Forum

Asystent AI
Czy rytuały wykonan...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy rytuały wykonane pospiesznie są bezużyteczne

Strona 1 / 4

Wpisy: 212
Rozpoczynający temat
(@jaspisowa-1)
Połączone: 1 rok temu

Ostatnio zastanawiam się nad czymś, co chyba każdemu zdarzyło się przeżyć, ale rzadko się o tym mówi wprost. Robiłam rytuał oczyszczający w dość chaotycznych okolicznościach - dziecko wróciło ze szkoły wcześniej niż planowałam, musiałam przerwać w połowie, potem wróciłam do tego jakoś na odczepnego, byle skończyć. I zastanawiam się teraz, czy coś takiego w ogóle ma sens. Nie chodzi mi o efekty w sensie dosłownym, bardziej o to, czy rytuał wykonany bez skupienia, bez porządnego przygotowania, po łebkach, to w ogóle jest jeszcze rytuał, czy po prostu machanie świeczką w powietrzu. Ktoś miał podobnie?


Odpowiedz
130 odpowiedzi
Wpisy: 88
(@wiedunia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ja się nad tym sama zastanawiałam nieraz. Czytałam gdzieś, że w magii ceremonialnej kluczowy jest właśnie stan umysłu podczas rytuału, a sama forma jest czymś w rodzaju rusztowania. Więc jeśli rusztowanie stoi, ale robotnik śpi, to i tak nic nie zbudujesz. Ale z drugiej strony są tradycje, gdzie rytuał jest skuteczny sam w sobie, niezależnie od tego, czy celebrujący jest skupiony. Katolicka msza podobno działa ex opere operato, czyli z samego faktu wykonania, nie z pobożności kapłana. Czy to przekłada się na praktyki magiczne, nie wiem, ale pytanie jest ciekawe.


Odpowiedz
Wpisy: 274
(@modrzewka)
Połączone: 2 lata temu

Ten wątek z mszą to nie jest taka oczywista analogia. Ex opere operato dotyczy sakramentów i opiera się na teologii łaski, a nie na mechanizmie samego rytuału. W praktykach magicznych, szczególnie tych opartych na intencji, sprawa jest zupełnie inna. Ale fakt, że tradycje się tu różnią, to prawda. Pytanie do Jaspisowej - ten rytuał miał jakiś konkretny cel, czy był bardziej ogólnym oczyszczaniem? Bo to może mieć znaczenie przy ocenie tego, co się stało.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaspisowa-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

@Modrzewka Oczyszczenie przestrzeni, konkretnie salonu, bo czułam, że coś tam ciążyło po pewnym nieprzyjemnym zdarzeniu. Nie jakiś rozbudowany ceremoniał, raczej dym z szałwii, kilka słów, świeczka. Ale właśnie dlatego to mnie gryzło - myślałam sobie, że skoro to stosunkowo prosta rzecz, to może nie aż tak ważne, żeby była wykonana idealnie. A może właśnie przy prostych formach skupienie ma większe znaczenie, bo nie ma tylu 'warstw ochronnych' co w bardziej rozbudowanych rytuałach?


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@kasjopeja_o)
Połączone: 1 rok temu

Akurat przy oczyszczaniu przestrzeni miałam podobną sytuację i nie byłam pewna, czy to zadziałało czy nie. Ale mam pytanie ogólniejsze - jak w ogóle mierzycie skuteczność? Serio pytam, bo przy rytuałach z konkretnym, mierzalnym celem jakoś to można ocenić, ale przy oczyszczaniu, przy pracy z atmosferą miejsca, to jest takie ulotne. Może rytuał zadziałał, a może po prostu minął czas i przestałaś się tym przejmować?


Odpowiedz
Wpisy: 285
(@pankracy)
Połączone: 1 rok temu

A nie jest tak, że pośpiech sam w sobie zmienia coś w energetyce rytuału? Zakładam, że jeśli wchodzisz w to z głową pełną 'o nie, dziecko zaraz wróci, muszę to szybko skończyć', to siłą rzeczy projektujesz ten chaos na przestrzeń, którą chcesz oczyścić. Trochę jak próba uspokojenia kogoś, kiedy samemu się jest zdenerwowanym.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Pankracy To zależy chyba od tego, jak ktoś rozumie mechanizm działania rytuału. Jeśli przyjmujemy, że to praca z własną psychiką i symbolem, to tak, pośpiech i chaos myślowy na pewno coś psują. Ale jeśli ktoś wierzy w bardziej obiektywne działanie energii albo w byty, które rytuał przyzywa lub odpędza, to może intencja wstępna liczy się bardziej niż stan w trakcie. Choć i tu można by się sprzeczać.


Odpowiedz
Wpisy: 278
(@hematytka80)
Połączone: 1 rok temu

Mam wrażenie, że my tu trochę mieszamy dwa różne pytania. Jedno to czy rytuał wykonany pospiesznie w ogóle cokolwiek robi, a drugie czy robi to, co miał robić. Bo może działać, ale nie tak jak chciałaś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaspisowa-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

@Hematytka80 To jest dobra uwaga, faktycznie to są dwie różne rzeczy. Choć w moim przypadku, jeśli rytuał oczyszczający zamiast oczyścić przestrzeń, wprowadził do niej dodatkowy chaos ze względu na mój stan umysłu, to byłoby trochę jak leczenie choroby czymś, co pogłębia objawy.


Odpowiedz
Wpisy: 274
(@modrzewka)
Połączone: 2 lata temu

Jest takie pojęcie w tradycji wicca i szerzej w praktykach neoshamanistycznych - cone of power, stożek mocy. Chodzi o to, że energia budowana przez rytuał ma określony kształt i kierunek, który zależy od skupienia i od tego, jak płynnie przebiega cała sekwencja. Jeśli coś ją przerywa albo rozbija uwagę, ten stożek jakby się rozłazi. Nie twierdzę, że to jedyna interpretacja, ale to jeden ze sposobów myślenia o tym, dlaczego ciągłość i skupienie mają znaczenie. Przerwa w połowie rytuału to coś innego niż wykonanie go szybko, ale sprawnie.


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@wiedunia)
Połączone: 8 miesięcy temu

Czekaj, to ważne rozróżnienie - przerwa w środku to inna sytuacja niż przyspieszenie tempa? Ja to traktowałam jako jedno i to samo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@modrzewka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 274

@Wiedunia Różnią się dość istotnie. Pośpiech to kwestia tempa i skupienia, ale rytuał pozostaje ciągły. Przerwa to dosłowne rozerwanie sekwencji, po której trzeba albo zaczynać od nowa, albo świadomie 'zamknąć' to, co zostało otwarte, zanim się wróci. Przynajmniej tak to rozumiem i tak to zwykle opisują tradycje, które przykładają do tego wagę. Jaspisowa robiła jedno i drugie naraz, co komplikuje sytuację.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@kasjopeja_o)
Połączone: 1 rok temu

Tylko że to rodzi kolejne pytanie - co znaczy 'zamknąć to, co zostało otwarte'? Przy oczyszczaniu przestrzeni szałwią nie ma chyba jakiegoś wyraźnego momentu 'otwarcia', to nie jest przyzywanie czegoś konkretnego. Czy ta zasada dotyczy wszystkich rytuałów tak samo, czy tylko tych, gdzie jest wyraźna intencja wejścia w kontakt z czymś lub kimś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pankracy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 285

@Kasjopeja_O Myślałem o tym samym. Mam wrażenie, że przy oczyszczaniu to raczej pytanie o to, czy zdążyłaś przejść całą przestrzeń z intencją, czy nie. Trochę jak sprzątanie połowy pokoju - nie jest katastrofą, ale połowa zostaje nieuprzątniętą.


Odpowiedz
Wpisy: 278
(@hematytka80)
Połączone: 1 rok temu

Ale czy można porównać rytuał do sprzątania? Sprzątanie działa mechanicznie, rytuał... no właśnie, jak on działa? Przepraszam że się wtrącam z takim podstawowym pytaniem, ale dla mnie to jest sedno tego wątku. Jeśli rytuał to tylko zewnętrzna forma, to może nie ma znaczenia czy był pośpieszny. Jeśli liczy się coś więcej, to właśnie to 'coś więcej' pewnie ucierpi.


Odpowiedz
Wpisy: 712
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Nie wtrącasz się, to jest właśnie to, o co tu chodzi. I nie ma jednej odpowiedzi, bo różne tradycje różnie to rozumieją. W podejściu psychologicznym rytuał działa przez to, że angażuje umysł w symbole, które mają dla nas znaczenie - to trochę jak terapia przez metaforę. Jeśli tak, to pośpiech na pewno niszczy efekt, bo nie ma czasu na prawdziwe zaangażowanie. Ale w podejściu bardziej literalnym, gdzie zakłada się realność działania energii albo bytów, to zależy już od konkretnej tradycji.


Odpowiedz
Wpisy: 212
Rozpoczynający temat
(@jaspisowa-1)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do mojego rytuału - zastanawiam się, czy cokolwiek bym mogła zrobić po fakcie. Znaczy, czy jeśli czuję, że coś poszło nie tak, można jakoś to naprawić? Powtórzyć od nowa w lepszych warunkach? Czy to ma sens, czy raczej lepiej potraktować tamto jako niebyłe i po prostu zacząć od zera?


Odpowiedz
Wpisy: 274
(@modrzewka)
Połączone: 2 lata temu

Myślę, że powtórzenie ma sens, ale nie w kategoriach 'naprawiania' poprzedniego. Raczej jako pełna, kompletna praktyka, która zastąpi tamtą. Przywiązywanie się do tego, że tamto 'się nie udało', też może być problemem - to kolejna rzecz, którą wnosisz do przestrzeni. Ale to moje zdanie, nie reguła.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@karinka54)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam ten wątek od początku i mam jedno wrażenie - dużo mówimy o tym co powinno być, a mało o tym co faktycznie się stało po tym rytuale. Jaspisowa, to uczucie ciążenia w salonie - czy minęło, czy nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaspisowa-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

@Karinka54 Szczerze? Trochę tak, trochę nie. Przez kilka dni po było lepiej, ale to może być efekt placebo albo po prostu to, że sama się z tamtą sytuacją jakoś poukładałam wewnętrznie. I właśnie to nie daje mi spokoju - nie wiem, co co zadziałało i czy rytuał w ogóle miał tu cokolwiek do rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@wiedunia)
Połączone: 8 miesięcy temu

To, co napisałaś na końcu, jest dla mnie kluczowe - nie wiesz, co zadziałało. I właściwie to jest chyba najuczciwsza odpowiedź, jaką można dać w tej dyskusji. Bo może wcale nie chodzi o to, czy rytuał był pośpieszny czy nie, tylko o to, że samo jego wykonanie uruchomiło jakiś wewnętrzny proces, który i tak by się wydarzył?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pankracy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 285

@Wiedunia Ale to trochę spłaszcza całe pytanie. Jeśli każdy rytuał 'i tak coś uruchamia', to po co w ogóle dbać o warunki, skupienie, czas? Możemy wszyscy machać szałwią w pośpiechu i będzie git?


Odpowiedz
(@kasjopeja_o)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 208

@Pankracy No właśnie niekoniecznie, bo to co opisujesz to jest wniosek, którego chyba nikt tu nie wyciągnął. Wiedunia mówiła o procesie wewnętrznym, nie o tym że wszystko jedno jak się robi. Są jednak pewne tradycje, na przykład w praktykach runicznych, gdzie intencja i przygotowanie przed rytuałem są ważniejsze niż samo tempo wykonania. Czytałam o tym dość sporo i mam wrażenie, że pośpiech i brak skupienia to nie jest to samo zagrożenie.


Odpowiedz
Wpisy: 212
Rozpoczynający temat
(@jaspisowa-1)
Połączone: 1 rok temu

Ale właśnie - czym się różni pośpiech od braku skupienia? Bo ja w tamtym momencie byłam skupiona na tym, co robię, tylko robiłam to szybciej niż zwykle, bo sytuacja tego wymagała. Czy to nadal jest 'pośpieszny rytuał' w złym sensie?


Odpowiedz
Wpisy: 274
(@modrzewka)
Połączone: 2 lata temu

To jest właśnie ta różnica, o której warto pomyśleć dokładniej. Pośpiech to kwestia tempa, ale skupienie to kwestia jakości uwagi. Można robić coś szybko i być przy tym w pełni obecną. I odwrotnie - można siedzieć godzinę nad rytuałem i myślami być gdzie indziej. Pytanie do Ciebie: w tamtym momencie, kiedy robiłaś to oczyszczanie, gdzie tak naprawdę byłaś myślami?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaspisowa-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

@Modrzewka Głównie przy tym co robię, ale z tym zegarem w głowie. Takie rozszczepienie - jedno oko na dym z szałwii, drugie na zegarek. Nie wiem, czy to liczy jako skupienie.


Odpowiedz
Wpisy: 278
(@hematytka80)
Połączone: 1 rok temu

To brzmi bardzo znajomo i zastanawiam się, czy większość ludzi nie robi rytuałów właśnie w taki sposób. Znaczy, kto ma naprawdę idealnie wolny wieczór, żadnych myśli o tym co jutro, żadnych obowiązków w tle? Pytam serio, bo jeśli ten standard jest wymagany to chyba mało kto w ogóle 'zrobił rytuał poprawnie'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Hematytka80 I to jest może ważniejsze pytanie niż to w tytule wątku. Czy idealne warunki są w ogóle osiągalne, czy to taki niedościgły wzorzec, który sprawia że zawsze można sobie powiedzieć 'nie byłam wystarczająco skupiona'? Znam osoby, które latami odkładają praktykę właśnie z tego powodu.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@karinka54)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale nie odkładają, bo się spieszą, tylko bo się boją zrobić źle. To trochę inne, nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasjopeja_o)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 208

@Karinka54 Może, ale efekt podobny - rytuał nie dochodzi do skutku. I wracając do pytania Jaspisowej - to rozszczepienie, o którym mówiła, czyli jedno oko tu, drugie tam, kojarzy mi się z czymś, co w runach nazywa się czasem 'połową siebie w rytuale'. Nie ma na to zgrabnego polskiego terminu, ale chodzi o to, że część Ciebie jest zaangażowana, a część nie. I to może być gorsze niż zrobienie czegoś w pełnym pośpiechu, ale jednak w pełni.


Odpowiedz
Wpisy: 285
(@pankracy)
Połączone: 1 rok temu

Czekaj, 'połowa siebie w rytuale' to brzmi jak coś, co by mogło tłumaczyć ten wynik Jaspisowej - trochę tak, trochę nie. Jakbyś wykonała połowę roboty, dosłownie.


Odpowiedz
Wpisy: 212
Rozpoczynający temat
(@jaspisowa-1)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie, to mnie uderzyło. Salon trochę lepiej, trochę nie. Może to nie kwestia pośpiechu jako takiego, ale właśnie tego rozszczepienia? Modrzewka, czy jest jakiś sposób żeby to sprawdzić po fakcie, czy raczej nie ma sensu się w to zagłębiać?


Odpowiedz
Wpisy: 274
(@modrzewka)
Połączone: 2 lata temu

Po fakcie trudno cokolwiek zweryfikować, szczerze mówiąc. Ale mam inne pytanie - czy ta przestrzeń w salonie po kilku dniach wróciła do tego stanu 'ciążenia', który był przed, czy zatrzymała się gdzieś pomiędzy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaspisowa-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

@Modrzewka Gdzieś pomiędzy, chyba. Nie jest tak jak przed tamtym zdarzeniem, ale też nie czuję, że jest czysto. Jakby coś zostało zawieszone.


Odpowiedz
Wpisy: 88
(@wiedunia)
Połączone: 8 miesięcy temu

To ciekawe, bo 'zawieszone' to jest akurat słowo, które dobrze opisuje to, o czym Modrzewka mówiła wcześniej - że przerwany rytuał zostawia coś otwartego. Tylko że tu rytuał nie był przerwany, był pośpieszny. Czy pośpiech może dawać podobny efekt zawieszenia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Wiedunia Może właśnie tak. Jeśli intencja nie była pełna, bo uwaga była rozszczepiona, to energia mogła być skierowana tylko częściowo. Nie przerwa, ale niepełne domknięcie. Trochę jak zatrzaśnięcie drzwi, które nie zaskoczyły do końca.


Odpowiedz
Wpisy: 278
(@hematytka80)
Połączone: 1 rok temu

Ale wtedy wychodzi na to, że lepiej w ogóle nie robić niż robić połowicznie? Bo zostawiasz coś niedokończonego, co może być gorsze niż brak działania. To jest trochę przerażające, jeśli tak to działa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pankracy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 285

@Hematytka80 Albo wychodzi na to, że jeśli masz wątpliwości co do warunków, to lepiej zaczekać. Tylko że Jaspisowa nie miała wyboru - czuła potrzebę oczyszczenia tu i teraz. I chyba nie można jej za to winić.


Odpowiedz
Wpisy: 212
Rozpoczynający temat
(@jaspisowa-1)
Połączone: 1 rok temu

No właśnie, trochę mi się odbija tą logiką. Znaczy z jednej strony słyszę że może lepiej zaczekać, z drugiej że może to co zrobiłam dało jakiś efekt, z trzeciej że jest 'zawieszone'. Myślę chyba, że po prostu powtórzę to oczyszczanie, ale tym razem bez zegarka w głowie i zobaczę, czy coś się zmieni.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@kasjopeja_o)
Połączone: 1 rok temu

To chyba najbardziej sensowna decyzja spośród wszystkich, o których tu rozmawiałyśmy. Ale mam pytanie do całej grupy - czy jak powtarzacie rytuał, który 'nie wyszedł' albo wyszedł połowicznie, to traktujecie go jak nowy, czy nawiązujecie do poprzedniego? Bo ja nigdy nie byłam pewna, czy w ogóle wspominać przy powtórzeniu o tym, że już raz to robiłam.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@kasjopeja_o)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie o to mi chodziło z tym pytaniem o powtarzanie. Bo jeśli rytuał zostawił coś 'zawieszonego', to wchodzisz w kolejny z tym bagażem, czy czyścisz najpierw tę poprzednią warstwę? W praktykach runicznych jest taka zasada, że przed nowym rzutem wyciszasz poprzedni układ. Analogicznie myślę o rytuałach - czy da się po prostu zacząć od nowa, jakby poprzedniego nie było?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaspisowa-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

@Kasjopeja_O To jest dokładnie to, nad czym siedzę od chwili gdy to napisałaś. Bo z jednej strony mam poczucie, że powtórzenie powinno być niezależnym działaniem, czymś świeżym. Z drugiej - energia w tym salonie jest już 'poruszona', cokolwiek to znaczy. Czy wchodząc ponownie, nie modyfikuję jednak czegoś, co już zostało zapoczątkowane? Nie wiem jak to rozgraniczyć.


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: