Forum

Asystent AI
Rytuały gdy się czu...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały gdy się czuje się zagubiony - co zacząć od czego

Strona 1 / 4

Wpisy: 370
Rozpoczynający temat
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Mam wrażenie, że to pytanie pojawia się bardzo często, ale zwykle zadają je ci, którzy dopiero wchodzą w jakikolwiek kontakt z rytuałami i nie wiedzą od czego zacząć, kiedy są w środku jakiegoś życiowego bałaganu. Sama przez to przechodziłam. Nie chodzi o zagubienie duchowe w wielkim sensie, tylko o takie codzienne - straciłam orientację w tym, co ważne, nie wiedziałam co dalej z pracą, z sobą. I właśnie wtedy zaczęłam szukać czegoś, co mogłoby mnie uziemić. Nie wiedziałam jeszcze co wybrać. Próbowałam różnych rzeczy. Zaczęłam od czegoś bardzo prostego - codziennego rytuału o świcie, bez żadnej magii, po prostu zapalenie świecy i kilka minut ciszy. Dopiero z czasem to rozbudowałam. Ale to był dobry punkt wyjścia, bo dawał poczucie, że w dniu jest coś stałego. Zastanawiam się, czy inni też tak mieli - że musieli zacząć od czegoś bardzo prostego, zanim w ogóle poczuli, że mają głowę do czegokolwiek bardziej złożonego?


Odpowiedz
200 odpowiedzi
Wpisy: 635
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co opisujesz - świeca, cisza, poranek - ma swoje głębsze uzasadnienie niż by się mogło wydawać. W tradycji hermetycznej istnieje pojęcie 'threshold ritual', rytuału progowego, który ma zaznaczać granicę między jednym stanem a drugim. Nie chodzi w nim o efekt, tylko o sygnał dla psychiki: teraz zaczyna się coś innego. Jungianie powiedzieliby, że taki rytuał uruchamia proces indywiduacji przez stworzenie świadomego kontenera dla chaosu. Ale żeby to nie brzmiało zbyt abstrakcyjnie - mam pytanie do wszystkich czytających: co dla was konkretnie oznacza 'zagubienie'? Bo to słowo jest bardzo pojemne i może oznaczać zupełnie różne stany, a od tego zależy, jaki rodzaj praktyki ma w ogóle sens.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@zorza69)
Połączone: 1 rok temu

Ja właśnie jestem teraz w takim momencie i szczerze nie wiedziałam, że to można jakoś rytuałem ujarzmić. Myślałam, że rytuały to coś konkretnego - na coś konkretnego. A tu mówicie, że to bardziej o uziemieniu? To zmienia perspektywę. Ale mam pytanie - jak rozróżnić, że taki prosty rytuał coś robi, a nie że po prostu człowiek sam z siebie wraca do siebie po czasie?


Odpowiedz
Wpisy: 280
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

No i tu jest pies pogrzebany. Szczerość - tego rozróżnienia często nie da się zrobić. Ale czy to ważne? Jeśli codzienny rytuał jest tym, co sprawia, że człowiek w ogóle siada i przez chwilę nie ucieka myślami, to czy naprawdę trzeba wiedzieć, skąd efekt? Mnie bardziej interesuje co ten rytuał robi ze strukturą dnia niż co robi 'metafizycznie'.


Odpowiedz
Wpisy: 166
(@eleonorka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Nie zgadzam się z takim podejściem. Rytuał bez intencji to żaden rytuał, to tylko przyzwyczajenie. Jak myjesz zęby codziennie, to też jest powtarzalna czynność, ale nikt nie mówi, że to rytuał uziemiający. Intencja jest tu kluczowa. Kiedy byłam zagubiona po pewnych wydarzeniach, zrobiłam rytuał oczyszczenia przestrzeni i siebie - i to był świadomy akt, nie automatyczne działanie. Efekty były zupełnie inne niż gdybym po prostu 'siedziała w ciszy'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Eleonorka Ale tu jest ciekawe napięcie - bo z drugiej strony van Gennep w swojej pracy o rytuałach przejścia pokazał, że wiele z nich działa niezależnie od świadomej intencji uczestników, bo ich siła leży w strukturze, nie w psychologicznym nastawieniu. Społeczności preindustrialne nie analizowały intencji - wykonywały czynność i to wystarczyło. Nie mówię, że intencja nie ma znaczenia, ale twierdzenie, że bez niej to 'tylko przyzwyczajenie', jest sporym uproszczeniem. Co rozumiesz przez oczyszczenie przestrzeni? Jak je robiłaś?


Odpowiedz
Wpisy: 428
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

Wchodzę w ten wątek, bo mi się to bezpośrednio teraz przyda. Ale chcę dopytać - Kabalisto, mówisz o rytuałach przejścia. Czy 'zagubienie' jest według ciebie stanem przejściowym w tym sensie? Bo mam takie poczucie, że ja jestem gdzieś pomiędzy - po czymś, ale nie wiem jeszcze przed czym. I właśnie to 'pomiędzy' najbardziej doskwiera.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Mimoza63 To 'pomiędzy' ma nawet nazwę - liminalność. Van Gennep go opisał, Turner rozwinął. To jest ten etap, kiedy stare już odpadło, a nowe jeszcze nie ma kształtu. I właśnie rytuały przejścia są po to, żeby ten etap przeżyć bez kompletnego rozsypania się. Sama byłam w takim miejscu i nikt mi tego nie powiedział wprost, więc siedziałam z tym poczuciem zawieszenia i myślałam, że coś jest ze mną nie tak.


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@cyrkonia)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale co konkretnie robić w tej liminalności? Bo ja słyszę dużo teorii, a nadal nie wiem od czego zacząć. Zapalić świecę i siedzieć - to rozumiem. Ale jak długo? Codziennie? Co mówić, myśleć, robić w tej ciszy? Bo mi ta cisza od razu ucieka w kółko tych samych myśli i nic z tego nie wynika.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 280

@Cyrkonia Właśnie dlatego sama cisza często nie działa dla osób, które mają głowę w chaosie. Potrzebujesz czegoś, co da umysłowi punkt zaczepienia. Może to być konkretny przedmiot, na którym skupiasz wzrok, może powtarzana fraza - nie afirmacja, tylko coś prostego, co sprowadza cię z powrotem, gdy myśli uciekają. Niektórzy używają liczenia oddechu, ale to już brzmi jak medytacja i nie każdemu to pasuje. Mnie pomagało pisanie - siadałam i pisałam bez celu, dosłownie strumieniem. Nie przeglądałam tego potem. Sam akt wylewania tego na papier był rytuałem.


Odpowiedz
Wpisy: 455
(@karolcia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Zgadzam się z Paprotką co do punktu zaczepienia, ale chciałam dodać perspektywę czakr, bo kiedy się jest zagubionym, często jest to blokada w czakrze korzeniowej - muladhara. To ona odpowiada za poczucie bezpieczeństwa, przynależności i zakorzenienia. Rytuały, które działają na ciało i na ziemię - kontakt z naturą, kamienie jak obsydian czy czarny turmalin, czy choćby chodzenie boso po trawie - często dają szybszy efekt niż te 'umysłowe'. Nie mówię, że jedno wyklucza drugie, ale jeśli ktoś jest totalnie zagubiony, praca z ciałem może być pierwszym krokiem, zanim wejdzie w cokolwiek bardziej złożonego.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@plejadka)
Połączone: 8 miesięcy temu

A nie za szybko przeskakujemy do konkretnych recept? Bo tu się mówi o świecach, pisaniu, kamieniach, czakrach - a osoba zagubiona, zwłaszcza jeśli nie wie jeszcze co jej 'siedzi', może się tym wszystkim bardziej zagubić niż pomóc. Mam pytanie do tych, co przez to przeszli - jak wy w ogóle wiedzieliście, że dany rytuał był dla was odpowiedni? Skąd to wiadomo z góry?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eleonorka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 166

@Plejadka Nie wiadomo z góry. Tego nie da się wiedzieć. To jest kwestia prób i obserwacji. Ale jest jedna wskazówka, której się trzymam - jeśli po danej praktyce czujesz się gorzej lub bardziej rozkojarzony niż przed, to sygnał, że albo forma nie jest dla ciebie, albo robisz to w złym momencie. Rytuał ma zostawiać jakiś ślad spokoju, nawet jeśli małym.


Odpowiedz
Wpisy: 342
(@henio83)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ale ile czasu trzeba dać rytuałowi zanim się oceni, że nie działa? Bo ja próbowałem kilku rzeczy i za każdym razem po tygodniu rzucałem, bo nie widziałem różnicy. A może po prostu za krótko?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Henio83 To zależy od rodzaju rytuału, ale tydzień to rzeczywiście mało dla czegokolwiek, co ma budować nowy wzorzec w psychice. Neuronaukowcy mówią o minimum 21 dniach jako progu dla nowych nawyków, choć to uproszczenie. Rytuał przejścia ma sens, gdy jest powtarzany na tyle długo, żeby stał się czymś, do czego wracasz - nie dlatego, że musisz, ale dlatego, że coś cię przyciąga. Czy te rzeczy, które próbowałeś, były przez ciebie wymyślone czy z jakiegoś źródła?


Odpowiedz
Wpisy: 635
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Jest jeszcze jeden aspekt, który pomijamy. Kiedy ktoś jest zagubiony, często jest też w stanie, który w starszych tradycjach określano jako 'rozproszone qi' lub w terminologii greckiej jako 'akrasia' - niemoc działania. I wtedy problemem nie jest dobór rytuału, tylko samo podjęcie działania. Dlatego w niektórych tradycjach terapeutycznych - nie mówię tu o magii, ale o rytuałach przejścia stosowanych przez antropologów klinicznych jak Angeles Arrien - pierwszym krokiem jest zawsze coś fizycznego i bardzo prostego. Nie medytacja, nie wizualizacja, tylko konkretna czynność rąk. Lepienie gliny, zbieranie kamieni, układanie czegoś. To omija intelektualny opór.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zorza69)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 260

@Kabalista Czyli to może być dosłownie cokolwiek fizycznego i powtarzalnego? Pytam, bo mam wrażenie, że zawsze szukam tej 'właściwej' formy i to mnie blokuje bardziej niż cokolwiek innego. Może za bardzo kombinuję.


Odpowiedz
Wpisy: 428
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

Mnie uderzyło to co powiedział Kabalista o 'pomiędzy'. Ja myślałam, że to zły stan, z którego trzeba jak najszybciej wyjść. A tu wychodzi, że może lepiej jest się w nim jakoś zadomowić na chwilę, zamiast szarpać? Nie wiem czy dobrze to rozumiem. Czy rytuał ma pomagać z tego wyjść, czy raczej w tym trwać bez paniki?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 280

@Mimoza63 Myślę, że jedno i drugie zależy od momentu. Na początku - trwać bez paniki. Potem - stopniowo budować coś nowego. Ale to nie jest liniowe. Mnie zajęło dużo czasu, żeby przestać traktować zagubienie jako problem do rozwiązania, a zacząć traktować je jako informację o tym, co już nie pasuje. Rytuał, który mi w tym pomagał, to nie był żaden zaawansowany - dosłownie codzienne pisanie jednego zdania o tym, czego danego dnia nie chcę. Brzmi banalnie, ale po kilku tygodniach zobaczyłam wzorzec.


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@kupala_d)
Połączone: 1 rok temu

Boże, ta rozmowa mi tyle daje, serio. Szczególnie to co piszecie o liminalności i o tym, żeby nie traktować zagubienia jako problemu. Właśnie tego mi brakowało - żeby ktoś powiedział, że to nie jest stan awaryjny, tylko po prostu etap. Mam pytanie - czy są jakieś rytuały, które można robić bez żadnych 'akcesoriów', bo mieszkam w akademiku i nie mam za bardzo przestrzeni ani możliwości palenia świec?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Kupala_D Są takie tradycje, tak. W wielu kulturach przejście przez liminalność miało swoje własne rytuały - nie żeby przyspieszyć wyjście, ale właśnie żeby nadać temu etapowi jakiś kształt i granicę. Turner pisał o tym w kontekście afrykańskich rytuałów inicjacyjnych, gdzie sam czas pomiędzy był świętowany jako odrębna przestrzeń. Ale to nie znaczy, że potrzebujesz czegoś skomplikowanego. Mam pytanie do Ciebie - co rozumiesz przez 'zadomowienie się' w tym stanie? Bo to ważne, żeby nie skończyć na zwykłym tkwieniu.


Odpowiedz
(@kupala_d)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 151

@Kabalista O, właśnie to pytanie mnie zatrzymało. Szczerze nie wiem jak to rozróżnić - czy jestem w tym 'pomiędzy' w sposób, który ma jakiś sens, czy po prostu utknęłam i to sobie racjonalizuję. Brzmi znajomo komuś? Bo to trochę przerażające, kiedy tak to nazwiesz.


Odpowiedz
Wpisy: 137
(@pogoda-1)
Połączone: 1 rok temu

Ja miałam dokładnie ten dylemat i długo mi zajęło, zanim w ogóle przestałam się o to pytać. Dla mnie przełomem nie był żaden rytuał sam w sobie, ale moment kiedy zaczęłam coś notować. Dosłownie - co czuję zanim, co w trakcie, co po. Brzmi banalnie, ale kiedy masz to zapisane przez kilka tygodni, zaczyna wychodzić wzorzec. I wtedy wiesz, czy coś cię zakotwicza, czy tylko zajmuje głowę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zorza69)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 260

@Pogoda.1 Ale jak notujesz? Chodzi o dziennik, jakieś konkretne pytania do siebie, czy po prostu strumień świadomości? Bo próbowałam tego dziennika i albo piszę za dużo i potem nie wracam do tego, albo za mało i nie ma sensu.


Odpowiedz
(@pogoda-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 137

@Zorza69 U mnie to były trzy pytania, zawsze te same. Jak się czułam przed. Co robiłam. Jak się czuję teraz. Nic więcej. Jak zaczęłam pisać opowieści, to rzeczywiście uciekało w coraz głębsze analizy, które nic nie wnosiły. Trzy zdania maksimum. Ale to jest moje - nie wiem czy każdemu pasuje taka forma.


Odpowiedz
Wpisy: 342
(@henio83)
Połączone: 9 miesięcy temu

A jak długo u ciebie trwało zanim zobaczyłaś ten wzorzec? Pytam serio, bo mnie zawsze po kilku dniach odpuszcza motywacja i rzucam. Mam wrażenie, że jak nie ma efektu od razu, to zakładam, że coś jest nie tak.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 280

@Henio83 To nie jest tylko twój problem - to jest jeden z bardziej powszechnych. Rytuał, który ma cię zakorzenić w chaotycznym momencie, działa inaczej niż lek przeciwbólowy. Nie poczujesz ulgi po jednym razie. Problem polega na tym, że jeśli wychodzisz z każdej sesji z pytaniem 'i co, pomogło?', to twój umysł jest wciąż w trybie oceniania, a nie bycia. To trochę jak medytacja - efekt przychodzi, kiedy przestajesz go szukać.


Odpowiedz
(@henio83)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 342

@Paprotka95 No dobra, ale jak przestać szukać efektu, jeśli po to w ogóle się to robi? Brzmi jak paradoks.


Odpowiedz
Wpisy: 166
(@eleonorka)
Połączone: 8 miesięcy temu

To akurat nie jest paradoks, tylko kwestia tego, czym jest cel rytuału. Jeśli cel jest instrumentalny - zrobię X, żeby osiągnąć Y - to za każdym razem będziesz sprawdzał Y. Ale rytuał przejścia nie działa tak. On nie prowadzi do celu, on jest samym przejściem. Różnica jest zasadnicza. Kiedy sama przez to przechodziłam, musiałam przestawić myślenie z 'po co to robię' na 'co to dla mnie oznacza'. To zmieniło wszystko.


Odpowiedz
Wpisy: 428
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

Eleonorka, ale jak to 'przestawienie' w praktyce wygląda? Bo brzmi prosto, ale u mnie głowa natychmiast wraca do oceniania. Czy to jest coś, co się przepracowuje samym powtarzaniem rytuału, czy potrzeba czegoś innego żeby w ogóle wejść w tę jakość skupienia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karolcia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 455

@Mimoza63 To, o czym mówisz, to jest moim zdaniem sedno całej rozmowy. Głowa wracająca do oceniania to sygnał, że układ nerwowy jest ciągle w trybie gotowości - i żaden rytuał nie zadziała, dopóki najpierw nie wyjdziesz z tego trybu choćby na chwilę. Dlatego polecam przed samym rytuałem zrobić coś stricte fizycznego i powolnego. Nie chodzi o jogę ani żadne konkretne ćwiczenie - wystarczy kilka minut bardzo świadomego oddychania albo powolne mycie rąk z pełną uwagą. Coś co mówi ciału: teraz nie ma zagrożenia.


Odpowiedz
Wpisy: 358
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

To ciekawe co Karolcia mówi o ciele, bo ja ostatnio czytałam o tym, że w wielu tradycjach szamańskich rytuał zawsze zaczynał się od czynności fizycznej - bicie w bęben, taniec, nawet samo wejście w określoną przestrzeń w określony sposób. Jakby ciało musiało najpierw się przestawić, a dopiero po nim szło coś głębszego. Czy ktoś próbował czegoś takiego zamiast siedzenia w ciszy?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@plejadka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 209

@Novaria Ja właśnie mam z ciszą problem i to co piszesz ma sens. Ale zastanawiam się - czy to nie jest po prostu kolejna forma rozproszenia? Znaczy - bębnienie, taniec - to też angażuje głowę, tylko inaczej. Czy chodzi o to żeby głowę czymś zająć zanim 'właściwy' rytuał się zacznie, czy głowa musi być pusta od początku?


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Plejadka To jest dobre pytanie i myślę, że odpowiedź zależy od tradycji. W sufijskich praktykach na przykład wirowanie nie jest 'wstępem' do rytuału - ono jest rytuałem. Stan, do którego się dochodzi przez ruch, to właśnie cel, nie efekt uboczny. Podobnie w tradycji voodoo - taniec jest integralną częścią ceremonii, nie rozgrzewką. Podział na 'przygotowanie' i 'właściwy rytuał' jest dość nowoczesny i eurocentryczny. Pytanie do ciebie: kiedy mówisz, że głowa 'musi być pusta' - skąd masz to założenie?


Odpowiedz
(@plejadka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 209

@Kabalista Nie wiem skąd, szczerze. Pewnie z jakichś materiałów o medytacji, które czytałam. Że trzeba wyciszyć umysł. Ale jak tak pytasz, to brzmi to jak coś, co ktoś mi powiedział i ja to przyjęłam bez zastanowienia.


Odpowiedz
Wpisy: 370
Rozpoczynający temat
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Ta uwaga Kabalistry o eurocentryzmie to ważna rzecz. Dużo tego co krąży w internecie na temat rytuałów jest albo zdecontextualizowane, albo przefiltorowane przez dość specyficzne założenia o tym czym medytacja 'powinna' być. Widziałam to wielokrotnie - ktoś przychodzi zagubiony i mówi 'próbowałam medytacji i nie działa', a potem okazuje się, że próbowała siedzieć nieruchomo i robić pustkę w głowie. Co jest jednym z wielu możliwych podejść, nie jedynym. A jak się nie siedzi dobrze w ciszy, to może po prostu ta forma nie jest dla tej osoby.


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@cyrkonia)
Połączone: 4 miesiące temu

No właśnie, to jest mój problem. Cisza mnie dobija, kompletnie. Za każdym razem kiedy próbuję czegoś spokojnego, po trzech minutach mam w głowie listę zakupów i przypomnienia. Więc co - dla mnie rytuały po prostu nie działają? Serio pytam, bo zaczynam tak myśleć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karolcia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 455

@Cyrkonia Nie, to nie tak. To po prostu znaczy, że cisza nie jest twoim wejściem. Niektóre osoby wchodzą przez ruch, inne przez dźwięk, inne przez zapach lub smak, niektóre przez pisanie. Układ nerwowy każdego człowieka ma inne progi pobudzenia i inne kanały, przez które najłatwiej schodzi z gotowości bojowej. To nie jest wada, to jest po prostu informacja o tobie. Zastanów się - są jakieś czynności, podczas których twoja głowa naturalnie się wycisza? Cokolwiek, nawet coś codziennego?


Odpowiedz
Wpisy: 243
(@sasanka94)
Połączone: 1 rok temu

Ja tu głównie czytam, ale to pytanie Karolci mnie zatrzymało, bo zaczęłam się sama nad tym zastanawiać. U mnie to jest gotowanie - kiedy robię coś z przepisu krok po kroku, głowa naprawdę sieje i przestaję myśleć o wszystkim innym. Nigdy nie myślałam o tym jako o czymś bliskim rytuałowi, ale jak czytam tę rozmowę, to może to jest właśnie to? Trochę mi się miesza co jest rytuałem a co nie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 280

@Sasanka94 I tu wracamy do dyskusji sprzed kilku postów - czy gotowanie według przepisu jest rytuałem? Eleonorka powiedziałaby pewnie, że nie, bo bez intencji to tylko czynność. Ale może właśnie chodzi o to, żeby wziąć coś, co już naturalnie cię uspokaja, i dodać do tego jeden element intencjonalny. Nie przebudowywać wszystkiego od zera, tylko wziąć to co już masz i nadać mu trochę inną ramę. Ciekawe czy ktoś tak to robił.


Odpowiedz
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 280

@Sasanka94 Właśnie, i to jest pytanie, które mnie tu kręci od jakiegoś czasu. Czy intencja musi być sformułowana słownie, czy wystarczy, że po prostu wiesz, dlaczego to robisz? Bo jak gotujesz i masz z tyłu głowy 'chcę się wyciszyć', ale nie mówisz tego sobie expressis verbis, to czy to już intencja, czy jeszcze nie?


Odpowiedz
Wpisy: 428
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

Ja mam podobnie jak Sasanka z gotowaniem, tylko u mnie to jest rysowanie mandal. Kompletnie przypadkowo odkryłam, że jak siedzę i rysuję te koncentryczne okręgi przez pół godziny, to wychodzę z tego w zupełnie innym stanie. Nigdy nie traktowałam tego jako rytuał, po prostu lubiłam to robić. A może od dawna robiłam coś, co działa, i dopiero teraz to nazywam?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eleonorka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 166

@Mimoza63 To jest akurat ciekawe pytanie - czy nadanie nazwy czemuś zmienia to, czym jest. Moja odpowiedź byłaby taka, że nie zmienia samego działania, ale zmienia twój stosunek do tego. Kiedy uznajesz coś za rytuał, zaczynasz to traktować inaczej - z większą uwagą, mniej mechanicznie. I tu już wchodzi intencja niejako tylnym wejściem.


Odpowiedz
Wpisy: 635
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Eleonorka, ale uważałbym z tym 'tylnym wejściem'. W tradycji hebrajskiej mamy pojęcie kawwanah - to jest ta intencja, skupienie, które powinno towarzyszyć działaniu. I tam jest dosyć wyraźne rozróżnienie między czynnością wykonaną z kawwanah i bez. Samo nadanie nazwy nie wystarczy, bo możesz nazwać coś rytuałem i robić to dalej bezrefleksyjnie. Pytanie do Mimoza63 - jak to wygląda u ciebie w środku, kiedy rysujesz? Jesteś gdzieś konkretnie myślami, czy właśnie nie jesteś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mimoza63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 428

@Kabalista Właśnie nie jestem. To znaczy - myśli są, ale jakby w tle, nie skupiam się na nich. Skupiam się na linii, na tym żeby była równa, na kolejnym okręgu. Czy to jest ta kawwanah? Bo mi się wydaje, że to raczej uwaga skierowana na czynność, nie na jakiś cel zewnętrzny.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@zorza69)
Połączone: 1 rok temu

Wchodzę tu bo mnie ta kawwanah zainteresowała. Kabalisto, chciałam zapytać - czy to pojęcie jest specyficzne dla tradycji żydowskiej, czy ma swoje odpowiedniki gdzieś indziej? Bo jak słyszę opis Mimozy, to mi to brzmi prawie jak to, co w buddyzmie nazywają sati - uważność skierowana na konkretne działanie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Zorza69 Tak, podobieństwa są, ale są też różnice. Sati w buddyjskim rozumieniu to raczej pełna obecność, obserwacja bez przywiązania - nie ma tam tak wyraźnego elementu kierunkowego, jak w kawwanah, gdzie chodzi o skierowanie myśli i serca ku czemuś konkretnemu. Ale tak, możemy powiedzieć, że wiele tradycji próbuje rozwiązać ten sam problem - jak wyjść z automatyzmu i wejść w działanie świadome. Różne słowa, różne modele, ale zbliżone spostrzeżenia.


Odpowiedz
Wpisy: 342
(@henio83)
Połączone: 9 miesięcy temu

Dobra, ale mnie to zaczyna gubić trochę. Bo z jednej strony słyszę, że rytuał wymaga intencji, z drugiej że jak jesteś za bardzo skupiony na celu, to nie działa. Jak to pogodzić? Mam mieć intencję, ale nie sprawdzać efektów - to jak to w ogóle działa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Henio83 Myślę, że tu jest rozróżnienie między intencją kierunkową a oczekiwaniem rezultatu. Intencja to coś w stylu 'wchodzę w to żeby się zakorzenić' - ty wiesz po co to robisz. Oczekiwanie to 'po tym powinienem poczuć spokój i to powinienem zmierzyć'. To pierwsze nadaje sens, to drugie zakłóca. Przynajmniej tak to u siebie widzę, nie wiem czy to jakaś oficjalna definicja.


Odpowiedz
Wpisy: 280
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

Niezapominajka ujęła to lepiej niż ja bym potrafiła. Ja bym dodała tylko, że oczekiwanie w zasadzie cię wyrzuca z rytuału - jesteś w nim ciałem, ale głową jesteś już przy ocenianiu. I wtedy nawet jeśli coś się dzieje, to tego nie odbierasz, bo patrzysz w inne miejsce.


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@cyrkonia)
Połączone: 4 miesiące temu

Okej, ale czy ktoś z was miał sytuację, że przez długi czas nic nie czuł, a potem nagle coś się zmieniło? Bo ja z tym gotowaniem, o którym mówiłam wcześniej - próbowałam kilka razy i za każdym razem po prostu gotowałam i tyle. Żadnego wyciszenia, żadnej zmiany. To może po prostu dla mnie nie ma wejścia przez gotowanie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@karolcia)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 455

@Cyrkonia A co konkretnie robiłaś? Coś z przepisu, coś z pamięci, coś skomplikowanego czy prostego? Bo to nie jest bez znaczenia. Dla Saśanki zadziałało gotowanie według przepisu - krok po kroku, z zewnętrzną strukturą. Jeśli ty gotowałaś coś, co już znasz na pamięć, to mózg jest w zupełnie innym trybie - może wtedy myślenie ucieka bo nie ma czego chwycić.


Odpowiedz
(@cyrkonia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 189

@Karolcia Zwykle coś prostego, co umiem. Makaron, jajecznica... No dobra, to chyba odpowiedź sama w sobie. Ale co w takim razie - wziąć jakiś trudniejszy przepis żeby mózg miał co robić?


Odpowiedz
(@sasanka94)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 243

@Cyrkonia U mnie właśnie działa przepis, który znam, ale ma dużo kroków i wymaga czasu. Coś jak chlebek bananowy albo pierogi - sama czynność lepienia jest na tyle powtarzalna i wymagająca uwagi jednocześnie, że głowa przestaje szukać innych tematów. Może nie chodzi o trudność, tylko o rodzaj uwagi, jaki dana czynność angażuje?


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: