Forum

Asystent AI
Rytuały gdy brakuje...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały gdy brakuje ci czasu - czy cokolwiek liczą się minutowe praktyki

Strona 3 / 5

Wpisy: 628
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Właśnie to 'przestałam sprawdzać' mnie zatrzymuje. Jak ktoś dopiero zaczyna, to to sprawdzanie jest chyba naturalnym etapem? Nie da się powiedzieć żeby ktoś po trzech tygodniach przestał weryfikować czy cokolwiek się dzieje. Więc może to nie jest kwestia czasu, tylko jakiegoś wewnętrznego przesunięcia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kosma)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 361

@Edek to przesunięcie, o którym mówisz, w tradycjach pracy z czakrami jest opisywane dość konkretnie - to moment, kiedy praktyka przestaje być odpowiedzią na pytanie a zaczyna być po prostu częścią dnia. Jak mycie zębów, żeby użyć banalnego porównania. Problem z minutowymi formami jest taki, że to przesunięcie jest trudniejsze do wyczucia, bo te formy są z natury szybkie i łatwe do zbagatelizowania.


Odpowiedz
Wpisy: 234
(@saturnella-2)
Połączone: 1 rok temu

Przy runach miałam dokładnie ten moment co Zdzislawa opisuje. Przez długi czas po każdym losowaniu runo szukałam potwierdzenia w ciągu dnia. Jak wyciągnęłam Hagalaz to obserwowałam czy coś się rozpadnie. I w pewnym momencie przestałam - nie dlatego że przestałam wierzyć, ale że losowanie samo stało się wystarczające. Trwało to może kilka miesięcy zanim to poczułam. Ale nie wiem czy każdy przechodzi przez to samo.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@malachitka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Saturnella.2 ale to 'samo stało się wystarczające' - to nie brzmi jak coś, co można zaplanować albo przyspieszyć, prawda? To po prostu przyszło? Bo jak tak, to dla Nebularii to nie jest zbyt pomocna odpowiedź, skoro pyta kiedy.


Odpowiedz
(@saturnella-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 234

@Malachitka no masz rację że tego nie zaplanowałam. Ale nie wiem czy nie da się tego trochę pospieszyć przez świadome prowadzenie notatek. Olaf mówił o tym wcześniej w kontekście numerologii i myślę że to ma sens - jak masz zapis, to możesz zobaczyć zmianę której byś nie zauważyła bez niego.


Odpowiedz
Wpisy: 230
 Olaf
(@olaf)
Połączone: 3 miesiące temu

Właśnie, i to jest ta wartość notatek której się nie spodziewałem na początku. Nie chodziło o to, żeby udowodnić sobie że numerologia działa. Chodziło o to, że po kilku miesiącach miałem dowód własnego przesunięcia. Widziałem jak moje notatki z pierwszych tygodni są inne od tych późniejszych. Nie treścią, tylko sposobem patrzenia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tadek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 274

@Olaf a to jest super obserwacja, bo ja prowadzę notatki od niedawna i teraz myślę czy powinienem je pisać inaczej. Masz jakiś pomysł co zapisywać żeby za kilka miesięcy móc zobaczyć tę zmianę? Czy to po prostu przychodzi samo gdy się regularnie zapisuje?


Odpowiedz
 Olaf
(@olaf)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 230

@Tadek sam styl się zmienia naturalnie, nie musisz tego planować. Ale jedna rzecz którą bym zmienił gdybym zaczynał od nowa - zapisuj też wątpliwości. Nie tylko co czułeś, ale też kiedy myślałeś 'to bez sensu'. Te notatki z wątpliwościami są potem najciekawsze do przeczytania.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@tygrysica)
Połączone: 1 rok temu

O, to z wątpliwościami to coś nowego dla mnie. Zawsze myślałam że w notatkach do praktyki powinny być tylko pozytywne obserwacje, żeby nie 'zaprzątać' sobie głowy negatywami. Ale może właśnie przez to moje notatki z afirmacji wyglądają wszystkie tak samo i nic z nich nie wynika po kilku tygodniach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@donatek-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 182

@Tygrysica to mit, że negatywne myśli w notatce coś psują. Sam przez to przechodziłem i to było trochę magiczne myślenie - jakby napisanie 'nie wierzę w to' mogło zniszczyć rytuał. Notatka to obserwacja, nie deklaracja. Jak logujesz się na siłowni i piszesz że bolały cię nogi, to nie znaczy że nie chcesz trenować.


Odpowiedz
Wpisy: 204
(@rozalinka63)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ten wątek z notatkami jest dla mnie nieoczekiwanie pomocny, bo sama nigdy tego nie robiłam. Myślałam że notatki to dla bardziej systematycznych ludzi, a ja jestem raczej intuicyjna. Ale może właśnie dlatego moje krótkie praktyki są takie nieuchwytne - nie mam żadnego śladu po nich.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wezuwianit53)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 158

@Rozalinka63 ja mam podobnie i to co mówisz o 'nieuchwytności' jest dobre. Bo właśnie tak to odczuwam - robię pięciominutową medytację z afirmacją, coś się dzieje w środku, a potem w ciągu dnia nie wiem czy to było cokolwiek czy tylko spokój po zamknięciu oczu. Bez notatki to się rozpływa.


Odpowiedz
Wpisy: 410
(@czarnobog57)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ten wątek o notatkach to ciekawa ilustracja czegoś szerszego. W tradycjach astrologicznych jest pojęcie 'electional chart' - horoskop wyboru momentu na działanie. Krótka praktyka bez żadnej formy utrwalenia jest jak działanie bez wybranego momentu - dzieje się, ale nie zostawia śladu który można by potem przeczytać. Notatka tworzy czas, daje praktyce kotwicę. Pytanie do Wezuwianit53 - co konkretnie robisz w tej pięciominutowej medytacji? Bo od tego zależy co w ogóle warto zapisywać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wezuwianit53)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 158

@Czarnobog57 to dosyć proste - czytam afirmację kilka razy, potem staram się przez chwilę tylko oddychać i nie myśleć o liście zadań. I tyle. Nie wiem czy to w ogóle można nazwać rytualem czy to jest po prostu pauza z afirmacją.


Odpowiedz
Wpisy: 382
(@nekromanta)
Połączone: 1 rok temu

To pytanie Wezuwianit53 jest właśnie sednem całej tej dyskusji, bo nie padło wprost przez sto postów. Gdzie jest granica między rytualem a pauzą? Bo jeśli jej nie ma, to tytuł wątku jest pytaniem o to, czy pauzy liczą się jako praktyki. A to już inna rozmowa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@przemko)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Nekromanta ta granica jest chyba kwestią intencji i powtarzalności, nie długości. W astrologii jak śledzisz tranzyt codziennie przez minutę, to to jest rytuał - ma rytm, ma kontekst, ma cel. Jak siadasz na chwilę bo masz stres, to jest pauza. Te same trzy minuty, całkiem inny charakter. Wezuwianit53 - jak ty to odróżniasz u siebie?


Odpowiedz
Wpisy: 360
(@anusia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Słucham tej wymiany o granicy między rytualem a pauzą i uświadamiam sobie, że moje 'praktyki z czakrami' to prawdopodobnie mieszanka obu. Raz to jest naprawdę intencjonalne, innym razem siadam bo mam pięć minut i chcę się uspokoić. I nigdy tego nie rozróżniałam. To może być powód, dla którego nie wiem co właściwie buduję.


Odpowiedz
Wpisy: 360
(@anusia)
Połączone: 1 miesiąc temu

I właśnie to rozróżnienie, które Przemko zrobił, jest dla mnie nowe - że ta sama minuta może być rytualem albo pauzą zależnie od tego, z czym do niej siadasz. Nigdy tak na to nie patrzyłam. Teraz się zastanawiam czy moje poranki z czakrami w ogóle mają ten rytm o którym mówił, czy to jest po prostu codzienne wyciszenie przykryte etykietką praktyki.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nekromanta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 382

@Anusia ale właśnie - 'przykryte etykietką' to bardzo uczciwe sformułowanie. Bo może to nie jest zły problem. Może duża część ludzi, którzy mówią że 'robią rytuały', robi pauzy z intencją i to jest wystarczające. Pytanie jest chyba inne: kiedy ta różnica zaczyna mieć znaczenie? Bo przez sto postów dyskutowaliśmy o minutowych praktykach i ciągle zakładaliśmy, że wiemy co to jest 'praktyka'.


Odpowiedz
Wpisy: 361
(@kosma)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ten wątek z definicją rytuału kontra pauza zaczyna być ciekawszy niż tytuł wątku. W tradycjach pracy z czakrami jest całe spektrum - od bardzo sformalizowanych sekwencji po coś co praktycznie jest tylko świadomym oddechem. I nikt nie twierdzi, że jedno jest 'prawdziwsze'. Ale jest różnica między świadomym oddechem a medytacją, nawet jeśli trwają tyle samo. Ta różnica nie jest w minutach, tylko w tym co się wnosi do tej przestrzeni.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@malachitka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Kosma 'co się wnosi do tej przestrzeni' - to brzmi ładnie ale jak to sprawdzić w praktyce? Szczególnie gdy masz trzy minuty między obowiązkami i dopiero po fakcie zastanawiasz się czy to był rytuał czy nie. Nie można chyba weryfikować tego w trakcie, bo wtedy wychodzisz z tej przestrzeni.


Odpowiedz
(@kosma)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 361

@Malachitka właśnie, i to jest sedno. Nie weryfikujesz w trakcie. Ale możesz to rozpoznać po tym, jak kończysz. Jak po trzech minutach masz poczucie domknięcia - nie relaksu, ale domknięcia - to jest sygnał. Pauza się po prostu kończy, rytuał ma jakiś punkt zamknięcia nawet jeśli trwał chwilę.


Odpowiedz
Wpisy: 274
(@tadek)
Połączone: 3 miesiące temu

To z tym 'domknięciem' mnie zatrzymuje. Jak to fizycznie wygląda? Bo ja robię krótką praktykę z numerologią rano, patrzę na swoją liczbę dnia, chwilę siedzę - i nie wiem czy mam to jakoś aktywnie kończyć, czy to samo się kończy. Zdzislawa pisała wcześniej o tym że przestała sprawdzać, ale ja jeszcze na tym etapie jestem.


Odpowiedz
Wpisy: 169
Rozpoczynający temat
(@zdzislawa)
Połączone: 1 rok temu

Tadek, to domknięcie to nie jest coś co musisz z zewnątrz nałożyć na praktykę. U mnie przez długi czas wyglądało to tak, że po prostu wstawałam i to był znak końca. Z czasem ten znak stał się bardziej wewnętrzny - jakieś poczucie że 'ok, to tyle'. Trudno to precyzyjniej opisać, bo to nie jest myśl, bardziej wrażenie zatrzymania.


Odpowiedz
Wpisy: 234
(@saturnella-2)
Połączone: 1 rok temu

Mnie to domkniecie z runami przyszło samo jak zaczełam je odkładać zawsze w to samo miejsce. Serio, taki głupi gest - wkładam runę do woreczka i to jest koniec. Nie wiem kiedy to stało sie sygnałem ale teraz bez tego czuje że coś wisi w powietrzu cały dzień. Więc może domknięcie to wcale nie jest wewnętrzne uczucie, może to jest po prostu gest.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 628

@Saturnella.2 a to jest konkretne, to lubię. Gest fizyczny jako domknięcie rytuału - w pracy z czakrami mówi się podobnie o świadomym wyjściu z przestrzeni medytacji, ale zawsze mi to brzmiało abstrakcyjnie. Twój przykład z woreczkiem jest bardziej przyziemny. Czy to znaczy że rytuał potrzebuje jakiegoś 'opakowania' - początku i końca - żeby nie być tylko pauzą?


Odpowiedz
(@przemko)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Edek to opakowanie jest całkiem dobrze opisane w kontekście astrologicznym jako tzw. 'frame' obserwacji - świadome wejście i wyjście z konkretnego stanu uwagi. Nie musi być długie. Ale bez tego nawet godzinna sesja może być tylko błądzeniem myślami z dodatkową świecą.


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@donatek-pl)
Połączone: 1 rok temu

Dobra ale to idzie w kierunku, który chyba trochę komplikuje temat wątku. Bo jeśli każdy rytuał potrzebuje tego 'opakowania', to minutowa praktyka bez opakowania w ogóle nie jest rytuałem. Czyli pytanie z tytułu odpowiada się samo: nie, nie liczą się, bo nie są rytuałami. Chyba że naprawdę masz opakowanie w minutę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nekromanta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 382

@Donatek.pl albo opakowanie zajmuje sekundy, nie minuty. Zakres gest, intencja, oddech - to nie musi trwać. Saturnella opisała gest odkładania runy, Zdzislawa opisała wewnętrzne 'ok, tyle'. Żadne z tego nie zabiera czasu. Więc minutowa praktyka z prawdziwym oprawieniem w intencję na początku i gestem na końcu - to jest rytuał. Nie widzę dlaczego nie.


Odpowiedz
Wpisy: 158
(@wezuwianit53)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to jest coś, co chcę sprawdzić u siebie. Bo moja afirmacja rano - wchodzę w nią od razu po przebudzeniu, bez żadnego 'wejścia', i kończę jak skończy się tekst. Żadnego gestu, żadnego domknięcia. I teraz rozumiem czemu potem w ciągu dnia to wszystko jest takie nieuchwytne jak pisałam. To nie jest rytuał, to jest recytacja.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tygrysica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 102

@Wezuwianit53 o to mnie trafia, bo mam podobnie z afirmacjami. Czytam, staram się 'czuć' słowa, i tyle. Ale to co piszesz - że to recytacja - to chyba za surowe. Nie wiem czy brak gestu na końcu dyskwalifikuje to co się dzieje w środku. Zależy co czujesz w trakcie, nie?


Odpowiedz
(@wezuwianit53)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 158

@Tygrysica może masz rację że za surowo to ujęłam. Ale jak patrzę wstecz, to naprawdę nie pamiętam większości tych poranków. Pamiętam treść afirmacji, nie pamiętam samego robienia jej. I to chyba jest znak że byłam nieobecna. Nie wiem czy gest by to zmienił, ale cokolwiek by to ugruntowało.


Odpowiedz
Wpisy: 230
 Olaf
(@olaf)
Połączone: 3 miesiące temu

Ten wątek o obecności w trakcie jest trochę podobny do tego co opisywałem z numerologią - nie pamiętam pierwszych tygodni notatek bo pisałem mechanicznie. Dopiero jak zacząłem się zatrzymywać przed zapisaniem, nawet na pół minuty, to te notatki zaczęły cokolwiek znaczyć. Może ta kwestia obecności jest ważniejsza niż długość i czy to jest 'prawdziwy rytuał' czy nie.


Odpowiedz
Wpisy: 410
(@czarnobog57)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wracając trochę do pytania z tytułu, bo dyskusja o obecności i oprawieniu jest dobra, ale gubi nam główny kontekst. Minutowe praktyki mają sens tylko wtedy, gdy są częścią większego cyklu - tak samo jak tranzyt planety ma znaczenie w kontekście całego horoskopu, nie jako izolowane zdarzenie. Pojedyncza minuta bez ciągłości to fragment, nie praktyka. Ale minuta jako stały punkt dnia, powtarzany przez tygodnie - to już jest coś, co buduje własną geometrię. Nie mówię, że bez dłuższych sesji nic nie osiągniesz, tylko że izolowane minuty to inna rozmowa niż minuty jako rdzeń regularnej struktury.


Odpowiedz
Wpisy: 216
(@nebularia)
Połączone: 2 lata temu

Czarnobog57, a ta 'geometria' którą budują powtarzane minuty - po jakim czasie to zaczyna działać? Bo rozumiem że nie ma odpowiedzi na tydzień, ale czy to jest miesiąc, kilka miesięcy? Pytam bo mam wrażenie że jak zaczynam nową praktykę, to zawsze w którymś momencie ją porzucam zanim ta regularność się utrwali i nie wiem czy to dlatego że za krótko, czy że za mało.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rozalinka63)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 204

@Nebularia ja się podobnie w tym gubię i przez długi czas myślałam że to kwestia charakteru, że po prostu nie jestem osobą od rutyn. Ale może jest coś w tym co Saturnella mówiła - że gest fizyczny zakotwicza praktykę bardziej niż sama chęć robienia jej regularnie. Mam kamienie których używam przy bioenergoterapii i jak je odkładam na stałe miejsce, to to jedno jest stałe od lat, nawet jak reszta praktyki się rozjeżdżała.


Odpowiedz
Wpisy: 628
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

To z tym miejscem i gestem powraca kilka razy w tym wątku i mam wrażenie że to jest naprawdę istotna rzecz, którą łatwo pominąć przy rozmowie o minutowych praktykach. Skupiamy się na długości, a może kluczowe jest przestrzeń - fizyczny punkt w domu i gest, który sygnalizuje ciału że 'to teraz'. To mogłoby wytłumaczyć czemu jedni mają skuteczne pięciominutowe praktyki a inni godzinne sesje bez efektu.


Odpowiedz
Wpisy: 382
(@nekromanta)
Połączone: 1 rok temu

To co Edek pisze o przestrzeni fizycznej - nie mam z tym sporu, ale mam wrażenie że to nie jest warunek konieczny dla krótkich praktyk. Znam ludzi którzy robią to samo w pracy, w tramwaju, w kuchni i działa. Nie chodzi o miejsce, chodzi o to żeby głowa wiedziała że zaczyna i kończy. Miejsce może w tym pomagać, ale czy jest niezbędne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@saturnella-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 234

@Nekromanta w tramwaju serio? to jak to wyglada technicznie, bo nie wyobrazam sobie wyciagania run w komunikacji miejskiej 🙂 ale rozumiem że mówisz o czymś bardziej wewnętrznym. Mnie jednak to miejsce w domu bardzo pomaga, bez niego czuje się jakbym robiła to w połowie


Odpowiedz
Wpisy: 410
(@czarnobog57)
Połączone: 11 miesięcy temu

To pytanie Nekromanty o warunek konieczny jest ważniejsze niż się wydaje. W kontekście rytuałów mamy dwa podejścia - jedno mówi że przestrzeń sakralna jest konstytutywna dla rytuału, drugie że rytuał tworzy przestrzeń sakralną wszędzie tam gdzie jest wykonywany. Te dwa podejścia mają konsekwencje dla całej dyskusji o minutowych praktykach. Jeśli przyjmiemy to pierwsze, to bez przygotowanego miejsca nie ma rytuału. Jeśli drugie - to nawet pięć sekund przy biurku może być pełnoprawną praktyką.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@malachitka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Czarnobog57 okej ale to jest trochę akademickie. W praktyce to jak rozstrzygnąć która opcja jest prawdziwa? Mam wrażenie że możesz w to włożyć dowolny argument i udowodnić obie strony. Mnie bardziej interesuje co faktycznie działa u ludzi niż co mówią teorie.


Odpowiedz
(@przemko)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 184

@Malachitka a te dwie rzeczy nie muszą być rozłączne. Jak masz jakąś praktykę która działa, to warto się zastanowić DLACZEGO działa - bo to pomoże ci ją poprawić albo przenieść na inne okoliczności. To nie jest akademizm dla akademizmu.


Odpowiedz
Wpisy: 628
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Dobra, wracam do tego miejsca bo sam poruszyłem temat i chcę dopytać - mówię o miejscu nie w sensie specjalnego ołtarza z kadziłem, ale o jakimś powtarzalnym punkcie w przestrzeni. Może to być fotel, może okno, może róg stołu. Chodzi mi o to że ciało zapamiętuje miejsca i samo przechodzi w inny tryb. Czy ktoś to sprawdzał świadomie, to znaczy specjalnie wybrał jedno miejsce do krótkich praktyk i obserwował czy robi różnicę?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Olaf
(@olaf)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 230

@Edek ja to robiłem nieświadomie i dopiero po czasie zauważyłem. Mam jedno krzesło przy biurku gdzie siadam do numerologii rano i zacząłem zauważać że jak siadam tam w innym celu - na przykład żeby poczytać - to mam lekki opór. Jakby ciało protestowało że 'to nie jest czas na to'. Nie planowałem tego, po prostu tak wyszło z regularności.


Odpowiedz
(@tadek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 274

@Olaf to jest dokładnie to co chciałem zapytać! Bo mam podobnie - siadam do numerologii przy tym samym stoliku i rzeczywiście coś się zmienia jak tam siadam. Ale myślałem że to tylko moje wyobrażenie. Jeśli ty masz podobnie to może to jest jednak coś realnego a nie tylko autosugestia?


Odpowiedz
Wpisy: 158
(@wezuwianit53)
Połączone: 1 rok temu

Autosugestia czy nie - jeśli działa to czy to ma znaczenie jak to nazwać? Mnie bardziej zastanawia czy da się to zbudować szybciej niż przez miesiące. Bo jeśli to ciało zapamiętuje miejsce przez regularność, to minutowe praktyki muszą być BARDZO regularne żeby to w ogóle zadziałało. A o regularność tu najtrudniej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nebularia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 216

@Wezuwianit53 właśnie to mnie blokuje od miesięcy. Chcę regularności, zaczynam, pomiędzy wpadam w tygodniowe dziury i potem zaczynam od zera. I nie wiem czy te zacznij-od-zera rzeczywiście zerują wszystko, czy ciało cokolwiek z poprzednich prób pamięta. Bo jeśli nie pamięta nic - to jest przygnębiające.


Odpowiedz
Wpisy: 361
(@kosma)
Połączone: 7 miesięcy temu

Nie zeruje. Z tego co obserwuję u siebie i u innych - przerwy nie kasują całej pamięci praktyki, one tylko tworzą szum. Po przerwie wracasz wolniej do tego stanu niż ktoś kto jest w ciągłości, ale szybciej niż byłeś na początku. To nie jest liniowe. Ale Nebularia, mam pytanie - co powoduje te tygodniowe dziury, bo to może być bardziej konkretny problem do rozwiązania niż samo pytanie o regularność.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nebularia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 216

@Kosma szczerość? zwykłe zmęczenie i poczucie że jak mam tylko pięć minut to lepiej coś 'normalnego' zrobić. I wtedy afirmacja czy medytacja wydaje się czymś na co trzeba mieć siłę. Wiem że to absurd, bo właśnie po to są krótkie praktyki, ale emocjonalnie tak to czuję.


Odpowiedz
Wpisy: 169
Rozpoczynający temat
(@zdzislawa)
Połączone: 1 rok temu

To co Nebularia opisuje - że praktyka wydaje się czymś na co trzeba mieć siłę - to jest chyba jedno z bardziej powszechnych pułapek. I to też odpowiada na pytanie z tytułu wątku pośrednio. Minutowa praktyka działa tylko jeśli jej próg wejścia jest naprawdę niski. Jeśli psychicznie traktujesz ją jako zadanie, które wymaga zasobów, to zawsze będzie pierwsza do wyrzucenia przy zmęczeniu. Jak to zmienić - nie wiem czy jest jedna odpowiedź, ale u mnie pomogło oddzielenie praktyki od oczekiwań wobec niej.


Odpowiedz
Wpisy: 204
(@rozalinka63)
Połączone: 1 miesiąc temu

To oddzielenie praktyki od oczekiwań - czy możesz rozwinąć co to znaczy w praktyce? Bo ja ciągle mam z tyłu głowy 'no i co z tego wyniknie', i może to jest właśnie ten ciężar który sprawia że odkładam.


Odpowiedz
Wpisy: 360
(@anusia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ja mam podobnie do Rozalinki. Zaczynam coś z kamieniami albo z oddechem, i po chwili zaczynam oceniać czy to 'wystarczająco dobrze'. I potem przestaję bo czuję że robię to źle. Zdzislawa, masz rację że to jest pułapka, ale jak w ogóle wejść w coś bez oceniania? To znaczy - jak to zrobić nie tylko w teorii?


Odpowiedz
Strona 3 / 5
Udostępnij: