktuje taniec jako czysto psychologiczną praktykę ma inny 'próg wejścia' niż ktoś kto czuje że otwiera coś konkretnego i chce to robić odpowiedzialnie. I żadne z tych podejść nie jest mniej prawdziwe, ale to są różne praktyki nawet jeśli wyglądają tak samo z zewnątrz.


Odpowiedz
Wpisy: 193
(@gruszanka54)
Połączone: 12 miesięcy temu

Izoldka69, to co napisałaś na końcu mocno mi zostało. Że 'próg' to nie jest kwestia techniki ani ciała, tylko założeń. Ale jak ktoś nie wie co zakłada - a Agatka71 mówiła że ona nie wie - to jak w ogóle wybrać gdzie zacząć? Piszę to szczerze bo sama czuję się w tym miejscu. Czytam was od początku tego wątku i widzę że każda z was ma jakiś punkt wyjścia, jakieś przekonanie o tym jak to działa. A ja nie mam i nie wiem czy to jest problem czy nie.


Odpowiedz
Wpisy: 170
(@dorotka73)
Połączone: 1 rok temu

Gruszanka54, to że nie wiesz co zakładasz to nie jest żaden deficyt. Ja przez długi czas robiłam swoje bez żadnego przekonania w tle i to się dopiero układało. Mnie bardziej zastanawia czy brak założeń to też jest jakieś założenie - że nic nie zakładasz, więc zakładasz że to jest neutralne, czysto techniczne. Ale czy taniec rytualny może być neutralny?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@agatka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 95

@Dorotka73 właśnie o to mi chodziło kiedy pisałam że nie wiem co zakładam. Bo to nie jest tak że mam pustą głowę - raczej mam wiele możliwych odpowiedzi i żadna nie dominuje. I mam wrażenie że jak zacznę na jednej stać za mocno, to coś stracę. Ale może to jest też ucieczka od decyzji.


Odpowiedz
(@izoldka69)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 360

@Agatka71 to co opisujesz jest chyba uczciwsze niż deklaratywna pewność. Ale mam do ciebie pytanie konkretniejsze - kiedy tańczysz i coś ci to daje, to jak opisałabyś co ci daje? Nie dlaczego działa, tylko co się zmienia. Bo może tam jest jakaś odpowiedź na to co zakładasz.


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@telepatka80)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy o założeniach i mam poczucie że trochę zgubiliśmy tytuł wątku. Bo czy każdy może robić rytuały oparte na tańcu - to zależy w dużej mierze od tego co ten ktoś zakłada? To znaczy: jeśli ktoś traktuje to czysto fizycznie i ruchowo, to próg wejścia jest niski. A jeśli zakłada że otwiera coś zewnętrznego, to może wymagać więcej przygotowania?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@filomena-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 303

@Telepatka80 to jest dobre podsumowanie ale upraszcza jedną rzecz - że te dwa podejścia są od siebie odizolowane. Ja znam osoby które zaczęły od czysto fizycznego rozumienia i gdzieś po kilku miesiącach zaczęły opisywać doświadczenia których już tym nie dało się wytłumaczyć. I wtedy musiały się zmierzyć z pytaniem które wcześniej omijały. Więc próg może być niski na wejściu i podnosić się w trakcie.


Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 989

@Filomena.1 ale to chyba jest argument za tym żeby zaczynać - nie przeciw. Że nie musisz mieć gotowej odpowiedzi na początku, ale praktyka sama będzie zadawać pytania. Mnie to akurat przekonuje. Gorzej jeśli ktoś nie jest gotowy na te pytania i je ignoruje - wtedy może wchodzić głębiej bez żadnego rozeznania.


Odpowiedz
Wpisy: 392
 Hela
Rozpoczynający temat
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Kornelia.x, to co mówisz o pytaniach które praktyka sama zadaje - to jest coś co bardzo długo ignorowałam. Miałam wrażenie że jak nie będę tego nazywać, to nie będę musiała się z tym mierzyć. I to nie działało. Praktyka i tak szła swoją drogą. Więc nie wiem czy to jest argument za czy przeciw zaczynaniu bez przygotowania, ale argument za tym żeby w pewnym momencie się zatrzymać i coś sformułować.


Odpowiedz
Wpisy: 234
(@saturnella-2)
Połączone: 1 rok temu

Hela, a jak to wyglądało u ciebie to zatrzymanie? Bo ja miałam podobny moment i mój był dosyć gwałtowny - nie planowałam że to przejrzę, po prostu jedno doswiadczenie wymusiło żebym coś nazwała. Ciekawi mnie czy to musi być jakiś konkretny moment czy można to robić stopniowo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Hela
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 392

@Saturnella.2 u mnie był to jeden konkretny moment, ale wstecznie widzę że były sygnały dużo wcześniej które po prostu omijałam. Więc może odpowiedź jest taka że można to robić stopniowo, ale wtedy wymaga aktywnej woli - żeby regularnie się pytać co się zmienia. Inaczej zostaje to do czasu kiedy coś wymusi.


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@walentynka)
Połączone: 1 rok temu

A ja mam pytanie trochę z innej strony - czy te momenty zatrzymania są w tradycjach rytualnych jakoś zbudowane? Bo jak słucham o candomblé czy zar to mam wrażenie że tam wspólnota jest właśnie po to żeby ktoś nad tobą czuwał w takich momentach. A jak tańczysz sama albo na zajęciach 5Rytmów to jesteś z tym sama.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@izoldka69)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 360

@Walentynka tak i to jest jeden z argumentów które pojawiają się w literaturze o neo-szamanizmie i praktykach zapożyczonych - że wyrwane z kontekstu tracą właśnie tę sieć bezpieczeństwa. W tradycji taka sieć to nie jest dodatek, tylko część struktury. Kapłanka, starszyzna, rytm grupowy - to są elementy które regulują intensywność i pomagają komuś wrócić jeśli zajdzie za daleko.


Odpowiedz
(@marylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 190

@Izoldka69 to znaczy że praktykując samodzielnie rytuały ruchowe jesteś po prostu bardziej narażona? Czy to jest tylko przy bardzo intensywnych formach?


Odpowiedz
(@izoldka69)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 360

@Marylka to zależy od intensywności i od tego co otwierasz. Łagodne formy ruchowe z intencją skupienia albo uziemienia mają zupełnie inny profil niż praca transowa. Ale i tu bym powiedziała że zależy od człowieka - są osoby które mają bardzo wysoki próg naturalnie i mogą wchodzić w głębokie stany same. I są osoby dla których nawet spokojna praktyka przy złym dniu może się zrobić trudna.


Odpowiedz
Wpisy: 51
(@selenitka_d)
Połączone: 9 miesięcy temu

Nie piszę tu często ale chcę coś dodać bo czuję że to ważne. Rok temu byłam na warsztacie który miał być czysto ruchowy, bez ezoterycznych deklaracji. I właśnie dlatego że nie było żadnej siatki bezpieczeństwa ani rozmowy wcześniej, kilka osób miało bardzo ciężkie doświadczenia emocjonalne i facilitatorka nie za bardzo wiedziała co z tym robić. Myślę że pytanie 'czy każdy może' ma też odpowiedź po stronie prowadzącego - czy każdy może prowadzić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 989

@Selenitka_D to jest bardzo konkretne i myślę że otwiera wątek który przez całą tę rozmowę był trochę na boku. Bo my mówiłyśmy głównie o osobie praktykującej - jej ciele, jej założeniach, jej gotowości. A ty mówisz że to jest też kwestia przestrzeni i osoby która ją trzyma. I to ma zupełnie inne implikacje dla pytania z tytułu.


Odpowiedz
Wpisy: 193
(@gruszanka54)
Połączone: 12 miesięcy temu

Selenitka_D, dzięki za to że napisałaś - to zmieniło mi coś w myśleniu. Bo ja wyobrażałam sobie rytuał ruchowy jako coś co dzieje się we mnie, a ty pokazujesz że to jest też relacyjne i kontekstowe. Mam teraz pytanie do wszystkich - czy w ogóle da się robić takie rzeczy bezpiecznie samemu jeśli nie ma się nikogo kto by trzymał przestrzeń?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dorotka73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 170

@Gruszanka54 ja robiłam to latami sama i nie powiedziałabym że to było niebezpieczne. Ale myślę że moje praktyki były też całkiem spokojne - nie szukałam głębokich stanów, raczej regularności i kontaktu z własnym ciałem. Coś transowego pewnie bym nie robiła sama. Więc może odpowiedź nie jest zero-jedynkowa.


Odpowiedz
Wpisy: 345
(@heliosa)
Połączone: 1 rok temu

Mam takie poczucie że przez całą rozmowę pytanie z tytułu - czy każdy może - dostało kilka zupełnie różnych odpowiedzi zależnie od tego jak je czytasz. Czy każdy może fizycznie? Prawie tak. Czy każdy może bez przygotowania wchodzić w głębsze formy? Raczej nie. Czy każdy może robić to samodzielnie? Zależy co i jak. I każda z tych odpowiedzi jest prawdziwa, ale do innego pytania.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@filomena-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 303

@Heliosa i chyba o to właśnie chodzi że tytuł jest pułapką - bo sugeruje jedną odpowiedź, a naprawdę jest kilka pytań w jednym. Co nie znaczy że nie warto ich wszystkich stawiać, raczej że trzeba je rozdzielać. Mnie najbardziej zostaje to co Selenitka_D powiedziała o prowadzącym - bo to jest wymiar który rzadko się pojawia w rozmowach o rytualnym tańcu i myślę że zasługuje na osobny wątek.


Odpowiedz
(@agatka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 95

@Filomena.1 a to że Selenitka_D napisała o warsztacie bez siatki bezpieczeństwa - to mnie trochę zmroziło, bo ja sama byłam na czymś podobnym i jakoś wtedy nie myślałam o tym w tych kategoriach. Teraz myślę że miałam dużo szczęścia że nie poszłam za głęboko. Ale mam pytanie do ciebie - jak rozpoznać przed warsztatem że ta siatka jest czy jej nie ma? Bo reklamy zawsze obiecują bezpieczeństwo.


Odpowiedz
(@izoldka69)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 360

@Agatka71 to jest dobre pytanie i uczciwa odpowiedź jest taka że często nie da się tego ocenić z opisu kursu. Można patrzeć na to czy organizator mówi cokolwiek o tym co robić jeśli ktoś ma trudną reakcję, czy jest czas na integrację po praktyce, czy jest przestrzeń na rozmowę. Jeśli program jest godzina po godzinie bez przerw i bez miejsca na pytania, to już coś mówi.


Odpowiedz
(@walentynka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 122

@Izoldka69 a czy ten czas na integrację to jest coś standardowego w tradycjach które mają rytuał ruchowy wbudowany, czy raczej coś co wymyśliły współczesne warsztaty? Bo mam wrażenie że w opisach candomblé albo tańca derwiszy nigdy nie czytam o integracji jako osobnym etapie.


Odpowiedz
(@filomena-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 303

@Walentynka w tradycyjnych kontekstach to jest po prostu wbudowane w strukturę społeczną, nie ma osobnego etapu bo cała wspólnota jest integracją. Po rytuale są śpiewy, jedzenie, rozmowy, bycie razem. To nie jest punkt w programie tylko to jak to po prostu wygląda. Współczesne warsztaty próbują to zastąpić czymś formalnym bo brakuje im tej tkanki.


Odpowiedz
Wpisy: 193
(@gruszanka54)
Połączone: 12 miesięcy temu

To co Filomena.1 napisała o tkance społecznej to brzmi tak... no nie wiem, jak coś czego kompletnie nie mamy kiedy robimy to sami w domu. Zastanawiam się teraz czy w ogóle można to czymś zastąpić, czy to jest coś nieodtwarzalnego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@heliosa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 345

@Gruszanka54 może nie zastąpić jeden do jeden, ale można próbować coś budować. Znam osoby które mają regularną grupę - niekoniecznie z jakiejś tradycji, po prostu kilka osób które spotykają się i praktykują razem od lat. I ta długość trwania sama w sobie coś tworzy. To nie jest to samo co wspólnota rytualna, ale to też nie jest nic.


Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 989

@Heliosa właśnie - i tu chyba wracamy do pytania z tytułu inaczej sformułowanego. Nie tyle czy każdy może, ale czy każdy ma dostęp do warunków w których to jest bezpieczne i sensowne. Bo jeśli ktoś jest w sytuacji gdzie nie ma nikogo do praktykowania z, to co wtedy? Czy odpuszcza?


Odpowiedz
Wpisy: 234
(@saturnella-2)
Połączone: 1 rok temu

Kornelia.x, no właśnie - bo to by oznaczało że rytuały ruchowe są dla wybranych, co jakoś mi nie gra. Jednocześnie rozumiem że nie wszystko da sie robić w próżni. Może jest jakiś spektrum - od rzeczy które naprawdę wymagają wspólnoty po te które można robić samemu bez większego ryzyka?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dorotka73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 170

@Saturnella.2 ja myślę że ten spektrum istnieje i jest dosyć szeroki. Praca z ciałem i oddechem w kontekście rytualnym, ale bez indukcji transu, to jest coś co robiłam latami sama i nie miałam poczucia że brakuje mi czegoś kluczowego. Głębszy trans już bym nie robiła samotnie. Ale to nie jest zakaz, raczej kwestia tego co chcesz z tego wyciągnąć.


Odpowiedz
Wpisy: 392
 Hela
Rozpoczynający temat
(@hela)
Połączone: 9 miesięcy temu

Słucham i myślę o sobie na początku - zaczęłam od bardzo prostych rzeczy, w zasadzie od tańca w domu bez żadnej nazwy na to. I ta prostota miała swoje zalety bo nie miałam żadnych oczekiwań. Nie wiedziałam że coś może otworzyć, więc nic specjalnie nie otwierałam. Dopiero potem weszłam w coś bardziej świadomego i tam już czułam że potrzebuję kogoś. Może to jest jakiś schemat?


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@telepatka80)
Połączone: 1 rok temu

Hela, to co opisujesz - że na początku brak oczekiwań jest ochroną - to jest coś czego się nie spodziewałam w tej rozmowie. To trochę odwraca to co myślałam, że im bardziej świadomie tym bezpieczniej. A wychodzi że może być odwrotnie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@izoldka69)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 360

@Telepatka80 to nie jest tak proste. Świadomość zmienia rodzaj ryzyka, nie eliminuje go ani nie zwiększa automatycznie. Osoba bez intencji może przypadkowo otworzyć coś i nie mieć pojęcia co z tym zrobić. Osoba z intencją może świadomie wejść za głęboko. Jedno i drugie ma swoje pułapki, po prostu inne.


Odpowiedz
(@marylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 190

@Izoldka69 ale jak to jest z tymi przypadkowymi otwarciami - to jest metafora czy mówisz o czymś konkretnym? Bo rozumiem to intuicyjnie ale nie wiem jak to zdefiniować.


Odpowiedz
(@izoldka69)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 360

@Marylka mówię o tym że ciało i ruch mogą wywołać stany których ktoś się nie spodziewał - intensywne emocje, wspomnienia, poczucie dezorientacji, niekiedy coś co można opisać jako obecność. Niekoniecznie w kategoriach magicznych, można to też czytać neurologicznie. Ale niezależnie od języka - to jest coś z czym trzeba umieć siedzieć.


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@agatka71)
Połączone: 1 rok temu

To z tą dezorientacją - czy to jest zawsze znak że poszło za daleko, czy to może być też część procesu? Bo miałam raz moment po tańcu gdzie przez chwilę nie wiedziałam gdzie jestem i to było dziwne, ale nie złe. Potem minęło i było normalnie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@selenitka_d)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 51

@Agatka71 myślę że to zależy od tego jak długo to trwa i czy potem naprawdę wraca normalność. Krótka dezorientacja i potem grounding to co innego niż kilka godzin rozbicia. Na warsztacie o którym pisałam wcześniej jedna osoba była wyraźnie nieobecna jeszcze długo po zakończeniu i nikt się tym nie zajął - to jest ten moment gdzie brak struktury naprawdę daje się we znaki.


Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 989

@Selenitka_D a ta osoba sama się z tym potem pozbierała, wiesz? Pytam bo zastanawiam się czy takie doświadczenia mają długoterminowe ślady czy raczej samo wychodzi z czasem.


Odpowiedz
(@selenitka_d)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 51

@Kornelia.x nie wiem jak potem - nie utrzymałam kontaktu. Ale to jest właśnie ten problem ze środowiskiem bez struktury - nikt po sobie nie sprawdza. Każdy wraca do domu i co dalej, nie wiadomo.


Odpowiedz
Wpisy: 345
(@heliosa)
Połączone: 1 rok temu

To co Selenitka_D opisuje to jest chyba argument za tym żeby w ogóle podejść do tematu inaczej niż przez pytanie czy każdy może. Może ważniejsze jest pytanie: jakie warunki są potrzebne i kto za te warunki odpowiada. Bo odpowiedź na to drugie zmienia całą rozmowę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@filomena-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 303

@Heliosa i to jest pytanie które nie ma jednej odpowiedzi bo zależy od tego co uprawiasz. Przy spokojnych formach ruchowych z intencją - odpowiadasz sama za siebie i to jest ok. Przy głębszej pracy transowej - odpowiedzialność powinna być podzielona, ale żeby była podzielona muszą być inni ludzie i muszą wiedzieć co robią. I tu koło się zamyka bo takich osób nie ma dużo.


Odpowiedz
Wpisy: 193
(@gruszanka54)
Połączone: 12 miesięcy temu

To co Filomena.1 napisała na końcu o podzielonej odpowiedzialności - właśnie to mnie uderzyło. Bo jeśli przy głębszej pracy ktoś musi tę odpowiedzialność z tobą dzielić, to znaczy że samotna praktyka jest z definicji ograniczona. Ale jak to wygląda w praktyce - kto miałby być tym 'kimś'? Każdy nauczyciel, osoba z większym doświadczeniem, czy to musi być coś formalnego?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@izoldka69)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 360

@Gruszanka54 to nie musi być formalne, ale musi być realne. Chodzi o kogoś kto jest obecny, kto wie co robi i kto nie jest w tym samym stanie co ty. W tradycjach afrykańskich diasporycznych to są mães lub pais de santo - osoby które przeszły długą inicjację i których funkcją jest dosłownie pilnowanie procesu innych. W warunkach zachodnich to może być dobry terapeuta pracujący z ciałem, ktoś z doświadczeniem w pracy transowej. Ale tak - musi to być ktoś konkretny, nie 'mam gdzieś grupę na facebooku'.


Odpowiedz
(@walentynka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 122

@Izoldka69 a to wymaganie obecności kogoś doświadczonego - czy to dotyczy każdego rytualnego tańca, czy tylko tych z intencją transu? Bo chyba jest jakaś różnica między tańcem jako formą medytacji ruchowej a tańcem jako wejściem w zmieniony stan?


Odpowiedz
(@izoldka69)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 360

@Walentynka właśnie o to chodzi - ta granica nie jest ostra i to jest sedno całej dyskusji. Nie ma momentu kiedy nagle przestajesz 'tylko tańczyć' i zaczynasz 'rytuał z transom'. Ciało samo może przeskoczyć granicę zanim głowa zdąży to zauważyć. Dlatego przy niektórych metodach - powiedzmy technikach oddechowych Holotropic Breathwork albo ekstatycznym tańcu z bębnem - protokół zakłada zawsze facilitatora, bez wyjątku.


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@agatka71)
Połączone: 1 rok temu

Ale czekajcie - mówicie o głębokim transie i failitatorach, a ja się zastanawiam czy w ogóle większość ludzi tu robi coś na tym poziomie intensywności. Mam wrażenie że to co większość z nas robi to raczej świadomy taniec jako praktyka niż wywoływanie transu. Czy to nie jest trochę jak porównywanie pójścia na jogę do chirurgii?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@heliosa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 345

@Agatka71 dobra analogia, ale myślę że problem polega na tym że te same techniki mogą działać zupełnie inaczej w zależności od osoby i dnia. Ktoś robi dokładnie to samo co robiła tydzień wcześniej i nagle coś idzie zupełnie inaczej. Pytanie nie jest tylko 'co robisz' ale też 'w jakim jesteś stanie kiedy to robisz'.


Odpowiedz
Wpisy: 170
(@dorotka73)
Połączone: 1 rok temu

Mam na to konkretny przykład z własnego doświadczenia. Ćwiczyłam jedną prostą sekwencję ruchową z muzyką przez wiele miesięcy i zawsze była spokojna, skupiająca. Potem zaczęłam ją robić w czasie kiedy byłam naprawdę wyczerpana emocjonalnie i ta sama sekwencja doprowadziła mnie do płaczu którego nie byłam w stanie zatrzymać przez jakieś dwadzieścia minut. Nie złego, ale intensywnego. Ta sama praktyka, zupełnie inne działanie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@telepatka80)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 164

@Dorotka73 i co zrobiłaś? Przerwałaś, czy zostałaś z tym?


Odpowiedz
(@dorotka73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 170

@Telepatka80 zostałam, ale miałam szczęście że byłam u siebie i miałam czas. Potem siedziałam długo zanim wróciłam do normalnego funkcjonowania. Gdybym to robiła przed pracą albo w innym miejscu, mogłoby być trudno. I to jest chyba ta odpowiedź na pytanie z tytułu - nie 'czy każdy może' tylko 'czy każdy ma warunki żeby to bezpiecznie zawierać'.


Odpowiedz
Wpisy: 989
(@kornelia-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co Dorotka73 opisuje - to 'zawieranie' - to jest termin który kojarzę z pracą somtyczną, tam mówi się o 'containment'. I to jest konkretna umiejętność, nie coś co się po prostu ma. Można ją ćwiczyć, ale to wymaga czasu. Ciekawi mnie czy ktoś świadomie nad tym pracował jako przygotowaniem do praktyki ruchowej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@filomena-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 303

@Kornelia.x tak i w somatic experiencing to jest jeden z pierwszych kroków zanim w ogóle zaczyna się głębszą pracę - budowanie tzw. zasobów, czyli punktów do których można wracać kiedy coś staje się zbyt intensywne. W kontekście rytualnym to by było trochę jak grounding, ale bardziej rozbudowany - nie tylko 'stań na ziemi' ale 'masz konkretne miejsce do którego możesz wrócić w sobie'. Różnica jest spora.


Odpowiedz
Strona 4 / 6
Udostępnij: