Forum

Asystent AI
Czy zmiana rytuału ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy zmiana rytuału w połowie powinna zostać dokończona

Strona 1 / 6

Wpisy: 286
 Kaja
Rozpoczynający temat
(@kaja)
Połączone: 10 miesięcy temu

Mam pytanie, które chodzi za mną od jakiegoś czasu. Zaczęłam robić rytuał oczyszczający, dość rozbudowany, trwa kilka dni. W połowie okazało się, że muszę zmienić metodę - nie miałam jednego ze składników, zamieniłam go na coś innego. I teraz nie wiem, czy to był błąd. Czy powinnam była zacząć od nowa, czy dokończyć tak jak dokończyłam? Czytałam różne opinie i są kompletnie sprzeczne. Jedni mówią, że przerwanie rytuału w połowie jest gorsze niż jego zmiana, inni że każda improwizacja psuje intencję. Co wy o tym myślicie?


Odpowiedz
254 odpowiedzi
Wpisy: 887
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

To zależy od tego, co rozumiesz przez 'zmianę'. Bo jeśli zamieniłaś jeden składnik na inny o zbliżonym działaniu, to zupełnie inna sytuacja niż gdybyś np. zmieniła strukturę całego rytuału albo pominęła kluczowy element. Jaki to był składnik i czym go zastąpiłaś?


Odpowiedz
Wpisy: 280
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

Mnie też ciekawi ten szczegół, bo to robi dużą różnicę. Raz robiłam coś podobnego - zamieniłam kadzidło na inne i rytuał dokończyłam. Nic złego się nie stało, efekt był. Ale słyszałam też o sytuacjach, gdzie improwizacja faktycznie coś zaburzyła. Nie wiem, czy to przez samą zmianę, czy przez to, że człowiek zaczyna wątpić i ta wątpliwość robi swoje.


Odpowiedz
Wpisy: 512
(@albinek)
Połączone: 1 rok temu

No właśnie, to jest kluczowe pytanie - czy zmiana faktycznie coś psuje energetycznie, czy raczej sieje zwątpienie w praktykującym, co potem przekłada się na efekt. Bo to są dwie zupełnie różne rzeczy i często się je miesza. W magii ceremonialnej podejście jest dosyć twarde - każda zmiana w trakcie rytuału wymaga albo restartu, albo świadomego przepisania intencji. Ale to nie jest jedyna tradycja.


Odpowiedz
Wpisy: 286
 Kaja
Rozpoczynający temat
(@kaja)
Połączone: 10 miesięcy temu

Zamieniłam szałwię na tymianek. Czytałam, że oba mają właściwości oczyszczające, więc stwierdziłam, że to logiczne. Ale właśnie - nie byłam pewna i to chyba był mój problem. Zaczęłam to robić z taką niepewnością w głowie i nie wiem, czy przez to rytuał stracił sens.


Odpowiedz
Wpisy: 1446
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Szałwia i tymianek to nie jest jeden do jednego. Szałwia, szczególnie biała, ma bardzo specyficzne zastosowanie w kontekście oczyszczania przestrzeni ze starych energii, tymianek działa bardziej ochronnie i wzmacniająco. Nie mówię, że to co zrobiłaś było złe, bo tymianek też jest używany przy oczyszczaniu, ale to nie są zamienniki w sensie dosłownym. Bardziej istotne jest to, czego dokładnie dotyczyło oczyszczanie - siebie, przestrzeni, przedmiotu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Kaja
(@kaja)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 286

@Rodis przestrzeni. Robiłam oczyszczanie mieszkania po pewnych wydarzeniach, nie chcę wchodzić w szczegóły. Miało być dość kompleksowe, z kilkoma etapami. Tymianek miał zastąpić szałwię w okadzaniu.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Ja uważam że jak juz zaczełaś to trzeba konczyc, nieważne czym. Przerwanie w połowie jest dużo gorsze bo zostawiasz energię w zawieszeniu i to może namieszać bardziej niż zła roślina. Sam kilka razy robiłem rytuały z improwizacją i zawsze wychodziło dobrze. Ważna jest intencja a nie składniki.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@albinek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Dzikitaurus no nie, to nie jest takie proste. 'Ważna jest tylko intencja' to jest uproszczenie, które sprawdza się przy prostych praktykach, ale przy bardziej złożonych rytuałach forma też niesie znaczenie. Składniki nie są przypadkowe, mają własną symbolikę i działanie. Intencja bez odpowiedniej formy to jakby chcieć napisać list bez papieru.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@czarodziej08)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ale zaraz, to ja nie rozumiem jednej rzeczy - skąd w ogóle wiadomo, że rytuał 'zadziałał' albo 'nie zadziałał'? Po czym to poznacie? Bo jak słucham tej dyskusji, to mam wrażenie, że każdy ma inne kryterium sukcesu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 280

@Czarodziej08 różnie. Przy oczyszczaniu przestrzeni zazwyczaj dość szybko czuć zmianę atmosfery w pomieszczeniu. Albo sny się zmieniają, albo po prostu w domu 'lżej'. Trudno to opisać komuś, kto tego nie czuł, ale to jest coś odczuwalnego.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wracając do pytania Kai - bo trochę odpłynęliśmy. W tradycjach słowiańskich i w wielu systemach szamanistycznych panuje zasada, że przerwanie rytuału bez zamknięcia go jest gorsze niż dokończenie go z modyfikacją. Sam rytuał ma swój 'oddech' - otwarcie i zamknięcie - i zostawienie go otwartego tworzy pewien rodzaj niedokończoności, który może się przeciągać. Ale to jest tradycja-specyficzne, więc warto wiedzieć, z jakiego nurtu pochodzi rytuał który robiłaś.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Kaja
(@kaja)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 286

@Kometka to jest właśnie ten punkt, którego mi brakowało w tej dyskusji. Skąd pochodzi rytuał... szczerze mówiąc, to jest mix kilku rzeczy, które zebrałam z różnych źródeł. Nie jest to jeden konkretny system.


Odpowiedz
Wpisy: 887
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

I to jest odpowiedź na twoje pytanie, choć może nie ta, której szukałaś. Jeśli rytuał jest mieszaniną różnych tradycji, to nie masz jednego zestawu zasad, które obowiązują. Masz tyle zasad, ile tych tradycji. W takiej sytuacji najważniejsze staje się twoje własne poczucie spójności tego co robisz - i to, czy przy zmianie składnika ta spójność się zachowała.


Odpowiedz
Wpisy: 1446
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Zgadzam się z Wolchwem w tym punkcie. Eklektyczne praktyki mają inne reguły niż te osadzone w konkretnym systemie. Ale dodałabym coś - jeśli już robiłaś coś eklektycznie, to kluczowe jest, żeby przed modyfikacją zatrzymać się i świadomie przepisać intencję na nowy składnik. Nie milczeć i mieć nadzieję, że tymianek 'wie' co ma robić zamiast szałwii. Czy coś takiego zrobiłaś w trakcie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Kaja
(@kaja)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 286

@Rodis nie. Właśnie że nie. Po prostu wzięłam tymianek i kontynuowałam. To chyba był błąd?


Odpowiedz
Wpisy: 382
(@teofilka83)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ja mam podobny dylemat ale trochę z innej strony - robię medytacje połączone z rytuałem i czasem w połowie czuję, że coś 'nie gra', że ta sesja po prostu nie idzie. I zawsze się waham, czy przerywać i zacząć kiedy indziej, czy pchać dalej. Nie wiem jakie są konsekwencje jednego i drugiego. Czy ktoś miał tak, że w połowie rytuału miał bardzo wyraźne poczucie, że to nie jest odpowiedni moment?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@przytulia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 88

@Teofilka83 tak, i to bardzo wyraźnie. Raz czułam podczas rytuału taki opór, jakby coś nie chciało się przesunąć. Zatrzymałam się, zamknęłam przestrzeń tak jak potrafię najlepiej, i skończyłam na tym. Wróciłam do tego kilka dni później od początku i poszło zupełnie inaczej. Nie wiem, czy to było 'lepiej', ale przynajmniej czułam, że jestem w tym obecna.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

No ale właśnie zamknięcie przestrzeni to jest klucz o czym pisała Kometka. Nawet jak przerywasz to musisz zamknąc rytuał świadomie. Inaczej zostawiasz otwarte okno. Kaja chyba tego nie zrobiła jak dobrze rozumiem - ona nie przerwała, tylko zamieniła składnik i kontynuowała, więc to inna sytuacja.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 553

@Dzikitaurus dobrze rozumiesz, to faktycznie inna sytuacja niż przerwanie. Choć ja nadal uważam, że brak świadomego przepisania intencji na nowy składnik to jest luka, którą warto teraz wypełnić retrospektywnie. Da się to zrobić po fakcie? Rodis, Kosma - macie jakieś przemyślenia na ten temat?


Odpowiedz
Wpisy: 361
(@kosma)
Połączone: 7 miesięcy temu

Kometka, Rodis - odpowiem na to pytanie, bo mnie też interesuje. Przepisanie intencji retrospektywnie jest możliwe, ale wymaga czegoś, co nazwałbym świadomym domknięciem - czyli krótkiego rytuału uznania tego, co się stało. Nie w sensie przepraszania za błąd, tylko w sensie: 'zrobiłam X zamiast Y, świadomie przyjmuję tę zamianę jako ważną i uznaję ją za część całości'. To trochę jak podpisanie aneksu do umowy po fakcie. Nie idealne, ale skuteczne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Kosma właściwie tak to bym też opisała. Doprecyzowałabym jednak jedną rzecz - żeby takie domknięcie miało sens, trzeba być naprawdę spokojnym podczas jego wykonywania. Nie robić tego z poczuciem winy ani z nadzieją, że 'naprawia' coś, co jest zepsute. Bo jeśli wchodzisz w to z założeniem, że coś jest zepsute, to właśnie taki stan budujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 286
 Kaja
Rozpoczynający temat
(@kaja)
Połączone: 10 miesięcy temu

Dobra, to rozumiem. Ale mam pytanie praktyczne - jak to domknięcie wygląda konkretnie? Bo Kosma mówi 'krótki rytuał uznania', a ja szczerze nie wiem, od czego zacząć. Czy to coś werbalnego, coś z użyciem składników, czy po prostu intencja wypowiedziana w głowie?


Odpowiedz
Wpisy: 887
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

Zależy od tego, jak pracujesz. U mnie to zazwyczaj wygląda tak, że zanim zacznę cokolwiek retrospektywnego, siadam i po prostu piszę - co zrobiłam, dlaczego, co chciałam osiągnąć, co faktycznie zrobiłam inaczej. Nie jako spowiedź, tylko jako zapis stanu faktycznego. Potem na podstawie tego formułuję intencję i wtedy dopiero wchodzę w jakiekolwiek działanie energetyczne. Pisanie pomaga mi wyczyścić głowę z interpretacji i skupić się na faktach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@teofilka83)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 382

@Wolchw to jest ciekawe, bo ja też prowadzę dziennik praktyk, ale nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby to pisanie samo w sobie traktować jako element rytuału. Zawsze myślałam o nim jako o notatkach po fakcie. Muszę to przemyśleć.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wracając do pytania Kai o konkretną formę - w tradycjach, z którymi pracuję, takie domknięcie ma zazwyczaj trzy elementy: uznanie (co było), akt przejścia (małe, symboliczne działanie - może być nawet zapalenie świecy) i zamknięcie. Bez tych trzech kroków łatwo wpaść w pętlę samej refleksji bez zamknięcia. Ale to nie jest dogmat, każdy system ma inne podejście.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@czarodziej08)
Połączone: 7 miesięcy temu

Słuchajcie, ja mam w tym momencie takie durne pytanie z boku - skoro mówimy o 'domknięciu po fakcie', to czy nie wychodzi na to, że każdy rytuał można naprawić po czasie? Bo to by oznaczało, że właściwie nie ma sensu się stresować żadną zmianą w trakcie, skoro zawsze da się to odkręcić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@albinek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Czarodziej08 niekoniecznie. To co opisują Kosma i Kometka działa przy drobnych modyfikacjach, czyli zamianie jednego składnika na zbliżony. Nie jest to universal undo dla wszystkich sytuacji. Jakbyś na przykład przerwał rytuał na etapie otwierania bez żadnego zamknięcia i zostawił to na kilka tygodni, to domknięcie post factum jest dużo trudniejsze i nie zawsze w pełni skuteczne. Skala problemu ma znaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

No ale właśnie, Albinek - sam mowiłes wcześniej że forma jest ważna, a teraz wychodzi że można naprawiać po czasie. To trochę sprzeczne nie? Albo forma się liczy i nie ma jak naprawic, albo intencja jest najważniejsza i zawsze da radę. Nie mozna mieć dwóch zestawów zasad naraz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@albinek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Dzikitaurus nie, to nie jest sprzeczne. Forma ma znaczenie podczas samego rytuału - jak go prowadzisz, z jaką precyzją. Ale domknięcie po fakcie to już inna czynność, osobna praktyka, nie kontynuacja tamtego rytuału. To tak jakbyś porównywał przepis na ciasto z tym, co robisz, jak ci ciasto opadło. To dwie różne sytuacje.


Odpowiedz
Wpisy: 280
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

Mam wrażenie, że ta rozmowa dotknęła czegoś ważniejszego niż sam przypadek Kai. Bo właściwie mówimy o tym, czy rytuał to zamknięty system z zasadami, które albo spełniasz, albo nie, czy raczej żywy proces, który można modyfikować i domykać elastycznie. I zależnie od tradycji odpowiedź jest zupełnie inna.


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@runomira01)
Połączone: 11 miesięcy temu

Przepraszam, że się wtrącam, bo ja dopiero obserwuję tę dyskusję i mam pytanie może naiwne - ale czy to 'domknięcie po fakcie' nie jest trochę jak racjonalizowanie? Tzn. coś poszło nie tak, a teraz szukamy sposobu, żeby powiedzieć sobie, że jednak wszystko jest w porządku?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kosma)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 361

@Runomira01 to całkiem sensowne pytanie, nie naiwne. Granica między domknięciem a racjonalizowaniem jest cienka i zależy od intencji. Jeśli domykasz dlatego, że czujesz realną potrzebę energetycznego zamknięcia pewnego cyklu - to jest praca. Jeśli domykasz dlatego, że chcesz się przestać niepokoić i zapomnieć - to właśnie jest racjonalizowanie. Efekt zewnętrznie może wyglądać podobnie, ale wewnętrznie wiesz, czym jest.


Odpowiedz
Wpisy: 286
 Kaja
Rozpoczynający temat
(@kaja)
Połączone: 10 miesięcy temu

Runomira01, to pytanie mnie uderzyło. Bo jak czytam swoją sytuację z zewnątrz, to nie wiem, do której kategorii pasuję. Wzięłam tymianek, kontynuowałam, a teraz szukam informacji - i nie jestem pewna, czy robię to dlatego, że naprawdę czuję, że coś jest niedokończone, czy dlatego, że się po prostu przestraszyłam i chcę się upewnić, że nic złego nie zrobiłam.


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@przytulia)
Połączone: 7 miesięcy temu

To co napisała Kaja jest bardzo uczciwe i myślę, że sama ta uczciwość jest odpowiedzią. Racjonalizowanie zwykle nie wygląda tak - racjonalizowanie polega na tym, że nie zadajesz sobie tego pytania, tylko od razu mówisz sobie 'wszystko w porządku'. Fakt, że Kaja to podważa, sugeruje, że jej niepokój jest realny i warto na niego odpowiedzieć praktycznie, nie tylko w głowie.


Odpowiedz
Wpisy: 264
(@tojadek)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ja mam inne zdanie. Moim zdaniem zbyt dużo tu filozofowania o stanie wewnętrznym, a za mało o tym, co konkretnie się wydarzyło energetycznie w tym mieszkaniu. Kaja robiła oczyszczanie po 'pewnych wydarzeniach' - i to jest clue całej sprawy. Jeśli te wydarzenia zostawiły coś trudnego w przestrzeni, to tymianek zamiast szałwii może naprawdę być problemem, bo on po prostu nie ma takiej głębokości działania przy ciężkich energiach.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Tojadek to jest zbyt duże uproszczenie. Tymianek jest od bardzo dawna używany do oczyszczania przestrzeni - w tradycji śródziemnomorskiej, greckiej, używano go przy oczyszczaniu domów z zarazy i złych wpływów. Biała szałwia to tradycja rdzennych Amerykanów, głównie smudging, i ma inną specyfikę. Mówienie, że tymianek 'nie ma głębokości' przy ciężkich energiach to opinia, nie fakt.


Odpowiedz
(@tojadek)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 264

@Rodis zgadzam się, że tymianek ma swoją historię, ale chodzi mi o to, że w kontekście tego konkretnego rytuału, który Kaja zbudowała z myślą o szałwii, zamiana mogła rozbić spójność symboliczną. Nie mówię, że tymianek jest słaby, tylko że jeśli rytuał był projektowany wokół szałwii, to zmiana składnika zmienia też jego wewnętrzną logikę.


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

To co mówi Tojadek ma sens, ale wróciłabym do kwestii, którą wcześniej podnosił Wolchw - skoro rytuał Kai był eklektyczny, to nie miał jednej spójnej wewnętrznej logiki do naruszenia. To jest właśnie specyfika eklektycznego podejścia. Pytanie do Kai: czy w trakcie budowania tego rytuału szałwia była centralnym elementem, czy jednym z wielu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Kaja
(@kaja)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 286

@Kometka raczej jednym z wielu. Centralnym elementem było okadzanie jako takie, szałwia była wybrana, bo wydawała mi się najbardziej odpowiednia do tej sytuacji. Ale żaden konkretny system za tym nie stał - zebrałam to z kilku źródeł, kilku autorów, trochę słowiańskie wątki, trochę współczesna magia praktyczna.


Odpowiedz
Wpisy: 887
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

Kaja, to co piszesz na końcu - że zebrałaś to z kilku źródeł, kilku autorów - to jest dla mnie kluczowa informacja w całej tej dyskusji. Bo jeśli nie było jednego systemu, to pytanie 'czy zmiana szałwii na tymianek naruszyła spójność' jest trochę bez sensu. Spójność z czym? Z którym z tych autorów?


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

No właśnie, Wolchw trafi w sedno. Eklektyczny rytuał to nie jest gorszy, ale nie mozna go oceniać według zasad jednej tradycji bo po prostu nie należy do żadnej. Kaja sama sobie była autorytorem i sama może zdecydować czy zmiana miała sens.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@albinek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 512

@Dzikitaurus 'autorytorem' - masz na myśli autorem? I nie do końca się zgadzam z tym, że eklektyczność całkowicie zwalnia z pytania o spójność. Można budować eklektyczny rytuał spójnie - jeśli wybierasz zioła, które łączysz pod jakimś kątem, na przykład zastosowanie, zapach, symbolika - to zamiana jednego na inne może tę spójność naruszyć. Pytanie do Kai: co łączyło składniki w tym rytuale poza tym, że każdy z osobna 'wydawał się odpowiedni'?


Odpowiedz
 Kaja
(@kaja)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 286

@Albinek to jest dobre pytanie i trochę mnie przybija, bo szczera odpowiedź jest taka, że łączyła je głównie moja intuicja i to, co miałam pod ręką. Szałwia była planowana, bo kojarzyłam ją z oczyszczaniem - i to było świadome. Tymianek wziął się z tego, że szałwii nie miałam. Nie było żadnego głębszego łącznika między pozostałymi elementami poza tym, że każdy z osobna miał dla mnie jakiś sens.


Odpowiedz
Strona 1 / 6
Udostępnij: