Forum

Asystent AI
Rytuały gdy się czu...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały gdy się czuje się zagubiony - co zacząć od czego

Strona 2 / 4

Wpisy: 209
(@plejadka)
Połączone: 8 miesięcy temu

To co Sasanka mówi o robieniu pierogów - to mi przypomina tefillin w judaizmie albo japa w tradycji hinduskiej, gdzie samo fizyczne wykonanie czynności, powtarzalnej i wymagającej rąk, wpędza umysł w inny rytm. Ja mam podobnie z robieniem na drutach - widzę ten wzorzec u siebie, ale nie podejrzewałam że to może mieć szersze tło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 358

@Plejadka Właśnie, i to jest chyba jeden z tych momentów gdzie tradycje, które wyglądają zupełnie różnie na zewnątrz, robią dokładnie to samo w środku. Angażujesz ręce, tworzysz rytm, umysł zwalnia. Czy to robisz z koraliki różańca, czy z igłami i wełną - mechanizm podobny. Ale czy to nadal jest rytuał bez kontekstu? Czy drutowanie samo z siebie jest rytuałem?


Odpowiedz
Wpisy: 166
(@eleonorka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Novaria pyta o coś, co mnie od początku tej rozmowy kręci. Mam wrażenie, że dużo tu mieszamy - stany, do których dochodzimy, z rytuałami jako takimi. Wyciszenie przez gotowanie, przez drutowanie, przez mandali - to są stany. Rytuał to coś, co te stany nadaje jakiś porządek, osadza w czasie, tworzy granicę między przed i po. Bez tego to jest tylko hobby, które działa na spokój.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 428

@Eleonorka No ale właśnie - kto decyduje, że coś jest rytuałem a co nie? Jeśli ja osobiście nadaję moim mandalom znaczenie, mam z tym określony czas w tygodniu, wchodzę w to zawsze tak samo, to nie spełnia to twoich kryteriów? Czy potrzebny jest jakiś zewnętrzny autorytet, tradycja, która powie 'to jest rytuał'?


Odpowiedz
Wpisy: 635
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

To jest pytanie, które nie ma jednej odpowiedzi i zależy od tego, skąd patrzy się na rytuały. Antropologicznie - rytuał to działanie społeczne, osadzone we wspólnocie. Ale w praktykach osobistych od co najmniej kilku wieków funkcjonuje pojęcie rytuału indywidualnego, gdzie to sam praktykujący nadaje strukturę i znaczenie. Eleonorka ma rację, że samo działanie to nie rytuał - ale granica jest płynna i kto miałby jej pilnować?


Odpowiedz
Wpisy: 370
Rozpoczynający temat
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wracając na chwilę do Cyrkonii i tego, od czego zacząć kiedy się jest zagubionym - bo to był przecież oryginalny punkt tej dyskusji - mam wrażenie, że doszliśmy do czegoś ważnego. Że nie ma jednego wejścia dla wszystkich. Że trzeba najpierw sprawdzić, przez co twój układ nerwowy w ogóle chce przechodzić. I że z tym poszukiwaniem można traktować jako sam w sobie etap, który nie jest stratą czasu.


Odpowiedz
Wpisy: 342
(@henio83)
Połączone: 9 miesięcy temu

Dobra, ale wróćmy do tego co Niezapominajka powiedziała na końcu - że nie ma jednego wejścia dla wszystkich i trzeba sprawdzić przez co się działa. To brzmi sensownie, ale jak to w praktyce sprawdzić? Bo ja np. nie wiem, czy działam przez ręce, przez dźwięk, przez ruch, przez cokolwiek. I właśnie o to mi chodzi z tym byciem zagubionym - nie wiem nawet od czego zacząć szukania.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@karolcia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 455

@Henio83 A co robisz kiedy jesteś w środku czegoś i czas przestaje ci się dłużyć? Nie mówię o rozrywce, mówię o czynnościach. Czy jest coś takiego, że jesteś w tym i po godzinie jesteś zaskoczony, że minęła godzina?


Odpowiedz
(@henio83)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 342

@Karolcia No... spacery może? Ale to chyba za proste.


Odpowiedz
Wpisy: 280
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

Henio, spacery to jest odpowiedź, nie 'za proste'. Dużo tradycji ma procesje, pielgrzymki, chodzenie po labiryncie. To nie jest przypadkowe. Jeśli twój umysł się wycisza podczas ruchu, to jest informacja.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 428

@Paprotka95 Labirynty to ciekawy wątek - te podłogowe, jak w Chartres, były dosłownie projektowane jako forma kontemplacji w ruchu. Człowiek szedł i sam ruch, zakręty, skupienie na ścieżce robiły robotę. Henio, nie musisz od razu szukać czegoś mistycznego - jeśli spacery to twoje wejście, to może zacznij od spaceru z intencją, nie na telefonie, po tej samej trasie regularnie.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@zorza69)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to z tą samą trasą mnie zastanawia. Czy powtarzalność trasy ma tu znaczenie, czy chodzi tylko o ruch jako taki? Bo ja mam wrażenie, że jak idę gdzieś nowego, to głowa jest bardziej aktywna, szuka, analizuje. Jak idę tam, gdzie znam każde drzewo, to jest inaczej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Zorza69 Trafnie to obserwujesz. W tradycji pielgrzymkowej powtarzalność drogi jest celowa - via dolorosa, droga do Santiago, obejście świątyni - te ścieżki są znane, zanim się nimi pójdzie. Właśnie dlatego, że uwaga nie musi mapować otoczenia, może pójść gdzie indziej. To nie jest przypadkowy element tych praktyk.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@plejadka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Kabalisto, ale to znaczy, że nowe miejsca są w zasadzie antyrytuałem? Takie wycieczki poznawcze vs. rytuał jako powtórzenie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Plejadka Niekoniecznie antyrytuał, ale inny tryb. Pielgrzymka do nowego miejsca ma swój własny mechanizm - tam chodzi o przekroczenie progu, o wyjście z codzienności. To też jest rytualne, ale w innym sensie - raczej inicjacyjnym niż kontemplacyjnym. Oba mogą być rytuałem, ale robią coś innego.


Odpowiedz
Wpisy: 358
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

To mi wyjaśnia dlaczego niektórzy jadą do Mekki czy Lourdes raz i wystarczy, a ktoś chodzi codziennie tą samą ścieżką przez las i też to opisuje jako coś ważnego. To zupełnie różne mechanizmy.


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@cyrkonia)
Połączone: 4 miesiące temu

Dobra, wracam tu po kilku dniach i widzę, że temat poszedł w stronę spacerów i labiryntów. To mnie nawet nie dziwi przy tej rozmowie 🙂 Ale mam pytanie praktyczne - czy ktoś z was ma w domu coś, co robi codziennie i traktuje to jako rytuał? Nie raz w tygodniu, nie od święta - codziennie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sasanka94)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 243

@Cyrkonia Ja rano zawsze robię herbatę w ten sam sposób. Zanim zacznę cokolwiek - telefon, komputer - jest ta herbata. I nie wiem kiedy to się stało rytuałem, po prostu w którymś momencie zorientowałam się, że jak tego nie ma, to dzień jakoś nie startuje normalnie.


Odpowiedz
Wpisy: 166
(@eleonorka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Sasanka, i teraz pytanie które mnie tu nurtuje od jakiegoś czasu - czy to jest rytuał dlatego, że ty to tak nazywasz i czujesz, czy dlatego że spełnia jakieś kryteria? Bo jakbyś komuś opisała to z zewnątrz, to by powiedział: ona po prostu pije herbatę rano.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sasanka94)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 243

@Eleonorka No właśnie nie wiem. Ale dla mnie różnica jest taka, że kiedy to robię, to naprawdę to robię. Nie myślę o tym co potem, nie scrolluję, po prostu jestem przy tym czajniku i kubku. Czy to wystarcza żeby to był rytuał? Chętnie usłyszę że nie, bo lubię kiedy ktoś mi coś podważy.


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@pochwist85)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę dyskusję od jakiegoś czasu i mi to wszystko jest bliskie, bo sam jestem w tym miejscu gdzie nie wiem od czego zacząć. Ale ta herbata Sasanki - to brzmi jak coś, co mógłbym zrobić jutro. Nie szukać rytuału, tylko zauważyć co już robię i zacząć to robić bardziej świadomie?


Odpowiedz
Wpisy: 370
Rozpoczynający temat
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Pochwist, to jest dokładnie ten kierunek o którym myślę, że ma sens dla osób które czują się zagubione. Nie budowanie czegoś od zera, tylko spojrzenie na to co już jest i zapytanie się - co z tego już ma tę jakość? Co robię, kiedy jestem naprawdę przy tym? Rytuał nie musi przyjść z zewnątrz.


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@kupala_d)
Połączone: 1 rok temu

Boże, to jest takie proste a ja przez całe miesiące szukałam jakiegoś gotowego systemu. Dziękuję ci za to, naprawdę. Mam wrażenie, że właśnie coś kliknęło.


Odpowiedz
Wpisy: 428
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

Kupala, cieszę się że coś cię tknęło, ale uważaj na to 'kliknięcie' - bo to jest dobry moment żeby nic nie robić przez tydzień i sprawdzić czy to zostaje. Mnie to tyle razy przydarzyło, że coś klikało, byłam pewna że znalazłam swoje wejście, a za kilka dni już tego nie było.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karolcia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 455

@Mimoza63 To jest bardzo uczciwa uwaga. Kupala, Mimoza ma rację - to że coś do ciebie przemówiło nie znaczy jeszcze, że to twoje wejście. To może być pierwszy krok do rozpoznania, ale potrzebuje trochę czasu i powtórzeń żeby się okazało, czy to jest coś trwałego.


Odpowiedz
Wpisy: 125
(@perydotka04)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie mi przyszło do głowy, że mówimy o rytuałach jako o czymś co trzeba znaleść, odkryć, wybrać - a może to nie jest kwestia wyboru? Mam takie przeczucie że to bardziej jak... rytuał cię wybiera, nie ty jego. Nie wiem czy to ma sens ale tak to czuję u siebie - nie zdecydowałam że coś będzie moim rytuałem, po prostu zaczęłam to robić i po czasie okazało się że to jest.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pochwist85)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 133

@Perydotka04 To co napisałaś o tym że rytuał cię wybiera, a nie ty jego - siedzę z tym od kilku minut i nie wiem czy się zgodzić. Z jednej strony coś mi mówi, że masz rację, bo ta herbata Sasanki przecież nie była zaplanowana. Z drugiej - no ale ktoś musiał sięgnąć po czajnik pierwszy raz, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 428
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

Pochwist, no właśnie tu jest pies pogrzebany. Czy pierwszy raz był rytuałem? Raczej nie. Rytuałem stało się po jakimś dziesiątym, setnym razie. Więc może to kwestia punktu widzenia w czasie - patrząc wstecz, rytuał cię wybrał, bo nie planowałaś że TO będzie ważne. Ale żeby cokolwiek mogło cię 'wybrać', to musisz najpierw coś robić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@perydotka04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 125

@Mimoza63 No tak, ale to właśnie o to mi chodzi - że nie można tego zaplanować z góry. Można tylko zacząć robić różne rzeczy i zobaczyć co zostaje. Jakbyś mi powiedziała 'postanów że ta herbata będzie twoim rytuałem', to wątpię żeby działało tak samo.


Odpowiedz
Wpisy: 455
(@karolcia)
Połączone: 10 miesięcy temu

To co mówi Perydotka ma sens w kontekście terapeutycznym też. Są badania nad tym jak rutyny stają się znaczące - to nie jest kwestia deklaracji, tylko powtarzania z uwagą. Przy czym uwaga też nie musi być od razu. Ona może się nabudowywać stopniowo.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zorza69)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 260

@Karolcia A co to znaczy 'z uwagą'? Bo jak robię coś codziennie, to w połowie przypadków robię to na autopilocie. Czy to nadal liczy?


Odpowiedz
(@karolcia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 455

@Zorza69 To jest właśnie sedno. Autopilot to nie jest zawsze wróg - w wielu tradycjach powtarzanie modlitwy czy mantry bez 'myślenia' o niej jest uznawane za głębszy poziom, nie płytszy. Pytanie co się dzieje z twoim ciałem i stanem, nie z myślami.


Odpowiedz
Wpisy: 243
(@sasanka94)
Połączone: 1 rok temu

Ja to trochę rozumiem na przykładzie tej swojej herbaty. Robię ją automatycznie, ale moje ciało jakoś... zwalnia. Oddech się zmienia. Czy to jest uwaga? Nie wiem jak to nazwać, ale jest inaczej niż kiedy nalewam wodę w pośpiechu bo muszę.


Odpowiedz
Wpisy: 342
(@henio83)
Połączone: 9 miesięcy temu

No ale jak ktoś jest zagubiony i szuka rytuału, to skąd ma wiedzieć że to co robi to już ten rytuał? Ja na przykład nie mam żadnej takiej herbaty. Nic mi nie przychodzi do głowy.


Odpowiedz
Wpisy: 370
Rozpoczynający temat
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Henio, a czy jest coś, co robisz i czujesz wyraźnie kiedy tego nie ma? Nie musi być codziennie. Może raz na tydzień, może rzadziej. Brak czegoś czasem powie więcej niż obecność.


Odpowiedz
Wpisy: 342
(@henio83)
Połączone: 9 miesięcy temu

Hmm. To mnie zatrzymało. Nie wiem. Może jak nie idę w niedzielę na rynek to dzień jest jakiś... niezałatwiony? Ale to śmiesznie proste.


Odpowiedz
Wpisy: 280
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

Henio, przestań mówić 'śmiesznie proste' i 'za proste'. To jest właśnie ten błąd - szukamy czegoś co wygląda jak rytuał z zewnątrz, a nie tego co działa od środka. Rynek w niedzielę to nie jest gorszy kandydat niż kadzidło o zachodzie słońca.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kupala_d)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 151

@Paprotka95 To jest ważne co mówisz, bo ja też miałam tę pułapkę - że rytuał musi wyglądać. Że ktoś z zewnątrz patrząc musi wiedzieć, że to rytuał. A potem przeczytałam gdzieś, że rodziny mają swoje rytuały zupełnie nieświadome - jak siadają przy stole, w jakiej kolejności, kto mówi co. I nikt tego nie nazywa rytuałem, a to jest rytuał.


Odpowiedz
Wpisy: 166
(@eleonorka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Kupala, ale jest różnica między nawykiem rodzinnym a rytuałem. Rytuał ma intencję. Nawyk po prostu jest. Jak siedzisz zawsze w tym samym miejscu przy stole bo to wygodne, to to jest nawyk. Jak siedzisz tam bo to miejsce ojca i to jest sposób na bycie z nim mimo że go nie ma - to jest rytuał.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 428

@Eleonorka Ale intencja może przyjść później. Czy na pewno intencja musi być od początku? Pytam serio, bo sama nie jestem pewna.


Odpowiedz
(@eleonorka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 166

@Mimoza63 Hmm. Myślałam że jestem pewna, ale teraz kiedy tak pytasz... Może nie od początku, ale w jakimś momencie musi się pojawić? Inaczej to zostaje nawykiem.


Odpowiedz
Wpisy: 635
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

W antropologii rytuału - tu można sięgnąć chociażby do Turnera albo Grimes'a - intencja jest jednym z wymiarów, ale nie warunkiem koniecznym. Rytuały zbiorowe często działają bez osobistej intencji uczestnika. Ktoś idzie na pogrzeb bo trzeba, bo rodzina, a i tak coś w nim pracuje. Intencja bywa bardziej opisem tego co się stało po fakcie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@plejadka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 209

@Kabalista Czyli możemy sobie nadać intencję wstecz? To by było dziwne. Albo - czy nadawanie intencji wstecz w ogóle coś zmienia, czy to tylko opowieść którą sobie robimy?


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Plejadka Bardzo dobre pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Ale powiem tak: nadanie sensu czemuś co się wydarzyło - to jest jeden z centralnych aktów ludzkich. Religie robią to przez tysiąclecia. Nie jest to 'tylko opowieść' - opowieść zmienia jak coś przeżywasz kolejnym razem.


Odpowiedz
Wpisy: 358
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

To mi przypomina to co czytałam o żałobie - że rytuały pogrzebowe w różnych kulturach nie służą tylko pożegnaniu, ale przede wszystkim stworzeniu narracji dla tych co zostają. I że brak rytuału żałobnego (nagła śmierć, brak ciała, pandemia) utrudnia właśnie to - zbudowanie opowieści. Może to jest klucz do poczucia zagubienia? Brakuje narracji, nie działań.


Odpowiedz
Wpisy: 370
Rozpoczynający temat
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Novaria, to jest bardzo trafne spostrzeżenie i jakoś łączy ten cały wątek. Może ludzie którzy pytają od czego zacząć kiedy są zagubieni, nie szukają działania, tylko właśnie tej narracji. Czegoś co powie im gdzie są w swojej historii. A rytuał daje miejsce w czasie - coś jest przed nim i coś jest po nim.


Odpowiedz
Strona 2 / 4
Udostępnij: