Wpadłem na to czytając stary numer New Scientist - Hessdalen Lights. Norweska dolina, 12-15 kilometrów długości, środkowa Norwegia, prawie pusta - kilkaset mieszkańców. Plus od początku lat 80-tych regularne obserwacje świetlnych kul, które pulsują, dzielą się, łączą, mają różne kolory. Plus to nie jest jednorazowy fenomen - to się dzieje od 40 lat. Plus pomiarów udokumentowanych dziesiątki. Plus radar, magnetometry, spektrometry. Plus Erling Strand i Project Hessdalen ciągle prowadzi badania. Dla mnie - jedna z najmniej znanych, ale najbardziej wiarygodnych spraw paranormalnych. Dlaczego prawie nikt o tym w Polsce nie mówi?
Bo Hessdalen wymaga większej cierpliwości niż klasyczne tematy. To nie jest "spektakularne porwanie", "tajemnicze zniknięcie", "spotkanie z istotami". To są kule światła pulsujące nad doliną przez 40 lat. Plus naukowy charakter - dane, dane, dane. Plus mało dramaturgii. Plus to się dzieje w odległym rejonie Norwegii, mało dostępnym. Plus norweskie media to lokalizują, polskie raczej nie. To jest fenomenologia dla erudytów, nie dla widzów Netflixa.
@Lubon Plus chcę dodać kontekst który czasem umyka. Hessdalen Lights są jednym z najbardziej udokumentowanych zjawisk paranormalnych w historii - prawdopodobnie obok świateł w Brown Mountain w Karolinie Północnej i Marfa Lights w Teksasie. Plus to są trzy podobne wieloletnie fenomeny świetlne. Plus tylko Hessdalen ma stałą obserwację instrumentalną - Blue Box, stację pomiarową zainstalowaną w 1998, działającą do dziś. 27 lat ciągłego monitoringu. Plus dane są publicznie dostępne.
@Lubon Plus jak każda dyskusja o Hessdalen powinna zaczynać się od kontekstu - Hessdalen to "Norweski Skinwalker Ranch". Tylko że Skinwalker ma element dramatyczny (UFO, krępy bydła, niewytłumaczalne tragedie), a Hessdalen jest "spokojnym fenomenem". Nikomu nie szkodzi, niczego nie atakuje. Po prostu kule światła w dolinie. Plus to jest argument za autentycznością - gdyby to były fałszerstwa, byłby element dramaturgiczny.
@Lubon Dla mnie kluczowy szczegół - eksperyment z laserem 1985. Erling Strand i jego ekipa wycelowali laser w jedną z kul. Kula pulsowała z określoną częstotliwością. Po wcięciu laseru - częstotliwość pulsacji się PODWOIŁA. Wyłączyli laser - wróciła do normalnej. Powtórzyli 9 razy. W 8 z 9 razy efekt zaobserwowano. To nie jest "halucynacja zbiorowa". To są dane instrumentalne pokazujące interakcję.
Wracając do historii. Hessdalen Lights nie zaczęły się w 1981. Pierwsze udokumentowane obserwacje są z 1811 roku - lokalne kroniki XIX-wieczne opisują "dziwne światła nad doliną". Plus regularne obserwacje w okresie międzywojnia. Plus wzrost częstotliwości od lat 1930-tych. Plus dopiero 1981 jako moment "wybuchu" - do 20 obserwacji tygodniowo. Plus po 1985 - około 20 obserwacji rocznie. Dziś - kilka rocznie, ale wciąż się dzieje.
Najważniejsza postać tego tematu - Erling Strand. Norweg, profesor electronics i telecommunications, Østfold University College. Plus założył Project Hessdalen w 1983. Plus zarządza nim do dziś. Plus ponad 130 wystąpień naukowych na świecie. Plus jego pierwszy raport z 1984 jest fundamentem całej późniejszej literatury. Plus w panelu doradczym był J. Allen Hynek - klasyk amerykańskiej ufologii naukowej, były naukowy konsultant US Air Force Project Blue Book. Plus Hynek osobiście odwiedził Hessdalen w 1985.
Z polskiej strony - czy są polscy badacze w Hessdalen? Bo czytam o włoskich (Teodorani), greckich (Vargemezis), niemieckich (Kayal z Würzburga), japońskich. A Polacy?
Wracając do charakterystyki samych świateł. Bo to jest kluczowe, by zrozumieć dlaczego naukowo to jest takie ciekawe. Hessdalen Lights mają:
Rozmiar: od kilkudziesięciu cm do 30 metrów średnicy
Kolory: białe, żółte, czerwone, niebieskie, zielone, czasem zmieniają kolor w trakcie obserwacji
Czas trwania: od kilku sekund do ponad godziny pojedynczej kuli
Prędkość: od stacjonarne (zawieszone) do 30,000 km/h zarejestrowane radarem
Energia radiacyjna: do 19 kW - 10 razy więcej niż reflektor helikoptera
Temperatura plazmy: około 5,000 K (mniej niż słońce, więcej niż lawa)
